#49 Zimny kolor nieba - Magdalena Majcher

#87 Zimny kolor nieba - Magdalena Majcher - recenzja - czy warto przeczytać?

Druga część Sagi nadmorskiej "Zimny kolor nieba" - Magdaleny Majcher opowiada o życiu Gabrieli Zielczyńskiej. Gabriela jest córką Marcjanny, którą poznaliśmy w "Obcym powiewie wiatru". Powieść jest podzielona dokładnie w takim sam sposób jak pierwsza, czyli na prolog, trzy części i epilog.

Gabrysia urodziła się po przybyciu rodziny Zielczyńskich na Pomorze. Wychowała się nad samym morzem, a Kresy zna tylko z opowieści mamy i babci. Poznajemy ją kiedy kończy Liceum Pedagogiczne i stoi na progu dorosłości. Kocha spacery brzegiem morza, a jej największym marzeniem jest nauczanie innych. Jednak życie szybko weryfikuje jej plany i dziewczyna zostaje zmuszona poszukać pracy gdzie indziej.
Marcjanna nigdy nie zdradziła córce, za radą matki, kto jest jej prawdziwym ojcem. Każde pytanie o niego było zbywane przez obie panie jakąś wymówką. Toteż Gabrysia całe życie tęskniła za wyimaginowanym obrazem ojca, który nigdy nie istniał. Jedynym męskim wzorcem był przyjaciel Marcjanny, zakochany w niej do szaleństwa Emil, którego ta trzymała na dystans. Gabrysia od zawsze czuła, że jej historia skrywa jakiś sekret, a pochodzeniu mimo opowieści babci wiedziała nie wiele, gdyż ta nie lubiła wspominać tragedii jakiej doświadczyła. Kiedy podczas rodzinnej kłótni dowiaduje się z kim wiąże ją biologia, postanawia się czym prędzej wyprowadzić i nie rozmawiać ani z matką, ani z babką. Po spakowaniu walizki nie wie gdzie mogłaby się podziać, nie chce iść do nikogo z pozostałych członków rodziny, ponieważ nie chce być ciężarem i woli uniknąć pytań  i rozmów, gdyż nie jest jeszcze na to gotowa. Tak trafia do niedawno poznanego mężczyzny porucznika WOP - Sławomira Cymera. Mężczyzna jest szarmancki, niezwykle pomocny, a do tego wysoki, przystojny i piastuje wysokie stanowisko. Chcąc, nie chcąc młoda panna Zielczyńska się w nim zakochuje. Ta miłość i on stają się całym jej światem. Kompletnie odcina się od rodziny, nie rozmawia ani z mamą, ani z babcią. Całym jej światem staje się związek z jej wybawicielem i obrońcą. 

Autorka opisała historię kobiety, która nie ma już poczucia przynależności, nie zna swojego pochodzenia. Traci poczucie związku z rodziną. Nosi w sobie ogromne pokłady żalu. Nie potrafi przepracować problemu, który ją przerósł. Topi się w swoim smutku i kompletnie podporządkowuje mężczyźnie, który na początku nie wzbudzał w niej nawet sympatii. Dzień po dniu wchodzi głębiej w relację, która zniewala, tłamsi i odbiera poczucie własnej wartości. Pan porucznik staje się mężem, czyli partnerem w życiu, jakby mogło się wydawać, a tymczasem jest głównie oprawcą, wampirem karmiącym się strachem i poczuciem beznadziejności. 

"Z dziewczęcą naiwnością oddała mu wszystko, co miała, i podporządkowała mu swoją codzienność, a on zbrukał jej ideały, odebrał jej coś, czego żaden człowiek nie powinien zabierać drugiemu - nadzieję. Po drodze ukradł jej pewność siebie, wiarę we własne ja, w swoje umiejętności, możliwości, plany. Sprawił, że przestała marzyć. Pochował ją za życia. Tylko że ona na to pozwoliła".

Magdalena Majecher w bardzo realistyczny sposób ukazała proces uzależniania się kobiety od mężczyzny, który krzywdzi, choć nie używa siły fizycznej. Poniża, odbiera poczucie godności, na zmianę z deklaracjami miłości i wiecznego oddania.
Bohaterka żyje w kompletnej izolacji od rodziny i znajomych. Mąż nie dopuszcza do niej nikogo, a ta biernie pozwala na wszystko. Dusi się, a jednocześnie ma świadomość, że nic nie stoi na przeszkodzie by po prostu wstała, wyszła i już nigdy nie wróciła. Cały czas nosi w sobie nadzieję, że jej życie się zmieni i być może On się zmieni.

Pisarka wspaniale przedstawiła portrety psychologiczne ofiary i jej oprawcy. Sławomir jest w pełni świadomy tego jak się zachowuje. Gabriela nie została kompletnie odcięta od rodziny od razu, ten proces był długotrwały, jak metoda małych kroków. Wykorzystał jej słabość, rozchwianie emocjonalne, młody wiek i skutecznie zamknął w wizji idealnego życia Pani Porucznikowej.
Chore uczucie przywiązania, nie mające nic wspólnego z miłością zmieniło życie wielu ludzi. Przemilczane żale, wstyd - też przed samą sobą spowodowały, że mijające lata przyniosły tylko zniechęcenie i znaki czasu w postaci siwych włosów, czy zmarszczek. 

Autorka stworzyła duszną, ciężką atmosferę. W trakcie czytania można poczuć to, co czuje bohaterka. Ta część trafiła do mnie jeszcze bardziej i mocniej, mimo że nie ma już konfliktu zbrojnego w tle. Poczucie bezsilności i beznadziejności życia bohaterki naprawdę wycisnęło ze mnie nie jedną łzę.W fabule można się zatracić, styl jest niezwykle płynny.
Dodatkowo pojawia się motyw regularnych badań cytologicznych, i następstw ich nie wykonywania. Cieszę się, że się pojawił, bo zatrważające jest jak wiele kobiet mimo dużej dziś już świadomości nadal ich nie robi!
Zastanawiałam się jak ja bym się zachowała będąc w takiej sytuacji, w takim związku, który spala i odbiera nie tylko czas, ale i wszystko co w nas dobre? Czy byłabym zdolna do takiego poświęcenia jak Gabriela? Nie wiem i mam nadzieję, ze nigdy nie będę miała szansy tego sprawdzić. 

Marcjanna i jej córka, dwie najbliższe sobie kobiety. Tak różne czasy, w których żyją, a każda przeżyła swoją traumę i każda miała innego krzywdziciela. Tyle straconych lat, tak wiele wylanych łez. Tak jak matka była uosobieniem kobiet, które były ofiarami wojny, tak Gabriela uosabia współczesne dramaty. Pisarka w bardzo realny sposób przedstawiła jak może skomplikować się relacja matki z córką, poprzez niewypowiedziane słowa i narastające poczucie żalu.

Z niecierpliwością czekam na "Znany szum morza".

Wydawnictwo: Pascal

Data wydania: 19. czerwca 2019

Liczba stron: 432

Kategoria: literatura piękna/obyczajowa



Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...