„Triumf owiec” – jeszcze więcej owiec, trochę kóz i odrobinę grozy

„Triumf owiec” – jeszcze więcej owiec, trochę kóz i odrobinę grozy


„Triumf owiec” Leonie Swann, kontynuacja „Sprawiedliwości owiec”, okazał się jeszcze zabawniejszy. A to za sprawą zwiększonej liczebności parzystokopytnych. Poznane w pierwszej części stado owiec wraz z pasterką Rebeką zimuje niedaleko starego zamku i chcąc nie chcąc zacieśnia relacje ze stadkiem kóz. A jak wszyscy wiedzą – kozy przecież śmierdzą.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to zmiana atmosfery opowieści. Konwencja zagadki ze zwłokami zostaje, ale tym razem nie zdradzę, kto poniósł śmierć.

Owce nadal punktują ludzi za ich przywary i często pokręcone, mało logiczne zachowania, przy wtórze podobnie gadatliwych kóz. Jednak nad fabułą unosi się gęsta mgła mrocznej, lokalnej historii.

W okolicy, w której Rebeka i jej nakręcona wróżeniem i alkoholem matka postanowiły się zatrzymać, podobno grasuje garou. I bynajmniej nie jest to wokalista, a wilkołak.

Baśń, która nie straszy

„Triumf owiec” buduje opowieść przypominającą odrobinę konstrukcję baśni. Niby znana, zwyczajna rzeczywistość, a jakby kryła pod spodem coś nierzeczywistego, mrocznego.

Ale spokojnie. Choć pojawia się groza, jest ona miękka jak kocyk w jesienny wieczór i bardziej łechcze ciekawość, niż budzi lęk.

I chyba właśnie ta atmosfera podobała mi się w tej części najbardziej. W pierwszej części autorka położyła większy nacisk na samą zagadkę i humor wynikający z obserwowania bohaterów oczami owiec. Tutaj pod powierzchnią zaczyna się coś lekko niepokojącego. Stare historie, zamek, garou, lokalne wierzenia – wszystko to sprawia, że zwyczajny świat stada zaczyna wyglądać trochę inaczej.

Nie jest to jednak groza, która ma zamiar człowieka niepokoić przez pół nocy. Raczej taka, która każe zerknąć w ciemny kąt i pomyśleć: a może jednak warto mieć przy sobie srebro?

Owce, kozy i stereotypy

Owce po raz kolejny pokazują, jak ważne jest tworzenie społeczności, a także dlaczego warto otwierać się na nowe, czasem śmierdzące znajomości.

Bo ten, kogo oceniamy przez pryzmat stereotypów, może okazać się do nas podobny. Bardziej, niż chcielibyśmy przyznać.


Wpółpraca reklamowa z Wydawnictwem Relacja.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...