Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyka. Pokaż wszystkie posty
  Kozioł ofiarny - Daphne du Maurier. Cykl: Pamięć - droga do wieczności.

Kozioł ofiarny - Daphne du Maurier. Cykl: Pamięć - droga do wieczności.

Pamięć - droga do wieczności -  Kozioł ofiarny - Daphne du Maurier

Daphne du Maurier (1907-1989) to jedna z najbardziej znanych brytyjskich pisarek XX wieku. Pochodziła z artystycznej rodziny, jej ojciec był bardzo znanym aktorem i producentem, matka, Muriel Beaumont, aktorką, a dziadek pisarzem i rysownikiem. Została odznaczona Orderem Imperium Brytyjskiego, a dokładnie została Damą Komandorem Orderu Brytyjskiego. Jest to tytuł będący jakby odpowiednikiem rycerstwa, przyznawany za działanie we wszystkich dziedzinach życia publicznego. Mężem Daphne du Maurier był Frederick Browning, generał porucznik Sił Zbrojnych Wielkiej Brytanii. Jeżeli nie jesteście pasjonatami obu wojen światowych, to być może kojarzycie jego nazwisko z filmu, będącego ekranizacją powieści Corneliusa Ryana „O jeden most za daleko”


Pamięć - droga do wieczności -  Kozioł ofiarny - Daphne du Maurier

Daphne du Maurier swoje pierwsze opowiadanie opublikowała w 1928 roku, a jej pierwsza powieść ukazała się w 1931 roku i był to „Dobry duch” („The Loving Spirit”).

Była dość płodną pisarką, a największą sławę przyniosła jej „Rebeka”, o której opowiem Wam bliżej premiery kolejnej jej ekranizacji, którą przygotowuje platforma Netflix. 



„Rebeka” należy do kanonu literatury światowej i uznawana jest za najlepszą powieść du Maurier. Była kilkakrotnie adaptowana jako sztuka teatralna (jedną z tych adaptacji napisała sama Autorka), musical i oczywiście jako film. Najbardziej znaną ekranizacją jest ta z 1940 roku, której podjął się sam Alfred Hitchcock. W tej ekranizacji główne role grają Laurence Oliver, Judith Anderson i Joan Fontaine. Film został nagrodzony Oscarem dla Najlepszego Filmu Roku. Postaram się do niego odnieść również przy okazji omawiania już samej „Rebeki”. Dodam, że „Ptaki” Alfreda Hitchcocka są inspirowane opowiadaniem tej właśnie Autorki.

Kolejnym filmem, który był adaptacją jej powieści i został uznany w Wielkiej Brytanii za klasyczny jest „Nie oglądaj się teraz” w reżyserii Nicolasa Roega.

Twórczość du Maurier była i jest inspiracją dla wielu artystów, toteż ekranizacji jej powieści było więcej, w tym „Zatoka Francuza” (1944) i „Oberża Jamajka” (1948).

Ekranizacji (i to nie jednej) doczekał się również omawiany przeze mnie poniżej „Kozioł ofiarny”.


Daphne du Maurier zmarła krótko przed swoimi 82. urodzinami w ukochanej przez nią Kornwalii. 



Przeczytałam, na razie, dwie powieści tej Autorki, wspomnianą „Rebekę” i „Kozła ofiarnego”.

Pamięć - droga do wieczności -  Kozioł ofiarny - Daphne du Maurier

Kozioł ofiarny - Daphne du Maurier

Dziś odniosę się do tej drugiej powieści, po raz pierwszy wydanej w 1957 roku. Obie książki mają wiele punktów wspólnych, toteż parę razy nawiążę do „Rebeki”, np. wyobcowanego bohatera, którym w „Koźle ofiarnym” (wydanym wcześniej w Polsce pod tytułem „Sobowtór” w 1995 roku) jest Anglik John, którego nazwiska nie poznajemy przez całą powieść, której akcja toczy się przez zaledwie siedem dni. Wspomniany John jest wykładowcą historii, który przyjeżdża do Francji aby zebrać materiały niezbędne do prowadzenia wykładów, odpocząć, poniekąd zdystansować się od poczucia bezsensowności własnej egzystencji. Chce po prostu odnaleźć to, co innym pozwala żyć tak jak chcą.

Jednak... czy ktokolwiek ma to, co mieć chce?

Na stacji kolejowej zupełnym przypadkiem spotyka… swojego sobowtóra. Podobno każdy z nas go ma. Mi udało się ze swoją kopią kiedyś spotkać. Stanęłyśmy twarzą w twarz nie mogąc nic z siebie wykrztusić i po chwili obfitującej w bezdech i rozszerzone nienaturalnie źrenice oddaliłyśmy się, każda we własnym kierunku.
Jednak John i jego sobowtór Jean de Gué, noszący tytuł hrabiego, nie rozstali się tak szybko jak ja i moja kopia. Zaczęli ze sobą rozmawiać i ze wspólnej kolacji John wskoczył w życie o jakim zawsze marzył. Obudził się w pokoju hotelowym w piżamie rzeczonego hrabiego. Po pierwszym szoku postanowił grać w tę grę i „stał się swoim sobowtórem”.

Motyw złego brata bliźniaka, doppelgängera pojawia się w literaturze dość często, jednak Daphne du Maurier nie wpadła w szpony schematu i jej „sobowtór” jest czymś innym niż się spodziewamy.
Podobno najniebezpieczniej dla człowieka jest wtedy, kiedy spełnia się wszystko czego najgłębiej pragnął.
Johnowi nadarza się okazja by stać się tym, kim zawsze chciał być… to znaczy kim?

Kim jesteśmy? Czy inni widzą nas takimi jakimi jesteśmy, czy może my jesteśmy tacy, jakimi nas widzą?

John brnie w rodzinne relacje, które nie są ciepłe i otwarte. Nikt w tej rodzinie nie jest szczęśliwy. Witają go:
  • zmęczony, rolą tego drugiego, brat, który jest związany ze znudzoną kobietą,
  • ciężarna żona, która w ciąży być chyba nie chce,
  • zdewociała milcząca siostra,
  • córka, która miota się pomiędzy dziecięcym pragnieniem zabaw i przygód, a oczekiwaniami obrażonych na życie dorosłych,
  • matka-kwoka, uzależniona od heroiny, która nad tym całym majdanem smętnych ludzi czuwa.
A co z majątkiem i rodzinnym interesem, z upadającą hutą szkła?
Co będzie z Johnem, który, zauważony jedynie przez nieufnego psa, staje się Jeanem i panem zamku, w którego jedynym duchem jest wspomnienie rodzinnego szczęścia?

„Kozioł ofiarny” jest już pozbawiony tego klimatu powieści gotyckiej, którym przesiąknięta jest „Rebeka”. Ma jednak ciekawą akcję i znakomicie nakreślonych bohaterów. Kiedy John coraz bardziej wchodzi w codzienność oczekiwań Jeana, da się odczuć niepokój wynikający z możliwości zdemaskowania go w każdej chwili.

No bo jak to tak, wystarczy wyglądać jak ktoś inny by się nim stać?

Tu nie tylko główny bohater, a przy okazji narrator, ma tajemnicę, której strzeże przed pozostałymi postaciami, i którą strzeżemy my, czytelnicy, bo rzeczywiście nie chcemy, aby ktokolwiek odkrył jego grę. Tutaj każda z postaci kryje sekrety, które John musi odsłonić bez obnażenia swojej tożsamości.
Autorka w dość nieoczywisty sposób stawia pytanie: czym ta tożsamość jest?, i stając się głównym bohaterem sami musimy tę odpowiedź odnaleźć. To przy okazji ciekawe studium dwoistości ludzkiej osobowości, bo czy „diabeł” jest zły w 100%? A czy ten „anioł” to zawsze kieruje się uczuciami wyższymi? Obie przeczytane przeze mnie książki du Maurier są pełne dylematów moralnych. 

W „Rebece” bohaterka stara się być kimś innym, lepszym w jej mniemaniu, natomiast w przypadku „Kozła ofiarnego” sytuacja zdaje się być odwrotna. To ten „dobry” wchodzi w buty tego „złego”.

Do „Kozła ofiarnego” Daphne du Maurier przemyciła wiele wątków z jej własnego życia, jak choćby rodzinny interes i miejsce akcji. Autorka wstępu (Lisa Appignanesi - brytyjsko-kanadyjska pisarka i działaczka na rzecz wolności wypowiedzi) pokusiła się nawet o odniesienia do życia osobistego Daphne du Maurier, która podobno była biseksualna, stąd jej bohaterowie tak bardzo próbowali stać się kimś innym, dopasować się do stawianych przed nimi oczekiwań.
Dwoistość jest widoczna w każdej z postaci „The Scapegoat”, a najbardziej „kryształowa” zdaje się być postać, której rola w życiu Jeana de Gué jest jak najbardziej niemoralna. Można w treści „Kozła ofiarnego” znaleźć nawet nawiązania do problematyki wojny.

„- Monsieur Jean - zaczęła po chwili - dla kogoś takiego jak pan, kto należał do ruchu oporu, wojna to coś, co się planuje i prowadzi rozumowo. Coś takiego jak gra , którą się przegrywa albo wygrywa. Ale dla tych, którzy zostają na miejscu, to coś innego. To jak siedzieć w więzieniu bez krat, gdzie nikt nie wie, kto jest przestępcą, a kto strażnikiem, kto kłamie i kto kogo zdradził. Ludzie tracą wiarę. Jeśli coś, co uchodziło za silne, staje się słabe, człowiek się wstydzi i zaczyna się zastanawiać, czyja to wina. Zadaje sobie pytanie, czy to z powodu jego własnej słabości, czy cudzej, nikt jednak nie zna odpowiedzi i nikt nie chce wziąć na siebie winy”.

To jak widzicie powieść pełna odbić, podziałów na dobro i zło widziane z różnych perspektyw, umieszczone w różnych kontekstach. „Kozioł ofiarny” nie tylko daje poczucie świetnej zabawy (nie brak w nim również humoru), kiedy błądzimy z bohaterem po wijących się, ciemnych korytarzach rodzinnych relacji, stawia również przed nami wiele pytań.
A to czy daje na nie odpowiedzi jest zależne od otwartości umysłu czytelnika. Natomiast to kim jest tytułowy „Kozioł ofiarny” wcale nie jest tak oczywiste! Nawet po przeczytaniu powieści! Czytajcie Daphne du Maurier, naprawdę warto!

Pamięć - droga do wieczności -  Kozioł ofiarny - Daphne du Maurier

„Kozioł ofiarny” - Daphne du Maurier został wydany przez:


Wydawnictwo: Albatros
Data wydania 24 lutego 2016
Liczba stron: 448
Kategoria: 
kryminał/sensacja/thriller
Tłumaczenie: Magdalena Słysz

*Obie książki Daphne du Maurier (wydane przez Wydawnictwo Albatros) zakupiłam w markecie Carrefour.
Szukajcie w koszach pełnych przecenionych książek, tam są dobre książki!

#134 Cicha noc. Świąteczne opowiadania kryminalne

#134 Cicha noc. Świąteczne opowiadania kryminalne

Nie lubię świątecznych książek... Odstraszają mnie tym wciskanym na siłę cukierkowatym klimatem. Lubię święta, ale nie lubię jak mi ktoś wmawia, że to jedyny magiczny czas w roku, kiedy może wydarzyć się coś cudownego... Wracając do meritum... W kwestii świątecznych historii zainteresowały mnie jedynie klasyczne opowieści Dickensa i antologia "Cicha noc. Świąteczne opowiadania kryminalne". 

Na tę antologię składa się piętnaście opowiadań z kanonu brytyjskiej klasyki. Trzeba mieć to na uwadze sięgając po tę książkę. Znajdziemy tu historie napisane przez znanego, chyba wszystkim, Arthura Conana Doyla i mniej znanych lub też kompletnie zapomnianych pisarzy, z których wielu publikowało pod pseudonimami. Co ciekawe wielu autorów cenił sam Alfred Hitchcock adaptując często ich powieści. Wszystkie opowiadania łączy świąteczny czas akcji, mimo że często dzielą je lata. Charakteryzują się typowo brytyjskim klimatem, nie znajdziemy więc tu porywającej akcji. Będziemy dużo dedukować i to czasem w mało morderczych historiach - takich jak kradzieże, krwi będzie niewiele, choć pojawią się sztylety, będą też spektakularne otrucia i inne mordy z tych "mało brudzących ręce".
Każdą historię otwiera krótka biografia autora, z której to - dowiemy się jak bardzo znany był autor w czasach których żył, co publikował i czy to właśnie jego powieść upatrzył sobie sam Alfred Hitchcock.

Skłamałabym jakbym napisała, że wszystkie były świetne. Jak to w przypadku antologii bywa opowiadania są różne i siłą rzeczy nie mogą podobać się wszystkie. Dwa z nich przeczytałam i w momencie pisania tych słów już nie pamiętam o czym były - "Salonowe sztuczki" Ralpha Plummera i "Szczęśliwe rozwiązanie" Raymunda Allena - zastrzelcie mnie, ale nie przypomnę sobie tych opowieści. 

Pozostałe prezentują, jak dla mnie, dobry i bardzo dobry poziom i zaangażowałam się w rozwiązywanie tych zagadek. Wiele z nich łączy również częste nawiązywanie do Charlesa Dickensa i ten trochę mroczny klimat świąt, kiedy do naszych drzwi może zapukać strudzony wędrowiec, o niekoniecznie miłych zamiarach.
Powtarza się również motyw "zamkniętego pokoju" i poszukiwania winnego wśród wieczornych gości. 

"Patrzyła na tę czarną szczelinę i rozpoznała pierwszy sprawdzian dla swoich nerwów. Później miały przyjść kolejne. Uzmysłowiła sobie, że w swoim chłodnym i praktycznym "ja" wozi histerycznego, neurotycznego pasażera, który z pewnością mocno da jej w kość swoimi natrętnymi sugestiami i nieprzyjemnymi przypomnieniami". 
*"Figury woskowe" Ethel Lina White

Najbardziej podobały mi się "Niebieski karbunkuł" Arthura C. Doyla,  "Nieznany morderca" H.C. Baileya, "Nieoczekiwany zwrot w sprawie" Margery Allingham, "Figury woskowe" Ethel Liny White - gdzie pojawia się lekki klimat grozy i "Śnieżna zagadka" Nicholasa Blake-a - która z kolei skojarzyła mi się z "Morderstwem w Orient Expressie" Agathy Christie. 

Brytyjskie kryminały świetnie rozkładają na czynniki pierwsze ludzką naturę. Wskazują, że zło współistnieje i jest w każdym człowieku, więc każdy na kogo patrzymy może być przestępcą. Zaufaniem, więc, powinniśmy operować niezwykle uważnie. 

"Nie zauważyłeś, że czasem ludzie bardzo angażujący się w cierpienie innych, czynią to tylko po to, aby sobie popatrzeć?"
*"Nieznany morderca" H.C. Bailey

Podoba mi się język, którym kiedyś się posługiwano - pamiętajmy, że  powstały na przełomie XIX i XX wieku. Jest bogaty i naprawdę pięknie brzmi. Jestem w tej kwestii trochę dziwakiem, ponieważ lubię czytać na głos - kiedy tekst, aż się prosi, aby popracować nad nim głosem, ćwicząc przy okazji dykcję.
Kompletnie zmienia to odbiór i chyba nie muszę opisywać jakie korzyści płyną z głośnego czytania?

Polecam czytać je w odstępach czasu, najlepiej wieczorem i to pod kocem i herbatą, wtedy darmowa podróż w czasie - gwarantowana.
Jeżeli, więc wiecie z czym się wiąże brytyjska klasyka, nie boicie się tego, że trzeba będzie przy czytaniu poświęcić trochę więcej uwagi niż w przypadku sztampowych i współczesnych kryminałów, nie oczekujecie morza krwi i trupiego festiwalu - to zdecydowanie je Wam polecam. 
7/10.

Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.


Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 26. listopada 2019
Liczba stron: 328

Kategoria: kryminał/opowiadania
Tłumaczenie: Tomasz Bieroń, Jerzy Łoziński
#107 Psychoza - Robert Bloch

#107 Psychoza - Robert Bloch


#107 Psychoza - Robert Bloch - recenzja - czy warto przeczytać?
Jestem uzależniona od filmów Alfreda Hitchcocka, a samą "Psychozę" widziałam tyle razy, że jak przymknę oczy to nie tylko widzę dom na wzgórzu, ale i słyszę ścieżkę dźwiękową. Nie wiem czy powinnam o tym wspominać, ale w moim poprzednim wynajmowanym mieszkaniu, nad wanną wisiały kadry ze sławnej sceny pod prysznicem... No cóż, "każdego z nas chwilami ogarnia szaleństwo".

#107 Psychoza - Robert Bloch - recenzja - czy warto przeczytać?

Norman Bates to cichy i spokojny mężczyzna, powszechnie uważany za dziwaka, który mieszka w bardzo starym domu - u podnóża którego prowadzi motel. Odkąd powstała autostrada nie przyjmuje zbyt wielu gości. Choć dawno już jest dorosły, to nadal mieszka z matką, której zdaje się, że podporządkował całe życie. 
Tymczasem Mary Crane - młoda kobieta, której życie nie oszczędzało, pragnie rozpocząć nowy rozdział u boku ukochanego. Największym problemem jej związku jest brak funduszy na usamodzielnienie się.
Jednak Sam - ukochany Mary, ma wieloletni plan - na zbudowanie domu i założenie rodziny. Kobieta, jednak, ma dość czekania i będąc w chwili szaleństwa? - kradnie 40. tysięcy dolarów, wsiada w samochód i jedzie do Sama, który mieszka w innym mieście. 

Przypadek sprawia, że trafia do motelu prowadzonego przez Batesów. Dziewczyna prowadzi pogawędkę, z dość niezdrowo - w mniemaniu starszej pani - zainteresowanym nią Normanem. 
Kiedy bliscy Mary i oczywiście szef, spostrzegają, że zniknęła, jej tropem rusza siostra Lila i detektyw Milton Arbogast - wynajęty przez firmę dla której pracowała. Oboje spotykają się w sklepie prowadzonym przez Sama i tam ustalają plan działania. Od tego czasu będziemy powoli odkrywać tajemnicę rodzinny państwa Bates i pełną analizę psychologiczną Normana.


Choć powieść została wydana w 1959 roku, to w ogóle tego nie czuć. Ma bardzo współczesny wydźwięk.
Jest również niezwykle krótką powieścią, raptem 170 stron i nie ma w niej ani jednego zbędnego zdania.
Chcieliście kiedyś wejść do umysłu obłąkanego człowieka? To będziecie tą lekturą bardzo usatysfakcjonowani.
Niczym pod mikroskopem obejrzymy sobie rozpad, czy też podział umysłu chorego człowieka.
To dobry kryminał z jeszcze lepszym lekkim klimatem grozy w starym wydaniu. Raczej Was nie przestraszy, ale wprowadzi w odpowiedni nastrój. Świetne psychologiczne studium - tak naprawdę w moim odczuciu - niezwykłego ludzkiego umysłu. Umiejętności adaptacji, ponad przeciętnej inteligencji i rozwijania technik manipulacji człowieka-kameleona.

Film, jak wcześniej wspomniałam, oglądałam parokrotnie i niezwykłą - wręcz przyjemność miałam z odkrywania różnic, a jest ich tak naprawdę sporo.
Po przeczytaniu obszernego i świetnie napisanego Posłowia przez Wiesława Kota, wiem w jakim celu te zmiany zostały wprowadzone. Znajdziemy w nim też wiele niuansów filmowych, rekwizytów, które Alfred Hitchcock używał po to by jak najwięcej przekazać widzom.
Ale ten tekst to nie tylko odniesienia do ekranizacji w wykonaniu Hitcha. Poznamy pierwowzór Normana, który ma swoje umocowanie w historii, sięgniemy do morza informacji o kontynuacjach i remake-u. Prześledzimy też karierę reżyserską Pana Hitchcocka i znajdziemy nawet parę słów o jego filmowej biografii. 


#107 Psychoza - Robert Bloch - recenzja - czy warto przeczytać?

Całość zdobi - jak zwykle w przypadku Wydawnictwa Vesper - twarda oprawa, klimatyczna okładka i świetne ilustracje w wykonaniu Krzysztofa Wrońskiego.

Będzie ona świetną pozycją dla szerokiego grona odbiorców od fanów kryminałów, przez chętnych zgłębiać mordercze umysły, po fascynatów kina.
Zdecydowanie polecam!
8/10.


Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Vesper.


Wydawnictwo: VESPER
Data wydania: 16. października 2019
ilość stron: 226
Kategoria: kryminał/sensacja/thriller
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Ilustracje: Krzysztof Wroński 

#107 Psychoza - Robert Bloch - recenzja - czy warto przeczytać?
#16 Pan. Wiktoria. Marzyciele - Knut Hamsun

#16 Pan. Wiktoria. Marzyciele - Knut Hamsun

Pan. Wiktoria. Marzyciele. - Knut Hamsun - recenzja - czy warto przeczytać?

Jakiś czas temu postanowiłam do książek, które czytam wplatać klasyczne pozycje.
Na horyzoncie pojawiła się okazja zapoznać się z twórczością Knuta Hamsuna - norweskiego pisarza - ojca literatury modernistycznej. Tutaj chyba należy wspomnieć, że jest on laureatem Nagrody Nobla z 1920 roku. 

Hamsun był zwolennikiem Adolfa Hitlera i nazistów. Swój medal - część Nagrody Nobla oddał Josephowi Goebbelsowi, opublikował również artykuł gloryfikujący Hitlera. Po wojnie został skazany za zdradę - zasądzono bardzo wysoką grzywnę, która pozbawiła go majątku, a następnie został osadzony w szpitalu psychiatrycznym, gdzie napisał autobiografię "Na zarośniętych ścieżkach". Jego dzieła kiedyś płonęły na stosach, a dziś są uważane za przykład skandynawskiej wrażliwości i psychologizmu. Twórczość Hamsuna inspirowała twórców filmu i teatru - na postawie "Marzycieli" w 1993 roku powstał film w reżyserii Erica Gustavsona, a "Pan" był adaptowany czterokrotnie.
(źródło: https://sklep.zysk.com.pl/pan-wiktoria-marzyciele-5746.html, https://pl.wikipedia.org/wiki/Knut_Hamsun)


Piękne wydanie trzech powieści Hamsuna - twarda oprawa, obwoluta, delikatne zdobienia - to nie mogło umknąć mojej uwadze. Na niemal 430 stronach znajdziemy "Pana", "Wiktorię"
i "Marzycieli". 


Pan. Wiktoria. Marzyciele. - Knut Hamsun - recenzja - czy warto przeczytać?

"Pan. Z papierów porucznika Tomasza Glahna"

To opowieść o poruczniku Tomaszu Glahnie, który związał swoje życie z lasem. Jest myśliwym, który kocha i szanuje to, co daje matka natura. Jego domem jest mala chatka pośrodku niczym niezmąconej, dzikiej przyrody, a towarzyszem jest pies Ezop. 

"Ależ oczywiście, jestem myśliwym nie dlatego, aby polować, jeno ażeby żyć w lesie".

Jego pustelnicze życie przerywa poznanie Edwardy - damy otaczającej się szeroko pojętą kulturą i nierozerwalnie związanej ze społeczeństwem. Dwa przeciwieństwa i rodzące się uczucie, któremu ze względu na dzielące ich różnice nie są wstanie się poddać. Miotają się oboje wokół siebie niczym ćmy w okół ognia. 

"Taki zachwyt mną owładnął, że będąc głodnym, nie czułem tego".

Totalne wyobcowanie i poczucie samotności mimo posiadania towarzystwa, nieumiejętność akceptacji inności drugiego człowieka, jego wyjątkowości prowadzi ich uczucie do klęski. Knut Hamsun świetnie wykorzystał porównanie miłości do pór roku, jak powoli rozkwita, wybucha, a potem powoli umiera. 

"Noce letnie i milczące wody, i lasy nieskończenie ciche.
Ani krzyku, ani odgłosu kroków na drogach, serce moje jakby ciemnego wina pełne". 

Pierwsze czym autor ujmuje to nie tylko opisy dzikiej i pięknej przyrody, a język którym operuje.
Jest niezwykle poetycko, malarsko, ale też nie ma tutaj archaicznego języka, mimo że pierwsze wydanie datuje się na 1894 rok. 


Pan. Wiktoria. Marzyciele. - Knut Hamsun - recenzja - czy warto przeczytać?


"Wiktoria. Historia Pewnej miłości"

"Tak, bo czymże jest miłość? Wietrzykiem, co szeleści pośród róż, a może błędnym ognikiem we krwi. Miłość - to muzyka piekielnie gorąca, która nawet serca starców porywa w wir taneczny. To jakby stokrotka, co o świcie kwiat swój szeroko rozwiera,
a jednocześnie jakby anemon, co pod lada powiewem się zamyka, a po dotknięciu umiera".

Autor znowu pięknie opisuje historię nieszczęśliwej miłości. Janek i Wiktoria - para, którą wszystko dzieli, a łączy jedynie uczucie. Para, która nie mogłaby być razem z uwagi na różnice społeczne i kulturowe. 
Kiedy Janek po wielu latach nauki zostaje uznanym pisarzem, to z kolei Wiktoria zostaje zmuszona do zamążpójścia - jej mężem ma zostać bogaty mężczyzna, którego pieniądze mają uratować podupadający dwór Wiktorii. Para podobnie jak w "Panu" zbliża się do siebie i oddala. Autor stosuje ciekawą narrację - narratorem jest Janek, ale pisze on zarówno o rzeczywistości jak i swoich wewnętrznych rozterkach. Wszystko zmierza do... niestety dramatycznego finału.

"Zapyta kto, czym jest miłość? Oto niczym więcej nad wietrzyk, który w różach zaszeleści, a potem ucichnie. Często jednak bywa jako pieczęć niezłomna, która trwa przez życie całe, a nawet i poza grób sięga". 

Pan. Wiktoria. Marzyciele. - Knut Hamsun - recenzja - czy warto przeczytać?

"Marzyciele"

Głównym bohaterem tej powieści jest Ove Rolandsen - telegrafista. To artysta, wynalazca, który najbardziej ceni sobie towarzystwo kobiet. Nie stroni od alkoholu i często popada w konflikty, które rozwiązuje za pomocą siły. 

"Ach, Rolandsen bardzo pochopnie oddawał się nadziei, najbłahszy pozór potrafił rozniecić w nim płomienie. Lecz i rozczarowania umiał znosić dzielnie, po męsku, nieugięty był i dumny, i nie załamał się nigdy".

Choć jest można rzec kochliwy, skrycie marzy o prawdziwej i szczerej miłości. Ove żyje pośród nie rozumiejących go ludzi - ponownie sam pośród tłumu. Mamy tu też "zwykłą" miłość kolejnego z bohaterów Pastora i jego żony. Niby nic poza romansem, ale czy na pewno? Każdy pewnie odbierze ją inaczej. Autor znowu maluje słowem wioski i morza, trafnie puentując życie.

"Takim jednak być należy, jeśli się chce żyć w blasku na tym świecie: nie robić nigdy za wiele, lecz przeciwnie, zawsze cokolwiek mniej, a uznają to za akurat w sam raz". 

Lektura powieści Knuta Hamsuna, to była prawdziwa przyjemność i miła odmiana od współczesnej prozy. Naprawdę polecam.

 
Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.



Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Data wprowadzenia do sprzedaży: 29 kwietnia 2019

Liczba stron: 430

Kategoria: literatura piękna / literatura norweska / klasyka



Tłumaczenie: Czesław Kędzierski

 
#8 Doktor Jekyll i pan Hyde - R. L. Stevenson

#8 Doktor Jekyll i pan Hyde - R. L. Stevenson

Doktor Jekyll i pan Hyde - Robert Louis Stevenson - czy warto przeczytać?

"Kryje się za tym coś jeszcze - mówił do siebie nasz zmartwiony dżentelmen. - Jest tu coś jeszcze,  a ja nie umiem tego nazwać. Dobry Boże, wszak jest w nim coś nieludzkiego! Jakby był człowiekiem pierwotnym albo bazyliszkiem..." 

"Doktor Jekyll i pan Hyde" wszyscy gdzieś słyszeli o tej historii, ale mało kto kojarzy ją z książką. Było wiele ekranizacji, wiele filmowych inspiracji, jak udanych to już sprawa drugorzędna. 
Robert Louis Stevenson, który napisał "Wyspę Skarbów", "Porwanego za młodu" czy "Czarną strzałę" - stworzył prawdziwy horror - bez istot nadprzyrodzonych i magicznej otoczki.
Człowiek, jako istota o dwoistym charakterze. Z jednej strony człowiek oświecony i żyjący zgodnie z prawem, a z drugiej istota zła, pozbawiona moralności, która niszczy wszystko to, co ta dobra strona ceni. 
Książka składa się dziesięciu rozdziałów i Posłowia spod pióra Macieja Szymkiewicza. 
Całość to zaledwie 120 stron, które mimo trochę archaicznego języka czyta się znakomicie. Doktor Jekyll to nie tylko wybitny lekarz, to szanowana persona - wywodząca się z znamienitej rodziny. Jest niezwykle prawy i głęboko moralny, w laboratorium chemicznym próbuje znaleźć lek na ludzką agresję. Przyrządzoną miksturę testuje na sobie i tak powołuje do życia Pana Edwarda Hyde-a, swoje kompletne przeciwieństwo. Za dnia dobry człowiek, nocą propagator wolnej woli - złej woli.
A jak to często bywa z tą wolną wolą - może ona sprowadzić nas na manowce. 
Mimo tego, że pan Hyde jest drugim obliczem doktora Jekylla noszącym jednak inną fizjonomię, obrazującą jego charakter:

"Otóż pan Hyde okazał się blady i niewysoki, była w nim jakaś fizyczna deformacja, chociaż nie dało się jej wskazać czy nazwać, miał niezbyt przyjemny uśmiech, a do Uttersona odnosił się na przemian nieśmiało i zuchwale, jakby snuł wobec niego mordercze plany; mówił ochryple, półgłosem, czasem zaś jego głos nieco się łamał"

Nowela pochodzi z 1886 roku, a mimo to doskonale wpisuje się w obecny czas. Człowiek nie jest tylko dobry, ani tylko zły - to wydaje się oczywiste. Wszystko zależne jest od tego, które z swoich oblicz karmi i jak je karmi. Powieść Stevensona uznawana jest za portret psychopatologicznej podwójnej osobowości (jak podaje okładka) - nie wiem czy tylko... 
Na 120 stronach mamy pytanie o istotę zła i mamy też odpowiedź - człowiek. 
Doktor Jekyll chciał uleczyć ludzkość z agresji, a uzyskał coś zupełnie przeciwnego, ucieleśnienie najgorszych myśli, do tego kompletnie pozbawione empatii.

"Owa istota, którą dobyłem z własnej duszy i słałem w świat, by folgowała swym żądzom, okazała się wcieleniem podłości i najgorszego łajdactwa."

Być może to jest właśnie istota człowieczeństwa? Równowaga między obiema naturami, akceptacja dwoistości i świadomy wybór, tego kim chcemy być. 

"Gdy alkoholik zmaga się rozumowo z nałogiem, niezwykle rzadko zdaje sobie sprawę, jak groźna jest bestia, którą wyzwala w swoim ciele. (...)
Mój demon, długo trzymany w klatce, z rykiem wyrwał się na wolność."

Jak to bywa z klasyką - wszyscy o niej słyszeli, ale nikt jej nie czyta... 
A naprawdę szkoda, bo dobra powieść wymyka się z ram znaczeń i czasu pozwalając czytelnikowi na własną interpretacje zgodnie z przekonaniami i epoką w jakiej przyszło mu żyć i tak też jest z tą opowieścią - 8/10.


Wydawnictwo: Vesper

Data wydania: 2007 (przybliżona data)

Liczba stron: 120


Kategoria: thriller, sensacja, kryminał

Tłumaczenie:Lesław Haliński
 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...