Pokazywanie postów oznaczonych etykietą borgis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą borgis. Pokaż wszystkie posty
#54 15 lat w zamknięciu - Celine Piotrowska

#54 15 lat w zamknięciu - Celine Piotrowska

#92 15 lat w zamknięciu - Celine Piotrowska  - recenzja - czy warto przeczytać?
Jakiś czas temu wykonywałam pracę, w której ludzka krzywda była dla mnie codziennością. Nie wytrzymałam długo, bo trzy lata. Choć nikt mnie nie więził i nie bił doświadczyłam też krzywdy i pewnego rodzaju przemocy, choć nie fizycznej.

Bohaterka i autorka książki "15 lat w zamknięciu" doświadczyła całego spektrum bólu od fizycznego po psychiczny. Człowiek, który miał być jej najbliższy - czyli mąż, bił, gwałcił i więził ją i ich wspólne dzieci przez 15 lat. Książka, którą napisała jest dla niej formą terapii po traumie jaką przeżyła. Chciała również by stanowiła swego rodzaju manifest, wezwanie do walki o siebie i własną, lepszą przyszłość oraz ostrzeżenie przed obdarzaniem zaufaniem zbyt szybko.

Książka rozpoczyna się wspomnieniami o pierwszej, młodzieńczej miłości kobiety, która w jej mniemaniu była idealna, spełniona, wręcz książkowa. Jej narzeczony pochodził z bogatej rodziny. Żyli na wysokim poziomie, wydając bez opamiętania morze pieniędzy na namacalne dowody miłości... Odzież, biżuterię, perfumy, restauracje... Jednak życie się tak ułożyło, że się rozstali i  wtedy na jej drodze stanął pewien Włoch, z którym związała swoją przyszłość i który to, stał się jej katem. Historia dzieciństwa tego mężczyzny była dla mnie wręcz abstrakcyjna. Skojarzyła mi się z historiami prezentowanymi przez takie horrory jak na przykład "Droga bez powrotu". Z ich związku narodziła się dwójka dzieci, która czynnie uczestniczyła w koszmarze ich małżeństwa. I tak przez całą powieść poznajemy koleje życia w piekle, które są okraszone refleksjami autorki, która jest już dzisiaj wolną i jak sama podaje - szczęśliwą kobietą.

Podoba mi się wydanie tego spisu wspomnień. Projekt okładki bez nazwiska autorki, jako swego rodzaju odcięcie się od przeszłości. Szycie, minimalistyczne, acz sugestywne ilustracje.
Uderzyła mnie krzywda dzieci, bolało mnie serce i byłam wściekła, że ktoś sprowadził je do takiego piekła i pozwolił im trwać w nim tyle lat. Sposób podnoszenia się po ucieczce, powrót do społeczeństwa, że tak to określę był również bardzo poruszający.

"Pamiętam, jak wychodząc z ośrodka, pytałam, czy naprawdę możemy pójść na spacer. Pytałam o nasze wyjścia za każdym razem jeszcze przez dwa kolejne tygodnie... I za każdym razem dyrektora odpowiadała, że drzwi są otwarte, że mogę wychodzić, kiedy tylko chcę. Nie potrafiłam tego jednak przyjąć do wiadomości".

Jednak mam problem z tą historią. Oczywiście trafia do mnie - jak okrutny był ten człowiek, jak wiele zła wyrządził. Sądzę nawet, że nie zasłużył na nazywanie go istotą ludzką ...
Język, styl jakim jest pisana jest dla mnie bardzo chaotyczny i trochę niestety infantylny, mimo że bohaterka pracowała jako dyrektor produkcji w trzeciej, w Europie fabryce pantografów i nie jest już nastolatką. Męczyłam się podczas czytania i nie potrafiłam tak po ludzku całą sobą współczuć autorce, a jestem bardzo empatyczna, przynajmniej tak mi się do tej pory wydawało. Wiele razy chciałam ją odłożyć czy nawet nią rzucić, bo powodowała we mnie też coś na kształt złości... 

Pierwsze, co mnie bardzo mocno zdziwiło to sposób w jaki postrzegała i chyba nadal postrzega miłość. Nie wyobrażam sobie by status społeczny i szastanie pieniędzmi było wyznacznikiem stopnia zaangażowania w związek. Partnerstwo, które powinno być podstawą każdego udanego związku zastępować uzależnieniem od czyjegoś portfela? Nigdy też nie pomyślałabym, że pieniądze czynią z kogoś damę? A tak postrzegała swój młodzieńczy związek Celine. Kompletnie różne widzenia świata, moje i jej, spowodowało, że niestety chociaż bardzo chciałam nie mogłam poczuć z nią więzi.

Sposób w jaki trwała na drodze prowadzącej - wprost w ramiona tego sadystycznego mężczyzny, jest dla mnie kompletnie surrealistyczny. Nie mogłam tego pojąć w żaden sposób. Tak jak rozumiem, że przez lata cierpień, można uzależnić się od oprawcy i nie umieć wyrwać się z tego piekła, tak nie rozumiem, jak od samego początku chorej znajomości można chcieć ją kontynuować. Przez tyle lat nie poprosiła nikogo o pomoc. Na propozycję męża, aby wyjechała do Polski w środku roku szkolnego odpowiadała, że syn powinien skończyć przedszkole (najlepsze ze wszystkich oczywiście) w normalnym terminie (sic!). Najbliżsi wiedzieli jaki los wiedzie, a mimo to wracała od nich wprost do mieszkania swojego oprawcy. Pełna sprzeczności i kompletnie nielogicznych zachowań wszystkich uczestników tego dramatu. Nie wiem czy bohaterka uchwyciła się rozmytego wspomnienia swojego życia po to, by przetrwać i stąd też były jej mało dojrzałe wtrącenia, które przyznam szczerze często były bliskie wyprowadzenia mnie z równowagi.
Nie chcę przeprowadzać analizy psychologicznej; bo przecież nie o to chodzi, ale ta historia wzbudza we mnie wściekłość! Z uwagi na koszmar jakiego doświadczyły te małe i niewinne istoty.
Nie chcę oceniać, bo bardzo łatwo to zrobić, ale zrozumieć tej bierności też nie potrafię. Nie ma też oczywiście; żadnego wytłumaczenia na postępowanie ojca tych dzieci! Przeraża mnie fakt, że kobiety nadal muszą się ukrywać przed takimi zwyrodnialcami, a oni nie ponoszą za to co zrobili - praktycznie żadnej kary...

Podsumowując była to dla mnie trudna i bolesna książka. Nie tylko z uwagi na treść, ale na sposób jej podania i niemal międzygalaktyczną odległość w sposobie widzenia świata między autorką i mną. Nie polecam, ani nie zachęcam - musicie sami ocenić.

Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Borgis.
 


Wydawnictwo: Wydawnictwo Borgis

Liczba stron: 234


Kategoria: literatura obyczajowa/autobiografia
#36 Materializm - Michał Długa

#36 Materializm - Michał Długa



#72 Materializm - Michał Długa - recenzja - czy warto przeczytać?

Popatrzcie na okładkę "Materializmu" Michała Długi i szczerze powiedzcie czy zwrócilibyście na nią uwagę? Ja mówię szczerze - nie. 
Zaintrygował mnie opis w zestawieniu ze słowami samego autora który twierdzi, że jest to jego odpowiedź na „50 twarzy Grey’a”.
Nie, nie jestem fanką erotycznych powieści o niczym. Wygrała ciekawość - ponieważ jest to debiut oraz chęć eksploracji nowych wciąż dla mnie terenów literatury współczesnej.

Dwóch skrajnie różnych mężczyzn spotyka się w barze. Starszy - Krzysztof - człowiek z marginesu społecznego, kompletnie zaniedbany alkoholik, który zaczepia dużo młodszego mężczyznę - Maćka, będącego jego przeciwieństwem wizualnym i chce mu opowiedzieć zasłyszaną kiedyś historię.  Maciek, który czeka na kobietę, będąc zaskoczonym propozycją, nie bardzo umie odmówić starszemu mężczyźnie i tak staje się jego słuchaczem. 
Narratorem powieści jest Krzysztof. Opowiada on chłopakowi historię Wiktora, przy okazji wtrącając, co nie co, o swoim nieudanym życiu. Od czasu do czasu Maciej również zabiera głos i zdradza szczegóły ze swojego życia. Chcąc nie chcąc, nie tylko interesuje się opowiadaną przez alkoholika historią, ale i sam zaczyna go lubić. Mężczyźni spotykają się dość często w barach, a nawet we własnych mieszkaniach. Dochodzi do tego, że Krzysztof, na prośbę swojego kolegi, nawet udaje jego ojca. Z czasem okazuje się, że tych z pozoru kompletnie różnych mężczyzn naprawdę wiele łączy. 
Historia opowiadana przez mężczyznę żyjącego na koszt podatników mówi o życiu Wiktora. Młodego chłopaka, który pochodzi z tzw. rozbitej rodziny i mieszka to u matki, to u ojca. Podejmuje się pracy w Niemczech, u obecnego konkubenta matki. Z budowaniem przez niego doświadczenia zawodowego na emigracji bywa różnie. Chłopak niewiele potrafi, jest nastawiony na branie, ma wielkie aspiracje, do których realizacji chciałby dojść drogą na skróty. Jedyne co oprócz chęci szybkiego wzbogacenia się i budzenia podziwu u rówieśników i rodziny, zaprząta mu głowę to ciągła chęć miłości fizycznej. Niskie poczucie własnej wartości, mające swe podwaliny w złych i skomplikowanych relacjach rodzinnych, w konfrontacji z wysokimi oczekiwaniami - prowadzi go praktycznie przez drogę wybrukowaną porażkami.Nie potrafi znaleźć, ani utrzymać żadnej pracy. Nie potrafi zbudować żadnego związku, który nie opierał by się tylko na zaspokajaniu żądzy. 

"Człowiek w gniewie widzi tylko cudze błędy, ba, nawet nie zauważa, skąd się te cudze błędy wzięły".

Powieść obfituje w dość mocny realizm przedstawionych wydarzeń. Nie znajdziemy tu poetyckiego języka. Bohaterowie wyrażają często, w sposób wulgarny. Jednak musimy pamiętać kim oni są, to ludzie na co dzień karmieni pozbawionym złudzeń, byle jakim życiem, połączonym z ciągłą presją imponowania innym i pogonią za wielkim bogactwem, którego nie chcą dorabiać się ciężką pracą.
Obcesowość niektórych ich wypowiedzi pasuje do osobowości nakreślonych przez autora. Książka obfituje również w opisy doznań seksualnych, one też nie są ubrane w bogate
paralele.
To nie obrazy wielkich uniesień zakochanych par, tylko seks z perspektywy mężczyzny - dla niektórych może być zbyt odarty z sensualizmu.
Nie czytam erotyków, z reguły nie niosą one ze sobą jakichś ukrytych treści. W powieści Michała Długi, nie są one głównym wątkiem, stanowią po prostu część przedstawionej przez niego historii - jednak ostrzegam to nie są kontakty seksualne dla wielkich romantyków, piszących wiersze na temat duchowości doznań.


"Chciałbym znaleźć sobie kobietę, która nie musi mnie kochać. Chcę ją po prostu mieć, żebym mógł się przytulić, poleżeć sobie z nią i całe to gówno, które robi się w związkach. Boję się, że zabraknie mi czasu na to wszystko, bo zajmujemy się czymś, co w ogóle może nie mieć sensu".

Każdy z mężczyzn, których za pomocą słowa powołał do życia autor, ma wiele warstw, że tak to nazwę. Na zewnątrz mamy zbroję - pancerz, w który się oblekli - nie chcąc wypuścić na światło dzienne swoich głęboko ukrytych emocji. Wszyscy udają kogoś, kim tak naprawdę nie są, co z kolei prowadzi ich do alkoholizmu, upadku - do destrukcji.
Jednak nie jest to powieść tragiczna - wręcz przeciwnie. Bohaterowie przechodzą świadomą przemianę - w końcu dorastają niezależnie od wskazań metryki. Ścieżka do lepszego i szczerego życia jest prostsza niż się nam wydaje - słowa, wypowiadanie uczuć, nie tylko tych dobrych naprawdę czyni życie łatwiejszym i cele, które sobie stawiamy - bliższymi.

"Powiedział jej o wszystkim, co go dręczyło i było powodem wielu kłótni. Nie miał pojęcia, jak bardzo pozytywnie wpływa na relacje mówienie prawdy, jak na przykład to, że rozglądał się za innymi kobietami. Jeśli komuś naprawdę zależy na kimś, to choćby nawet przyznał się do najgorszej rzeczy, i tak zostanie mu ona wybaczona, jeśli tylko będzie chciał się zmienić".

To naprawdę dobra współczesna powieść, a po przeczytaniu Posłowia, w którym autor przyznaje, że nie był i nie jest zapalonym czytelnikiem nasuwa się jeden wniosek - można?
Zdecydowanie MOŻNA. 
7/10.
 

Recenzja napisana dla Klubu Recenzenta nakanapie.pl


Wydawnictwo: Borgis

Data wydania: październik 2018 (przybliżona data)

Liczba stron: 512


Kategoria: literatura współczesna
#26 Szafira - Krzysztof Michałowski

#26 Szafira - Krzysztof Michałowski

#62 Szafira - Krzysztof Michałowski - recenzja - czy warto przeczytać?

Pamiętacie ten beztroski świat dzieciństwa, kiedy każda codzienna czynność przeradzała się w prawdziwą przygodę? Jak wspinaliśmy się po drzewie by z góry spojrzeć na bezkresy królestwa, którym władamy? Jak na balu w przedszkolu/szkole przywdziewaliśmy kolorowe stroje, jednocześnie stając się postacią, którą odgrywamy?
Dzieci są niesamowite. Żyją teraz - nie jutro, nie wczoraj. Kolorują świat uśmiechem, tworzą światy o których nam się nawet nie śniło. 

Taka też jest bajka - rymowanka spod pióra Krzysztofa Michałowskiego - "Szafira".
Autor w zmyślny sposób z prozaicznej czynności jaką jest zrobienie... uwaga... JAJECZNICY.... utworzył baśniową historię ze smokami, zamkami i... tytułową księżniczką, o której rękę starają się zalotnicy. Jak w każdej dobrej bajce mamy tu zarys niegodziwości, którą zwycięża oczywiście czystość zamiarów i dobro.


"Za siedmioma górami
i siedmioma lasami
znajdowała się kraina
owiana legendami,
w której ludzie nadawali
wiadomości tam-tamami,
a między wyspami 
przemieszczano się smokami".

Warto tutaj wspomnieć o historii powstania bajki. Autor wraz z dwójką dzieci stanął w obliczu tragedii, jaką była śmierć Żony. Nie mógł poddać się smutkowi i załamaniu, wobec tego zaczął tworzyć krótkie rymowanki, w których mógł na chwilę oderwać się od rzeczywistości i dać dzieciom trochę radości. Tak też powstała "Szafira".

Myślę, że ze wspólnego czytania będzie nie tylko wiele zabawy i śmiechu, ale i własnych historii i rymowanek, a świat księżniczki o szafirowych oczach otworzy w rodzicach głęboko ukryte pokłady dziecięcej wyobraźni i nieprzeciętnej kreatywności. 
Warto również wspomnieć, że "Szafira" Krzysztofa Michałowskiego jest bogato i kolorowo ilustrowana - co zapewne ucieszy oczy nie tylko najmłodszych odbiorców.
Bajka jest dostępna w wielu księgarniach jak i na stronie wydawnictwa.



Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Borgis.
 


Wydawnictwo: Wydawnictwo Borgis

Liczba stron: 16


Kategoria: literatura dziecięca
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...