Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mordercy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mordercy. Pokaż wszystkie posty
#56 The world of Lore. Niegodziwi śmiertelnicy - Aaron Mahnke

#56 The world of Lore. Niegodziwi śmiertelnicy - Aaron Mahnke

#94 The world of Lore. Niegodziwi śmiertelnicy - Aaron Mahnke - recenzja - czy warto przeczytać?
Co to była za książka... Praktycznie od nastoletnich lat fascynuje mnie pokrętny, ludzki umysł. Umysł morderców. Wierzę, że każdy jest w stanie zabić, a różnimy się między sobą jedynie... motywem. Nie od dziś staramy się walczyć z drzemiącą w nas przemocą, utworzyliśmy systemy karne, każdy przejaw zła tępimy i społecznie piętnujemy. O obecnych czasach zdarza się nam mówić, że obfitują w bestialstwo, a współcześnie prześcigają się w serwowanym swoim ofiarom okrucieństwach. W jakim my jesteśmy błędzie! 

Przed Państwem "The world of Lore. Niegodziwi śmiertelnicy" Aarona Mahnke-go. Spis morderczych historii z przekroju kilku odległych wieków, opowiedzianych tak płynnym i ciekawym językiem, że można w tej niegodziwości zatonąć. Śmierć, krew, odcięte kończyny, obdzieranie ze skóry, gotowanie ludzkiego mięsa wypowiedziane jakby radiowym stylem. Gdy czytałam nie tylko widziałam obrazy jakie opisuje autor, ale zdawało mi się go słyszeć, jak swoim melodyjnym głosem opowiada te okropne historie. 

Książka składa się z pięciu rozdziałów, podzielonych na wiele podrozdziałów. Każdy jest niezwykle przewrotnie zatytułowany i wzbudza uśmiech na twarzy mimo krwawej i śmiertelnej tematyki. Autor ma ogromny talent do opowiadania historii poważnych przestępstw w niezwykle lekki i humorystyczny sposób, i upatruję też tutaj doskonałej pracy tłumacza, dzięki któremu książka nie straciła rytmu. Dodatkowym atutem są ilustracje sporządzone przez M.S. Corley-a, które w równie lekki i humorystyczny sposób dopełniają to świetne wydanie. 

Jaką my tu znajdziemy różnorodność nie tylko w sposobach zabójstw, ale i w motywach. Polowanie na czarownice, okradanie grobów, wampiryzm - polski akcent w postaci Elżbiety Batory - Krwawej Hrabiny, historia wierzeń w Krampusa, członkowie rodzin znanych nam współczesnych pisarzy, Abraham Lincoln i doppelgänger, znana fanom serialu American Horror Story zaginiona kolonia Roanoke, Doktor Jekyll i pan Hyde, multum odwołań do znanych nam historii. Jeszcze więcej nieznanych mi wcześniej historii morderców, a wszystko to okraszone niezwykle trafnymi komentarzami ludzkiej natury i być może motywów jakimi kierowali się zabójcy. 

"Wygląda na to, że najgroźniejszym obcym nie jest przybysz, lecz ten, który kryje się wśród nas".

Najbardziej zafascynowała mnie historia Hermana Webstera Mudgeta, znanego jako Dr Henry Howard Holmes. Oszusta ubezpieczeniowego, który nabył posiadłość nazywając ją Zamkiem, do której niczym drapieżnik wabił i mordował setki ludzi. Obdzieranie ze skóry, preparowanie szkieletów nic nie było mu obce. Mówił o sobie, że urodził się mając w sobie diabła. A legendy głoszą, że nie przestał mordować nawet po śmierci...Jego historia przejawia się przez całą książkę.
Kate Webster, która po zamordowaniu Julii Thomas znalazła niezwykle kreatywny sposób na pozbycie się zwłok. Ćwiartowanie, gotowanie i wytapianie tłuszczu, nakarmienie nim okolicznych dzieci, wynoszenie resztek w walizce - tak panna Webster była niezwykle zaradna.
Historia rodziny Gruberów, której morderca zostawił ślady na śniegu prowadzące do ich domu. Narzędziem zbrodni było narzędzie ogrodnicze, które wziął sobie z ich składzika, a po niezwykle krwawym mordzie mieszkał w ich domu i karmił ich zwierzęta. Mało tego być może z nimi mieszkał już wcześniej. 

"Jednak najbezpieczniej czujemy się w naszych domach. W pewnym sensie gniazdujemy w nich. Tworzymy wokół siebie kokon chroniący nas przed kaprysami pogody, intruzami i skrzywdzeniem.
Niestety czasami to nie wystarcza".

Niezwykle ciekawa w swym okrucieństwie lektura, która jest nie lada gratką nie tylko dla fanów wyszukanych mordów, czy historii ludzkości, ale i dla tych, których interesuje ludzka natura i niebywała wręcz skłonność do zła. Gwarantuje ciekawą lekcję historii, która zostawi Was z morzem pytań odnośnie definicji człowieczeństwa.

 "Nadal boimy się tych, którzy się od nas różnią. mamy to w genach, a może w naszej kulturze. Ten strach jest jak wąż w trawie, zawsze gotowy do ataku".
8/10.

Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.


Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: 2. lipca 2019
Liczba stron: 400
Kategoria: literatura faktu

Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
#1 Trupia otucha - Dan Simmons

#1 Trupia otucha - Dan Simmons



trupia otucha, książka, dan simmons, recenzja
"(...) Kiedy próbował grać w dzieciństwie (wystarczyło, żeby poznać zasady ruchu bierek i stwierdził, że szachy nie są dla niego), zarówno on, jak i jego agresywni przeciwnicy zaczynali od wyrżnięcia wszystkich pionków, po czym przechodzili do wymiany figur. Nigdy, przenigdy nie ruszali króla z miejsca - poza roszadą (którą zapomniał, jak się robi) lub koniecznością ucieczki przed pościgiem".

Losy świata niczym wielka partia szachów, którą toczą najbardziej wpływowe postaci współczesnego świata. Dan Simmons stworzył jedną z największych alegorii naszej rzeczywistości. Odwołał się w niej do wampiryzmu, postrzegano jednak w inny sposób niż zwykle spotykamy w literaturze fantastycznej. Połączył ludzką skłonność do przemocy zapisaną na kartach historii, z fantastyką, horrorem i (trochę) literaturą szpiegowską.

Saul Laski to polski Żyd, który przeżył Holocaust. Obecnie jest psychiatrą badającym naturę przemocy. Na jego drodze staje William Borchert, którego Saul pamięta jako Obersta z czasów obozu. Postanawia, że dokona tego, co sobie kiedyś obiecał - że go zabije, lecz nie jest to takie proste, gdyż raz - William podobno już zginął w wypadku lotniczym, dwa - okazuje się, że był obdarzony Talentem.

Powieść liczy sobie 986 stron. Bohaterów jest multum, losy wszystkich są ze sobą połączone. Narracja jest prowadzona w dwojaki sposób - w osobie trzeciej i w przypadku jednej z “utalentowanych” bohaterek - Melanie Fuller - w osobie pierwszej.

“Utalentowani” to osoby, które w większym i mniejszym stopniu potrafią, wpływać na zachowanie innych ludzi, tworzą z nich swoich umysłowych niewolników, którzy to wykonują, co osoba z Talentem chce, niczym armia Zombie. Dodatkowo “wampiry umysłu” są kompletnie pozbawione moralności:

"Władza jest jedyną prawdziwą moralnością, (..) jedynym nieśmiertelnym bogiem; apetyt na przemoc jest jego jedynym przykazaniem".

Wampiry lubią rozgrywać pewną grę, którą nazywają “wiedeńską”, przejmują kontrolę nad ludźmi, kierują nimi tworząc z nich morderców, nakłaniają do samobójstw - niejednokrotnie zmieniając tym losy świata. Grę prowadzą latami i skrzętnie notują punktację. Autor umiejscawia ich jako “zero” w siedmiostopniowej skali rozwoju moralnego Kohlberga. Żerują na ofiarach po to, żeby przetrwać, dodatkowo im częściej to robią - tym młodziej się czują.

"Zapomniałem, że potwory nie umierają. Że trzeba je zabić".

Oczywiście, w świecie wykreowanym przez autora, pojawiają się postaci - rzekomo, odporne na działania obdarzonych Talentem - tzw. neutrale. Właśnie rzekomo odporne.

trupia otucha, dan simmons, ksiązka, recenzja
Im bardziej człowiek zagłębia się w lekturę, tym bardziej dostrzega to jak autor znakomicie wykorzystał rzeczywistość. Jak wspomniałam wcześniej, powieść liczy sobie niemal 1000 stron, zatem ta objętość raczej nie pozwoli jej pochłonąć w jeden wieczór. Są tu opisy morderstw, krwawych i brutalnych. Postaci dopuszczające się zbrodni są kompletnie wyzute z empatii, czy poczucia odpowiedzialności. To trochę inny rodzaj horroru. Na początku, zastanawiałam się po co autor opisywał niektóre szczegóły tak dokładnie - ale dzięki tej dokładności, układa się całość tej historii. Puenta tej powieści nie pretenduje do miana "happy endu". Zło po prostu nigdy nie umiera i zawsze będzie nam towarzyszyć, jak jedna z wielu wymiarów ludzkiej osobowości.

"Podobne rzeczy zdarzają się codziennie, ich sprawcami są ludzie nieposiadający nawet cienia tej niedorzecznej zdolności psychicznej; ludzie egzekwujący władzę wynikającą z urodzenia, stanowiska lub głosu większości, pod groźbą kuli lub noża…"

Wielu z nas pada na co dzień ofiarami, różnych wyłudzeń, jesteśmy wykorzystywani przez innych, z większą i mniejszą świadomością. Lubimy płacić innym, za to, że podzielą się swoją receptą na sukces. Mamią nas niespełnionymi obietnicami manny z nieba, jeżeli zakupimy ich poradnik, czy produkt. W pewnym sensie na nas żerują. Podobnie jest z możnymi tego świata. Traktują nas jak, te pionki w swojej grze, sądząc, że Raz pionek, na zawsze pionek”. Żeby nie było, nie jestem entuzjastką teorii spiskowych.

Jeżeli szukasz historii takiej, w której wampiry biegają w pelerynach, kąsają w szyję, aby wyssać z ludzi życie w dosłowny sposób - to NIE jest to wtedy książka dla Ciebie. Jeżeli natomiast lubujesz się w odnajdywaniu odwołań do wydarzeń historycznych, czy współczesnego życia, to tak przedstawiony temat powinien Ci się spodobać. To jedna wielka alegoria jak wspomniałam na początku, przeplatana trafnymi czy nie (to już zależy od tego jak postrzegasz świat) podsumowaniami poczynań polityków i naszym dążeniem do destrukcji.

trupia otucha, książka, dan simmons, recenzja

Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 21 lutego 2014
Liczba stron: 986

Kategoria: fantastyka, horror
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...