Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anna potyra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anna potyra. Pokaż wszystkie posty
#65 Porozmawiajmy z... Anną Potyrą - autorką  "Pchły".

#65 Porozmawiajmy z... Anną Potyrą - autorką "Pchły".

 O natchnieniu, zbieraniu materiałów i pisaniu książek
"Pchła" powieść spod pióra Anny Potyry miała premierę 9. lipca 2019 roku.
To kryminał, który łączy w swojej fabule wątki II wojny światowej
z teraźniejszością; zbiera wysokie oceny i pochlebne opinie.

Autorka do tej pory pisała książki dla dzieci, więc jest to jej kryminalny debiut, w moim odczuciu bardzo udany. 



Anna Potyra
Anna PotyraUrodzona w 1982 roku w Warszawie.
Z wykształcenia anglistka.
Mama czterech córek.
Autorka książek dla dzieci.
W wolnych chwilach pisze lub jeździ konno.
"Pchła" to jej debiut kryminalny.




Udało mi się zadać autorce parę pytań - odnośnie pomysłów, zbierania materiałów i samego procesu twórczego oraz tego czy możemy spodziewać się kolejnych śledztw prowadzonych przez komisarza Adama Lorenza.
Zapraszam na rozmowę!


Pod_lasem_czytane: Na samym początku muszę wspomnieć, że “Pchła” mnie opętała. Chodziłam z książką wszędzie, by móc co chwilę przeczytać chociaż fragment. W noc, po rozpoczęciu czytania, obudziłam się z przekonaniem, że ktoś stoi w rogu mojej sypialni… Skąd umiejętność tak sugestywnego przedstawiania scen? Lubi się Pani bać?

Anna Potyra: Nie, nie lubię się bać. Jednak w swoich książkach staram się zanurzać czytelników wszystkimi zmysłami. Moi bohaterowie przeżywają cały wachlarz emocji, również strachu. I wtedy muszę przedstawić go tak, by czytelnik go poczuł.

Wiem, że “Pchła” to Pani debiut kryminalny, wcześniej pisała Pani książki dla dzieci. Podejrzewam, że proces powstawania całej historii może być zbliżony, a jak jest w pomysłami? Które przychodzą łatwiej?

Tworzenie dla dzieci jest łatwiejsze tylko dlatego, że fabuła jest mniej zawiła i nie potrzebuję skryptu na 20 stron, którym podpieram się przy pracy, żeby się nie pogubić. Czyli tak naprawdę chodzi o skalę i rozmach projektu. Jednak z pomysłami sprawa wygląda podobnie. Czasem wpadają nagle i niespodziewanie, innym razem godzinami szukam rozwiązań. 
#103 Porozmawiajmy z... Anną Potyrą - autorką  "Pchły".

Pisanie nie jest ani szybkim, ani też łatwym zajęciem. Czy przed przystąpieniem do tworzenia fabuły “Pchły” czytała Pani dużo na temat pracy policji i historii II wojny światowej, której wątki zgrabnie Pani połączyła?

Owszem, czytałam dużo zarówno przed rozpoczęciem pisania, jak i w trakcie. Doszkalałam się nie tylko w zakresie pracy policji czy przebiegu rzezi na Woli, ale również technik kradzieży samochodów, nomenklatury boksu. Przeczytałam dziesiątki stron forów kolekcjonerów starej broni, obejrzałam masę filmików z treningów bokserskich, żeby poczuć ich klimat. Naprawdę dużo różnych dziwnych rzeczy przewinęło się przed moimi oczami :-)

Kryminałów raczej nie piszą osoby, które ich nie czytają. Dużo literatury z tego gatunku Pani przeczytała zanim zaczęła pisać swój? A może jest jakiś szczególny pisarz lub też szczególny tytuł, po którego przeczytaniu stwierdziła Pani, że chce iść właśnie w tym kierunku?

Zaczęło się dawno temu od Agathy Christie. Ale to chyba książki Jo Nesbo sprawiły, że w mojej głowie pojawiła się myśl: „Ja też tak chcę…” Wtedy traktowałam to jako marzenie z gatunku tych abstrakcyjnych, co to wiadomo, że nigdy się nie spełnią. Ale z czasem (naprawdę nie wiem jak to się stało) zmieniły się w plany i wreszcie podjęłam to wyzwanie.

Proces twórczy jakim jest pisanie historii jest dość nieprzewidywalny, bo może zdarzyć się ten gorszy dzień, kiedy wszystko idzie jak po grudzie, a jak jest wtedy z tekstem i pracą nad nim? Zdarzają się Pani taki dni twórczej niemocy? Czy może stara się Pani pisać na siłę?

Zdarzają mi się dni, że tekst płynie sam, ale jednak mimo wszystko to jest bardziej kwestia pracy i wytrwałości, niż natchnienia. Bardzo często jest tak, że gdy zaczynam pracę mam pustkę w głowie. Piszę, kasuję, piszę, kasuję i czuję frustrację, bo wiem co chcę napisać, ale nie znajduję odpowiednich słów. Mijają dwie godziny a ja mam pół strony. A potem nagle wchodzę w tekst, on mnie porywa i słowa wskakują tak szybko, że ledwie nadążam je pisać. Ale żeby tam dojść, muszę powalczyć. Jeśli mam zaplanowane 3 godziny pisania, to piszę 3 godziny. Nawet jeśli początek jest trudny. 
 #103 Porozmawiajmy z... Anną Potyrą - autorką  "Pchły".

Czy po tak dobrym przyjęciu możemy spodziewać się kolejnego śledztwa komisarza Adama Lorenza? Czy Iza Rawska się pomyli? :)

Tak, tom drugi już na warsztacie. Ponieważ dla mnie nośnikiem książki są emocje, Iza na pewno będzie miała szansę rzucić nowe światło na sprawę. Zawodowo na pewno będą się z Adamem świetnie uzupełniać. A prywatnie? Jeszcze się nie zdecydowałam :) 

Czy odczuwa Pani mocno emocjonalny związek z postaciami, które Pani stworzyła? Czy któraś jest Pani szczególnie bliska? 

Lubię swoich bohaterów. Gdy piszę, czuję się, jakbym spędzała czas w gronie znajomych. Jednak nie mam faworytów. 

Czy uważa Pani, że napisanie kryminału bez wszechobecnych krwawych zbrodni, tak by ludzie chcieli je czytać jest jeszcze możliwe? Czy może szukamy w nich właśnie koncertu przemocy? 

Nie uważam, żeby makabryczne i krwawe zbrodnie były elementem koniecznym. Wprawdzie zmienił się trochę styl pisania. Współczesne kryminały są dużo bardziej dynamiczne i sensacyjne niż klasyka gatunku, gdzie detektyw rozwiązuje zagadkę siedząc w fotelu, ale mimo to można podziałać na wyobraźnię i emocje czytelnika bez epatowania przemocą.

Na koniec wrócę do strachu. Czy po tym jak książka trafiła do czytelników, bała się Pani o jej odbiór? Czy może była Pani pewna sukcesu?

Oczywiście, że odczuwałam duży niepokój. Włożyłam w tę książkę mnóstwo pracy i emocji. Chociaż na początku nie zastanawiałam się nad tym. Przez długi czas byłam zadowolona, że książką zainteresowało się kilka wydawnictw, przeżywałam miłe emocje związane z oczekiwaniem, współpracą z redaktorami itd. Ale gdy wreszcie przyszła data premiery, uświadomiłam sobie, że wystawiłam się na publiczne biczowanie. Na szczęście „Pchła” została przyjęta bardzo ciepło. Przeczytałam dużo miłych słów na jej temat. To bardzo motywuje do dalszej pracy. Dołożę wszelkich starań, żeby nie zawieźć Czytelników w kolejnym tomie!
 
#103 Porozmawiajmy z... Anną Potyrą - autorką  "Pchły".

Bardzo dziękuję za rozmowę i poświęcony czas!
Życzę samych natchnionych dni i wielu sukcesów!

"Pchła" ukazała się nakładem Zysk i S-ka.


#45 Pchła - Anna Potyra

#45 Pchła - Anna Potyra

#83 Pchła - Anna Potyra - recenzja - czy warto przeczytać?
Nie pamiętam już - kiedy książka opętała mnie tak, że przykleiła mi się praktycznie do ręki. "Pchła" była ze mną wszędzie; podczas kąpieli, w łóżku, a nawet w kuchni.
Zaczęłam ją czytać wieczorem, miałam zajrzeć tylko na chwilę i... przeczytałam 120 stron... Obudziłam się chwilę, coś po drugiej w nocy z realnym przeświadczeniem, że ktoś stoi w rogu sypialni... Spokojnie, nikogo tam nie było.

Akcja "Pchły" toczy się w kilku wymiarach czasowych. Same śledztwo i główny wątek dzieje się współcześnie, a od czasu do czasu pojawiają się retrospekcje; nie tylko z czasów II wojny światowej.
Pierwszą ofiarą jest Łukasz Kos, którego zwłoki ktoś ułożył z najwyższym szacunkiem. Stworzył pośmiertną kompozycję, którą opatrzył białą różą, a zamordowanemu włożył do kieszeni stare zdjęcie. Mieszkanie zostało dokładnie wysprzątane, a zdjęcie ofiary morderca przesłał jego narzeczonej... 
Śledztwo prowadzi komisarz Adam Lorenz, pomagają mu -  Mateusz Corsetti, młody policjant o pseudonimie Brylant oraz Iza Rawska psycholog - profiler, która dopiero rozpoczęła  pracę.  
Warto wspomnieć również o prokuratorze prowadzącym sprawę - panu Zadrożnym, który jest tak bardzo skoncentrowany na sobie, że momentami zapomina po co został stworzony urząd, którego jest reprezentantem.
Zbrodnia została popełniona w najbardziej rodzinnym okresie roku - w Wigilię Bożego Narodzenia. W sprawie jest wiele niewiadomych i szybko okazuje się, że to nie jedyna ofiara niezrozumiałej na tę chwilę krucjaty mordercy.

"Człowiek wytrzyma tyle, ile może wytrzymać. Potem popadnie w desperację. Wtedy już tylko jeden krok dzieli go od szaleństwa".

Adam Lorenz to typowy bohater historii kryminalnej - jest "po przejściach", traumie, z którą się zmaga i z którą sobie tak do końca nie poradził. Lubi spędzać czas w "Biurze", które poi swoich interesantów nie tylko wodą. Mieszka sam, ma rodziców i siostrę, która zmaga się z problemami małżeńskimi.
Obecnie całym życiem Lorenza jest jego praca. To bardzo dokładny śledczy. Nie boi się badać z pozoru nic nieznaczących poszlak, które mogą okazać się jedynie stratą czasu. Szuka nieoczywistych połączeń, znaczeń, których inni by nie zauważyli, a ma do tego prawdziwy zmysł śledczy. 
W powieści pojawia się wątek romansu, ale jest drobny, nie zajmuje fabuły, a ukazuje komisarza z innej, bardzo emocjonalnej strony. 

Postaci stworzone przez Annę Potyrę są soczyste, prawdziwe. Prezentują cały wachlarz osobowości. Nieomylna pani psycholog, zbytnia pewność siebie może irytować, ale nie w przypadku Izy Rawskiej, choć nie było jej postaci zbyt wiele, można ją polubić. Corsetti i Brylant tworzą z Lorenzem skuteczne trio, a Zadrożny ze swoim zbiorem "sucharów" na każdą okazję, doskonale dopełnia tę plejadę świetnych bohaterów.

"Wszyscy chcą więcej i lepiej, i szybciej. A kiedy ich żądania i roszczenia nie są zaspokojone, ruszają do walki uzbrojeni w złe słowo".

Choć sam główny wątek seryjnego mordercy jest oczywisty, to już nie tak oczywisty jest jego motyw. To, co skłoniło go do tak okrutnych poczynań - również zaskakuje czytelnika. 
Retrospekcje dotyczące wojny, jej ofiar, bardzo sugestywne i mocno emocjonalne w odbiorze. 
Wiele razy zdawało mi się, że już wiem, gdzie podąża fabuła, a autorka za chwilę dawała mi prztyczka w nos... Otoczka towarzysząca śledztwu, mroźna i śnieżna aura, bardzo pobudzają wyobraźnię, a świąteczna atmosfera stanowi idealny kontrast dla zbrodni.

Tło historii kryminalnej również znakomite, obfitujące w dylematy moralne, rodzinne niedopowiedzenia, przemilczenia i ciche dramaty, które każdy chciałby zamieść pod dywan.
"Pchła" to nie tylko bardzo dobry kryminał, to książka o życiu. O wartościach jakie ono ze sobą niesie. O tym jak w dobie luksusu pokoju, łatwości bycia ze sobą; nie potrafimy się w nim odnaleźć i na siłę szukamy czegoś, z czego możemy być niezadowoleni. Jak lubimy się karmić tym, co złe i pozwalać mu w nas wzrastać i niszczyć.
Naprawdę ciężko uwierzyć, że to debiut kryminalny! Czekam na kolejne śledztwa prowadzone przez komisarza Lorenza.
8/10.

Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.


Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: 9. lipca 2019
Liczba stron: 360
Kategoria: thriller/sensacja/kryminał

#83 Pchła - Anna Potyra - recenzja

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...