Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarabeusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skarabeusz. Pokaż wszystkie posty
#99 Noc komety - Ewelina Matuszkiewicz

#99 Noc komety - Ewelina Matuszkiewicz

#99 Noc komety - Ewelina Matuszkiewicz - recenzja - czy warto przeczytać?"Noc komety" to kontynuacja losów bohaterów, których poznaliśmy już w "Białym latawcu", jednak to w jaki sposób jest prowadzona narracja umożliwia czytanie obu powieści niezależnie. 

Ponownie zaglądamy do Kozienic, by przyjrzeć się życiu Mai i jej męża Krzysztofa, u których pomieszkuje Ada - siostra cioteczna Mai, która podobnie do niej chce rozpocząć w tym miasteczku nowe - lepsze życie. Okazuje się też, że świeżo upieczeni małżonkowie nie są tak szczęśliwi jak, teoretycznie, być powinni.
W tle co jakiś czas przemyka niczym cień Mario.
Poznajemy Ewę, młodą panią weterynarz, matkę bliźniąt, którą wspiera maż Adam, miłośnik zdobywania ośnieżonych szczytów. Kobieta bardzo dużo pracuje, ma plany rozbudowy swojej działalności i wytrwale dąży do ich realizacji.
Jest też Agata, żona burmistrza Kozienic, która choć dawno wypuściła dzieci z gniazda, nadal chyba sobie z tym nie poradziła i tkwi w rytmie życia jaki wiodła przez lata. Mąż jej nie rozumie, dzieci studiują, schorowana i zgorzkniała matka, stale coś komentuje, a jej ukochany pies powoli odchodzi.
Ich wszystkich łączy historia kobiety, która porzuciła prowadzony przez nią pawilon i pojechała szukać męża, który wyemigrował za granicę, zostawiając żonę z... długami.
Do tego wszystkiego akcja toczy się od początku do końca grudnia - najbardziej rodzinnego miesiąca w całym roku.

Mając jeszcze w pamięci dość lekki charakter pierwszej części zaparzyłam sobie herbatę i zatopiłam się w ten małomiasteczkowy klimat. Rozdziały w "Nocy komety" ponownie przypominają kartki z kalendarza, a tytuły podrozdziałów pochodzą z innych polskich piosenek. 
Bohaterów jest dość dużo, jak w "Białym latawcu", niektórych już znamy, a innych autorka dopiero nam przedstawia. Pani Ewelina Matuszkiewicz ma dar do charakteryzowania postaci, w taki sposób, że nie ma możliwości pogubić się w ich gąszczu, ponadto na samym początku mamy coś w rodzaju drzewa genealogicznego, do którego zawsze można zajrzeć.
Najpierw poznajemy wycinki z życia, z dnia każdej z rodzin, a potem wszystko się w jakiś sposób ze sobą splata.
Kiedy pisałam o pierwszej części wspomniałam, że raczej nie zostawi nas ona z głową pełną przemyśleń, a jedynie umili wieczór - w przypadku drugiej części jest kompletnie inaczej.
Bohaterowie stają się bardzo prawdziwi, to nie tylko mogą być nasi sąsiedzi, których widzimy gdzieś tam zza firanki, to możemy być my. To świetny przykład na to jak pozornie idealne życie, może być więzieniem, w którym tracimy cel i się dusimy. Tak się przyzwyczailiśmy do swojej codzienności, że nie potrafimy jej zmienić, mimo że mamy ku temu możliwości. 

Dlaczego bliscy ludzie stają się dla siebie ciężarem i podcinają sobie wzajemnie skrzydła?
Dlaczego nie potrafimy mówić otwarcie tego, co się nam nie podoba i zwlekamy z podjęciem decyzji, która wszystkim wyszłaby na dobre? Nie dzielimy się smutkiem, poczuciem straty czy tęsknotą, choćby za zwierzęciem...
Po co stale niektórzy z nas umartwiają się, niepotrzebnie, w wiecznym poświęceniu, skoro - raz - nikt tego od nich nie wymaga, dwa - nikomu to nie służy?
Po co zakładamy, że na wszystko, co możemy mieć, musimy w jakiś sposób zasłużyć? 
Ile razy zdarzyło się nam tak się zafiksować na jakimś marzeniu, że stało się ono obsesją, a w gruncie rzeczy przestało ono już mieć dla nas jakiekolwiek znaczenie?
Pierwszy raz spotkam się z literaturą obyczajową, która nie sięga do jakichś odległych wydarzeń historycznych, nie bazuje na wielkich tragediach, a jedynie na prostym życiu. Potrafi wciągnąć w swój świat i przedstawić go w interesujący sposób. To była dobra książka! Czekam na "Cudne manowce"!
8/10.

#99 Noc komety - Ewelina Matuszkiewicz - recenzja


Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Skarabeusz.



Tutaj pisałam o "BIAŁYM LATAWCU"




Data wydania: 25. października 2018
Liczba stron: 328
Kategoria: literatura obyczajowa
#51 Biały latawiec - Ewelina Matuszkiewicz

#51 Biały latawiec - Ewelina Matuszkiewicz

#89 Biały latawiec - Ewelina Matuszkiewicz - recenzja - czy warto przeczytać?
Każdy z nas odgrywa w życiu jakąś rolę. Często zdarza się nam jednak nie akceptować anturażu i zmieniamy fabułę, przebierając się w kostiumy i maski postaci, którymi chcielibyśmy być i gramy sztukę zwaną życiem. Tak też patrzymy na świat w okół. Widzimy to, co chcemy widzieć i to, co ktoś nam pozwala zobaczyć. 

"Biały latawiec" Eweliny Matuszkiewicz to powieść obyczajowa, której akcja toczy się w małym miasteczku - Kozienice. Nie sposób nie wspomnieć o ciekawym zabiegu podania tej historii. Rozdziały to kartki z kalendarza, a podrozdziały to fragmenty starych polskich piosenek - bardzo ciekawy motyw i niezwykle miły dla oka.

Ilość bohaterów, z jakimi przyjdzie się nam spotkać, jest na początku przytłaczająca. Dostajemy fragmenty historii - jak wyrwane kartki z wcześniej wspomnianego przeze mnie kalendarza, które dopiero później tworzą całość. 
Myślę, że za główną bohaterkę powieści można uznać Maję. Młodą kobietę, która odziedziczyła dom i działkę po dziadku, upatrując w tym wydarzeniu szansy na nowy początek. Odeszła z pracy w korporacji i rzuciła się w wir remontów i budowania własnej firmy. Po powrocie do Kozienic zobaczyła jednak zrujnowany budynek, który zdaje się być bezdenną skarbonką. Kolejnymi bohaterami są Mario - policjant, i Kris - dziennikarz z miejscowego radio, którego nowa audycja zmieni stosunki międzysąsiedzkie. Jest Basia, młoda dziewczyna, która pracuje w bibliotece i chce się wyrwać z miasteczka i jej ojciec były komendant policji. Ciekawą postacią jest też Paweł - prawnik, który od wielu lat ukrywa życie w związku. Pojawia się też Radek - tajemniczy chłopak, który zdecydowanie ma coś na sumieniu. Postaci jest znacznie więcej i każda ma tak naprawdę znaczenie w tej powieści, tworzy ją. Wszystkich łączy legenda o skarbie, który miał kiedyś ukryć dziadek Mai oraz historia z czasów wojny. Ponadto ktoś stale włamuje się do domu głównej bohaterki... Szuka zaginionego skarbu? Czy może czegoś innego?

Postaci jest nie tylko - jak wcześniej wspomniałam wiele. Każda z nich jest dobrze i bogato scharakteryzowana, mimo czasem oszczędnego opisu i na pewno nie jest tylko czarno-biała. Autorka jest doskonałym obserwatorem. Idealnie opisała życie tzw. lokalnych społeczności, gdzie wszyscy się znają, podobno wszystko o sobie wiedzą, szanują siebie i własne poglądy... do czasu. Tacy jesteśmy - jak rzeka, która z prądem niesie nie tylko orzeźwienie, ale i wszelkie brudy jakie ktoś do niej wrzucił. Patrzymy, ale nie widzimy. Oceniamy, nie podejmując nawet próby zrozumienia. A poglądy zmieniamy tak, jak zawieje wiatr, powtarzając zasłyszane frazesy jak papugi. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia w Polsce, trafiłam z tą lekturą idealnie, kompletny brak tolerancji nie tylko w kwestii orientacji seksualnej - choć i tak wątek w "Białym latawcu" znajdziemy. 

Styl jakim operuje autorka jest na tyle lekki, że tą książką możemy umilić sobie wieczór, ale na pewno będzie to wieczór przemyśleń - przynajmniej mam taką nadzieję. To powieść obyczajowa, której akcja toczy się tak, jak życie w małych mieścinach, powoli, trochę sennie, ale z dużą ilością fałszu pod fasadą codziennej uczynności. 
Podobało mi się zderzenie z rzeczywistością marzycielki Mai. Wszędzie widzimy uśmiechnięte twarze ludzi rzucających pracę u kogoś, otwierających własny biznes, który zawsze jest jak tęczowa kraina, a jak jest w rzeczywistości? Interesujące są też są stosunki Mai z siostrami, najbliższymi jej kobietami. Ciekawe są ploteczki, które snują starsze panie nad partyjką brydżyka. Bardzo ciekawa jest też historia księdza, bo jak to w małych społecznościach bywa - kościół nie jest tylko miejscem kultu, ale i spotkań towarzyskich.

Wątek zaginionej bibliotekarki zakrawał o kryminalny i byłam trochę rozczarowana - dość prozaicznym wytłumaczeniem. To chyba jedyny minus jaki mogę wymienić, no może jeszcze drobne błędy edytorskie, ale one nie umniejszają w niczym lekturze.
A zamieszczenie na końcu powieści pierwszych stron drugiego tomu... Tak się nie robi - zaczęłam czytać i się skończyło...
:) Bardzo przyjemny debiut!

7/10.


Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Skarabeusz.



Data wydania: 3. listopada 2017
Liczba stron: 320
Kategoria: literatura piękna / literatura obyczajowa

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...