Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autor. Pokaż wszystkie posty
#100 Opowiadania - Zdzisław Beksiński

#100 Opowiadania - Zdzisław Beksiński


#100 Opowiadania - Zdzisław Beksiński  - recenzja - czy warto przeczytać?

Kiedy usłyszymy nazwisko Beksiński, to od razu w głowie kształtuje się nam wizja mrocznych, niepokojących i jednocześnie intrygujących obrazów, grafik czy fotografii. Mało kto wie, że Sanocki Mistrz pisał również opowiadania, których kilka zostało wydanych nakładem Wydawnictwa Bosz.

Pierwsze co rzuca się w oczy, to ekskluzywność tej publikacji. Książka jest szyta, zdobi ją twarda oprawa, a tę chroni obwoluta. Wszystko jest utrzymane w minimalistycznym stylu, jednak złocenia, niepublikowane wcześniej szkice czy fragmenty maszynopisów - nadają wydaniu niemal luksusowy charakter.

Przedmowa została napisana przez Wiesława Banacha dyrektora Muzeum Historycznego w Sanoku, z której możemy się m. in. dowiedzieć, że Pan Beksiński chciał się realizować na polu kinematografii, jednak na studia filmowe nie zgodził się jego ojciec. Aparat fotograficzny miał być swojego rodzaju namiastką jego niespełnionych marzeń. Dość szybko zaczął go używać jako narzędzia do dalszych, niezwykle udanych, eksperymentów. Ponadto, na początku nadawał swoim fotografiom tytuły, co miało zachęcać odbiorcę do werbalnego opisu tego, co dostrzega. Uważa się, że była to forma narracja.
Wiesław Banach sądzi, że próby literackie malarza mogły być jakąś formą rekompensaty za brak możliwości realizowania się na polu filmowym. W związku z tym, że największą swobodę twórczą odczuwał jako malarz, porzucił swoje próby pisarskie. 

Opowiadań w zbiorze jest 25. Ich wyboru dokonał autor Posłowia - Tomasz Chomiszczak - romanista, literaturoznawca, profesor nadzwyczajny w Instytucie Neofilologii (Katedra Literatur Francuskiego Obszaru Językowego) Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. 

Choć teksty są kompletnie różne (nie tylko pod względem długości), to mają wiele cech wspólnych. Narrację prowadzi doszukujący się we wszystkim ciągów logicznych Obserwator. Są niezwykle mroczne, pełne gęstej, przytłaczającej atmosfery - zupełnie jak twórczość wizualna autora. Wzbudzają niepokój, a niektóre - jak na przykład "Wilki" - nawet grozę.
Nie da się wyzbyć z głowy obrazu jaki w niej kształtują. Większość z nich opowiada o przemijaniu, o drodze ku śmierci. O wiecznym poszukiwaniu sensu istnienia i ciągłego dochodzenia do tego samego wniosku, że go po prostu może w naszym życiu nie być. Świat widziany oczami jego wyobraźni to antyutopia.
Można w nich również odnaleźć (np. w opowiadaniu "Lustra") odwołanie się do Boga jako wykładowcy. Autor często wspomina również o spętaniu strachem, o życiu w ograniczeniach narzucanych przez własny umysł. Zauważa, że lepiej poznać prawdziwy strach niż być więźniem tego wyimaginowanego. 

Beksiński pisał swoje historie w formie onirycznych wizji i to niezwykle bogatych, surrealistycznych. Zdania, które budował niekiedy zdają się nie mieć końca - zupełnie jak niezwykle ogromne obiekty, które często malował. Bawił się formą, wprowadzał powtórzenia, czasem prowadził coś na kształt dialogu.
Każdy z tekstów ma charakterystyczny rytm i niezwykle dobrze czyta się je na głos - w formie ćwiczenia dykcji. Gdy wspomni się czasy, w których tworzył swoje historie, można odnaleźć odwołanie do sytuacji politycznej. Podobnie jak autor Posłowia widzę wiele odniesień do kinematografii. Niektóre z tekstów z powodzeniem mogłoby służyć jako scenariusze scen. 

"Mój groteskowy żywot rozpisany jest na głosy jak partytura sonaty skrzypcowej; w krótkich momentach gdy skrzypce grają solo, zasypia fortepian, śpią skrzypce; natomiast ani sekundy nie śpią skrzypek i pianista, nie powinna spać też publiczność".

Zaskoczyła mnie uniwersalność tych historii. Opowiadanie "Bakterie" napisane  w 1964 roku świetnie obrazuje nas - dzisiaj. Nastawieni na niemyślenie, na klikanie zautomatyzowanych aparatów, uczymy się powtarzać schematy. Ktoś musi nam napisać, powiedzieć, że coś się nam powinno podobać - inaczej nie zwrócimy na to uwagi. Potem powtarzamy jedni po drugich te same zdania.
Nastawiamy się na doznanie, a nie czucie emocjonalne, bo to prowokuje nas do myślenia, którego wolimy unikać.

Wszystkie wybrane historie są niezwykłe, niezwykła jest też ich forma - ale w przypadku Zdzisława Beksińskiego nie może być mowy o przeciętności. 
Był bardzo krytyczny w stosunku do swoich tekstów i chyba niesłusznie dopatrywał się w nich - zbyt wielkiej inspiracji innymi znakomitymi pisarzami, przez co zaprzestał pisania i już do niego nie powrócił. 
Każda z historii zawartych na kartach tego zbioru mocno pobudza wyobraźnię i tworzy nie tylko wiele możliwości interpretacji, ale umożliwia dostrzeżenie choć niewielkiego skrawka tego, co widział ten wielki Artysta.
Niestety nie jest to lektura dla każdego. Trzeba trochę znać historię autora, by móc zrozumieć jego drobiazgową, wręcz matematyczną analizę wszechrzeczy. Będzie, jednak, świetnym prezentem dla każdego fana kreatywnego dorobku Zdzisława Beksińskiego i dla czytelnika lubującego się w zabawach językowych, charakteryzującego się wolnością wyobrażeń. 

Przyznam, że niezwykle obszerne Posłowie, trochę mnie zmęczyło. Podobało mi się wskazanie nawiązań do kina, czy dzieł innych autorów, jednak cytowanie całych fragmentów Opowiadań i tłumaczenie czytelnikowi wprost o czym autor mówił - uważam za zbędne. 

Swoją przygodę z prozą Zdzisława Beksińskiego uważam za niezwykle udaną. Wybrałam się na dość długą, mroczną i kreatywną podróż, z której planuję nieprędko wrócić.
Każda z historii wybranych do antologii, otwiera w mojej głowie wiele drzwi i wskazuje nowe pokłady inwencji twórczej. 
Wiesław Banach nazywa Zdzisława Beksińskiego człowiekiem wielu talentów i ma w tej materii niepodważalną rację.
8/10.

#100 Opowiadania - Zdzisław Beksiński  - recenzja


Wydawnictwo: BOSZ
Data wydania: 6. maja 2015
Liczba stron: 416
Kategoria: literatura piękna

Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl

#65 Porozmawiajmy z... Anną Potyrą - autorką  "Pchły".

#65 Porozmawiajmy z... Anną Potyrą - autorką "Pchły".

 O natchnieniu, zbieraniu materiałów i pisaniu książek
"Pchła" powieść spod pióra Anny Potyry miała premierę 9. lipca 2019 roku.
To kryminał, który łączy w swojej fabule wątki II wojny światowej
z teraźniejszością; zbiera wysokie oceny i pochlebne opinie.

Autorka do tej pory pisała książki dla dzieci, więc jest to jej kryminalny debiut, w moim odczuciu bardzo udany. 



Anna Potyra
Anna PotyraUrodzona w 1982 roku w Warszawie.
Z wykształcenia anglistka.
Mama czterech córek.
Autorka książek dla dzieci.
W wolnych chwilach pisze lub jeździ konno.
"Pchła" to jej debiut kryminalny.




Udało mi się zadać autorce parę pytań - odnośnie pomysłów, zbierania materiałów i samego procesu twórczego oraz tego czy możemy spodziewać się kolejnych śledztw prowadzonych przez komisarza Adama Lorenza.
Zapraszam na rozmowę!


Pod_lasem_czytane: Na samym początku muszę wspomnieć, że “Pchła” mnie opętała. Chodziłam z książką wszędzie, by móc co chwilę przeczytać chociaż fragment. W noc, po rozpoczęciu czytania, obudziłam się z przekonaniem, że ktoś stoi w rogu mojej sypialni… Skąd umiejętność tak sugestywnego przedstawiania scen? Lubi się Pani bać?

Anna Potyra: Nie, nie lubię się bać. Jednak w swoich książkach staram się zanurzać czytelników wszystkimi zmysłami. Moi bohaterowie przeżywają cały wachlarz emocji, również strachu. I wtedy muszę przedstawić go tak, by czytelnik go poczuł.

Wiem, że “Pchła” to Pani debiut kryminalny, wcześniej pisała Pani książki dla dzieci. Podejrzewam, że proces powstawania całej historii może być zbliżony, a jak jest w pomysłami? Które przychodzą łatwiej?

Tworzenie dla dzieci jest łatwiejsze tylko dlatego, że fabuła jest mniej zawiła i nie potrzebuję skryptu na 20 stron, którym podpieram się przy pracy, żeby się nie pogubić. Czyli tak naprawdę chodzi o skalę i rozmach projektu. Jednak z pomysłami sprawa wygląda podobnie. Czasem wpadają nagle i niespodziewanie, innym razem godzinami szukam rozwiązań. 
#103 Porozmawiajmy z... Anną Potyrą - autorką  "Pchły".

Pisanie nie jest ani szybkim, ani też łatwym zajęciem. Czy przed przystąpieniem do tworzenia fabuły “Pchły” czytała Pani dużo na temat pracy policji i historii II wojny światowej, której wątki zgrabnie Pani połączyła?

Owszem, czytałam dużo zarówno przed rozpoczęciem pisania, jak i w trakcie. Doszkalałam się nie tylko w zakresie pracy policji czy przebiegu rzezi na Woli, ale również technik kradzieży samochodów, nomenklatury boksu. Przeczytałam dziesiątki stron forów kolekcjonerów starej broni, obejrzałam masę filmików z treningów bokserskich, żeby poczuć ich klimat. Naprawdę dużo różnych dziwnych rzeczy przewinęło się przed moimi oczami :-)

Kryminałów raczej nie piszą osoby, które ich nie czytają. Dużo literatury z tego gatunku Pani przeczytała zanim zaczęła pisać swój? A może jest jakiś szczególny pisarz lub też szczególny tytuł, po którego przeczytaniu stwierdziła Pani, że chce iść właśnie w tym kierunku?

Zaczęło się dawno temu od Agathy Christie. Ale to chyba książki Jo Nesbo sprawiły, że w mojej głowie pojawiła się myśl: „Ja też tak chcę…” Wtedy traktowałam to jako marzenie z gatunku tych abstrakcyjnych, co to wiadomo, że nigdy się nie spełnią. Ale z czasem (naprawdę nie wiem jak to się stało) zmieniły się w plany i wreszcie podjęłam to wyzwanie.

Proces twórczy jakim jest pisanie historii jest dość nieprzewidywalny, bo może zdarzyć się ten gorszy dzień, kiedy wszystko idzie jak po grudzie, a jak jest wtedy z tekstem i pracą nad nim? Zdarzają się Pani taki dni twórczej niemocy? Czy może stara się Pani pisać na siłę?

Zdarzają mi się dni, że tekst płynie sam, ale jednak mimo wszystko to jest bardziej kwestia pracy i wytrwałości, niż natchnienia. Bardzo często jest tak, że gdy zaczynam pracę mam pustkę w głowie. Piszę, kasuję, piszę, kasuję i czuję frustrację, bo wiem co chcę napisać, ale nie znajduję odpowiednich słów. Mijają dwie godziny a ja mam pół strony. A potem nagle wchodzę w tekst, on mnie porywa i słowa wskakują tak szybko, że ledwie nadążam je pisać. Ale żeby tam dojść, muszę powalczyć. Jeśli mam zaplanowane 3 godziny pisania, to piszę 3 godziny. Nawet jeśli początek jest trudny. 
 #103 Porozmawiajmy z... Anną Potyrą - autorką  "Pchły".

Czy po tak dobrym przyjęciu możemy spodziewać się kolejnego śledztwa komisarza Adama Lorenza? Czy Iza Rawska się pomyli? :)

Tak, tom drugi już na warsztacie. Ponieważ dla mnie nośnikiem książki są emocje, Iza na pewno będzie miała szansę rzucić nowe światło na sprawę. Zawodowo na pewno będą się z Adamem świetnie uzupełniać. A prywatnie? Jeszcze się nie zdecydowałam :) 

Czy odczuwa Pani mocno emocjonalny związek z postaciami, które Pani stworzyła? Czy któraś jest Pani szczególnie bliska? 

Lubię swoich bohaterów. Gdy piszę, czuję się, jakbym spędzała czas w gronie znajomych. Jednak nie mam faworytów. 

Czy uważa Pani, że napisanie kryminału bez wszechobecnych krwawych zbrodni, tak by ludzie chcieli je czytać jest jeszcze możliwe? Czy może szukamy w nich właśnie koncertu przemocy? 

Nie uważam, żeby makabryczne i krwawe zbrodnie były elementem koniecznym. Wprawdzie zmienił się trochę styl pisania. Współczesne kryminały są dużo bardziej dynamiczne i sensacyjne niż klasyka gatunku, gdzie detektyw rozwiązuje zagadkę siedząc w fotelu, ale mimo to można podziałać na wyobraźnię i emocje czytelnika bez epatowania przemocą.

Na koniec wrócę do strachu. Czy po tym jak książka trafiła do czytelników, bała się Pani o jej odbiór? Czy może była Pani pewna sukcesu?

Oczywiście, że odczuwałam duży niepokój. Włożyłam w tę książkę mnóstwo pracy i emocji. Chociaż na początku nie zastanawiałam się nad tym. Przez długi czas byłam zadowolona, że książką zainteresowało się kilka wydawnictw, przeżywałam miłe emocje związane z oczekiwaniem, współpracą z redaktorami itd. Ale gdy wreszcie przyszła data premiery, uświadomiłam sobie, że wystawiłam się na publiczne biczowanie. Na szczęście „Pchła” została przyjęta bardzo ciepło. Przeczytałam dużo miłych słów na jej temat. To bardzo motywuje do dalszej pracy. Dołożę wszelkich starań, żeby nie zawieźć Czytelników w kolejnym tomie!
 
#103 Porozmawiajmy z... Anną Potyrą - autorką  "Pchły".

Bardzo dziękuję za rozmowę i poświęcony czas!
Życzę samych natchnionych dni i wielu sukcesów!

"Pchła" ukazała się nakładem Zysk i S-ka.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...