#48 Obcy powiew wiatru - Magdalena Majcher

#86 Obcy powiew wiatru - Magdalena Majcher - recenzja - czy warto przeczytać?

"Obcy powiew wiatru" do pierwszy tom Sagi nadmorskiej autorstwa Magdaleny Majcher.
Główną bohaterką - jak możemy odczytać już z okładki - jest Marcjanna, Marcjanna Zielczyńska, a akcja toczy się w latach 1939-1949; głównie na terenie Wołynia.
Powieść jest podzielona na prolog, trzy główne części i epilog.
Wystarczy spojrzeć na daty, miejsce i myśl dotycząca fabuły nasuwa się sama - Rzeź Wołyńska, przesiedlenia.

Marcjanna jest młodą dziewczyną. Dziś nazwalibyśmy ją pewnie, jeszcze dzieckiem, w tamtych czasach była już panną na wydaniu. Żyje w mieście - w Lubomlu, a wakacje spędza u dziadków w Woli Ostrowieckiej, obecnie nieistniejącej już wsi.
Jak to w przypadku młodych dziewcząt bywa, jej głowę zaprzątają rozmyślania o zamążpójściu i lekka zazdrość, że jej rówieśniczki są już najczęściej po "słowie". Marcjanna choć lubi się ładnie ubierać, to nie jest tylko pustym podlotkiem. Potrafi szczerze i na głos wypowiedzieć się nawet na kwestie polityczne. Nie lubi i nie rozumie podziałów, chciałaby - aby wszyscy byli traktowani równo, niezależnie od swojego pochodzenia społecznego czy narodowościowego.
Niemal sielskie życie Zielczyńskich przerywa wybuch wojny, a zawarcie paktu między Wehrmachtem, a Armią Czerwoną; o granicach i przyjaźni, powoduje, że województwo wołyńskie znajduje się pod okupacją radziecką. Tereny te były zamieszkiwane przez rożne nacje, a okres okupacji spowodował podziały etniczne i doprowadził do śmierci olbrzymiej ilości ludzi. 

"Marcjanna położyła się spać w Polsce, wprawdzie okupowanej, ale wciąż w Polsce, a obudziła się w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, a dokładniej: na Ukrainie Zachodniej wchodzącej w skład ZSRR".

Z dnia na dzień Marcjanna dorasta. Z wizji świetlanej przyszłości trafia wprost do mrocznej otchłani zdającej się nie mieć dna. Z rozmarzonej dziewczynki, musi stać się nie tylko dorosłą kobietą - musi nauczyć się przetrwać w świecie, w którym nie wiadomo, czego można się spodziewać po uprzejmym dotąd sąsiedzie.
Żyją, trwają w zawieszeniu, dzień po dniu. Odebrano im wszystko. Od uczciwie zarobionych środków finansowych zgromadzonych na kontach bankowych, przez własności nieruchomości. Nakładano tak wysokie podatki, że dotąd prężnie działające firmy musiały ogłaszać bankructwo. Prowadzący sklepy Ukraińcy, zamykali je przed innymi narodowościami, przechodzili na drugą stronę ulicy i udawali, że nie znają ludzi, których przed wojną nazywali dobrymi sąsiadami. 

"Jakże wielkie było zdumienie Marcjanny w następnych dniach, gdy Polak w jednym momencie przestał być przyjacielem, sąsiadem, a stał się największym wrogiem - znienawidzonym Lachem".

Jest źle. Często są głodni, choć matka stara się na ile to możliwe zapewnić byt rodzinie. Chorują, a dostęp do leków, jak i samych lekarzy jest bardzo ograniczony. Kontrast pomiędzy tym jak żyli wcześniej, a jak żyją teraz jest ogromny. Wszystkie problemy jakie mieli do tej pory jako rodzina - romans nastoletniej kuzynki z żonatym mężczyzną, tracą na znaczeniu w obliczu tego, co niesie ze sobą wojna.
Marcjanna jest pewna podziwu dla matki, którą do tej pory uważała za delikatną kobietę, chowającą się w cieniu męża. Tymczasem to matka robi wszystko by przetrwali.
Z poczucia beznadziejności wyrywa dziewczynę przypadkowa znajomość z młodym mężczyzną, życie staje się łatwiejsze, kiedy zaczyna z powrotem marzyć i mieć nadzieję, że wojna się skończy i będzie jak dawniej.
Jednak końca wojny nie widać, a na Wołyniu dzieje się coraz gorzej - banderowcy zaczynają czystki etniczne. Wojna i jej konsekwencje odbiera Marcjannie i jej rodzinie prawie wszystko.

Podobało mi się przedstawienie obrazu okupacji z różnych perspektyw. Nie tylko konfliktu zbrojnego, który niesie ze sobą ofiary, ale i  tego jak z powodu głodu, niedożywienia społeczeństwo zostaje zdziesiątkowane przez różne choroby - nie tylko fizyczne. Jak bliscy sobie wcześniej ludzie stają się dla siebie wrogami - zezwierzęcenie rozwija się rak. Wojna wkracza do szkół i próbuje siłą propagandy kształtować młode umysły. Nigdy też nie zastanawiałam się jak wyglądała codzienność ludzi w świecie, w którym śmierć zdarza się co chwilę. Jak radzili sobie z tą beznadziejnością egzystencji, która kompletnie odbierała sens życia? Tymczasem oni żyli - zapewne - na tyle normalnie, na ile się dało, śmiejąc się na przykład z Rosjanek paradujących w dzień w halkach; ubranych pod futra...

Mimo trudnego charakteru fabuły, książkę można czytać płynnie, praktycznie bez odkładania. Praktycznie ponieważ zdarzały się momenty, w których było mi trudno cokolwiek widzieć, z uwagi na łzy. Bo jak czytać o czasach, w których ludzie stawali przed wyborem sposobu śmierci: od kuli lub zadania jej siekierą i nie zapłakać?

"Są w życiu człowieka takie chwile, kiedy wydaje się, że nie udźwignie więcej, a jedyne, co pozostaje, to się poddać. Czas się zatrzymuje, a potem nagle zegar przyspiesza, jakby chciał nadrobić te utracone sekundy".

Choć pisarka zastosowała narrację trzecioosobową, wszechwiedzącego narratora, to nie mogłam oprzeć się wizji historii opowiadanej właśnie przez główną bohaterkę, czyli dojrzewającą dopiero młodą dziewczynę - może z uwagi na zastosowany język.
Żałuję też trochę, że autorka nie pokazała więcej wydarzeń z Woli Ostrowieckiej, narastających napięć wśród sąsiadów i rodzącego się strachu.
Zżyłam się z panną Zielczyńską. Śmiałam się z nią i płakałam. Tak wiele widziała, tak wiele przeżyła, a podjęta przez nią decyzja, była dla mnie olbrzymim zaskoczeniem. Czy była dobra? Czy jej sprosta? Dowiem się z drugiego tomu.

Magdalena Majcher stworzyła prawdziwe, żyjące postaci, które ukazują nam całe spektrum emocji. Ewoluują zgodnie z tym, co los im funduje. Starają się przetrwać i nie stracić tego, co w nas najlepsze - empatii. Wszystkiego tego, co w nas dobre i określane szerokim mianem człowieczeństwa.
Zastanawiałam się jak dzisiaj byśmy sobie poradzili z taką traumą jednostkowo?
My, których stresuje codzienność? My - zapadający na choroby cywilizacyjne wywołane długotrwałym wystawieniem na czynniki stresogenne?

To była dobra lektura.

Wydawnictwo: Pascal


Data wydania: 3. kwietnia 2019

Liczba stron: 400

Kategoria: literatura piękna/obyczajowa



Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl

#86 Obcy powiew wiatru - Magdalena Majcher - recenzja - czy warto przeczytać?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...