Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo muza. Pokaż wszystkie posty
#118 Rytuały wody - Eva García Sáenz de Urturi

#118 Rytuały wody - Eva García Sáenz de Urturi


#118 Rytuały wody - Eva García Sáenz de Urturi - recenzja - czy warto przeczytać?

Choć lubię i bardzo cenię hiszpańskich twórców, to mam z nimi zwykle mały problem. Z jednej strony mnie intrygują, a z drugiej narracja jaką prowadzą często kończy się u mnie znużeniem.
Mam tak z zarówno filmem jak i literaturą. Potrafię docenić, ale czegoś jednak mi brakuje.

Z "Ciszą białego miasta" miałam podobnie. Nie mogłam wciągnąć się w fabułę i nie wiem czego to była wina, czy trudnych jak dla mnie imion i nazwisk, czy sposobu snucia opowieści,lekko sennego, mimo że opowiadającego o brutalnych morderstwach. Czytałam jednak dalej i kiedy wszystkie informacje zaczęły się zazębiać, to przepadłam w fabule i nie odłożyłam książki, aż jej nie skończyłam.

Z "Rytuałami wody" natomiast mam kompletnie inaczej. Może to, że wiedziałam już czego się spodziewać, a może bardziej dynamiczna narracja spowodowały, że od początku zostałam przez tę książkę pochłonięta.

Bohaterowie, których znamy z pierwszej części - Unai zwany Krakenem i jego szefowa Alba są na innym etapie życia. Raz, że Kraken po postrzale zaprzestał komunikacji werbalnej z powodu afazji Broki, dwa jego szefowa i kochanka spodziewa się dziecka. Jak możemy się domyśleć nie bardzo wie, kto jest jego ojcem. Esti zmaga się z żałobą po śmierci brata i czymś na kształt odpowiedzialności za śmierć Nancha -  jednej strony uratowała Albę i nie tylko ją, z drugiej zabiła człowieka, kim on by nie był. Każdy nosi swój własny - przysłowiowy - krzyż.

Tymczasem w górach zostaje odnalezione ciało ciężarnej kobiety, poddanej najprawdopodobniej rytuałowi wody, wywodzącemu się z celtyckich wierzeń. Jakby tego było mało, to ofiara okazuje się starą znajomą Krakena, którą poznał na obozie archeologicznym ponad dwadzieścia lat temu.
Akcja ponownie będzie  pełna retrospekcji, przez które poznamy charakter znajomości śledczego i ofiary, jak i losy pozostałych członków obozu.
Esti ma nowy zespół, który warunkowo wspiera Unai. Warunkowo, ponieważ musi odbywać terapię logopedyczną, której ukończenie pozwoli mu na pełen powrót do służby.

Śledztwo jest, tak samo jak w przypadku pierwszej części, niezwykle złożone, zawiłe. Sam schemat jest zresztą łudząco podobny i tu można upatrywać jakiegoś zarzutu. Byłam też trochę zawiedziona, że Unai dużo dłużej, jak ja, dochodził do ustalenia tego, kto stoi za rytuałami wody. Rozumiem jednak, że mógł być to zabieg celowy, mający podkreślić zarówno jego stan emocjonalny jak i niepełne zdrowie fizyczne.

Autorka ponownie podkreśla znaczenie rodziny i dzieciństwa. Jego wpływu na to kim możemy się stać. Bo możemy, a nie musimy. Dochodzi tutaj motyw rodzicielstwa i tego jakimi rodzicami chcemy być. Czy zawsze jesteśmy świadomi odpowiedzialności, jaką ponosimy sprowadzając na świat nowego człowieka i zajmując się jego wychowaniem.
Porusza też problem znany nam z programów reporterskich, a być może i z codzienności, kiedy to podejrzewamy, albo nawet wiemy, że jakiemuś dziecku obok dzieje się krzywda, a mimo to milczymy. Udajemy, że nie widzimy, nie słyszymy.

To nie tylko sprawnie napisany kryminał, podobnie zresztą jak pierwsza część, to powieść o bogatym tle obyczajowy, poruszającym problemy współczesnego społeczeństwa, nawet w cyberprzestrzeni.
Eva García Sáenz de Urturi pięknie opowiada o swoim kraju. Wprowadza hiszpańskie nazwy, mówi o historii, sztuce, czy architekturze. Za pomocą jej słów możemy przespacerować się po Vitorii, czy hiszpańskiej wsi - nie wychodząc ze swojego domu.

Widziałam, że niektórzy czytelnicy zaczęli czytać "Trylogię Białego Miasta" od "Rytuałów wody", ale ja tego nie polecam. Nie zrozumiecie niuansów. Nie będziecie wiedzieć po co Estibaliz srebrny eguzkilore, o co dokładnie chodzi z Tasio i Nanchem. Skąd się wzięła Golden Girl i MatuSalem. Wprowadzi to niepotrzebny chaos, który odbierze przyjemność z łączenia obu części.

Pierwszy raz po przeczytaniu kolejnej książki z cyklu nie czuję zawodu, wręcz przeciwnie. Tę część czytało mi się dużo lepiej, ale ma to również swoją wadę... za szybko się skończyła.
Jeżeli trzeci tom będzie równie dobry to będzie to najlepszy cykl kryminalny jaki czytałam.
8/10.

#118 Rytuały wody - Eva García Sáenz de Urturi - recenzja - czy warto przeczytać?

Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu MUZA



Wydawnictwo:MUZA
Data wydania: 30. października 2019
Liczba stron: 535
Kategoria: kryminał/sensacja/thriller
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko
#10 Drozdy. Dotyk przenaczenia - Chuck Wendig

#10 Drozdy. Dotyk przenaczenia - Chuck Wendig

Drozdy Dotyk przeznaczenia - Chuck Wendig - czy warto przeczytać?

"Kłamstwo napędza się samo. Wystarczy odkręcić kurek, a z kranu popłynie fałsz."

Miriam Black to dwudziestokilkuletnia dziewczyna, obdarzona darem lub też przekleństwem. Gdy kogoś dotknie widzi czas, miejsce i sposób w jaki ta osoba umrze. I czego by nie robiła to, ta przepowiednia zawsze się wypełni - taki los - przeznaczenie. 

"Przeznaczenie i plan. Ja od samego początku byłam częścią tego planu, choć wydawało mi się, że jestem sprytniejsza od przeznaczenia i wyrwę chłopaka, z jego szponów. Ale starając się zmienić przeznaczenie, sprawiłam, że się wypełniło."

Miriam wychowała fanatycznie wierząca w Boga kobieta, która wszędzie i we wszystkim widziała rękę Szatana. Toteż córka jak to zwykle w takich przypadkach bywa - robiła wszystko to, co nie spodobałoby się jej matce. 
Panna Black żyje na walizkach, a raczej na torbie bo nie ma zbyt wiele. Podróżuje i sama nie wie dokąd zmierza, przygląda się - jak wizje się wypełniają i niejednokrotnie okrada zmarłych - bo przecież musi z czegoś żyć. Za kołnierz nie wylewa i papierosa też nie odmówi, przekleństw używa jak przecinków i nie udaje delikatnej damy. Na jej drodze los stawia dwóch mężczyzn Louisa i Ashley-a oraz pewną torbę z tajemniczą zawartością, którą chce odzyskać para podobno agentów FBI. Do wizji Miriam dołączają jeszcze bardziej pokręcone i obrzydliwe sny. 

"I wszystko ochlapuje krwią. Czarną posoką. Gęstą od skrzepów. Miriam ściera ją z twarzy i wypluwa z ust. Krew ścieka po lustrze, znacząc gęste ślady. Kawałki jaśniejszej tkanki płyną razem z nią, jak robaki uwięzione w żywicy. Już kiedyś widziała taką krew. Widziała taką scenę. Na podłodze, na podłodze w łazience."

Wszyscy jadą autobusem przeznaczenia po drodze pełnej dziur, dokąd dojadą? 
Niestety - trzeba przeczytać żeby się dowiedzieć.

Informacje zamieszczone na książce nazywają tę powieść podobną do "Sześciu stóp pod ziemią" spod pióra Stephena Kinga i Chucka Palahniuka - nie wiem nie czytałam tej pozycji, ale serial mnie niestety nie kupił, ani ten wyszukany żart mnie nie porwał, ani fabuła nie zainteresowała - czyli coś co podobno trafia do gustów wielu - do mnie nie trafiło. 
A jak jest z tą książką? Nie jest to dobra książka. Mam wrażenie, że autor nie wykorzystał potencjału własnego pomysłu - głównego motywu daru panny Black, za to wszystko, co mu się po drodze nasunęło wcisnął na siłę Jest wszystkiego za dużo i czytając można czasem przymknąć oko, bo to po prostu zaczyna nudzić. Ale... No właśnie. Nie można autorowi odmówić lekkiego, mimo wszystko pióra. Ciekawie włączył przeszłość Miriam - wprowadził motyw "Wywiadu" prowadzonego przez dziennikarza zaznajomionego z talentem bohaterki. Jak ktoś lubi pisać - to powinien tę książkę przeczytać, bo jest to doskonały przykład jak zgubić się w gąszczu własnych wizji i stworzyć dziwną niezbyt interesującą historię. Odzywki Miriam, niektóre żarty mogą śmieszyć, ale nie jest to wyszukany żart, raczej podwórkowy - pasuje jednak do postaci, którą Wendig stworzył. Mimo że nie jest to książka, którą mogę jakoś wielce polecać - to nie żałuję, że ją przeczytałam. Jest pełna trafnych porównań i puent, które przydają się właśnie przy pisaniu. 
Jakby ktoś, mimo wszystko był zainteresowany zakupem - to w księgarni czytam.pl jest dostępna za niewielkie pieniądze.
6/10.

"- Natura jest brutalna i groteskowa. To jej jedyna właściwość. To ona ją kształtuje. Jesteśmy zwierzętami i jako część natury również musimy być brutalni i groteskowi."



Wydawnictwo: AKURAT (imprint MUZA)

Data wydania: maj 2013

Liczba stron: 320




Tłumaczenie: Miłosz Urban
#9 Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley

#9 Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley

Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley - czy warto przeczytać?

"Wspólność, Identyczność, Stabilność."

Kto z nas nie marzył choć przez chwilę żeby się nie starzeć, żeby zawsze być szczęśliwym, zadowolonym ze swojego życia? Żeby mieć zawsze swoje miejsce w świecie, nie gonić ciągle króliczka i nie rozmyślać co by było gdyby? Świat idealny. Bez bólu, bez chorób, z ciągłym zadowoleniem i twarzą wykrzywioną w wiecznym uśmiechu...
Jest rok 2541. Nie jesteśmy już "żyworodni". Matka, ojciec to pojęcia z zamierzchłych czasów. Pączkujemy w próbówkach, z których zgodnie z tym co, do danego zarodka dodano wychodzimy jako członkowie kast - Alfy, Bety, Gammy, Delty etc. etc.  Potem za pomocą hipnopedii, niczym kropla roztopionego wosku nasze umysły oplata przeznaczenie. 


"Rodzina, monogamia, miłość. Wszędzie wyłączność, wszędzie zawężania pola penetracji, rygorystyczne kanalizowanie popędu i energii. 
- A przecież każdy należy do każdego..."

Zadowoleni ze swojej bezsensownej egzystencji niewolnicy. 

"Wolność jest nieefektywna i przykra. Wolność to okrągły kołek w kwadratowej dziurze." 

Tępe masy bliźniąt warunkowane od początku do roli jaką będą pełnić, w tym idealnym społeczeństwie. "Cywilizacja to sterylizacja". Powtarzamy zasłyszane podczas hipnotycznych, sensorycznych snów aksjomaty - niczym nakręcone maszyny. Nic nie kwestionujemy, bo wszystko jest idealnie, ale... czasem coś nas zasmuci... wtedy otwieramy fiolkę, łykamy i znowu obracamy się w karuzeli wiecznej szczęśliwości bo - "każdy jest obecnie szczęśliwy". Życie to pasmo samych przyjemności -  "Nigdy nie odkładaj do jutra przyjemności, którą możesz mieć dzisiaj"
Książka została napisana w 1931 roku, a wydana rok później jest najbardziej znaną antyutopią XX wieku. Aldous Huxley opisał świat, o jakim często marzymy. Nie spotyka nas w nim nic złego, zawsze jesteśmy uśmiechnięci, nigdy nie chorujemy i pracujemy na rzecz wspólnie budowanej społeczności, więc co jest nie tak? Odebrano nam wolę. Od momentu sztucznie stworzonego zarodka nasz los jest już przesądzony - nie będziemy nikim ponadto, co nam przeznaczono. Na nic nie mamy wpływu, ale... nawet o tym nie wiemy. Czytając ją dzisiaj, łapię się za głowę, jak bliscy jesteśmy temu co Huxley wymyślił. Co dzień opowiadamy wszem i wobec jak bardzo liczy się indywidualność. Jak chcemy być unikatowi, jedyni, niepowtarzalni, a tymczasem ulice zalewają przyklejone do smartphone-ów zombie, z odrysowanymi od szablonu brwiami, ze sztucznymi ustami, ludzie kopiuj - wklej. Jak pozbawione wolnej woli marionetki słuchamy ponoć mądrzejszych od nas trendsetterów. 
Dziś już większość z nas chyba nie wie, kiedy i gdzie zatarła się granica inspiracji. Mieszkańcy "Nowego wspaniałego świata" zostali pozbawieni możliwości czytania tego co chcą - mają do dyspozycji tylko to, co wolno im czytać. Oglądają to, co im się serwuje, a nie to co chcą - ba oni nawet nie są świadomi, że co innego mogliby chcieć... Dziś jeszcze mamy tę możliwość, a mimo to większość z nas ją odrzuca. Podążamy za tym, za czym idzie większość i niechybnie zmierzamy w kierunku destrukcji, samozagłady. Nie da się temu zaprzeczyć. Kto powinien przeczytać tę książkę? Chyba każdy? Nie wiem czy wpłynie to na nasze postrzeganie świata, ale powinno choć na chwilę zmusić do refleksji. Czy to, do czego zmierzamy jako ludzkość - to na pewno to, czego chcemy, bo: 
" - Czyż nie chcecie być wolni, być ludźmi? Nie rozumiecie pewnie nawet, co znaczą słowa ludzkość i wolność?". Zakończę słowami Dzikusa: "- Ja tam wolę być nieszczęśliwy, niż pozostawać w stanie tej fałszywej, kłamliwej szczęśliwości, w jakiej się tu żyje."

9/10.


Wydawnictwo: MUZA

Data wydania: 2010 (przybliżona data)

Liczba stron: 256


Kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction

Tłumaczenie: Bogdan Baran
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...