Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paryż. Pokaż wszystkie posty
Wierzyliśmy jak nikt - Rebecca Makkai

Wierzyliśmy jak nikt - Rebecca Makkai

Wierzyliśmy jak nikt - Rebecca Makkai
Kiedy zaczynałam czytać „Wierzyliśmy jak nikt” kompletnie nie spodziewałam się tego, że skończę z przekrwionymi od płaczu oczami. Nie piszę tego po to, aby kogoś przekonać o swojej nadwrażliwości, sama nadal nie mogę uwierzyć, że aż tak mnie ta fikcyjna opowieść poruszyła.
„Wierzyliśmy jak nikt” przybliża czytelnikowi czas, zanim pojawiły się leki umożliwiające spowolnienie zniszczeń w ludzkich organizmach, które niosło ze sobą zarażenie się wirusem HIV. Przyglądamy się jak „kolorowa” codzienność okazuje się ciągłą walką o akceptację, o zrozumienie i jak narasta strach przed tą śmiertelną chorobą.


Nie jest tak, że temat, który Autorka podjęła jest mi kompletnie obcy. Jakiś czas temu czytałam Somebody to love. Życie, śmierć i spuścizna Freddiego Mercury'ego” - Matta Richardsa i Marka Langthorna, które jest dość mocno osadzone w tematyce historii rozwoju HIV. Ponadto, pamiętam jeszcze doskonale „Witaj w klubie” z 2013 roku (ze świetnymi rolami Matthewa McConaughey i Jareda Leto) i wspomnianą w książce Makkai „Filadelfię” z 1993 roku (Tom Hanks, Denzel Washington, Antonio Banderas).
 

Wierzyliśmy jak nikt - Rebecca Makkai

 

Głównych bohaterów w tej powieści mamy dwoje: Yale'a i Fionę. Obie postaci łączy wspólna przeszłość - lata 80te XX wieku.Rebecca Makkai w „Wierzyliśmy jak nikt” prowadzi akcję dwutorowo.
W 1985 roku blisko poznajemy Yale Tishmana, który pracuje w galerii sztuki Uniwersytetu Northwestern, w Chicago. Za sprawą znajomej ma możliwość pozyskania nieznanej dotąd kolekcji obrazów i rysunków, znanych artystów i tego wyzwania się oczywiście podejmuje. Wszystko zdaje się układać po jego myśli. Jest młody, rozpoczyna karierę, ma szansę zabłysnąć w świecie sztuki, jest także szczęśliwie zakochany. Swoisty kontrast dla jego wyobrażeń przyszłości, stanowi szerząca się epidemia AIDS. Fiona też się w tej części pojawia.

Druga oś czasu dotyczy drugiej bohaterki - Fiony, która w 2015 roku, w Paryżu, poszukuje zaginionej córki. Kobieta zatrzymuje się w domu znajomego artysty fotografa (ze wspomnianych lat 80tych), który właśnie przygotowuje wystawę swoich prac. Wszystko to sprawia, że w kobiecie ożywają wspomnienia.

Będziemy się przyglądać jak bohaterowie w latach 80tych walczą z ludzką obojętnością, z władzą, która biernie się przygląda chorującym i umierającym. Jak próbują zmienić świat, choć tak naprawdę niewiele żądają.

Natomiast w drugiej osi zdarzeń, zobaczymy jak wydarzenia sprzed trzydziestu lat, wpłynęły na obecne życie siostry jednej z ofiar chicagowskiej epidemii.

Pisarka nie tworzy postaci monumentalnych. To zwykli ludzie, ze zwykłymi wadami.
Nawet umęczona w poświeceniu Fiona, nie jest krystaliczna. Popełniała błędy, za które, nawet 30 lat później płaci, i których konsekwencje ponosi też jej córka.
Trauma, której doświadczyła, spętała ją emocjonalnie. Strach stał się jej codziennością. Jest córką, jest matką, dlaczego więc nie umiała być lepsza?
Historia Yale'a jest niezwykle dramatyczna. Nie padają tam żadne wielkie słowa. Jest po prostu zwykłe życie, są marzenia, i jest wykluczenie powodujące poczucie wyobcowania. Widzimy społeczną negację tego, co piękne, bo zdaje się różnić, od tego co nam znane.


Rebecca Makkai nie boi się żadnych porównań, pisze m. in. tak:

„Ci wszyscy ludzie mówili to w dobrej wierze, wszyscy bez wyjątku.
Jak wytłumaczyć, że miasto zamieniło się w jeden wielki cmentarz?
Że codziennie chodzą po ulicach, które były świadkami małego holokaustu, które widziały ludobójstwo zaniechań i niechęci?
Czy naprawdę nikt nie rozumie, że nieoczekiwane zderzenie ze ścianą zimnego powietrza to spotkanie ducha, jednego z tych chłopców wyplutych przez świat?"

 

Autorka powoli wprowadza czytelnika w wykreowaną rzeczywistość, opisuje codzienność. 
Nie znajdziemy tu przerysowanych emocji, ani taniego sentymentalizmu.
W niektórych momentach czułam się jak podglądacz, a jednak przegapiłam ten moment, w którym ktoś, kto istnieje jedynie na papierze stał się po prostu... moim znajomym.

Przez charakterystykę postaci; ich pragnienia, marzenia, nadzieje stworzyła realne poczucie wspólnoty. Sposób w jaki Rebecca Makkai pisze o swoich bohaterach, jakie cechy im nadaje, na jakie emocje im pozwala, sprawia, że uwierzymy, że poczujemy tę kocią sierść Roscoe'a pod palcami.
Niezależnie od tego kiedy żyjemy i jak żyjemy, pragniemy zawsze tego samego - zrozumienia i miłości drugiego człowieka, nawet jeżeli wydaje się nam to banalne.

„- Gdybyśmy tylko mogli być na tej ziemi w tym samym czasie i tym samym miejscu co wszystkie osoby, które kochamy, gdybyśmy mogli razem się urodzić i razem umrzeć, wszystko byłoby takie proste". 

Czytam wiele książek, artykułów, wywiadów, opinii i nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, jak bardzo szukamy prawdy w fikcji i jak bardzo nas cieszy, kiedy zdaje się nam ją dostrzegać.
Świetna powieść.





Data wydania: 15 kwietnia 2020
Liczba stron: 624
Kategoria: literatura piękna
Tłumaczenie: Sebastian Musielak


 
#133 Upiór opery - Gaston Leroux

#133 Upiór opery - Gaston Leroux

#133 Upiór opery - Gaston Leroux - recenzja - czy warto przeczytać?
Z "Upiorem opery" łączy mnie związek bardzo sentymentalny. Oglądałam kiedyś kilka - dość luźnych - prób przeniesienia tej historii na ekran. I choć większości z nich daleko do dzieła Gastona Lerouxa, to i tak wspominam je dobrze. 

Książka powstała w 1909 roku i jest klasyczną powieścią gotycką, o czym pewnie większość czytelników, niestety, nie wie.
Spotkałam się nawet z recenzją krytykującą jej ekranizację z 2004 roku, zarzucającej obrazowi śmieszność i nie dostrzegającej w niej oczekiwanego... horroru?


Powieść gotycka bywa nazywana romansem grozy, z czego sama "groza" wynika na przykład z miejsca w którym toczy się akcja - zamek lub jak w tym przypadku - Opera Paryska, czy też narastającego uczucia szaleństwa.
Charakteryzuje się też przeciwstawnymi bohaterami, w dosłownym tego słowa znaczeniu - osobnik straszny (upiorny) i w ramach kontrastu osobnik niewinny - czysty. 

Spotkamy się w niej z wiodącym wątkiem romansowym z wydającą się nam - obecnie żyjącym - śmieszną wręcz przesadą - sentymentalizmem.
Objawia się to miłością na śmierć i życie, płomiennymi deklaracjami, przesadną emocjonalnością i gestykulacją postaci, łącznie z teatralnym omdlewaniem kobiet.
Po co to wszystko piszę?
Bo "Upiór opery" Gastona Lerouxa taki właśnie jest. 
Akcja toczy się Operze Paryskiej i jej podziemiach. Młoda śpiewaczka Christine Daae pobiera nauki u samego Anioła Muzyki, który wabi ją swym niebiańskim talentem. Wszystkiemu (najczęściej) z ukrycia przygląda się Raul de Chagny, który dostrzega niebezpieczeństwo kryjące się za tajemniczym głosem. Tymczasem budynek opery ma nowych zarządzających, z którymi w konflikcie pozostaje legendarny Upiór. Nikt Go nigdy nie widział, choć niektórzy twierdzą, że z nim rozmawiali. Ktoś jednak pisze roszczeniowe listy, w których domaga się między innymi zwrotu loży numer 5 i podpisuje się jako U. O.

W fabule bardzo dużo się dzieje. Jest wiele wątków - od próby usunięcia Upiora,  operowe spektakle i cały ich anturaż, przez historię miłości Raula i Chirstine, do odrzuconego przez społeczeństwo - oszpeconego Erika.
Od samego początku narracja przypominała mi artykuły z bardzo wiekowych gazet. Opisy są drobiazgowe, do tego stale pojawiają się przypisy, które polecam czytać na bieżąco - naprawdę są bardzo przydatne. Sam autor chce nas przekonać, że postać rzeczonego Upiora była prawdziwa... A była?
Dlatego stosuje styl przypominający reporterski.

Ta historia jest pełna przepychu i to nie tylko w kwestii nadmiernej emanacji uczuć targających bohaterami, ale w nawiązania do np. mitologii czy też prawdziwych wydarzeń mających miejsce w czasach jej napisania.
Choć ma 110 lat i same zachowania postaci; ich porywy serca, dramaty, które przeżywają, czy zastosowany humor, mogą wydawać się trochę archaiczne, to styl którym pisał Gaston Leroux nie sprawia najmniejszego problemu.
Obserwujemy całe spektrum emocji: od współczucia i płomiennej miłości do nienawiści i chęci zemsty. Widzimy geniusza, który pozbawiony ładnego lica jest skazany na życie w podziemiach. Cierpi i jak każdy człowiek nie potrafi być zupełnie sam. Odrzucenie powoduje narastanie w nim gniewu i nienawiści, czyli przykład na to, jak otoczenie kształtuje nasze zachowanie.

"Myślałam, że jestem wewnątrz kaplicy cmentarnej. Ściany zostały wybite czarnym kirem, ale zamiast łez zazwyczaj dopełniających taki pogrzebowy wystrój, na ogromnej pięciolinii widniały nuty Dies irae. Pośrodku pomieszczenia wznosił się baldachim z rozsuniętymi brokatowymi, czerwonymi zasłonami, a pod nimi stała otwarta trumna. Cofnęłam się na ten widok. "To tutaj sypiam - rzekł Erik - do wszystkiego można się przyzwyczaić, nawet do wieczności".

Dałam się porwać temu klimatowi operowego przepychu. Bawiłam się doskonale przemykając tajemnymi przejściami, przysłuchując się śpiewaczkom i patrząc na skrzące się żyrandole, jednocześnie uważając by nie zniknąć w zapadni lub nie utonąć w jeziorze strzeżonym przez syrenę!
Moją ulubioną historią miłosną są losy Heatcliffa i Katarzyny Earnshaw z "Wichrowych wzgórz" Emily Brontë, więc nie zdziwiłam się, w ogóle, jak w posłowiu napisanym przez Dorotę Babilas znalazłam nawiązania do tej właśnie książki. 
Ja wiem, że wielu czytelników posłowia nie czyta, wiem bo mnie się też to wcześniej zdarzało. Jednak w przypadku książek wydanych przez Wydawnictwo Vesper - czytanie tego działu jest nie tylko obowiązkowe - ale zawsze równie przyjemne jak prezentowana powieść i pozwala lepiej zrozumieć utwór, który się właśnie przeczytało.
"Upiór opery" jest bogato ilustrowany obrazami Anne Bachelier, co zdecydowanie podnosi odbiór wizualny i pozwala zobaczyć to, co Leroux napisał.
Ta powieść to klasyka literatury i nie można jej oceniać w kategoriach współczesnej prozy, czy nie daj Boże - dzisiejszego realizmu - a choćby i z szacunku do niebywałego talentu pisarskiego autora.
Ode mnie 8/10.


Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Vesper.

Wydawnictwo: VESPER
Data wydania: 27. listopada 2019 
Ilość stron: 410
Kategoria: powieść gotycka
Tłumaczenie:  Andrzej Wiśniewski, Hanna Śmierzyńska
Ilustracje: Anne Bachelier
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...