#51 Biały latawiec - Ewelina Matuszkiewicz

#89 Biały latawiec - Ewelina Matuszkiewicz - recenzja - czy warto przeczytać?
Każdy z nas odgrywa w życiu jakąś rolę. Często zdarza się nam jednak nie akceptować anturażu i zmieniamy fabułę, przebierając się w kostiumy i maski postaci, którymi chcielibyśmy być i gramy sztukę zwaną życiem. Tak też patrzymy na świat w okół. Widzimy to, co chcemy widzieć i to, co ktoś nam pozwala zobaczyć. 

"Biały latawiec" Eweliny Matuszkiewicz to powieść obyczajowa, której akcja toczy się w małym miasteczku - Kozienice. Nie sposób nie wspomnieć o ciekawym zabiegu podania tej historii. Rozdziały to kartki z kalendarza, a podrozdziały to fragmenty starych polskich piosenek - bardzo ciekawy motyw i niezwykle miły dla oka.

Ilość bohaterów, z jakimi przyjdzie się nam spotkać, jest na początku przytłaczająca. Dostajemy fragmenty historii - jak wyrwane kartki z wcześniej wspomnianego przeze mnie kalendarza, które dopiero później tworzą całość. 
Myślę, że za główną bohaterkę powieści można uznać Maję. Młodą kobietę, która odziedziczyła dom i działkę po dziadku, upatrując w tym wydarzeniu szansy na nowy początek. Odeszła z pracy w korporacji i rzuciła się w wir remontów i budowania własnej firmy. Po powrocie do Kozienic zobaczyła jednak zrujnowany budynek, który zdaje się być bezdenną skarbonką. Kolejnymi bohaterami są Mario - policjant, i Kris - dziennikarz z miejscowego radio, którego nowa audycja zmieni stosunki międzysąsiedzkie. Jest Basia, młoda dziewczyna, która pracuje w bibliotece i chce się wyrwać z miasteczka i jej ojciec były komendant policji. Ciekawą postacią jest też Paweł - prawnik, który od wielu lat ukrywa życie w związku. Pojawia się też Radek - tajemniczy chłopak, który zdecydowanie ma coś na sumieniu. Postaci jest znacznie więcej i każda ma tak naprawdę znaczenie w tej powieści, tworzy ją. Wszystkich łączy legenda o skarbie, który miał kiedyś ukryć dziadek Mai oraz historia z czasów wojny. Ponadto ktoś stale włamuje się do domu głównej bohaterki... Szuka zaginionego skarbu? Czy może czegoś innego?

Postaci jest nie tylko - jak wcześniej wspomniałam wiele. Każda z nich jest dobrze i bogato scharakteryzowana, mimo czasem oszczędnego opisu i na pewno nie jest tylko czarno-biała. Autorka jest doskonałym obserwatorem. Idealnie opisała życie tzw. lokalnych społeczności, gdzie wszyscy się znają, podobno wszystko o sobie wiedzą, szanują siebie i własne poglądy... do czasu. Tacy jesteśmy - jak rzeka, która z prądem niesie nie tylko orzeźwienie, ale i wszelkie brudy jakie ktoś do niej wrzucił. Patrzymy, ale nie widzimy. Oceniamy, nie podejmując nawet próby zrozumienia. A poglądy zmieniamy tak, jak zawieje wiatr, powtarzając zasłyszane frazesy jak papugi. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia w Polsce, trafiłam z tą lekturą idealnie, kompletny brak tolerancji nie tylko w kwestii orientacji seksualnej - choć i tak wątek w "Białym latawcu" znajdziemy. 

Styl jakim operuje autorka jest na tyle lekki, że tą książką możemy umilić sobie wieczór, ale na pewno będzie to wieczór przemyśleń - przynajmniej mam taką nadzieję. To powieść obyczajowa, której akcja toczy się tak, jak życie w małych mieścinach, powoli, trochę sennie, ale z dużą ilością fałszu pod fasadą codziennej uczynności. 
Podobało mi się zderzenie z rzeczywistością marzycielki Mai. Wszędzie widzimy uśmiechnięte twarze ludzi rzucających pracę u kogoś, otwierających własny biznes, który zawsze jest jak tęczowa kraina, a jak jest w rzeczywistości? Interesujące są też są stosunki Mai z siostrami, najbliższymi jej kobietami. Ciekawe są ploteczki, które snują starsze panie nad partyjką brydżyka. Bardzo ciekawa jest też historia księdza, bo jak to w małych społecznościach bywa - kościół nie jest tylko miejscem kultu, ale i spotkań towarzyskich.

Wątek zaginionej bibliotekarki zakrawał o kryminalny i byłam trochę rozczarowana - dość prozaicznym wytłumaczeniem. To chyba jedyny minus jaki mogę wymienić, no może jeszcze drobne błędy edytorskie, ale one nie umniejszają w niczym lekturze.
A zamieszczenie na końcu powieści pierwszych stron drugiego tomu... Tak się nie robi - zaczęłam czytać i się skończyło...
:) Bardzo przyjemny debiut!

7/10.


Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Skarabeusz.



Data wydania: 3. listopada 2017
Liczba stron: 320
Kategoria: literatura piękna / literatura obyczajowa

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...