Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pascal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pascal. Pokaż wszystkie posty
#120 Dwa światła - Maria Paszyńska

#120 Dwa światła - Maria Paszyńska

#119 Dwa światła - Maria Paszyńska - recenzja - czy warto przeczytać?
Jestem zakochana. Jestem zakochana w stylu, którym pisze Maria Paszyńska. Każdą z jej książek traktuję jak gwarancję udanej podróży w czasie i przestrzeni. Świat, który opisuje oglądam zawsze jak obraz. Często bolesny i pełen emocji, ale i tak piękny.
"Dwa światła" to książka o uczuciach, o emocjach, o tym co ze względu na czasy, w których toczy się akcja raczej nie miało prawa? mieć miejsca.
Cztery lata przed wybuchem II wojny światowej przychodzi na świat chłopiec, którego imię utożsamiane jest ze światłem. Szybko okazuje się, że jest to niezwykłe dziecko, muzyczny geniusz.
Jest pochodzenia żydowskiego i wraz z rodziną trafia do getta. Jego oczami przyjdzie nam obserwować głód, śmierć i wyniszczenie prześladowanego narodu. Będzie bardzo obrazowo i emocjonalnie.

"Tamtego popołudnia Szlomo nauczył mnie stawać na rękach. Odtąd ilekroć mdli mnie z głodu, zawsze stosuję jego metodę. Nie jestem pewien jej skuteczności, ale nowa umiejętność bardzo mnie cieszy, a myśl o przyjacielu dodaje sił".

Dzięki pomocy dobrych ludzi, chłopiec w przebraniu dziewczynki opuści getto wraz z babcią i zamieszka u Profesora Sokołowskiego - pianisty, kompozytora i nauczyciela muzyki. Między nim a mężczyznom narodzi się prawdziwa więź. Połączy ich wspólna pasja i talent chłopca. Obydwaj zdają się być kompletnie ponad czasy, w których żyją. Chłopiec oderwany od matki, odnajduje w domu profesorstwa ciepło, namiastkę poczucia bezpieczeństwa i rozwija swój talent.
Jednak jak doskonale wiemy, poza domem, trwa wojna i wielkimi krokami zbliża się wybuch Powstania Warszawskiego.
Nie wiem ile wylałam łez podczas czytania tej książki - wiele. Poznałam codzienność życia w getcie, obfitującą w głód, kradzieże żywności, przemyt, ból i wszechobecną śmierć - historię opowiedzianą oczami dziecka, choć nacechowaną dorosłością. Poznałam jak wielkie znaczenie miała wtedy przyjaźń i jak zbawiennie wpływa ona psychikę. Jak posiadanie celu, sprawiało, że życie choć trochę stawało się lżejsze. Przyjaciel bohatera - Szlomo, równie niezwykły chłopiec.
Zobaczyłam próby prowadzenia życia na tyle normalnie, na ile to było możliwe. Dowiedziałam się ile wtedy znaczył szczery śmiech. Jadano, choć skromne, to wspólne posiłki. Okazało się, że żeby przetrwać nie wystarczy uciec z getta.
Przeszłam ulicami Warszawy patrząc na to, co robiła RONA - Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa. Czułam, choć urodziłam się wiele lat po tych wydarzeniach. Parę razy musiałam przerwać czytanie, z uwagi na obrazowość opisywanych zdarzeń.

"Nim zdążyła odpowiedzieć, na plac weszła zjawa. Naga dziewczyna z ledwie rozwiniętymi piersiami, skołtunionymi włosami, cała w siniakach i zadrapaniach. Po udach spływała krew".

Maria Paszyńska sięgnęła po historię zapomnianego kompozytora, który z Roberta stał się Andrzejem. Uzupełniła informacje, o których historia nie wie - wyobraźnią i warsztatem pisarskim. Chciała przypomnieć postać, o której tak naprawdę niewiele wiemy i z całą pewnością jej się to udało. Szukałam samodzielnie informacji o bohaterze tej opowieści. Słuchałam jego muzycznych wykonań. Podziwiam jej wiedzę historyczną; postaci i wydarzenia, o których wspomina można bez problemu zweryfikować.
Każdy z rozdziałów nosi tytuł zaczerpnięty z muzycznej terminologii, a słowa autorki niczym nuty tworzą tę opowieść, jak melodię.
Książkę zamyka Posłowie, z którego dowiemy się kto kim w rzeczywistości jest, a kto kim był inspirowany.

To nie była tylko wędrówka poprzez karty historii i kalejdoskop emocji, to podróż w głąb siebie. Czy my bylibyśmy w stanie przetrwać i nauczyć się żyć dalej? Czy umielibyśmy oddać się pasji, kształtować ją, pokierować myśli tak, by choć na chwilę znaleźć się poza rzeczywistością? Andrzej zmagał się z syndromem ocalałego. Cierpiał bo przeżył, a inni musieli zginąć.
Jak my poradzilibyśmy sobie z takim obciążeniem? 


Wydawnictwo: Pascal

Data wydania: 16. października 2019
Liczba stron: 400
Kategoria: literatura piękna/historyczna

Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl

#49 Zimny kolor nieba - Magdalena Majcher

#49 Zimny kolor nieba - Magdalena Majcher

#87 Zimny kolor nieba - Magdalena Majcher - recenzja - czy warto przeczytać?

Druga część Sagi nadmorskiej "Zimny kolor nieba" - Magdaleny Majcher opowiada o życiu Gabrieli Zielczyńskiej. Gabriela jest córką Marcjanny, którą poznaliśmy w "Obcym powiewie wiatru". Powieść jest podzielona dokładnie w takim sam sposób jak pierwsza, czyli na prolog, trzy części i epilog.

Gabrysia urodziła się po przybyciu rodziny Zielczyńskich na Pomorze. Wychowała się nad samym morzem, a Kresy zna tylko z opowieści mamy i babci. Poznajemy ją kiedy kończy Liceum Pedagogiczne i stoi na progu dorosłości. Kocha spacery brzegiem morza, a jej największym marzeniem jest nauczanie innych. Jednak życie szybko weryfikuje jej plany i dziewczyna zostaje zmuszona poszukać pracy gdzie indziej.
Marcjanna nigdy nie zdradziła córce, za radą matki, kto jest jej prawdziwym ojcem. Każde pytanie o niego było zbywane przez obie panie jakąś wymówką. Toteż Gabrysia całe życie tęskniła za wyimaginowanym obrazem ojca, który nigdy nie istniał. Jedynym męskim wzorcem był przyjaciel Marcjanny, zakochany w niej do szaleństwa Emil, którego ta trzymała na dystans. Gabrysia od zawsze czuła, że jej historia skrywa jakiś sekret, a pochodzeniu mimo opowieści babci wiedziała nie wiele, gdyż ta nie lubiła wspominać tragedii jakiej doświadczyła. Kiedy podczas rodzinnej kłótni dowiaduje się z kim wiąże ją biologia, postanawia się czym prędzej wyprowadzić i nie rozmawiać ani z matką, ani z babką. Po spakowaniu walizki nie wie gdzie mogłaby się podziać, nie chce iść do nikogo z pozostałych członków rodziny, ponieważ nie chce być ciężarem i woli uniknąć pytań  i rozmów, gdyż nie jest jeszcze na to gotowa. Tak trafia do niedawno poznanego mężczyzny porucznika WOP - Sławomira Cymera. Mężczyzna jest szarmancki, niezwykle pomocny, a do tego wysoki, przystojny i piastuje wysokie stanowisko. Chcąc, nie chcąc młoda panna Zielczyńska się w nim zakochuje. Ta miłość i on stają się całym jej światem. Kompletnie odcina się od rodziny, nie rozmawia ani z mamą, ani z babcią. Całym jej światem staje się związek z jej wybawicielem i obrońcą. 

Autorka opisała historię kobiety, która nie ma już poczucia przynależności, nie zna swojego pochodzenia. Traci poczucie związku z rodziną. Nosi w sobie ogromne pokłady żalu. Nie potrafi przepracować problemu, który ją przerósł. Topi się w swoim smutku i kompletnie podporządkowuje mężczyźnie, który na początku nie wzbudzał w niej nawet sympatii. Dzień po dniu wchodzi głębiej w relację, która zniewala, tłamsi i odbiera poczucie własnej wartości. Pan porucznik staje się mężem, czyli partnerem w życiu, jakby mogło się wydawać, a tymczasem jest głównie oprawcą, wampirem karmiącym się strachem i poczuciem beznadziejności. 

"Z dziewczęcą naiwnością oddała mu wszystko, co miała, i podporządkowała mu swoją codzienność, a on zbrukał jej ideały, odebrał jej coś, czego żaden człowiek nie powinien zabierać drugiemu - nadzieję. Po drodze ukradł jej pewność siebie, wiarę we własne ja, w swoje umiejętności, możliwości, plany. Sprawił, że przestała marzyć. Pochował ją za życia. Tylko że ona na to pozwoliła".

Magdalena Majecher w bardzo realistyczny sposób ukazała proces uzależniania się kobiety od mężczyzny, który krzywdzi, choć nie używa siły fizycznej. Poniża, odbiera poczucie godności, na zmianę z deklaracjami miłości i wiecznego oddania.
Bohaterka żyje w kompletnej izolacji od rodziny i znajomych. Mąż nie dopuszcza do niej nikogo, a ta biernie pozwala na wszystko. Dusi się, a jednocześnie ma świadomość, że nic nie stoi na przeszkodzie by po prostu wstała, wyszła i już nigdy nie wróciła. Cały czas nosi w sobie nadzieję, że jej życie się zmieni i być może On się zmieni.

Pisarka wspaniale przedstawiła portrety psychologiczne ofiary i jej oprawcy. Sławomir jest w pełni świadomy tego jak się zachowuje. Gabriela nie została kompletnie odcięta od rodziny od razu, ten proces był długotrwały, jak metoda małych kroków. Wykorzystał jej słabość, rozchwianie emocjonalne, młody wiek i skutecznie zamknął w wizji idealnego życia Pani Porucznikowej.
Chore uczucie przywiązania, nie mające nic wspólnego z miłością zmieniło życie wielu ludzi. Przemilczane żale, wstyd - też przed samą sobą spowodowały, że mijające lata przyniosły tylko zniechęcenie i znaki czasu w postaci siwych włosów, czy zmarszczek. 

Autorka stworzyła duszną, ciężką atmosferę. W trakcie czytania można poczuć to, co czuje bohaterka. Ta część trafiła do mnie jeszcze bardziej i mocniej, mimo że nie ma już konfliktu zbrojnego w tle. Poczucie bezsilności i beznadziejności życia bohaterki naprawdę wycisnęło ze mnie nie jedną łzę.W fabule można się zatracić, styl jest niezwykle płynny.
Dodatkowo pojawia się motyw regularnych badań cytologicznych, i następstw ich nie wykonywania. Cieszę się, że się pojawił, bo zatrważające jest jak wiele kobiet mimo dużej dziś już świadomości nadal ich nie robi!
Zastanawiałam się jak ja bym się zachowała będąc w takiej sytuacji, w takim związku, który spala i odbiera nie tylko czas, ale i wszystko co w nas dobre? Czy byłabym zdolna do takiego poświęcenia jak Gabriela? Nie wiem i mam nadzieję, ze nigdy nie będę miała szansy tego sprawdzić. 

Marcjanna i jej córka, dwie najbliższe sobie kobiety. Tak różne czasy, w których żyją, a każda przeżyła swoją traumę i każda miała innego krzywdziciela. Tyle straconych lat, tak wiele wylanych łez. Tak jak matka była uosobieniem kobiet, które były ofiarami wojny, tak Gabriela uosabia współczesne dramaty. Pisarka w bardzo realny sposób przedstawiła jak może skomplikować się relacja matki z córką, poprzez niewypowiedziane słowa i narastające poczucie żalu.

Z niecierpliwością czekam na "Znany szum morza".

Wydawnictwo: Pascal

Data wydania: 19. czerwca 2019

Liczba stron: 432

Kategoria: literatura piękna/obyczajowa



Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl
 


#48 Obcy powiew wiatru - Magdalena Majcher

#48 Obcy powiew wiatru - Magdalena Majcher

#86 Obcy powiew wiatru - Magdalena Majcher - recenzja - czy warto przeczytać?

"Obcy powiew wiatru" do pierwszy tom Sagi nadmorskiej autorstwa Magdaleny Majcher.
Główną bohaterką - jak możemy odczytać już z okładki - jest Marcjanna, Marcjanna Zielczyńska, a akcja toczy się w latach 1939-1949; głównie na terenie Wołynia.
Powieść jest podzielona na prolog, trzy główne części i epilog.
Wystarczy spojrzeć na daty, miejsce i myśl dotycząca fabuły nasuwa się sama - Rzeź Wołyńska, przesiedlenia.

Marcjanna jest młodą dziewczyną. Dziś nazwalibyśmy ją pewnie, jeszcze dzieckiem, w tamtych czasach była już panną na wydaniu. Żyje w mieście - w Lubomlu, a wakacje spędza u dziadków w Woli Ostrowieckiej, obecnie nieistniejącej już wsi.
Jak to w przypadku młodych dziewcząt bywa, jej głowę zaprzątają rozmyślania o zamążpójściu i lekka zazdrość, że jej rówieśniczki są już najczęściej po "słowie". Marcjanna choć lubi się ładnie ubierać, to nie jest tylko pustym podlotkiem. Potrafi szczerze i na głos wypowiedzieć się nawet na kwestie polityczne. Nie lubi i nie rozumie podziałów, chciałaby - aby wszyscy byli traktowani równo, niezależnie od swojego pochodzenia społecznego czy narodowościowego.
Niemal sielskie życie Zielczyńskich przerywa wybuch wojny, a zawarcie paktu między Wehrmachtem, a Armią Czerwoną; o granicach i przyjaźni, powoduje, że województwo wołyńskie znajduje się pod okupacją radziecką. Tereny te były zamieszkiwane przez rożne nacje, a okres okupacji spowodował podziały etniczne i doprowadził do śmierci olbrzymiej ilości ludzi. 

"Marcjanna położyła się spać w Polsce, wprawdzie okupowanej, ale wciąż w Polsce, a obudziła się w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, a dokładniej: na Ukrainie Zachodniej wchodzącej w skład ZSRR".

Z dnia na dzień Marcjanna dorasta. Z wizji świetlanej przyszłości trafia wprost do mrocznej otchłani zdającej się nie mieć dna. Z rozmarzonej dziewczynki, musi stać się nie tylko dorosłą kobietą - musi nauczyć się przetrwać w świecie, w którym nie wiadomo, czego można się spodziewać po uprzejmym dotąd sąsiedzie.
Żyją, trwają w zawieszeniu, dzień po dniu. Odebrano im wszystko. Od uczciwie zarobionych środków finansowych zgromadzonych na kontach bankowych, przez własności nieruchomości. Nakładano tak wysokie podatki, że dotąd prężnie działające firmy musiały ogłaszać bankructwo. Prowadzący sklepy Ukraińcy, zamykali je przed innymi narodowościami, przechodzili na drugą stronę ulicy i udawali, że nie znają ludzi, których przed wojną nazywali dobrymi sąsiadami. 

"Jakże wielkie było zdumienie Marcjanny w następnych dniach, gdy Polak w jednym momencie przestał być przyjacielem, sąsiadem, a stał się największym wrogiem - znienawidzonym Lachem".

Jest źle. Często są głodni, choć matka stara się na ile to możliwe zapewnić byt rodzinie. Chorują, a dostęp do leków, jak i samych lekarzy jest bardzo ograniczony. Kontrast pomiędzy tym jak żyli wcześniej, a jak żyją teraz jest ogromny. Wszystkie problemy jakie mieli do tej pory jako rodzina - romans nastoletniej kuzynki z żonatym mężczyzną, tracą na znaczeniu w obliczu tego, co niesie ze sobą wojna.
Marcjanna jest pewna podziwu dla matki, którą do tej pory uważała za delikatną kobietę, chowającą się w cieniu męża. Tymczasem to matka robi wszystko by przetrwali.
Z poczucia beznadziejności wyrywa dziewczynę przypadkowa znajomość z młodym mężczyzną, życie staje się łatwiejsze, kiedy zaczyna z powrotem marzyć i mieć nadzieję, że wojna się skończy i będzie jak dawniej.
Jednak końca wojny nie widać, a na Wołyniu dzieje się coraz gorzej - banderowcy zaczynają czystki etniczne. Wojna i jej konsekwencje odbiera Marcjannie i jej rodzinie prawie wszystko.

Podobało mi się przedstawienie obrazu okupacji z różnych perspektyw. Nie tylko konfliktu zbrojnego, który niesie ze sobą ofiary, ale i  tego jak z powodu głodu, niedożywienia społeczeństwo zostaje zdziesiątkowane przez różne choroby - nie tylko fizyczne. Jak bliscy sobie wcześniej ludzie stają się dla siebie wrogami - zezwierzęcenie rozwija się rak. Wojna wkracza do szkół i próbuje siłą propagandy kształtować młode umysły. Nigdy też nie zastanawiałam się jak wyglądała codzienność ludzi w świecie, w którym śmierć zdarza się co chwilę. Jak radzili sobie z tą beznadziejnością egzystencji, która kompletnie odbierała sens życia? Tymczasem oni żyli - zapewne - na tyle normalnie, na ile się dało, śmiejąc się na przykład z Rosjanek paradujących w dzień w halkach; ubranych pod futra...

Mimo trudnego charakteru fabuły, książkę można czytać płynnie, praktycznie bez odkładania. Praktycznie ponieważ zdarzały się momenty, w których było mi trudno cokolwiek widzieć, z uwagi na łzy. Bo jak czytać o czasach, w których ludzie stawali przed wyborem sposobu śmierci: od kuli lub zadania jej siekierą i nie zapłakać?

"Są w życiu człowieka takie chwile, kiedy wydaje się, że nie udźwignie więcej, a jedyne, co pozostaje, to się poddać. Czas się zatrzymuje, a potem nagle zegar przyspiesza, jakby chciał nadrobić te utracone sekundy".

Choć pisarka zastosowała narrację trzecioosobową, wszechwiedzącego narratora, to nie mogłam oprzeć się wizji historii opowiadanej właśnie przez główną bohaterkę, czyli dojrzewającą dopiero młodą dziewczynę - może z uwagi na zastosowany język.
Żałuję też trochę, że autorka nie pokazała więcej wydarzeń z Woli Ostrowieckiej, narastających napięć wśród sąsiadów i rodzącego się strachu.
Zżyłam się z panną Zielczyńską. Śmiałam się z nią i płakałam. Tak wiele widziała, tak wiele przeżyła, a podjęta przez nią decyzja, była dla mnie olbrzymim zaskoczeniem. Czy była dobra? Czy jej sprosta? Dowiem się z drugiego tomu.

Magdalena Majcher stworzyła prawdziwe, żyjące postaci, które ukazują nam całe spektrum emocji. Ewoluują zgodnie z tym, co los im funduje. Starają się przetrwać i nie stracić tego, co w nas najlepsze - empatii. Wszystkiego tego, co w nas dobre i określane szerokim mianem człowieczeństwa.
Zastanawiałam się jak dzisiaj byśmy sobie poradzili z taką traumą jednostkowo?
My, których stresuje codzienność? My - zapadający na choroby cywilizacyjne wywołane długotrwałym wystawieniem na czynniki stresogenne?

To była dobra lektura.

Wydawnictwo: Pascal


Data wydania: 3. kwietnia 2019

Liczba stron: 400

Kategoria: literatura piękna/obyczajowa



Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl

#86 Obcy powiew wiatru - Magdalena Majcher - recenzja - czy warto przeczytać?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...