Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demony. Pokaż wszystkie posty
#72 Letnia noc - Dan Simmons

#72 Letnia noc - Dan Simmons


#110 Letnia noc - Dan Simmons - recenzja - czy warto przeczytać?

Kiedy chodzi o Dana Simmonsa nigdy nie będę zupełnie obiektywna. Po protu uwielbiam jego styl. Ubiera w słowa światy, które od dawna żyją w mojej głowie. Buduje miasta, tereny, tworzy ludzi i ich emocje za pomocą niezwykle bogatych i długich zdań, które zawsze fundują mi mroczne marzenia senne.
"Letnia noc" stała już od jakiegoś czasu na moje półce zasilając zbiór tzw. stosu hańby. Simmons się nie rozdrabnia, jak długie zdania tworzy, tak samo nie oszczędza na stronach powieści. Za każdym razem choć lubię go czytać wzbraniam się przed lekturą z uwagi na samą wagę książki.
Kiedy zobaczyłam, że wielkimi krokami zbliża się premiera "Zimowego nawiedzenia" postanowiłam dłużej nie zwlekać i przeczytać "Letnią noc".

Powieść opowiada o lecie 1960 roku, które stało się niezwykłe dla grupki dzieci z miasteczka Elm Heaven w stanie Illinois. Skończył się rok szkolny i gmach Old Central School dla jej uczniów odchodzi w zapomnienie nie tylko z uwagi na początek wakacji, ale i rychłe plany wyburzenia budynku, który skrywa wiele tajemnych przejść i zdążył wpisać się już w miejskie legendy. 

W Elm Heaven dochodzi do zaginięcia chłopca, a okoliczne dzieciaki chcąc je wyjaśnić patrolują na rowerach okolice. Podejrzewają oczywiście osoby powiązane ze szkołą :) Ulice przemierza straszny Trupowóz, którego kierowca chce zabić jednego z chłopców, inny z bohaterów z kolei spada ze ściany budynku, a następny odnajduje dziwny tunel, a temu wszystkiemu przygląda się milczący żołnierz, który jak się później okazuje ma jakiś związek z babcią jednego członków patrolu.
W miasteczku zaczynają ginąć zarówno dorośli  jak i dzieci, ale jak to w świecie zwykle bywa, ci wyżsi i starsi nie widzą w tym udziału sił nadprzyrodzonych, a jedyne następstwa nieszczęśliwych wypadków.
Tymczasem grupa dzieci dostrzega rozlewający się po okolicy mrok, który w dziwny sposób łączy się z historią pewnego dzwonu, którego dźwięki od czasu do czasu słychać w nocy.

Dan Simmons choć utrzymuje powieść w znanej nam konwencji - dzieci, wakacje, nadprzyrodzone siły, biblioteka, zbieranie informacji - to robi to we własny sposób. 
Grupa, którą tworzą dzieciaki, jest pełna indywidualności - nie są oni niczym trzej muszkieterowie. Każdy z nich jest inny, każdy ma własne marzenia, cele, nikt tu nie opływa w luksusy i nikt tu nie chce się poświęcać dla ogółu.
Autor nie boi się również krwawo wymazywać kolejnych bohaterów historii. Akcja jak to w jego powieściach bywa rozwija się powoli. Z ogromną skrupulatnością opisuje nam topografię miasta, wygląd poszczególnych bohaterów czy którejś z demonicznych emanacji. 

Historia, która z początku przypomina jedynie wakacje z przygodami zmienia się w prawdziwy horror. Dzieci próbują ratować świat przed zalewającym je piekielnym złem, którego dorośli zdają się w ogóle nie dostrzegać. Co ciekawe każdą z dziecięcych akcji przeciwstawienia się demonom za pomocą na przykład ognia, dorośli są w stanie zawsze wyjaśnić; nie biorąc pod uwagę nieletnich.

Bardzo podobało mi się nawiązanie do wcześniejszej - sprzed Ekspedycji Franklina - historii Erebusa - w połączeniu z wykorzystaniem motywu przeklętego Dzwonu Borgiów, który ma rozpocząć apokalipsę. Pojawiają się tu nawiązania do Aleistera Crowleya, czy do ekranizacji noweli Edgara Alana Poe - "Zagłada domu Usherów". Autor funduje nam prawdziwą plejadę demonów, strachów, straszydeł i tajemnic przeplataną wyszukanymi rodzajami śmierci - od teraz inaczej będę patrzeć na pracujące kombajny. 

Mimo ogromu powieści i niezwykle bogatych opisów nie sposób się podczas czytania nudzić. Myślę, że to jest właśnie zasługa mrocznie magicznego stylu Simmonsa. Jego umiejętności żonglowania faktami, czerpania z dzieł innych autorów w połączeniu z kreacjami jego umysłu. 
Podobno dzieci widzą więcej, mają bogatszą wyobraźnię.
Kto nie pamięta swoich strachów z dzieciństwa? A co jeżeli nie były to tylko wyobrażenia?
8/10. 

#110 Letnia noc - Dan Simmons



Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: 29. listopada 2018
Liczba stron: 727
Kategoria: horror

Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
#63 Wiedźma - Anna Sokalska

#63 Wiedźma - Anna Sokalska


#101 Wiedźma - Anna Sokalska  - recenzja - czy warto przeczytać?

Od jakiegoś czasu interesuję się mitologią słowiańską, na tyle ile pozwala mi czas - na zasadzie dziś wiem więcej niż wczoraj. Nasza kultura, tradycje, zwyczaje, przysłowia mają w tych starych wierzeniach swoje korzenie i bardzo smutny jest fakt, że tak niewiele o niej wiemy. To niesamowita kopalnia fantastycznych wyobrażeń i nieograniczone spektrum tworzenia światów i historii dla malarzy, rysowników, grafików ale i pisarzy - przede wszystkim. 

Kiedy sięgałam po "Wiedźmę" Anny Sokalskiej nie wiedziałam tak naprawdę czego się spodziewać, nie miałam z góry wyśrubowanych oczekiwań. Liczyłam po prostu na dobrą historię napisaną w oparciu o wierzenia słowiańskie, a nie przedstawienie mi książki na wzór "Pocztu królów i książąt polskich" z tym, że pełnym istot nadprzyrodzonych.
Taką też lekturę mam już dziś za sobą.

Jasna - czyli tytułowa wiedźma, budzi się z 500-letniego snu. Trafia do współczesnego Wrocławia. W tym samym czasie w okolicach miejsca dawnego słowiańskiego kultu, otwiera się przejście między światem żywych, a światem przejściowym - coś na kształt znanego nam czyśćca. Nadprzyrodzone istoty spacerują między żywymi - powracając do form, jakie reprezentowali przed śmiercią. Nasza Jasna jest kompletnie zdezorientowana. Nic nie rozumie z otaczającego ją świata. Myśli, że wyrzucone w lesie śmieci to jakieś dary dla nieznanych jej bóstw, a język którym się posługuje powoduje wiele komicznych sytuacji. Przypomniało mi to trochę fabułę francuskiej komedii "Goście, goście" z 1993 roku z Jean-em Reno w roli głównej.
Losy wiedźmy łączą się ze zmorą Niną, aniołem śmierci zwanym Szarakiem i człowiekiem Dawidem, który też posiada pewne nadprzyrodzone moce. Tworzą dziwną drużynę, która próbuje - pokrótce mówiąc - ratować nasz świat przed całkowitym przeniknięciem do niego pozostałych stworów, które niekoniecznie mają dobre zamiary.
Każda z postaci w tej powieści ma też swój własny cel, który chce zrealizować przede wszystkim.
Nie dajcie się jednak zwieść, że ktokolwiek z nich jest kryształowo czysty w swoich poczynaniach.

"Czas, najsurowsze z bóstw, nieugięcie parł do przodu, nie oglądając  się na niczyje wołanie, przysięgi ani łzy".

Anna Sokalska w ciekawy sposób czerpie ze słowiańskich legend i podań tworząc kolorowy i dość zabawny - jak się może wydawać na początku - świat. Autorka w bardzo prosty i krótki sposób tłumaczy również zadania niektórych z Istot Wyższych pochodzących ze słowiańskiego panteonu, czy miejsc związanych z wędrówką naszej duszy.
Wszystkie stworzone przez nią postaci są niezwykle wielowarstwowe, tu nikt nie jest po prostu dobry, albo zły. Język jest prosty, łatwy w odbiorze i niesamowicie lekko płynie się przez fabułę - myślę, że nie skłamię jeżeli stwierdzę, że można tę książkę przeczytać "na raz". 

"- Ludzie rodzą się niedoskonali i niedoskonali umierają - powiedział kojąco Szarak. W tej niedoskonałości Stwórca ukrył piękno."

To moje drugie spotkanie z książka z gatunku urban fantasy - jednak tym razem niezwykle udane. Autorce udało się odciąć mnie całkowicie od rzeczywistości.
Powiedziałabym nawet, że trochę mnie odmłodziła i poprowadziła przez wykreowane przez nią uniwersum z nieschodzącym z mojej twarzy uśmiechem. Jednak to nie jest komedia! Pisarka porusza tu wiele trudnych tematów - żałoby po śmierci bliskich, nieumiejętności radzenia sobie z emocjami, które są przecież częścią nas i bez nich nie bylibyśmy ludźmi, a mimo to zdarza się nam ich wstydzić i je tłumić.
Pojawia się wiele aspektów niedoceniania przez nas życia, jako daru i naszej nieumiejętności uczenia się na błędach.
Jest tu wiele postaci, wiele wątków, które z pozoru nie powinny do siebie pasować, a tymczasem tworzą kompletnie nieszablonową opowieść.
Dlatego też bardzo się cieszę, że leży przede mną kolejna część z cyklu "Opowieści z Wieloświata" - "Żertwa", którą już pozwoliłam sobie zacząć i równie szybko przepaść w fabule.
7/10.
#101 Wiedźma - Anna Sokalska  - recenzja - czy warto przeczytać?


Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Lira.


Wydawnictwo: Lira

Data wydania: 6. lutego 2019
Liczba stron: 416
Kategoria:
fantastyka, fantasy, science fiction
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...