#109 Maszyny takie jak ja - Ian McEwan

#109 Maszyny takie jak ja - Ian McEwan - recenzja - czy warto przeczytać?
Czy pamięta ktoś jeszcze film z 1999 roku - "Człowiek przyszłości" z Robinem Williamsem w roli głównej? O robocie, który chciał zostać człowiekiem? 
Kiedy zaczęłam czytać "Maszyny takie jak ja" Iana McEwana, to zaraz miałam ten filmowy obraz w pamięci - który zresztą został nakręcony na podstawie opowiadania Isaaca Asimova, o którym autor wspomina, cytując jego Pierwsze Prawo Robotyki.

Akcja powieści toczy się w Wielkiej Brytanii, w latach 80. XX wieku, ale w kompletnie innej rzeczywistości. Wiele wydarzeń historycznych nie miało miejsca lub ich finał był kompletnie inny niż nam znany. Do tego technologia rozwija się o wiele szybciej niż faktycznie miało to miejsce. Internet jest już dawno w powszechnym użytku, a na rynek właśnie wypuszczono wysoko zaawansowaną technologicznie partię androidów, nazwanych po prostu Adamami i Ewami. 
Charlie - główny bohater książki Iana McEwana chce kupić Ewę, jednak są one bardzo rozchwytywane, wobec tego przypada mu męski przedstawiciel partii sztucznych ludzi.
Sam proces uruchamiania go, przypomina trochę obsługę jakiegokolwiek sprzętu elektronicznego - ładowanie, wgrywanie oprogramowania, dostosowywanie funkcji.
Mężczyzna robi to wspólnie z ukochaną przez niego kobietą - Mirandą, będącą zresztą jego sąsiadką. Adam ma być dla nich dziwnym rodzajem pupila. 
Od teraz żyją w przedziwnym trójkącie emocjonalno-cielesnym. Android się niebywale rozwija, zbiera dane, przetwarza i... nie potrafi kłamać. 
Z czasem odkrywamy sekrety życia pary. Charlie lubi wieść niezbyt wymagające życie, raczej łatwe, lekkie i przyjemne, a Mirandę dręczą demony przeszłości. Dodatkowo los wiąże ich z pewnym bardzo młodym człowiekiem, który potrzebuje nie tylko pomocy, ale miłości, zrozumienia i poczucia bezpieczeństwa.

"Idealnie ukształtowany system moralny powinien być wolny od jakichkolwiek wpływów".


Tak, jak wspomniałam na początku myślałam, że będę miała do czynienia z historią o maszynie, która chciała zostać człowiekiem. A okazało się, że jest zgoła inaczej. To oczywiście mieszanka powieści science fiction, obyczajowej i romantycznej, ale też opowieść o moralności i... sumieniu?
O winie i karze?
I o poczuciu odpowiedzialności?
Czyli o tym, co tak naprawdę czyni z nas ludzi, a często jest bardzo przez nas wypaczone.
Wiemy nie od dziś, że kłamstwo jest złe, ale czy można je jakoś usprawiedliwić?
Czy kiedy kłamstwo prowadzi do jakiejś wizji zadośćuczynienia jest wtedy dozwolone?
Czy kara powinna być adekwatna do winy i czy zawsze da się znaleźć odpowiedni przelicznik?
Autor zauważa, jak bardzo jesteśmy dalecy od doskonałości, że nasze życie wymyka się nawet skomplikowanym rachunkom matematycznym. 
Stworzona sztuczna inteligencja analizuje wszystko poprawnie i wysnuwa odpowiednie wnioski. Otwarcie mówi jakie powinno być właściwe postępowanie bohaterów, dobrze wie czym jest zemsta i jak działa wymiar sprawiedliwości. Dyktuje im protokół postępowania, by mogli zmazać swe winy, ale czy faktycznie tak powinni postąpić? 
Ian McEwan porusza wiele aspektów - przemilczanie problemów, przemoc wobec kobiet i dzieci, ogrom zaniedbań i niedoskonałe działania różnych systemów od sprawiedliwości, po te związane z pomocą społeczną.

"Tymczasem sztuczny człowiek musiał zejść między nas, niedoskonałych i upadłych, i zadawać się z nami. Zmontowane w sterylnych fabrycznych warunkach ręce musiały się pobrudzić. Egzystowanie w moralnym ludzkim wymiarze oznaczało posiadanie ciała, głosu, wzoru zachowania, pamięci i pragnień, oznaczało doświadczanie konkretnych rzeczy i doznawanie bólu".

Odbieram postać Adama i pozostałych androidów, jako nasze sumienie - jego głos.
Często doskonale wiemy jak powinniśmy postąpić, a robimy zgoła inaczej. Spychamy ten szept na dalszy plan, zamykamy w szafie, przysypujemy stertą jakichś zapomnianych rzeczy i staramy się przetrwać, aż ten głos ucichnie. 

Z każdą przeczytaną stroną, ta powieść podobała mi się bardziej. Czytałam po jednym rozdziale i zastanawiałam się, czy właściwie ją rozumiem. Może zbyt mocno analizuję, tego nie wiem, ale na pewno długo jej nie zapomnę.
Okładka, która zdobi piękne wydanie powieści, zdaje się trochę nie pasować do tytułu i do opisu treści, ale kiedy zagłębimy się w to, co autor chciał przekazać, wtedy okazuje się, że lepsza być nie mogła.
7/10.

Za swój egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Albatros.



Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2. października 2019
Liczba stron: 352
Kategoria: literatura piękna
Tłumaczenie: Andrzej Szulc

4 komentarze:

  1. Filmu nie widziałam, ale z opisu książka kojarzy mi się z serialem, którego pierwszy sezon oglądałam...hm.. rok? może dwa lata temu? "Humans" - o androidach, które zyskują świadomość. Jestem bardzo ciekawa tej książki, ale musi jeszcze chwilę na półce poczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Humans, to ja nie znam :D To bardziej historia o ludziach i ich rozumieniu świadomości. To czekam cierpliwie na Twoje wrażenia :)

      Usuń
  2. Recenzja świetna, ale to raczej nie jest książka dla mnie. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Rozumiem, nie wszyscy musimy lubić to samo :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...