Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pokaż wszystkie posty
Pszczoły i grom w oddali - Riku Onda

Pszczoły i grom w oddali - Riku Onda

"Pszczoły i grom w oddali" to kolejna z książek wydanych przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego w znakomitej Serii z Żurawiem. Jak każda z książek, które się w niej ukazały, została nagrodzona, przyznano jej prestiżową Nagrodę Naoki w 2017 roku. Na jej podstawie w 2019 roku powstał film "Listen to the Universe" w reżyserii Keiego Ishikawy z udziałem Andrzeja Chyry.

Kiedy otworzymy książkę, to na skrzydełku okładki znajdziemy kod QR, po którego zeskanowaniu będziemy mogli książkę - realnie - usłyszeć, ponieważ opisywane w niej utwory zostały udostępnione na Spotify, do czego zachęcam!

Akcję powieści rozpoczynają przesłuchania do międzynarodowego konkursu pianistycznego w japońskim Yoshigae. Na samym początku Autorka wprowadza czytelnika, krótko, w zasady jakimi rządzi się ta muzyczna rywalizacja, a następnie przedstawia czterech głównych bohaterów, za pomocą ich programów muzycznych. Poznamy bliżej:
Eiden Ayę - dwudziestolatkę, nazywaną "cudownym dzieckiem fortepianu", która wraca na scenę po śmierci matki. Kolejnym bohaterem jest Masaru Carlos Levi Anatole, peruwiańczyk japońskiego pochodzenia, który na tym konkursie odnajduje osobę, za sprawą której pokochał muzykę. Takashima Akashi, który jest jedynie pracownikiem sklepu muzycznego, startuje by coś sobie i innym udowodnić. I najważniejszy z całej czwórki, postać która spaja całą fabułę: trzech poprzednich bohaterów, przez jurorów konkursu, do postaci pobocznych, nadaje jej rytm - Jin Kazama. Bardzo młody pianista, dziecko, posiadający list polecający od niedawno zmarłego wirtuoza fortepianu. Gra tego chłopca już na początku poróżnia grono oceniających.

Riku Onda przedstawia świat muzyki klasycznej, która jako przedstawicielka kultury wysokiej, często jawi się jako coś niemal boskiego, coś czego zwykły zjadacz chleba nie zrozumie i nie poczuje. Ale czy rzeczywiście tak jest?
To hermetyczny świat, do którego trudno jest wejść, nawet wtedy, kiedy posiada się talent. Genialne umysły, nadające bardzo matematycznej muzyce duszę, są ograniczane przez dobór repertuaru, oceniane przez pryzmat pochodzenia i ukończonych szkół.
Muzyka, jako dziedzina sztuki, została sprowadzona do wyścigu producentów instrumentów muzycznych - fortepianów. Laureaci stali się odgrywającymi znane utwory klasyczne - nie mogą komponować własnych, a każda słabość z ich strony - objawiająca się niemożnością występu, wyklucza ich (na stałe) z możliwości koncertowania.
Genialne, czyste i piękne umysły widzące muzykę obrazami, słyszące fałsze spowodowane wypaczeniem podłogi, na której stoi fortepian, tworzące niczym - jakby się mogło wydawać - nieograniczoną, wolną sztukę, są tłamszone, ograniczane przez narzucone zasady. Porównują się, umniejszają własnym zdolnościom, kompletnie nie doceniają własnych sukcesów i wypalają się w ciągłej rywalizacji. Muzykę się od świata odcina, zamyka w pudełku - jak zauważa Autorka. A to świat jest muzyką. 
Podobieństwa działań dostrzega w literackim świecie:

"Te tłumy na konkursach pianistycznych i literackich. Ubieganie się tu i tam o udział w konkursach dla dodania sobie blasku też jest podobne. I w jednym, i w drugim przypadku wyżyć ze swego zawodu może tylko garstka. Wszędzie roi się od tych, którzy chcą, by inni czytali ich książki, słuchali ich występów. I jeden, i drugi zawód chyli się ku upadkowi. Tych, którzy czytają i słuchają, jest jak na lekarstwo".

Jednak to wszystko dzieje w każdej dziedzinie. Tak się dzieje w życiu każdego człowieka. To powieść wieloznaczna.

"- Są tacy, którzy mają poczucie, że są wszechwiedzący. Z tego zapisu, który stworzyłem, nie wolno lekceważyć ani joty, ani kreski. Jako jego twórca znam ten utwór lepiej niż ktokolwiek inny. Moja wola jest absolutna..."

Eiden Aya próbuje znowu grać, ale nie wie czy sama tego chce. Ucieka przed ludźmi, boi się poddać dźwiękom. Sądzi, że wszystkich wokół zawiedzie, że się kompletnie wypaliła. Masaru gra, ale nie czuje tego czegoś, tej magii, która powinna mu towarzyszyć, a Takashima nie powinien próbować w ogóle, bo jest tylko sprzedawcą, a nie muzykiem, który grał na fortepianie w szopie...
Odwieczny problem ludzkich oczekiwań, powinności, które zabijają wolność.
I wtedy na scenę wkracza Kazama Jin - Książę Pszczół, genialne dziecko, nieprzestrzegające reguł, nieznające zasad, dostrzegające piękno i muzykę tam, gdzie jej nie powinno być. Gra tak, jak chce. Jak czuje, jak widzi, jak słyszy. Oddaje muzykę, temu skąd ona pochodzi. Utwory, które gra stają się częścią jego istnienia, a on częścią świata.

Piękny, liryczny język, kompletnie nieprzesadzony. Niezwykle plastyczny, bo jak napisać o dźwięku by go zobaczyć i... usłyszeć? Riku Onda potrafi. Już zawsze będę widziała i słyszała jej: "deszczowe konie". To książka, która porywa wyobraźnię nie tylko do widzenia tego, co Autorka słowem maluje, sprawia, że się tę historię słyszy.
Buduje w czytelniku ciekawość odsłaniając powoli każdego z bohaterów, przez wszystkie etapy konkursu, włączając w to sędziów. Samą Japonię można dostrzec, jest tłem do przestawianych zdarzeń wręcz idealnym.

Piękna książka, kompletnie inna od tych, które czytam na co dzień. Ukazuje przemianę człowieka, za pomocą doświadczenia uczucia wyższego, magicznego. Życie składa się z chwil, które można przenieść do wieczności za pomocą szeroko pojętej sztuki, np. układania kwiatów. Choć nie brakuje w niej chwil smutnych, zwątpienia, kontrastów społecznych - prawdziwego i czasem szarego życia, to powoduje, że w czytelniku narasta poczucie przyjemności, jakieś wewnętrzne ciepło. Być może jest to spowodowane współodczuwaniem "niekontrolowanego wycieku samoświadomości pianisty", w tym wypadku Pisarki.






Data wydania: 12 marca 2020
Liczba stron: 464
Kategoria: literatura piękna
Tłumacz: Katarzyna Sonnenberg-Musiał


Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl

#129 Sztormowe ptaki - Einar Kárason

#129 Sztormowe ptaki - Einar Kárason

#130 #130 Sztormowe ptaki - Einar Kárason - recenzja - czy warto przeczytać?
Fascynuje mnie otwarta, niemal bezkresna woda, która w jednej chwili potrafi przeistoczyć się z nieruchomego obrazu - idealnego przejawu spokoju, do kompletnie niszczycielskiej manifestacji siły. Zupełnie jak... człowiek.
Einar Kárason - islandzki pisarz, w swojej najnowszej powieści "Sztormowe ptaki" opisuje dość nierówną walkę załogi trawlera Mewa z nieokiełznanym żywiołem otwartego, wzburzonego morza oraz niską temperaturą.
Na samym początku wita nas informacja, że historia, którą przedstawia nam autor ma swoje umocowanie w prawdziwych wydarzeniach z 1959 roku, kiedy to kilka islandzkich trawlerów zmagało się z nawałnicą u wybrzeży Nowej Fundlandii. Jednak postaci i narracja to dzieło pisarza. 

Powieść Kárasona jest bardzo krótka, ma zaledwie 128. stron. Została napisana w stylu przywodzącym na myśl gawędę. Zdaje się nam, że autor siedzi gdzieś obok i opowiada nam wydarzenia, których był świadkiem, jednak odciął się od nich emocjonalnie...
Dowiemy się jak doszło do niespodziewanych wydarzeń, które ze zwykłego połowu - wyprawy na karmazyna, przerodziły się w prawdziwą walkę o życie.

Bardzo sugestywnie opisuje wydarzenia. Widzimy zapadający się w wodzie trawler, miotany olbrzymimi falami, który pokrywa się lodem. Obserwujemy prawie syzyfową pracę załogi, która składa się zarówno z "wilków morskich" jak i kompletnych nowicjuszy, którzy wspólnie starają się uchronić statek przed zatonięciem.

Na tych niewielu stronach pisarz zawarł świetne charakterystyki postaci. Przyjrzymy się szybkiemu dorastania i odnajdowaniu w sobie odwagi (mimo płynących łez bezradności i strachu) jak i upadkowi człowieka, wyrażającego się w niemal instynktownym sięganiu po alkohol.
Autor zadbał o realizm opisując spożywane naprędce posiłki, niespokojne drzemki, które w każdej chwili może przerwać zalewająca kajutę - lodowata woda.
Mężczyźni zmagają się ze strachem, ich organizmy różnie reagują. Bywają otępieni, wyobcowani, bredzą niezrozumiale lub też wybuchają śmiechem.
Nie każdy, kto przeżył takie wydarzenia będzie wstanie wrócić na morze.

"Było nas na pokładzie trzydziestu dwóch, doświadczeni lub początkujący marynarze, a tylko ośmiu wróciło po tych wydarzeniach na morze".

Do tych niezwykle dramatycznych wydarzeń zastosował płynną, choć jednostajną narrację. Brak tutaj typowych dialogów, brak ludzkiej emocji. Nie odnotowałam również dokładnych opisów przenikliwego zimna, które na pewno podczas takich wydarzeń nie tylko się odczuwa, ale odbiera ono zdolność koncentracji.
Na początku nie potrafiłam poczuć się członkiem tej wyprawy, dopiero później zrozumiałam co się stało z emocjami - kiedy narrator się ujawnił. Mamy tendencję do odcinania się od przykrych doświadczeń, zdecydowanie łatwiej opowiada się o nich z perspektywy niezaangażowanego emocjonalnie obserwatora.
To celowe chłodne przedstawienie wydarzeń, nadanie rytmu z zastosowaniem krótkich rozdziałów, by szybko doprowadzić czytelnika do ostatniej strony, gdzie jedynie w paru zdaniach jest zawarty cały emocjonalny wydźwięk dramatycznych wydarzeń.
Po przeczytaniu tych paru zdań poczułam związek - nie tylko z załogą statku, którego losy opisywał, ale ze wszystkimi innymi, którym nie udało się z wodą wygrać i pozostali na morzu już na zawsze.
Ta krótka historia to prawdziwa przypowieść o małości ludzkiego istnienia w konfrontacji z siłami Matki Natury, której na co dzień w ogóle nie dostrzegamy. Doskonale pokazuje jak jesteśmy niczym przy niszczycielskiej sile żywiołów.

Ale... wydaje mi się ona również znakomitą alegorią ludzkiego życia.
Nie wiemy co przyniesie jutro. Czasem nic nieznaczące z pozoru zdarzenie potrafi wywołać falę, która nas zatapia. Zmagania załogi z żywiołem można porównać do codziennej walki z problemami, które nas przytłaczają i wydaje się nam, że na nic nie mamy wpływu.
Czasem jednak trzeba poprosić o pomoc i kuć razem lód, by znowu wspólnie zobaczyć port. Oszczędna w formie, a niezwykle bogata w treść.


Data wydania: 21. października 2019
Liczba stron: 128
Kategoria: literatura piękna
Tłumacz: Jacek Godek


Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...