Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lubimyczytać. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lubimyczytać. Pokaż wszystkie posty
#11 Przedawnienie - Jiří Březina

#11 Przedawnienie - Jiří Březina

Przedawnienie - Jiří Březina - czy warto przeczytać?

"W każdym z nas kryje się zwyrodnialec. 
Pytanie, czy potrafimy utrzymać go na łańcuchu."

Śledczy Tomáš Volf  został zesłany do archiwum, gdzie "odkurza" stare akta. Odnajduje dwie nierozwiązane sprawy z 1991 roku, w których stwierdza braki w materiale dowodowym. Do tego ostatnią osobą, która wypożyczała akta z archiwum jest Ondřej Novotný - kiedyś zwykły policjant - dziś kandydat na ministra spraw wewnętrznych. Tomáš jak prawdziwy dobry "pies" czuje, że ta sprawa może mu pomóc wrócić do gry, więc wsiada w pociąg i jedzie do polityka, aby poznać jego wersję wydarzeń.
Całą historię opowiada Ondřej Novotný.

"Tak to już jest, z czasem człowiek nabiera dystansu, zapomina o strachu i niedogodnościach, aż w końcu tworzy własną wyidealizowaną wersję przeszłości. Po dwudziestu latach nawet najbardziej przykre wspomnienia tracą ostrość, kontury nabierają łagodności, wszystkie obrazy są opromienione radosnymi przebłyskami utraconej młodości. Ale to tylko iluzja."

W Pasečkach, w krótkim czasie dochodzi do dwóch morderstw. W pierwszym przypadku na początku domniemano samobójstwo (powieszenie) - w drugim już nie było wątpliwości - śmiertelne rany zostały zadane nożem. 
Praktyki mafijne, piękna kobieta, historia z czasów wysiedleń Niemców z czeskich terenów, piękno przyrody, tajemnice mieszkańców - wszystko to tworzy historię, której nie chce się odłożyć.

Jest to jeden z lepszych kryminałów jakie czytałam. Nie ma tutaj morderców wyskakujących co chwila z szafy, ani wymyślnych trupów, których trzeba poskładać do identyfikacji. Akcja nie jest rozpędzona jak rollercoaster. Nie ma skandynawskiej mrocznej atmosfery, ale jest historia, którą się nie tylko czyta, ale w której się uczestniczy. Autor ma niebywały dar do opisów, które mimo że oszczędne, to tworzą niemal żyjący obraz.
Czuć papierosowy dym, który uniemożliwia wzięcie pełnego oddechu, unoszący się zapach piwa i promienie słońca wychylające się zza drzew w w szumawskich Pasečkach. 


"Wjechaliśmy do płytkiej doliny, otoczonej ze wszystkich stron wysokimi świerkami. Niebo nad naszymi głowami było jak wielka, czarna pokrywa, która w każdej chwili może zamknąć się na amen. W okolicy stało parę domów, nawleczonych na wstążkę strumienia."

Bardzo lubię, kiedy historia ma swoje początki - umocowanie w historii - prawdziwej historii. Tutaj mamy wspomnienia powojennych wysiedleń Niemców, autor opisał te wydarzenia, choć też oszczędnie, z perspektywy Niemców.

"Niemcy wypędzali i mordowali Czechów i Żydów, potem karta się odwróciła. Tamte czasy wyzwalały w ludziach najgorsze instynkty."

Książka jest krótka - 280 stron. Rozdziały są krótkie, zawierają opowieść polityka, wraz z wtrąceniami z rzeczywistości - czyta się szybko i z dużym zainteresowaniem.

Nie domyśliłam się rozwiązania sprawy, a to już plasuje tę powieść na mojej liście dość wysoko. 
"Przedawnienie" jest częścią serii: "Czeskie Krymi" wydawanej przez Wydawnictwo Afera. Jak tak Czesi piszą wszystkie kryminały to ja chcę więcej. 

7/10.


"Ludzie na początku tworzą sobie pewien obraz rzeczywistości i nie lubią się z nim rozstawać. Jeśli zachowujesz się zgodnie z ich wyobrażeniami, biorą to za dobrą monetę. Kiedy zrobisz coś, co podważa ich przekonania, podświadomie  próbują dowieść, że się mylą."



Wydawnictwo: AFERA

Data wydania: 10 maja 2018

Liczba stron: 280


Kategoria: thriller, sensacja, kryminał

Tłumaczenie: Agata Wróbel



#10 Drozdy. Dotyk przenaczenia - Chuck Wendig

#10 Drozdy. Dotyk przenaczenia - Chuck Wendig

Drozdy Dotyk przeznaczenia - Chuck Wendig - czy warto przeczytać?

"Kłamstwo napędza się samo. Wystarczy odkręcić kurek, a z kranu popłynie fałsz."

Miriam Black to dwudziestokilkuletnia dziewczyna, obdarzona darem lub też przekleństwem. Gdy kogoś dotknie widzi czas, miejsce i sposób w jaki ta osoba umrze. I czego by nie robiła to, ta przepowiednia zawsze się wypełni - taki los - przeznaczenie. 

"Przeznaczenie i plan. Ja od samego początku byłam częścią tego planu, choć wydawało mi się, że jestem sprytniejsza od przeznaczenia i wyrwę chłopaka, z jego szponów. Ale starając się zmienić przeznaczenie, sprawiłam, że się wypełniło."

Miriam wychowała fanatycznie wierząca w Boga kobieta, która wszędzie i we wszystkim widziała rękę Szatana. Toteż córka jak to zwykle w takich przypadkach bywa - robiła wszystko to, co nie spodobałoby się jej matce. 
Panna Black żyje na walizkach, a raczej na torbie bo nie ma zbyt wiele. Podróżuje i sama nie wie dokąd zmierza, przygląda się - jak wizje się wypełniają i niejednokrotnie okrada zmarłych - bo przecież musi z czegoś żyć. Za kołnierz nie wylewa i papierosa też nie odmówi, przekleństw używa jak przecinków i nie udaje delikatnej damy. Na jej drodze los stawia dwóch mężczyzn Louisa i Ashley-a oraz pewną torbę z tajemniczą zawartością, którą chce odzyskać para podobno agentów FBI. Do wizji Miriam dołączają jeszcze bardziej pokręcone i obrzydliwe sny. 

"I wszystko ochlapuje krwią. Czarną posoką. Gęstą od skrzepów. Miriam ściera ją z twarzy i wypluwa z ust. Krew ścieka po lustrze, znacząc gęste ślady. Kawałki jaśniejszej tkanki płyną razem z nią, jak robaki uwięzione w żywicy. Już kiedyś widziała taką krew. Widziała taką scenę. Na podłodze, na podłodze w łazience."

Wszyscy jadą autobusem przeznaczenia po drodze pełnej dziur, dokąd dojadą? 
Niestety - trzeba przeczytać żeby się dowiedzieć.

Informacje zamieszczone na książce nazywają tę powieść podobną do "Sześciu stóp pod ziemią" spod pióra Stephena Kinga i Chucka Palahniuka - nie wiem nie czytałam tej pozycji, ale serial mnie niestety nie kupił, ani ten wyszukany żart mnie nie porwał, ani fabuła nie zainteresowała - czyli coś co podobno trafia do gustów wielu - do mnie nie trafiło. 
A jak jest z tą książką? Nie jest to dobra książka. Mam wrażenie, że autor nie wykorzystał potencjału własnego pomysłu - głównego motywu daru panny Black, za to wszystko, co mu się po drodze nasunęło wcisnął na siłę Jest wszystkiego za dużo i czytając można czasem przymknąć oko, bo to po prostu zaczyna nudzić. Ale... No właśnie. Nie można autorowi odmówić lekkiego, mimo wszystko pióra. Ciekawie włączył przeszłość Miriam - wprowadził motyw "Wywiadu" prowadzonego przez dziennikarza zaznajomionego z talentem bohaterki. Jak ktoś lubi pisać - to powinien tę książkę przeczytać, bo jest to doskonały przykład jak zgubić się w gąszczu własnych wizji i stworzyć dziwną niezbyt interesującą historię. Odzywki Miriam, niektóre żarty mogą śmieszyć, ale nie jest to wyszukany żart, raczej podwórkowy - pasuje jednak do postaci, którą Wendig stworzył. Mimo że nie jest to książka, którą mogę jakoś wielce polecać - to nie żałuję, że ją przeczytałam. Jest pełna trafnych porównań i puent, które przydają się właśnie przy pisaniu. 
Jakby ktoś, mimo wszystko był zainteresowany zakupem - to w księgarni czytam.pl jest dostępna za niewielkie pieniądze.
6/10.

"- Natura jest brutalna i groteskowa. To jej jedyna właściwość. To ona ją kształtuje. Jesteśmy zwierzętami i jako część natury również musimy być brutalni i groteskowi."



Wydawnictwo: AKURAT (imprint MUZA)

Data wydania: maj 2013

Liczba stron: 320




Tłumaczenie: Miłosz Urban
#9 Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley

#9 Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley

Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley - czy warto przeczytać?

"Wspólność, Identyczność, Stabilność."

Kto z nas nie marzył choć przez chwilę żeby się nie starzeć, żeby zawsze być szczęśliwym, zadowolonym ze swojego życia? Żeby mieć zawsze swoje miejsce w świecie, nie gonić ciągle króliczka i nie rozmyślać co by było gdyby? Świat idealny. Bez bólu, bez chorób, z ciągłym zadowoleniem i twarzą wykrzywioną w wiecznym uśmiechu...
Jest rok 2541. Nie jesteśmy już "żyworodni". Matka, ojciec to pojęcia z zamierzchłych czasów. Pączkujemy w próbówkach, z których zgodnie z tym co, do danego zarodka dodano wychodzimy jako członkowie kast - Alfy, Bety, Gammy, Delty etc. etc.  Potem za pomocą hipnopedii, niczym kropla roztopionego wosku nasze umysły oplata przeznaczenie. 


"Rodzina, monogamia, miłość. Wszędzie wyłączność, wszędzie zawężania pola penetracji, rygorystyczne kanalizowanie popędu i energii. 
- A przecież każdy należy do każdego..."

Zadowoleni ze swojej bezsensownej egzystencji niewolnicy. 

"Wolność jest nieefektywna i przykra. Wolność to okrągły kołek w kwadratowej dziurze." 

Tępe masy bliźniąt warunkowane od początku do roli jaką będą pełnić, w tym idealnym społeczeństwie. "Cywilizacja to sterylizacja". Powtarzamy zasłyszane podczas hipnotycznych, sensorycznych snów aksjomaty - niczym nakręcone maszyny. Nic nie kwestionujemy, bo wszystko jest idealnie, ale... czasem coś nas zasmuci... wtedy otwieramy fiolkę, łykamy i znowu obracamy się w karuzeli wiecznej szczęśliwości bo - "każdy jest obecnie szczęśliwy". Życie to pasmo samych przyjemności -  "Nigdy nie odkładaj do jutra przyjemności, którą możesz mieć dzisiaj". 
Książka została napisana w 1931 roku, a wydana rok później jest najbardziej znaną antyutopią XX wieku. Aldous Huxley opisał świat, o jakim często marzymy. Nie spotyka nas w nim nic złego, zawsze jesteśmy uśmiechnięci, nigdy nie chorujemy i pracujemy na rzecz wspólnie budowanej społeczności, więc co jest nie tak? Odebrano nam wolę. Od momentu sztucznie stworzonego zarodka nasz los jest już przesądzony - nie będziemy nikim ponadto, co nam przeznaczono. Na nic nie mamy wpływu, ale... nawet o tym nie wiemy. Czytając ją dzisiaj, łapię się za głowę, jak bliscy jesteśmy temu co Huxley wymyślił. Co dzień opowiadamy wszem i wobec jak bardzo liczy się indywidualność. Jak chcemy być unikatowi, jedyni, niepowtarzalni, a tymczasem ulice zalewają przyklejone do smartphone-ów zombie, z odrysowanymi od szablonu brwiami, ze sztucznymi ustami, ludzie kopiuj - wklej. Jak pozbawione wolnej woli marionetki słuchamy ponoć mądrzejszych od nas trendsetterów. 
Dziś już większość z nas chyba nie wie, kiedy i gdzie zatarła się granica inspiracji. Mieszkańcy "Nowego wspaniałego świata" zostali pozbawieni możliwości czytania tego co chcą - mają do dyspozycji tylko to, co wolno im czytać. Oglądają to, co im się serwuje, a nie to co chcą - ba oni nawet nie są świadomi, że co innego mogliby chcieć... Dziś jeszcze mamy tę możliwość, a mimo to większość z nas ją odrzuca. Podążamy za tym, za czym idzie większość i niechybnie zmierzamy w kierunku destrukcji, samozagłady. Nie da się temu zaprzeczyć. Kto powinien przeczytać tę książkę? Chyba każdy? Nie wiem czy wpłynie to na nasze postrzeganie świata, ale powinno choć na chwilę zmusić do refleksji. Czy to, do czego zmierzamy jako ludzkość - to na pewno to, czego chcemy, bo: 
" - Czyż nie chcecie być wolni, być ludźmi? Nie rozumiecie pewnie nawet, co znaczą słowa ludzkość i wolność?". Zakończę słowami Dzikusa: "- Ja tam wolę być nieszczęśliwy, niż pozostawać w stanie tej fałszywej, kłamliwej szczęśliwości, w jakiej się tu żyje."

9/10.


Wydawnictwo: MUZA

Data wydania: 2010 (przybliżona data)

Liczba stron: 256


Kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction

Tłumaczenie: Bogdan Baran
#8 Doktor Jekyll i pan Hyde - R. L. Stevenson

#8 Doktor Jekyll i pan Hyde - R. L. Stevenson

Doktor Jekyll i pan Hyde - Robert Louis Stevenson - czy warto przeczytać?

"Kryje się za tym coś jeszcze - mówił do siebie nasz zmartwiony dżentelmen. - Jest tu coś jeszcze,  a ja nie umiem tego nazwać. Dobry Boże, wszak jest w nim coś nieludzkiego! Jakby był człowiekiem pierwotnym albo bazyliszkiem..." 

"Doktor Jekyll i pan Hyde" wszyscy gdzieś słyszeli o tej historii, ale mało kto kojarzy ją z książką. Było wiele ekranizacji, wiele filmowych inspiracji, jak udanych to już sprawa drugorzędna. 
Robert Louis Stevenson, który napisał "Wyspę Skarbów", "Porwanego za młodu" czy "Czarną strzałę" - stworzył prawdziwy horror - bez istot nadprzyrodzonych i magicznej otoczki.
Człowiek, jako istota o dwoistym charakterze. Z jednej strony człowiek oświecony i żyjący zgodnie z prawem, a z drugiej istota zła, pozbawiona moralności, która niszczy wszystko to, co ta dobra strona ceni. 
Książka składa się dziesięciu rozdziałów i Posłowia spod pióra Macieja Szymkiewicza. 
Całość to zaledwie 120 stron, które mimo trochę archaicznego języka czyta się znakomicie. Doktor Jekyll to nie tylko wybitny lekarz, to szanowana persona - wywodząca się z znamienitej rodziny. Jest niezwykle prawy i głęboko moralny, w laboratorium chemicznym próbuje znaleźć lek na ludzką agresję. Przyrządzoną miksturę testuje na sobie i tak powołuje do życia Pana Edwarda Hyde-a, swoje kompletne przeciwieństwo. Za dnia dobry człowiek, nocą propagator wolnej woli - złej woli.
A jak to często bywa z tą wolną wolą - może ona sprowadzić nas na manowce. 
Mimo tego, że pan Hyde jest drugim obliczem doktora Jekylla noszącym jednak inną fizjonomię, obrazującą jego charakter:

"Otóż pan Hyde okazał się blady i niewysoki, była w nim jakaś fizyczna deformacja, chociaż nie dało się jej wskazać czy nazwać, miał niezbyt przyjemny uśmiech, a do Uttersona odnosił się na przemian nieśmiało i zuchwale, jakby snuł wobec niego mordercze plany; mówił ochryple, półgłosem, czasem zaś jego głos nieco się łamał"

Nowela pochodzi z 1886 roku, a mimo to doskonale wpisuje się w obecny czas. Człowiek nie jest tylko dobry, ani tylko zły - to wydaje się oczywiste. Wszystko zależne jest od tego, które z swoich oblicz karmi i jak je karmi. Powieść Stevensona uznawana jest za portret psychopatologicznej podwójnej osobowości (jak podaje okładka) - nie wiem czy tylko... 
Na 120 stronach mamy pytanie o istotę zła i mamy też odpowiedź - człowiek. 
Doktor Jekyll chciał uleczyć ludzkość z agresji, a uzyskał coś zupełnie przeciwnego, ucieleśnienie najgorszych myśli, do tego kompletnie pozbawione empatii.

"Owa istota, którą dobyłem z własnej duszy i słałem w świat, by folgowała swym żądzom, okazała się wcieleniem podłości i najgorszego łajdactwa."

Być może to jest właśnie istota człowieczeństwa? Równowaga między obiema naturami, akceptacja dwoistości i świadomy wybór, tego kim chcemy być. 

"Gdy alkoholik zmaga się rozumowo z nałogiem, niezwykle rzadko zdaje sobie sprawę, jak groźna jest bestia, którą wyzwala w swoim ciele. (...)
Mój demon, długo trzymany w klatce, z rykiem wyrwał się na wolność."

Jak to bywa z klasyką - wszyscy o niej słyszeli, ale nikt jej nie czyta... 
A naprawdę szkoda, bo dobra powieść wymyka się z ram znaczeń i czasu pozwalając czytelnikowi na własną interpretacje zgodnie z przekonaniami i epoką w jakiej przyszło mu żyć i tak też jest z tą opowieścią - 8/10.


Wydawnictwo: Vesper

Data wydania: 2007 (przybliżona data)

Liczba stron: 120


Kategoria: thriller, sensacja, kryminał

Tłumaczenie:Lesław Haliński
 


#6 Ona to wie - Lorena Franco

#6 Ona to wie - Lorena Franco

Czy warto przeczytać Ona to wie Loreny Franco?


"Kiedy umiera ktoś, kogo kochasz, myślisz o tym wszystkim, co mogłaś była powiedzieć i jak niewiele czasu miałaś, żeby to zrobić. A przecież potrzeba do tego tylko dwóch słów, w nich mieści się wszystko. "Kocham cię" powiedziane, gdy jest na to czas, i nic więcej nie jest potrzebne, żeby znaleźć trochę wewnętrznego spokoju."

W weekend miałam ochotę na coś niezobowiązującego, na niezbyt wymagającą lekturę z jakimś dreszczykiem emocji - thriller - wybór padł na "Ona to wie" hiszpańskiej modelki, aktorki no i pisarki - Loreny Franco. 

1.O czym jest książka?

Mieszkasz w mieszkaniu swoich marzeń, które zamieszkiwał bohater twojej ulubionej powieści. Żyjesz niczym w bańce mydlanej. Mąż ma świetną pracę, ty próbujesz pisać powieści detektywistyczne, do tego masz najlepszą przyjaciółkę jaką byś mogła sobie wymarzyć.
Nagle, twoja przyjaciółka umiera... świat zwalnia. Policja twierdzi, że była narkomanką, ale ty wiesz, że to nie prawda. Jacyś ludzie na twojej skrzynce na listy wypisują obraźliwe słowa - podobno wraz z mężem jesteście kryminalistami. Nie wiesz o co chodzi. Świat spowija mgła. Przeprowadzacie się, przechodzisz leczenie - zażywasz leki uspokajające  - chcesz zacząć żyć na nowo. Chcecie mieć dzieci, ale nie możesz zajść w ciążę. Każdy dzień wygląda tak samo:

robisz sobie kawę, dolewasz do niej whiskey i połykasz tabletkę uspakajającą, a najlepiej 10. 
Patrzysz w okno. Żyjesz życiem sąsiadów. Wyobrażasz sobie, że wszyscy są doskonali, tylko z tobą jest coś nie tak. Ale czy na pewno? 

Odwiedza cię dawno niewidziany szwagier, z którym wymieniasz tylko kilka zdań. Męża rzadko widujesz. Już sama nie wiesz czy chcesz mieć to dziecko, czy nie.
Pewnej nocy widzisz jak twoja doskonała sąsiadka wychodzi z domu i wyjeżdża gdzieś z twoim szwagrem. Na drugi dzień nie wiesz - czy to ci się przywidziało, czy też zdarzyło się naprawdę. Jesteś zawieszona między jawą i snem. Próbujesz prowadzić śledztwo niczym bohaterka powieści, które chcesz pisać.
Obudź się do życia Andreo!

 

2. Jak się czyta tę historię?

Akcja nie należy do wartkich. Toczy się powoli, sennie jak życie głównej bohaterki. Narracja jest prowadzona w osobie pierwszej, ale z perspektywy różnych bohaterów powieści, przez co ramy czasowe są dość szerokie. Z każdym kolejnym rozdziałem dostajemy więcej informacji, które układają się tworząc obraz - dość brzydko definiujący pojęcie bliskości
i więzów rodzinnych. Przez całą powieść przewija się motyw zaginionej książki bohaterki - "Cienia wiatru"



3. Dla kogo jest ta książka?

Książka przypadnie do gustu fanom thrillerów typu "Dziewczyna z pociągu".
Mimo przedstawienia treści wprost, i tak udało się autorce przemycić wiele rozważań
na temat celowości życia i tego jak chcemy je przeżyć. Uważam ją za dość dobrą pozycję
i oceniam w dziesięciopunktowej skali na siódemkę.



"Nie doceniamy piękna drobnych rzeczy, zanadto zamartwiając się ich krótkim życiem,
bo świadomość, że wkrótce przestaną istnieć, nie pozwala nam cieszyć się chwilą".



Wydawnictwo: Albatros

Data wydania: 14 marca 2018

Liczba stron: 480

Kategoria: thriller, sensacja, kryminał
Tłumaczenie: Elżbieta Sosnowska




#2 Więcej niż pocałunek - Helen Hoang

#2 Więcej niż pocałunek - Helen Hoang


Czy warto przeczytać Więcej niż pocałunek?
Kiedy na portalu lubimyczytac.pl pojawiła się informacja o możliwości przedpremierowego zapoznania się z trzema pierwszymi rozdziałami książki "Więcej niż pocałunek" Helen Hoang postanowiłam się zgłosić - udało się otrzymałam bardzo ładnie wydaną małą książeczkę wraz z informacjami na temat autorki. Książka zostanie wydana nakładem Wydawnictwa MUZA i ma premierę 5 czerwca 2019 roku.

Autorka na początku chciała stworzyć coś na kształt odwróconej "Pretty Woman" - jednak po dłuższym zgłębianiu tematu nie potrafiła znaleźć powodu, dla którego bizneswoman miałaby chcieć korzystać z usług pana do towarzystwa. Wtedy trafiła na informacje o autyzmie i kiedy sięgała po coraz to nowszą literaturę z tego zakresu - to co raz bardziej dostrzegała u siebie objawy Zespołu Aspergera. Została zdiagnozowana w wieku 34 lat. Wtedy też powstała bohaterka jej powieści trzydziestoletnia Stella Lane, która również cierpi na ZA.


Stella Lane pracuje jako specjalistka do spraw ekonometrii - za pomocą narzędzi statystycznych i rachunku różniczkowego tworzy modele ekonomiczne zachęcające klientów do zakupów. Z jej pracą mamy styczność wtedy, kiedy po dokonanym zakupie w sklepie internetowym dostajemy na maila informację o produktach, które potencjalnie mogą nas zainteresować. Stella jest w tym bardzo dobra, jednak kiedy jeden z jej algorytmów przewyższa oczekiwania zamawiającego i otwiera jej to drogę do awansu - ta go odmawia, ponieważ wiązałoby się to z pracą z innymi ludźmi - a tego chce uniknąć. Bohaterka nie potrafi nawiązywać relacji, nie wie co ma powiedzieć, jak się zachować, a kiedy dochodzi już do konfrontacji z drugim człowiekiem, to zawsze ma wrażenie, że popełnia gafę za gafą. Spotyka się z mężczyznami, chodzi z nimi do łóżka, bo czuje, że tak powinna, że tak robią inne kobiety i tego właśnie się od niej oczekuje. Ale nic wtedy nie czuje. Winy upatruje w sobie i postanawia "nauczyć się" miłości fizycznej - jakby to był jeden ze wzorów matematycznych. Postanawia z korzystać z usług mężczyzny do towarzystwa. Jej "nauczycielem" zostaje Michael Phan przystojny, wrażliwy mężczyzna, który do swojej pracy podchodzi z najwyższym profesjonalizmem i chyba jej tak do końca nie lubi.


Książka jest pisana w trzecioosobowej narracji. Wydarzenia są przedstawiane z perspektywy Stelli i Michaela. Język jest prosty i zrozumiały, czyta się bardzo łatwo, płynnie i szybko. Niektóre opisywane sytuacje możemy odnieść do samych siebie - kto skończył 30 lat i nie ma męża/żony ani dzieci ten wie o czym mówię:


"- Wiem, że nie lubisz niespodzianek. Uważam jednak, że należy otwarcie mówić o naszych oczekiwaniach. Chcielibyśmy dać ci odpowiednio dużo czasu, dlatego już teraz powinnaś wiedzieć, że jesteśmy gotowi na wnuki".

Autorka pisze wprost, czasem stosuje żart sytuacyjny:

"(...) Kątem oka zauważyła wielki napis drukowanymi literami: DUREX. (...)
- Naprawdę potrzebne ci tak duże opakowanie?"


"Dostępni mężczyźni byli więc najprawdopodobniej równie beznadziejni w łóżku jak ona. Znając swoje szczęście, nawet gdyby przespała się ze znaczną częścią męskiej populacji z okolicy, nie nauczyłaby się niczego nowego. Miałaby tylko obolałe krocze i mogłaby nabawić się jakiejś francy".

Tutaj jednak pojawia się pytanie czy trafia do mnie taka forma żartu i taki właśnie język. Chyba jednak nie.

Po trzech rozdziałach ciężko ocenić całą powieść, jednak odnoszę wrażenie, że to coś na kształt historii sławetnego Christiana Greya... Jest tu dużo wątków erotycznych, mimo że to tylko trzy rozdziały. Spodziewałam się mimo wszystko czegoś innego. Nastawiłam się na przybliżenie mi - laikowi, tego co niesie ze sobą Zespół Aspergera. Liczyłam  również na jakieś dowcipne sytuacje, które czasem może ta przypadłość generować, bo to sugerował opis. Może jednak miałam za wysokie oczekiwania co do tej historii, która zdaje się być po prostu odkrywaniem seksualność i może później nawet miłości - w zdziecinniałej nieco trzydziestolatce. Nie jest to historia dla mnie, myślę jednak, że znajdzie szerokie grono odbiorców.



Czy Więcej niż pocałunek przypadł mi do gustu?

Wydawnictwo: MUZA

Data wydania: PREMIERA 5 czerwca 2019

Kategoria: Literatura obyczajowa/romans

Tłumaczenie: Paweł Wolak
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu MUZA!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...