Spokój, tylko spokój nas uratuje — kwadratowy oddech, nerw błędny.

Spokój, tylko spokój nas uratuje — kwadratowy oddech, nerw błędny.
   
    Liść ani drgnie.
Skup na nim wzrok. Bierz powoli oddech, do brzucha. Ten musi wypełnić się powietrzem. Licz w tym czasie do pięciu. Możesz użyć palców do odmierzania równych odstępów czasu. Trzymaj nabrane powietrze, przez kolejne pięć sekund. Wypuszczaj powoli i odmierzaj znowu pięć sekund. Już? Nie bierz oddechu przez kolejne pięć.
Przyjmijmy, że to był obwód. 
Powtórz go pięć razy. 
Gratuluję! Aktywowałaś/eś nerw błędny za pomocą tzw. kwadratowego oddechu

Wdech. 
Zatrzymanie. 
Wydech. 
Zatrzymanie.

Nie przewracaj oczami. 
Tę technikę zwą również samavriti pranayama. Możesz ją znać z jogi. 
Nie od dziś wiadomo, że „jako w niebie, taki na ziemi”, czyli, jak w środku, tak zewnątrz, a i tak często kpiąco podchodzimy nie tylko do jogi, ale i do czegoś tak zwyczajnego jak oddech.
    Wszyscy doświadczamy stresu. Takie czasy. Pośpiech, konieczność posiadania wszystkiego, bycia „naj” w wielu dziedzinach, najlepiej wszystkich i to od dziś.. Plus to, co siedzi w nas od lat. Nienazwane. Niewypowiedziane. To męczy.
Nie mów sobie, że inni mają gorzej, albo, że nie masz powodów do stresu. Chyba że ci to pomaga. Jest nawet taka technika radzenia sobie ze złymi myślami, w której wizualizujesz najgorszy możliwy scenariusz, ale tylko przez chwilę.
    Stres to reakcja organizmu na nieprzyjemne doświadczenie. Stres jest dobry, ale nie ten długotrwały. Podciągamy barki do uszu, napinamy mięśnie, chronimy w ten sposób organy wewnętrzne. Zaciskamy pięści, szczęki. Oddychamy klatką piersiową, szybko, płytko. Pocimy się, oczy nam łzawią. Robi się nam gorąco, a czasem zimno, np. w palce. Ciało przygotowuje się do walki. Brzmi znajomo? Pojawiają się też ataki paniki.
Czujesz, że się udusisz, serce wali jak szalone. Nie umiesz nic powiedzieć, jesteś bezradny/a. Być może płaczesz i nie umiesz tego powstrzymać.
Spokojnie.
Nie umierasz. 
Oddychaj. 
    Nerw błędny to taki kabel, światłowód. Biegnie od mózgu, przez kręgosłup, do organów wewnętrznych. Ma wiele rożnych funkcji, np. odpowiada za zdolność przełykania, mówienia, spowalnia pracę serca, „mówi” mózgowi kiedy jesteśmy najedzeni, odpowiada za odruch wymiotny, bierze udział w tworzeniu pamięci, ma zadanie nas wyciszyć, uspokoić. To tak w duuuużym uproszczeniu.
    Gdy stres jest ciągły, organizm zalewa kortyzol, zwany hormonem stresu, który sam w sobie też jest dobry, np. pomaga nam rano rześko wstać, kiedy wszystko w naszym organizmie jest okej. Znowu upraszczam, ale mniej więcej tak to działa. Kiedy kortyzolu jest za dużo jesteśmy rozdrażnieni, nękają nas stany lękowe. 
U zestresowanych osób często pojawiają się m.in.: problemy trawienne, kłopoty ze snem, szumy uszne, problemy z mową, odczuwaniem ciepła. Jesteśmy wtedy słabi, bolą nas mięśnie. 
Jednak osoby, które mają aktywny nerw błędny lepiej znoszą rekonwalescencję pourazową i... stresowe sytuacje. Czytałam, że dysfunkcje tego kabelka mogą mieć również wpływ na choroby autoimmunologiczne, takie jak np. RZS. 
    Latami tracimy, a często już straciliśmy (ale nie bezpowrotnie, a więc luzik), świadomość ciała. Leczymy objawy, skutki, bóle, powtarzając błędne wzorce ruchowe, zapomnieliśmy jak oddychać. Przecież organizm robi to sam. Nad czym tu myśleć. Robi. Odtwarza to, do czego musiał się zaadaptować.
Przypomnij mu, że to Ty rządzisz, Ty to kontrolujesz
Spróbuj oddechu kwadratowego. 
To nie boli, nic nie kosztuje, niczego do tego nie potrzebujesz, nie zrobisz sobie świadomym oddychaniem krzywdy. 
Nie wierzysz, że coś takiego jak kontrolowany oddech może działać i uspokajać ciało? Też wątpiłam. Przeprowadziłam test stresu kontrolowanego, czyli zimny prysznic. Po umyciu się w ciepłej wodzie, odkręciłam zimną i polałam nogi (zaczynaj od nóg; lepiej znoszą zimno) i oddychałam (wdech, zatrzymanie, wydech, zatrzymanie) licząc w trakcie, do pięciu. Oblałam się cała i byłam spokojna, praktycznie zrelaksowana. A nie lubię zimna.
    
   Kiedy oddech przyspiesza. Boli cię brzuch. Serce wali. I wiesz, że to przez nerwy, bo albo czeka cię coś, czego się boisz, albo już miało to miejsce, to weź głęboki oddech, do brzucha. Trzymaj. Wypuść powoli. Trzymaj. Powtarzaj. Możesz skorzystać z zegarka, palców, chodnika po którym idziesz, czegokolwiek co pomoże w miarę równo odliczać czas i aktywuj nerw błędny. Przecież nie umierasz. Nikt, ani nic cię nie atakuje. Powiedz to ciału. Podziękuje ci. 

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...