Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peter høeg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peter høeg. Pokaż wszystkie posty
Dania: mały kraj - wielka literatura

Dania: mały kraj - wielka literatura

Jak coś ma się zepsuć, to zepsuje się mi. Jak ktoś ma doświadczyć czegoś nieprzyjemnego, a na jego szczęście - ja kroczę gdzieś w pobliżu, to na pewno ja tego doświadczę. Przyzwyczaiłam się już do tego i nie za specjalnie mnie to rusza. Dotyczy to każdej dziedziny mojego życia. Tej instagramowo-blogerskiej również. 
Obecnie nie jestem w stanie zrobić zdjęcia, w którym punkt ostrości jest wyraźnie określony. Kiedy zadręczam aparat pytaniami w stylu „dlaczego mi to robisz?” ten odpowiada mi tym samym: bo mogę.
Poniżej są zdjęcia, na których lepiej widać co to za stos prezentuję w świątecznym anturażu. Obiektyw chyba zażył Rutinoscorbin.

Napisałam najdłuższy z tekstów, które wypełniają ten blog, nie wiem czy się komuś tym przysłużę, ale wbrew wszelakim emanacjom zła - niedającym się policzyć blogspotowym błędom i omdleniom mojego dostawcy internetu, sprawiło mi to przyjemność.
Zatem, drogi Czytelniku!, przygotuj sobie coś smacznego i ruszaj ze mną na dość długą wędrówkę po zawiłych korytarzach mojej pamięci i po długich oraz miękkich dywanach planów, podczas której nie tylko coś przeczytasz, ale usłyszysz i zobaczysz!

Dania jest najmniejszym z krajów nordyckich, ale jedynie pod względem powierzchni. Pod innymi względami... Raczej nie jestem władna jej oceniać, a liczby mówią same za siebie, no i Wikipedia... Nie mam wielkiego doświadczenia w obcowaniu z duńską kulturą. W sumie tak naprawdę niewiele o Duńczykach wiem.
Słyszałam coś o wysokich podatkach, które podobno z niczego się nie wzięły, a mieszkańcy tego kraju nie są z tego powodu zagubieni i smutni, a wręcz przeciwnie. Przecież nie tak dawno próbowano nas przekonać do życia w stylu hygge, które głównie odnosi się do uzyskania stanu wewnętrznej równowagi, ale nie wiem czy nam, obywatelkom i obywatelom Polski, żyjącym w poczuciu krzywdy, dane będzie wejście w taki poziom świadomości własnego wnętrza... na stałe.
Ale i samo próbowanie może być przyjemne.

Podkręćcie głośność - Agnes Obel


Zanim przejdę do moich wspomnień, tak jestem sentymentalna, ale... wyważyłam ton, więc chyba nikogo tym tekstem nie wzruszę, to chciałabym napomknąć o muzycznej stronie tego odnoszącego się do Danii tekstu, bo ja, wberw pozorom, nie tylko czytaniem żyję.
Zatem! polecam wyszukanie czy to na youtube, czy spotify, czy jaką tam macie możliwość, Pani - Agnes Obel.
Agnes to duńska piosenkarka, pianistka i autorka piosenek. Jej utwory mogliście usłyszeć m.in. w serialach „Chirurdzy”, „Dark” i „Euphoria”.
Kiedy gra i śpiewa wokół słuchających roztacza się mgła utkana z niedopowiedzeń i świata baśni.

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Agnes_Obel_by_Eric_VALLET.jpg
 zdjęcie pochodzi z: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Agnes_Obel_by_Eric_VALLET.jpg


Hans Christian Andersen

A kiedy już wspominałam o baśni, to nie mogę nie wspomnieć o Hansie Christianie Andersenie. Wiem, że nie pisał jedynie dla najmłodszych, jednak to przez pryzmat głównie tej twórczości go znam.
Baśnie Hansa Christiana Andersena dostałam w dzieciństwie, na Święta Bożego Narodzenia, i zanim zasiedliśmy do kolacji wigilijnej, to przeczytałam więcej niż połowę opowieści z tego zbioru. Najbardziej w pamięć zapadł mi „Imbryk”, wzruszył mnie wtedy, i w sumie nadal to robi, tak że się popłakałam. Nie ma co walczyć z sentymentalnością, to wbrew temu co mówią, dobre uczucie.


Dania: Mały kraj - wielka literatura

Jussi Adler-Olsen

Od świata baśni zrobię mały zwrot akcji i odbiję w stronę filmowo-serialową. Bardzo lubię filmy oparte na cyklu książek Jussiego Adler-Olsena, który dotyczy Departamentu Q. To kryminały, w których historia opowiadana jest dwutorowo. Niespieszna akcja, klimat, fajne kadrowanie, i przekonująca gra - Nikolaja Lie Kaasa i Faresa Faresa.

Dania: Mały kraj - wielka literatura

Książek nie czytałam i nie odczuwam takiej potrzeby, więc jak wolicie sprawdzić obraz, to ten cykl jest dobry.

Most nad Sundem


Jak już jesteśmy przy obrazie, to wspomnę o tekście, który wyrecytuję obudzona w środku nocy, a jest to: „Saga Norén länskrim Malmö”. Jest to zdanie z serialu, produkcji duńsko-szwedzko-niemieckiej, a jego polski tytuł to „Most nad Sundem”. Zacytowane zdanie pada w nim wielokrotnie, w każdym odcinku, wypowiada je oczywiście Saga Norén, grana, wprost genialnie, przez Sofię Helin, i nie wiem czy ta rola nie zrobiła tej aktorce krzywdy?.
To nie tylko klimat, zagadki, obyczajowość, historia, nawet polityka, to przede wszystkim dobrze zagrane postaci, których, kiedy serial się kończy, zaczyna zwyczajnie brakować.

Peter Høeg


Myśli Sagi podróżują po rejonach, w których mało kto z nas by się nie zagubił. Ona łączy wątki, które nie są oczywiste i jest niebywale inteligentna, ale nie radzi sobie z relacjami międzyludzkimi i emocjami. ? Nie bez powodu trwam w wątku Sagi Norén, gdyż chcę wspomnieć o książce Petera Høega „Efekt Susan”, którą czytałam jakiś czas temu. Tam, niektóre z myśli głównej bohaterki przypominały mi właśnie Sagę, tyle że o wiele bardziej chaotyczną. Byłam pod wrażeniem pomysłu i ciągu zdarzeń, ale styl, którym pisze Peter Høeg działa na mnie jak najlepszy lek na bezsenność.

Dania: Mały kraj - wielka literatura

 
Skoro już przeszukuję zasoby swojej pamięci to jeszcze przypomnę komiks o życiu Marii Skłodowskiej-Curie, który całkiem niedawno miałam okazję przeczytać, a dwie z jego autorek są Dunkami. To „Maria Skłodowska-Curie. Światło w ciemności” - Frances Andreasen Østerfelt, Anja Cetti Andersen i Anna Błaszczyk.




Dania: mały kraj - wielka literatura


Chyba? skończyłam wspominać, zatem przechodzimy do mojego minizbioru książek z kręgu literatury duńskiej, które zamierzam w najbliższym czasie przeczytać.

Z duńskich pisarek najbardziej wpadła mi w oko i siedzi tam już jakiś czas, Janina Katz (1939-2013). Miałam okazję kiedyś czytać tomik poezji „Powrót do Jabłek” i jak widzicie, bo jest na zdjęciu, planuję go sobie przypomnieć.
„Powrót do jabłek” to wybór z jedenastu tomów duńskich wierszy, którego dokonała tłumaczka Bogusława Sochańska, mając na celu ukazanie wątków przejawiających się w twórczości Janiny Katz.



Janina Katz to tak naprawdę polsko-duńska pisarka, którą w Polsce znamy m.in. z powieści „Moje życie barbarzyńcy”, „Pucka” i „Opowieści dla Abrama” - które to próbuję kupić, już jakiś czas, w internetowym antykwariacie skupszop.pl, ale ilekroć dodam książkę do koszyka, ktoś w dokonaniu zakupu jest szybszy, ale... kiedyś się uda.
Janina Katz tłumaczyła literaturę polską na duński. Po polsku również pisała poezję.

15 grudnia miała miejsce premiera „Chłopca z tamtych lat”, książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Driada, której przekładu dokonała Bogusława Sochańska, podobnie jak wszystkich pozostałych publikacji Janiny Katz.

Dania: Mały kraj - wielka literatura

Chłopiec z tamtych lat - Janina Katz


Chłopiec z tamtych lat, długo oczekiwana przez miłośników twórczości Janiny Katz jej czwarta z kolei powieść. Opowiada o dwojgu polsko-żydowskich emigrantach, którzy próbują układać sobie życie w Danii po opuszczeniu Polski w rezultacie pomarcowej nagonki.

Narratorka Ania spędziła dzieciństwo w Krakowie w nieświadomości tego, co  wydarzyło się w czasie wojny. Wychowująca ją ciotka nie chce mówić o losie rodziny ani o tym, jak obie jako Żydówki przeżyły wojnę.

W 1969 roku Ania osiada w Kopenhadze, dokąd zaprasza ją Joachim, tytułowy przyjaciel z młodzieńczych lat. Joachim też jest sierotą. Ożenił się z Dunką, radykalnie odcina się od swoich kulturowych korzeni i na siłę próbuje stać się Duńczykiem. Ania - przeciwnie, świadomie pozostaje outsiderką, niejako przez szybę obserwując duńską rzeczywistość, a doświadczenie fiaska życiowego Joachima utwierdza ją w poczuciu, że będąc emigrantem, zawsze pozostaje się outsiderem.

W miarę upływu czasu Ania odczuwa coraz intensywniejszą potrzebę znalezienia odpowiedzi na dręczące ją  pytania o przeszłość własną i jej wymordowanej podczas Zagłady rodziny.

*opis pochodzi od Wydawcy.

Lusterko, ramię, kierunkowskaz - Dorthe Nors

Pokusiłam się również na „Lusterko, ramię, kierunkowskaz” Dorthe Nors, którą w 2018 roku, w Polsce, wydało wydawnictwo Czarna Owca, w przekładzie Elżbiety Frątczak-Nowotny. Za „Lusterko, ramię, kierunkowskaz” autorka została nominowana do prestiżowej nagrody Man Booker International Prize.
Zanim Dorthe Nors zaczęła publikować książki pod własnym nazwiskiem, tłumaczyła szwedzkie kryminały.
Ta książka robi na mnie wrażenie nieoczywistej, zatem z przyjemnością sprawdzę czy taka jest.

Sonia jest gotowa zacząć wszystko od nowa. Właśnie przekroczyła czterdziestkę, a szwedzkie kryminały, które tłumaczy, zupełnie przestały ją interesować. Póki co regularnie odwiedza masażystkę, próbuje odnowić relacje z siostrą i nareszcie zdobyć prawo jazdy. Apodyktyczny instruktor sprawia jednak, że zmiana biegów staje się wyzwaniem przekraczającym możliwości Sonii. Na dodatek uporczywe zawroty głowy powracają w najmniej odpowiednich momentach…

Wiele lat temu Sonia marzyła, by sielskie krajobrazy rodzinnej Jutlandii zobaczyć już tylko we wstecznym lusterku. Teraz, kiedy samotnie kroczy kopenhaskimi ulicami, odkrywa w sobie tęsknotę za obrazami z dzieciństwa: łabędziami krzykliwymi, bezkresnym niebem i polami żyta. Ale w jaki sposób można powrócić do miejsca, którego już nawet się nie rozpoznaje? I czy tak naprawdę chodzi o powrót, czy o ucieczkę?

Lusterko, ramię, sygnał to cierpki i błyskotliwy portret kobiety wyruszającej w podróż, choć nie ma wokół absolutnie nikogo, kto mógłby wskazać kierunek.
 
*opis pochodzi od Wydawcy.

Żywica - Ane Riel

Planuję również przeczytać wydaną na początku tego roku „Żywicę” Ane Riel, w tłumaczeniu Joanny Cymbrykiewicz, która to z kolei ukazała się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.
Ta powieść jawi mi się jako niezwykle mroczna, a to za sprawą wszystkich opinii, które, na jej temat, miałam okazję przeczytać.
 

Co się dzieje, jeśli kochasz kogoś tak bardzo, że chcesz go zatrzymać przy sobie za wszelką cenę, w bezpiecznym miejscu?

Rodzina Haarder mieszka na odosobnionej, porośniętej świerkami małej wysepce i z rzadka kontaktuje się z obcymi. Mieszkańcy sąsiedniej wyspy uważają ich za dziwnych, ale nie wtrącają się w ich życie. Gdy ojciec zgłasza śmierć 9-letniej córki, szanują ich żałobę i coraz mniej się interesują tym, co się dzieje w odosobnionym domostwie.

Żywica to wstrząsająca i zarazem wzruszająca kronika stopniowego upadku i szaleństwa, do którego może doprowadzić ludzi lęk przez kolejną utratą i traumą.

*opis pochodzi od Wydawcy.

Mam nadzieję, że znaleźliście w tym słownym tasiemcu coś, co Was rzeczywiście zainteresowało i się Wam przyda. Starałam się wybrać niekoniecznie oczywiste książki, jak np. „Pożegnanie z Afryką” Karen Blixen, czy wydane w tym roku przez Wydawnictwo Poznańskie „Życie Sus” Jonasa T. Bengttsona. Znam również twórczość Jensa Henrika Jensena, jak szukacie złożonych historii kryminalnych to jego cykl „Oxen” będzie dobrym wyborem.

Te cztery książki, które zaprezentowałam, jak również inne, można znaleźć m.in. w zasobach Księgarni duńskiej.

Akcja „Dania: mały kraj - wielka literatura” działa przy wsparciu Duńskiego Instytutu Kultury.




#76 Efekt Susan - Peter Høeg

#76 Efekt Susan - Peter Høeg


#114 Efekt Susan - Peter Høeg - recenzja - czy warto przeczytać?

Mam pewną przypadłość. Odkąd pamiętam - gdziekolwiek jestem sama, od razu znajdzie się ktoś chętny, by podzielić się ze mną częścią swojego życia. Nie żebym pytała. Od tak. Przyjdzie i zacznie mówić. Nawet nie muszę się starać, by zadawać pytania. Taka ze mnie kolekcjonerka ludzkich opowieści. 

Główna bohaterka książki Petera Høega ma podobny "dar", z tym że wykorzystuje go do własnych celów i jest on dużo lepiej rozwinięty, co pozwoliło jej wieść dość wystawne życie. Może ja też powinnam tego spróbować?
Jej rodzina nie wydaje się zbyt wyjątkowa - mąż muzyk i para bliźniąt - syn i córka. Tworzą wspólnie obraz pięknej rodziny - jak z obrazka. Ale to tylko obraz. Wszyscy łącznie z Susan mocno narozrabiali, a sama bohaterka siedzi w więzieniu - za usiłowanie zabójstwa. Dostają jednak możliwość wyjścia z opresji bez szwanku, jeżeli wykorzystają dar kobiety.
Ma ona odnaleźć członków tajnej Komisji Przyszłości i dowiedzieć się jakie dane zawierał ostatni sporządzony przez nich raport. Kobieta nie waha
się i podejmuje wyzwanie. Będzie intensywnie, momentami trochę brutalnie zdobywać informacje w otoczeniu tajemnic i śmierci. 

Brzmi nieźle, prawda? Wymęczyła mnie ta powieść...
Narracja jest prowadzona w osobie pierwszej. Teraźniejszość miesza się z retrospekcjami - przy okazji wspomnienia dotyczą różnych lokacji. Bohaterka jest fizykiem kwantowym, wobec tego wszystko analizuje. Przygotowujemy z nią posiłki, które również przepuszcza przez swój magiel fizyka. Czułam się jakbym czytała chaotyczne myśli Rain Mana i Sagi Norén z "Mostu nad Sundem". Zatapiałam się w treść, by za chwilę nie wiedzieć o czym czytam, bo wątek lub też czas się zmienił - bez wyraźnego sygnału. Był nawet moment, że zasnęłam...
Ale wrodzony upór nie pozwolił mi się poddać. Gdzieś tam głęboko w sobie czułam, że pomysł na fabułę może być dobry.

Nie żałuję, że brnęłam do końca. Podobało mi się jak szczątkowe informacje zaczynały tworzyć świetną i spójną historię - futurystyczną. A może nie futurystyczną?
Spodobał mi się też profil psychologiczny bohaterki.  Kiedy poznajemy jej przeszłość, zaczynamy rozumieć skąd u niej taka obojętność na emocje i oziębłość, którą prezentuje. Niektórych czytelników mogą trochę zszokować jej metody wychowawcze, bo jest niezwykle otwarta i pozwala dzieciom na samodzielne podejmowanie wielu decyzji - czy słusznie, to już kwestia dyskusji. Twierdzi też, że nie lubi kiedy się mówi do niej mamo - bo to bezosobowe, jakby dzieci zwracały się do instytucji, a nie do człowieka.

"Niewątpliwie psychologowie potrafiliby to wytłumaczyć, ale brutalna prawda jest taka, że zawsze nadchodzi dzień, kiedy matka tuli swoje dziecko po raz ostatni. Kiedy pojawiają się poważne poszlaki wskazujące, że miłość nie jest zbyt głęboka, że jest darwinistycznym złudzeniem wykształconym po to, by rodzice i inne ssaki dbały o swoje dzieci".

Kiedy odkryłam całokształt powieści, byłam pod wrażeniem pomysłowości autora i jego dbałości o szczegóły. Wszystko to jednak spowija mgła natłoku informacji - w moim odczuciu wielu zbędnych - przez co niezwykle trudno się ją czyta.
Podobało mi się poszukiwanie wyjaśnienia wszystkich procesów rządzących naszym życiem w liczbach, związkach chemicznych. Choć osobiście się z tym nie zgadzam i chcę wierzyć, że możemy być kimś/czymś więcej jak liczbą w zbiorze.

"Świadomość nie jest zjawiskiem samodzielnym. Za dziesięć lat zredukujemy świadomość do psychologii. Całą psychologię do biologii, biologię do chemii, chemię do fizyki, a fizykę do matematyki, którą sprowadzimy do logicznej kalkulacji. Wtedy wystarczy algebra, by w sposób wyczerpujący i zwięzły opisywać prawa rządzące wszelkimi ludzkimi kontaktami".

Uważam, że jest to książka o ogromnym potencjale, który przytłacza nieuporządkowana narracja. Mniej czasem znaczy więcej - i tutaj by to doskonale potwierdziło tę regułę. Niemniej jednak nie mogę ocenić tej książki jako "przeciętna" bo taka po prostu nie jest.  Sprawdzi się jako dobra lektura dla umysłów analitycznych, lubiących wszystko zmierzyć i policzyć, poszukujących wyjaśnienia wszelkich zachowań i zjawisk za pomocą wzorów oraz głodnych zobrazowania wizji świata, do którego niechybnie dążymy.
6/10.


Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.
 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania:17. września 2019
Liczba stron: 408

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Tłumaczenie: Elżbieta Frątczak-Nawrotny
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...