Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morderstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morderstwo. Pokaż wszystkie posty
#64 Czerwień - Małgorzata Oliwia Sobczak - premiera 4. września 2019 r.

#64 Czerwień - Małgorzata Oliwia Sobczak - premiera 4. września 2019 r.

#102 Czerwień - Małgorzata Oliwia Sobczak - recenzja - czy warto przeczytać?
Kryminał jest mi najbliższym gatunkiem literackim. Czytam je od wczesnych nastoletnich lat. Najbardziej lubię w nich kiedy nie tylko trzeba rozwiązać zagadkę - kto? ale i dlaczego to zrobił. Układam wtedy w głowie puzzle z informacji i rozmyślam nie tylko nad motywem, ale i nad procesem, który doprowadził do degeneracji człowieka, a stworzył mordercę.

"Czerwień" jak sugeruje okładka otwiera serię o mrocznie pięknym tytule "Kolory zła" autorstwa Małgorzaty Oliwii Sobczak. Trup pojawia się już na trzeciej stronie i to w niezwykle pobudzającej wyobraźnię scenerii wzburzonego morza i typowo depresyjnej aurze początków naszej polskiej wiosny.
Sprawą zajmuje się prokurator Leopold Bilski, a sama topielica nosi okaleczenie sugerujące jej związek ze sprawą sprzed 17 lat.
Okazuje się, że obie zamordowane kobiety były do siebie łudząco podobne, a im bardziej prowadzący sprawę prokurator zagłębia się w życiorysy ofiar, tym więcej widzi podobieństw.
Czy to możliwe, że mordercą jest ta sama osoba?
Ktoś czekał 17 lat by znowu zabić?
A może to naśladowca?
Dlaczego sprawa zabójstwa córki sędzi - Heleny Boguckiej z 1996 roku nie została rozwiązana? 

Ta książka jest niebezpieczna! Niebezpiecznie wciągnie Was w fabułę i nie wypuści do ostatniej strony. Autorka stworzyła niezwykle ciekawe postaci.
Pierwsza ofiara Monika Bogucka - dziecko z tzw. dobrego domu, z niczym nieograniczoną swobodą, jednocześnie pełne kompleksów i z bardzo niską samooceną.
Matka Helena Bogucka, kobieta u szczytu kariery sędziowskiej, tkwiąca w aranżowanym małżeństwie, nie potrafiąca nawiązać więzi z własnym dzieckiem.
Krążą z córką w okół siebie, raniąc się, jednocześnie nie znając się w ogóle, mimo że powinny być sobie najbliższymi osobami.
Świetnie napisane wątki obyczajowe, które pochłania się w mig.
Wątki mafijne, narkotyki i pasja - namiętność - sztuka?
Prokurator Leopold Bliski - często wykracza poza swoje kompetencje, łączy wątki, zbiera materiał dowodowy, czyta w przestępcach jak w otwartych księgach, nie wystrzega się jednak własnych problemów, głównie sercowych. Emocjonalna i ciekawa postać, której nie sposób nie polubić.
Fabuła wciąga i oplata niczym bluszcz. Podczas czytania się nie słyszy i nie widzi nic poza sopocką sprawą kryminalną. Narracja jest prowadzona w trzeciej osobie. Akcja powieści toczy się w dwóch wymiarach czasowych  w 1996 roku i 2013. Mimo że są one wyraźnie zaznaczone i to mocną czcionką, to podczas czytania - łapałam się na tym, że nie wiem w jakiej osi czasu obecnie przebywam. Nie wiem z czego to wynikało, może to moje subiektywne odczucie, ale nie mogę powiedzieć, że było to winą rozproszenia, bo nic takiego nie miało miejsca.

Po przeczytaniu mniej więcej 1/3 powieści wytypowałam sprawcę i byłam trochę zawiedziona...ale tylko trochę, ponieważ nie odebrało mi to przyjemności z odkrywania późniejszych powiązań.
Świetnie splątane nici zdarzeń i niedopowiedzeń. Klimat nadmorskiego miasta poza sezonem świetny, czułam tę ponurą aurę całą sobą. Uważam, że to bardzo dobra propozycja i wielbiciele kryminałów z bogatym tłem obyczajowym, będą nią zachwyceni.
Całość oceniam na mocną 7/10 i czekam na kolejne części serii!


#102 Czerwień - Małgorzata Oliwia Sobczak - recenzja - czy warto przeczytać?


Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu WAB.



Wydawnictwo: WAB
Data wydania: 4. września 2019
Liczba stron: 384 (egzemplarz recenzencki)
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
#57 Helter Skelter. Prawdziwa historia morderstw, które wstrząsnęły Hollywood - Vincent Bugliosi, Curt Gentry

#57 Helter Skelter. Prawdziwa historia morderstw, które wstrząsnęły Hollywood - Vincent Bugliosi, Curt Gentry

Helter Skelter. Prawdziwa historia morderstw, które wstrząsnęły Hollywood - Vincent Bugliosi, Curt Gentry - recenzja - czy warto przeczytać?

Właśnie mija 50 lat od jednej z najbardziej znanych zbrodni w historii - morderstwa popełnionego przez członków Rodziny Charlesa Mansona - w domu wynajmowanym przez Romana Polańskiego. Wraz z żoną Romana Polańskiego - Sharon Tate, która była w ósmym miesiącu ciąży, zginęli wtedy - Jay Sebring, Wojciech Frykowski, Abigail Folger i Steven Parent. Jak się później okazało z tą zbrodnią była połączone inna - życie w zbliżonych okolicznościach straciła rodzina LaBianca.
"Helter Skelter" to prawie 700 stron przebiegu morderstw, historii ich sprawców, życia Charlesa Mansona, a także gromadzenia materiału dowodowego, samego procesu i czasu po zapadnięciu wyroku. Niezwykle rzetelne, skrupulatne przedstawienie faktów, błędów i zaniedbań ze strony policji i niebywałego wręcz - uporu głównego oskarżyciela i współautora książki Vincenta Bugliosiego

Jako nastolatka czytałam horrory, thrillery i kryminały - dziś tych pierwszych już nie czytam, ale gwarantuję, że większe potwory żyją w nas samych, niż autorzy najobrzydliwszych scenariuszy mogliby wymyślić. Dowodem na to, jest właśnie nieżyjący już dziś Charles Manson. Człowiek, który większość swojego życia spędził za murami różnych zakładów penitencjarnych, który zmanipulował wielu innych ludzi i sprawił, że byli niczym marionetki w jego rękach. 

" - Byłam bardzo podniecona. Zmęczona, ale wyciszona wewnętrznie.
Wiedziałam, że to początek helter skelter. Teraz świat miał nadstawić uszu".

Książka jest podzielona na osiem części. Dzięki wprowadzeniu autora; w momencie początku śledztwa, wiemy więcej niż wiedział - on sam - kiedy rozpoczynał pracę nad sprawą. Pojawiają się tu daty, wydarzenia i masa nazwisk policjantów, świadków, członków Rodziny - nie radzę czytać nic innego w trakcie tej lektury - bo można się potem nie odnaleźć. Wydarzenia w niej przedstawione są głównie w porządku chronologicznym. Pojawiają się też transkrypcje rozmów, wspomnienia, które tworzą dokładny obraz sprawy, a dzięki temu zabiegowi jesteśmy w jej centrum. Mimo dużej szczegółowości i trudnej tematyki - styl, którym posługują się autorzy niebywale trzyma w napięciu - lepiej niż niejeden współczesny kryminał. Czytałam ją pięć dni - długo jak na mnie, ale nie potrafiłam szybciej. Jej treść i atmosfera udzieliła mi się do tego stopnia, że co noc byłam w ówczesnym domu Polańskiego. 
Wskazano jak wiele błędów popełniła policja, która nie potrafiła zebrać dobrego materiału dowodowego i gdyby nie chęć ukarania autora wizji Helter Skelter przez oskarżycieli, to pewnie wielu faktów by nie odkryto, a być może on sam nie trafiłby do więzienia.

"Zabijając kogoś fizycznie, uwalniasz jego duszę. 
Życie nie ma granic, a śmierć jest tylko iluzją".

Ta książka przeraża. Rzeczywistość w jakiej żyli członkowie sekty Mansona, była kompletnie odcięta od rzeczywistości. Byli kompletnie opętani przeświadczeniem, że lada dzień wybuchnie wojna międzyrasowa, a oni zostali wybrani niczym naród żydowski przez Jezusa Chrystusa. Wielu wierzyło, że ich przywódca to kolejny Zbawiciel.
Poznamy historie życia wielu czołowych członków sekty i jednocześnie oskarżonych o popełnienie tych okrutnych i krwawych zbrodni. Zostanie nam przybliżone życie Charlesa, jego dzieciństwo i lata spędzone za kratami, gdzie rosło jego poczucie odrzucenia i mogło rozwijać się niczym niezmącone - wiem jak to zabrzmi - czyste zło. Nikt nie rodzi się zły, jak zdarza się nam często myśleć, potwory tworzą potwory. Każdy jest w stanie zabić, ale nie każdy stanie się mordercą. 

"Crockett i Poston słyszeli, jak Manson mówił, iż jego imię brzmi:
"Charles' Will Is Man's Son",
co oznaczało, że jego wola jest tego rodzaju, co Syna Człowieczego".

Vincent Bugliosi twierdził już na samym początku, że zbrodnia bez motywu nie istnieje, a jego celem było znalezienie go i udowodnienie, że nie było przypadku w doborze ofiar.
Czy go znalazł? Odpowiedź na to pytanie, tak jak i wyjaśnienie czym było tytułowe Helter Skelter i co mają z tym wspólnego The Beatles - znajdziemy w treści. Dodam, że jest też trochę informacji o mężu Sharon Tate - Romanie Polańskim, który był przesłuchiwany nawet na wykrywaczu kłamstw. 

Mnie osobiście sam Manson przeraża nawet, gdy spojrzę na jego zdjęcie, a to czego dokonał z grupą podległych mu ludzi - niewolników przyprawia o gęsią skórę. Ich wiara w jego filozofię i to jak zachowywali się w trakcie procesu - sprawia, że każdy horror przy ich zbrodni jest jak bajka dla dzieci.
W książce pojawia się porównanie Mansona do Hitlera, myślicie, że to przesada? Autorzy mają argumenty, czy słuszne, trzeba ocenić samemu.
Sama postać Charlesa jest dziś też częścią popkultury, czy tego chcemy, czy nie. Wielu na tej historii zarabiało i zarabiać będzie, ponieważ jako ludzie lubimy oglądać dramaty i tragedie, ale tylko od nas zależy jakie wnioski z tego wyciągniemy. 

W trakcie lektury byłam mocno zdziwiona tym, że kiedy dzieliłam się tytułem czytanej przeze mnie książki, wielu ludzi nie wiedziało nic na ten temat...
Mam nadzieję, że "Helter Skleter" trafi do wielu czytelników, dzięki wznowieniu jej przez Zysk i S-ka  - bo jak zapobiegać czemuś, o czym się niewiele wie?
Do kin, na dniach, wchodzi film Quentina Tarantino "Pewnego razu... w Hollywood", kto ogląda filmy tego specyficznego reżysera, ten na pewno wie, czego można się spodziewać. Ja mam tylko nadzieję, że znajdzie się choć paru ludzi, którzy zechcą zapoznać się też z faktami i wyciągną z nich odpowiednie spostrzeżenia.
8/10.

Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.


Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: 9. lipca 2019
Liczba stron: 660
Kategoria: literatura faktu

Tłumaczenie: Mirosław P. Jabłoński


#46 Zjazd Absolwentów - Guillaume Musso

#46 Zjazd Absolwentów - Guillaume Musso


#84 Zjazd Absolwentów - Guillaume Musso - recenzja - czy warto przeczytać?
Wstyd się przyznać, ale nie czytałam wcześnie nic Guillaume Musso. Za to słyszałam i czytałam wszechobecne zachwyty nad jego powieściami. Dziś już wiem skąd się wzięły. Sama staję się jednym z głosów w tym chórze. 
Głównym bohaterem "Zjazdu absolwentów" jest Thomas Degalais, który przyjeżdża do swojej starego liceum na tytułową imprezę. Jak się szybko okazuje Thomas nie ma czystego sumienia i jego obecność na zjeździe wiąże się ze sprawą z przeszłości. Tajemnica, którą w sobie nosi powinna znaleźć swój finał na sali sądowej. Wszyscy obecni uczniowie liceum, jak i absolwenci wracają wspomnieniami do roku 1992, kiedy to zaginęła piękna i jedna z najzdolniejszych uczennic w szkole - Vinca Rockwell. Miała ona uciec ze swym nauczycielem filozofii, z którym łączył ją - jak wszyscy doskonale wiedzieli płomienny romans. Myśli Thomasa i jego najlepszego przyjaciela ze szkolnych lat - Maxime'a zaprząta jeszcze jedna sprawa... Szkoła po zjeździe ma zostać rozebrana, a ta dwójka doskonale wie, jaką tajemnice skrywa budynek... Są w nim ukryte zwłoki... Teraz prawda może ujrzeć światło dzienne, ale czy się tak stanie?

"W twarz uderza mnie lodowate zimno. Wdrapuję się na parapet, ale nie mogę skoczyć. Noc dotyka mnie - i odpycha. Śmierć ze mnie rezygnuje".

To powieść z tych, które jak się otworzy, to się zamknie dopiero po przeczytaniu. Autor żongluje historią i emocjami, które odczuwają jego bohaterowie. Kiedy wydaje się nam, że już wszystko układa się w całość, nagle następuje zwrot o 180 stopni i jesteśmy w punkcie wyjścia. Nie ma możliwości w żaden sposób przewidzieć jak autor poprowadzi fabułę. Doskonale wodzi nas za nos, podsuwa informacje, które za chwilę zdają się przeczyć kierunkowi w jakim podążaliśmy. Świetne charakterystyki psychologiczne postaci. Tajemnice, sekrety, brudy i życie na pokaz. Tak często powtarzane kłamstwa, że zastąpiły prawdę, stały się nią. Czym jest miłość? Czym jest też rodzicielska miłość i do czego może doprowadzić? Co można zrobić, kiedy chce się pomóc najbliższym? A może tak naprawdę się nie pomaga, tylko utrzymuje ten obraz doskonałości, jaki się stworzyło? Tak jakby wcisnęło się przycisk pauzy na pilocie, a obraz zastygł. Książka, która wije się jak rzeka i nie wiadomo co się kryje za kolejnym meandrem.
Autor opisuje nie tylko obrazy, ale i zapachy towarzyszące kolejnym scenom, przez co możemy poczuć się uczestnikami zarówno retrospekcji, wspomnień jak i teraźniejszości. Wszystko jest tutaj przemyślane i doskonale ze sobą współgra; tytuły rozdziałów, podrozdziałów i wprowadzające cytaty ze światowej literatury. I ten drobny smaczek o Depeche Mode... Nie mogłam napisać swojej opinii zaraz po przeczytaniu, bo byłby to hymn pochwalny na cześć autora. Ciężko tę powieść zakwalifikować jako gatunek, bo to swego rodzaju kocioł, doskonała mieszanka wielu - thrillera, kryminału, czy powieści obyczajowej z wątkiem z romansu. Autor posiada patent na przepis lektury niemal doskonałej.
A zakończenie? Kiedy zostanie powiedziane już wszystko, to
zrobi coś, co sprawi, że znowu zwątpimy... 
8/10.

"To prawda, że dawali się ponieść emocjom, jednak z pewnością starali się robić wszystko jak najlepiej. Najlepiej unikać banalnych ścieżek, najlepiej godzić przygody z poczuciem odpowiedzialności, najlepiej odmieniać słowo "rodzina", ale według zasad własnej gramatyki".


Za swój egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Albatros.



Wydawnictwo: Albatros

Data wydania: 31. lipca 2019

Liczba stron: 320

Kategoria: literatura obyczajowa/piękna
#45 Pchła - Anna Potyra

#45 Pchła - Anna Potyra

#83 Pchła - Anna Potyra - recenzja - czy warto przeczytać?
Nie pamiętam już - kiedy książka opętała mnie tak, że przykleiła mi się praktycznie do ręki. "Pchła" była ze mną wszędzie; podczas kąpieli, w łóżku, a nawet w kuchni.
Zaczęłam ją czytać wieczorem, miałam zajrzeć tylko na chwilę i... przeczytałam 120 stron... Obudziłam się chwilę, coś po drugiej w nocy z realnym przeświadczeniem, że ktoś stoi w rogu sypialni... Spokojnie, nikogo tam nie było.

Akcja "Pchły" toczy się w kilku wymiarach czasowych. Same śledztwo i główny wątek dzieje się współcześnie, a od czasu do czasu pojawiają się retrospekcje; nie tylko z czasów II wojny światowej.
Pierwszą ofiarą jest Łukasz Kos, którego zwłoki ktoś ułożył z najwyższym szacunkiem. Stworzył pośmiertną kompozycję, którą opatrzył białą różą, a zamordowanemu włożył do kieszeni stare zdjęcie. Mieszkanie zostało dokładnie wysprzątane, a zdjęcie ofiary morderca przesłał jego narzeczonej... 
Śledztwo prowadzi komisarz Adam Lorenz, pomagają mu -  Mateusz Corsetti, młody policjant o pseudonimie Brylant oraz Iza Rawska psycholog - profiler, która dopiero rozpoczęła  pracę.  
Warto wspomnieć również o prokuratorze prowadzącym sprawę - panu Zadrożnym, który jest tak bardzo skoncentrowany na sobie, że momentami zapomina po co został stworzony urząd, którego jest reprezentantem.
Zbrodnia została popełniona w najbardziej rodzinnym okresie roku - w Wigilię Bożego Narodzenia. W sprawie jest wiele niewiadomych i szybko okazuje się, że to nie jedyna ofiara niezrozumiałej na tę chwilę krucjaty mordercy.

"Człowiek wytrzyma tyle, ile może wytrzymać. Potem popadnie w desperację. Wtedy już tylko jeden krok dzieli go od szaleństwa".

Adam Lorenz to typowy bohater historii kryminalnej - jest "po przejściach", traumie, z którą się zmaga i z którą sobie tak do końca nie poradził. Lubi spędzać czas w "Biurze", które poi swoich interesantów nie tylko wodą. Mieszka sam, ma rodziców i siostrę, która zmaga się z problemami małżeńskimi.
Obecnie całym życiem Lorenza jest jego praca. To bardzo dokładny śledczy. Nie boi się badać z pozoru nic nieznaczących poszlak, które mogą okazać się jedynie stratą czasu. Szuka nieoczywistych połączeń, znaczeń, których inni by nie zauważyli, a ma do tego prawdziwy zmysł śledczy. 
W powieści pojawia się wątek romansu, ale jest drobny, nie zajmuje fabuły, a ukazuje komisarza z innej, bardzo emocjonalnej strony. 

Postaci stworzone przez Annę Potyrę są soczyste, prawdziwe. Prezentują cały wachlarz osobowości. Nieomylna pani psycholog, zbytnia pewność siebie może irytować, ale nie w przypadku Izy Rawskiej, choć nie było jej postaci zbyt wiele, można ją polubić. Corsetti i Brylant tworzą z Lorenzem skuteczne trio, a Zadrożny ze swoim zbiorem "sucharów" na każdą okazję, doskonale dopełnia tę plejadę świetnych bohaterów.

"Wszyscy chcą więcej i lepiej, i szybciej. A kiedy ich żądania i roszczenia nie są zaspokojone, ruszają do walki uzbrojeni w złe słowo".

Choć sam główny wątek seryjnego mordercy jest oczywisty, to już nie tak oczywisty jest jego motyw. To, co skłoniło go do tak okrutnych poczynań - również zaskakuje czytelnika. 
Retrospekcje dotyczące wojny, jej ofiar, bardzo sugestywne i mocno emocjonalne w odbiorze. 
Wiele razy zdawało mi się, że już wiem, gdzie podąża fabuła, a autorka za chwilę dawała mi prztyczka w nos... Otoczka towarzysząca śledztwu, mroźna i śnieżna aura, bardzo pobudzają wyobraźnię, a świąteczna atmosfera stanowi idealny kontrast dla zbrodni.

Tło historii kryminalnej również znakomite, obfitujące w dylematy moralne, rodzinne niedopowiedzenia, przemilczenia i ciche dramaty, które każdy chciałby zamieść pod dywan.
"Pchła" to nie tylko bardzo dobry kryminał, to książka o życiu. O wartościach jakie ono ze sobą niesie. O tym jak w dobie luksusu pokoju, łatwości bycia ze sobą; nie potrafimy się w nim odnaleźć i na siłę szukamy czegoś, z czego możemy być niezadowoleni. Jak lubimy się karmić tym, co złe i pozwalać mu w nas wzrastać i niszczyć.
Naprawdę ciężko uwierzyć, że to debiut kryminalny! Czekam na kolejne śledztwa prowadzone przez komisarza Lorenza.
8/10.

Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.


Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: 9. lipca 2019
Liczba stron: 360
Kategoria: thriller/sensacja/kryminał

#83 Pchła - Anna Potyra - recenzja

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...