Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja. Pokaż wszystkie posty
Kurier z Teheranu - Wojciech Dutka

Kurier z Teheranu - Wojciech Dutka

Kurier z Teheranu - Wojciech Dutka
„Kurier z Teheranu” Wojciecha Dutki to kontynuacja losów hrabiego Antoniego Mokrzyckiego, którego znamy z „Kuriera z Toledo”
Pierwszą częścią byłam zachwycona, zwłaszcza językiem, którym została napisana. Bogatymi metaforami i pojawiającą się w treści poezją. „Kurier z Toledo” choć jest istną mieszanką gatunkową, ponieważ znajdziemy w nim wątki sensacyjno-szpiegowskie i historyczne, to głównie ma na uwadze wątek zakazanej miłości. Miłości, która odmieniła hrabiego. 
Nie wiem jak dziś odebrałabym tę część, z uwagi na to, że mój gust czytelniczy znacząco się zmienił. Ale zmienił się i Antoni Mokrzycki.

 Kurier z Teheranu - Wojciech Dutka

Hrabia próbuje ułożyć sobie życie u boku żony, z dość marnym skutkiem. Golda jest obecna w życiu Mokrzyckiego, podobnie jak i wspomnienie Teo.
Z początku trudno było mi się poddać tej historii. Nadmierna egzaltacja bohaterów z hrabią na czele, ckliwość, prosty sentymentalizm i wątek poety Józefa Czechowicza zdawały się do mnie nie trafiać.
Kiedy rozpoczyna się wojna i, rozpoczyna się „pełna” akcja powieści, bohater stopniowo wyzbywa się tej „hrabiowskiej maniery”, która mnie drażniła.
Nie ma czasu, ani miejsca na przesadne roztkliwianie się nad sobą i swoim losem.
Mokrzycki zaczyna dostrzegać ludzi, także tych, do tej pory dla niego niewidzialnych. Dopuszcza do siebie możliwość własnej omylności i stawia sobie pytania dotyczące norm moralnych - czy każda śmierć jest równie zła?

 
Mokrzycki dostaje powołanie do wojska, jest w stopniu podporucznika, i jako agent Dwójki otrzymuje zadanie by wywieźć i schować dokumentację dotyczącą agentów polskiego wywiadu w ZSRR.
Jednak to, co się dzieje  - wojna obronna Polski - mamy wrzesień 1939 roku, uniemożliwia mu działanie. Staje do walki z Armią Czerwoną i wtedy Wojciech Dutka uruchamia swój talent do opisywania wydarzeń historycznych. Pisze z prawdziwym rozmachem.
Na drodze jego bohatera pojawia się lubiany przeze mnie Tadeusz Dołęga-Mostowicz, cieszę się, że Autor, choć na krótko, przywołuje tego, jak mi się zdaje, zapomnianego nieco pisarza.
Znaczącą postacią dla fabuły będzie Józef Retinger, pojawią się również generałowie Władysław Sikorski i Władysław Anders, a sam hrabia stanie oko w oko z Józefem Stalinem. Znajdziemy tu również kilka znanych nazwisk z NKWD.

Hrabia trafi do kozielskiego obozu, do Karłagu, cudem uniknie Katynia, stanie się, poniekąd, świadkiem wydarzeń, które zaważą na losie ówczesnej Polski.

Kurier z Teheranu - Wojciech Dutka

Pan Dutka łączy historię z fikcją w taki sposób, że trudno je od siebie odróżnić. Dzieje się bardzo dużo, wydarzenia charakteryzuje skrupulatna opisowość. Kiedy Autor wspomina o niedających się dziś zrozumieć zachowaniach wypierających znaczenie człowieczeństwa, aktach kanibalizmu, jednocześnie wspomina Hołodomor (co cenię, ponieważ zdaje mi się, że to nadal pomijana część „zasług” Józefa Stalina). Jednak nie po to, aby niejako usprawiedliwić obrzydliwe czyny, tylko by pokazać tę drugą stronę. Nic nie powstaje znikąd.
Opisy bywają bardzo dokładne, nawet te krwawe, brutalne, bestialskie. Wojciech Dutka nie pomija żadnych szczegółów.

Wojna zmienia każdego z bohaterów. Nie tylko hrabia ma podwójną tożsamość, ktoś jeszcze ze znanych nam postaci gra rolę życia. Charakter wiecznie znudzonej żony hrabiego, również zostaje wystawiony na próbę.
Pojawia się ogrom postaci, od tych, które znamy z „Kuriera z Toledo”, przez nowe - umocowane historycznie i fikcyjne.
To sensacja oparta na kanwie zdarzeń historycznych, w tej części nie widzę typowego wątku romansowego. Ludzka bliskość pojawia się, majaczy gdzieś z boku.

Jest jednak coś, co mi nieco przeszkadza w stylu tej powieści. Niejako podwójny sposób zaznaczania emocji, które targają bohaterami - np. ktoś jest spocony, ponieważ jest zdenerwowany. Wraz z biegiem wydarzeń jest takich zapisów mniej.

Wewnętrzne przeżycia bohatera, zapisywane niemal poetycko, rozumiem jako równoważenie odbioru treści i nawiązania do delikatnej strony charakteru hrabiego.

Pojawiają się również wspomnienia, nawiązania do historii opisanej w „Kurierze z Toledo”, więc jak ktoś jej nie zna, to poniekąd pozna ją przez „Kuriera z Teheranu”.

„- Obóz sprawia, że gdy pojawia się zagrożenie życia, nie liczą się zasady moralne. Jeśli będę miał wybór: moje życie lub twoje, wybiorę siebie. Zdradzę Cię bez wahania. Ty musisz zrobić to samo. Liczy się tylko życie. Rozumiesz?”

Wojna zmienia ludzi, upośledza wrażliwość. Popycha do czynów niegodnych, ale koniecznych. Jednak nie tworzy potworów, jednostek wyzbytych sumienia, obdarzonych podwójną moralnością, umożliwia im jedynie niczym niezakłóconą działalność.

„Homo homini lupus est - owa sentencja zyskała w ostatnich latach nowe potworne znaczenie, ukazując, że najgorsze piekło jest w nas: ludzie je tworzą innym ludziom”.

Nie jestem już może tak bezkrytyczna, jak w przypadku (wielokrotnie!) wspominanego przeze mnie „Kuriera z Toledo”, jednak i ta historia, opowiedziana za pomocą losów ekscentrycznego arystokraty, do mnie trafia.
Zmieniłam się i zmienił się mój gust, oczekiwania, ale i zmienił się bohater tego cyklu.
Z przyjemnością sprawdzę, jak tylko będzie taka okazja, jak charakter Antoniego Mokrzyckiego zaprezentuje się w kolejnej części i jaką będzie miał dla mnie tym razem opowieść.


Kurier z Teheranu - Wojciech Dutka




Wydawnictwo: Lira 
Data wydania: 24 marca 2020 
  Liczba stron: 544
  Kategoria: sensacja
#125 Chciwość - Marc Elsberg

#125 Chciwość - Marc Elsberg

#125 Chciwość - Marc Elsberg - recenzja - czy warto przeczytać?
Ta powieść to doskonały przykład - jak nie powinno się sugerować opiniami innych czytelników. Chcąc, nie chcąc czytam opinie o książkach, które chce przeczytać.
Od teraz się to zmieni.
Dlaczego?
Przeczytałam, że książka jest w niektórych momentach trudna i niezrozumiała, że jest naszpikowana definicjami i terminologią ze świata ekonomii, matematyki etc.
Nie chciałam się męczyć i podświadomie odsuwałam lekturę w czasie. Od pierwszej strony rzuciłam się niczym prawdziwy śledczy do pracy w poszukiwaniu czegoś, czego nie zrozumiem, z przeglądarką internetową w pogotowiu. Dotarłam do 320 strony i nie odnalazłam tego, czego się bałam.

Świat pogrąża się w chaosie. Ludzie wychodzą na ulice, protestują by nie ponosić skutków kolejnego kryzysu gospodarczego. Korporacje, banki, państwa bankrutują, ale i tak najwyżej postawiona grupa ludzi nadal się bogaci. Noblista Herbert Thompson wraz ze swym asystentem Willem Cantorem zmierza na szczyt w Berlinie, by wygłosić odczyt, który ma zmienić losy świata. Znalazł złoty środek, dzięki któremu wszyscy, bez wyjątku, będą mogli dostatnio żyć. Jednak na niego nie dociera. Ginie w wypadku samochodowym, którego świadkiem jest Jan Wutte. Chłopak słyszy ostatnie słowa umierającego mężczyzny, które na początku wydają mu się bełkotem przypominającym - być może - czyjeś nazwisko. Idąc tym tropem spotyka na swej drodze człowieka, który znał asystenta noblisty i wspólnie będą chcieli odnaleźć to, co opracował profesor i przy okazji nie zginąć.

Akcja kręci się wokół poszukiwań treści tajemniczego odczytu, to ciągła ucieczka przed organami ścigania i ludźmi próbującymi usunąć wszelki ślad po teorii, którą Thompson z Cantorem mieli udowodnić i która miała zmienić świat. Cały czas coś się dzieje, więc czytelnik pędzi przez książkę jak pociąg. Rozdziały są krótkie, a powieść dzieli się na części nazwane "decyzjami". Na samym początku i na końcu znajdziemy fragmenty "Przypowieści o chłopach", której założenia będziemy odkrywać sami, zagłębiając się  w treść.
Tak, pojawiają się tutaj matematyczne zagadnienia, z których przechodzimy do ekonomicznych założeń. Poczułam się trochę jak za szkolnych lat... Jednak ja miałam tylko jednego nauczyciela, który w taki przyjemny sposób tłumaczył zasady rachunkowości i finansów. Reszta kadry wymagała jedynie podręcznikowych definicji, które ja - żeby zapamiętać - musiałam zrozumieć. Nawet wierszy na pamięć się tak uczyłam, jako związek przyczynowo-skutkowy, inaczej nie potrafię. Do dziś pamiętam jak na "Podstawach ekonomii", podczas odpytywania przez nauczyciela, wdałam się z nim w dyskusje, przez co lekcja trwała jedynie 15 minut. Na zakończenie powiedział do mnie: "bardzo dobrze, tak masz rację - siadaj trzy". Jeden z moich wyuczonych zawodów jest stricte ekonomiczny. Ja nie jestem zwolennikiem teorii, jakobyśmy dzielili się na umysły ścisłe i humanistyczne. W ogóle nie lubię kiedy się z góry nakłada komuś ramy, w których musi się odnaleźć, albo wypada poza zbiór.
Ja zawsze lubiłam się uczyć, zresztą nadal lubię - może stąd mój lekki zachwyt tą częścią książki. Naprawdę chciałabym, aby nauczyciele w taki sposób mnie uczyli, nie musiałabym sama dochodzić do tego, co z czego wynika w każdej definicji, której znajomości wymagali.

Wracając do książki... 

Autor chce zmiany fundamentalnego myślenia. I nie tylko o samą ekonomię, czy też równość finansową mu chodzi. Nie podaje jak to zrobić, ale jego myślenie i teoria, którą przedstawia jest logiczna.
Tylko w naszym postępowaniu logiki niestety brakuje.
Odkąd zaczniemy być samodzielni, to stale rywalizujemy ze wszystkimi wokół. Dążymy by mieć, nie oglądając się za siebie, chyba, że ktoś dostatecznie głośno wzywa pomocy, wtedy mu jej udzielimy.
Samo brzmienie tytułu książki - jest nacechowane negatywnie "CHCIWOŚĆ" - a gdyby już tutaj z minusa zrobić plus?
By mieć więcej trzeba - łączyć części i równo dzielić to, co uzyskamy. Wynika to z logicznego, matematycznego podejścia do problemu.

Świat jest różnorodny, każdy daje mu co innego, wnosi własną wartość. Jesteśmy jak puzzle, które razem tworzą dopiero pełen obraz.
Gdybyśmy od początku zakładali co możemy dać, a nie co zyskać - wszyscy byśmy w konsekwencji na tym skorzystali, ale... jesteśmy ludźmi, a nie równaniem matematycznym i świat, w którym aparat państwa nie jest potrzebny, raczej nigdy nie zaistnieje.
Autor porusza kwestię eliminowania działań niepożądanych, jednostek, które nic nie dają, tylko żerują na pozostałych, ale nie podaje jak zmiana ich nastawienia, czy ich wykluczenie miałoby wyglądać.

Ta książka to takie zaproszenie do dyskusji nad zmianą postrzegania świata. Pracy na wspólny rachunek i wspólnego - równego - podziału zysku, bez równego wkładu, nie wiem czy wyrażam się ze zrozumiale? Wkładu nie wartościuje się tak, jak zysku. Kiedy wszyscy będziemy dawać to samo (będziemy jednakowi) nie osiągniemy wzrostu zysku. Każdy wnosi coś innego bo - bez różnorodności nie ma współpracy, bez współpracy nie ma społeczeństwa, bez społeczeństwa nie ma dobrobytu...  

Podsumowując, tak po prostu - ŚWIETNA KSIĄŻKA, o której mogłabym pisać i pisać. Kojarzycie może ten obrazek z pokrojonym na równe części tortem, które po złożeniu nie dają 100 %? I żart mówi o tym, że to czego brakuje zostało na nożu?
Tutaj znajdziecie odpowiedź :)


Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu WAB.



Wydawnictwo: WAB
Data wydania: 30. października 2019
Liczba stron: 464
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Tłumacz: Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska
 
#122 Wśród rekinów - Nele Neuhaus

#122 Wśród rekinów - Nele Neuhaus


#122 Wśród rekinów - Nele Neuhaus - recenzja - czy warto przeczytać?
Nele Neuhaus, czyli Cornelia Neuhaus to autorka kryminałów i książek dla dzieci. Zasłynęła serią kryminałów z komisarzami Oliverem von Bodensteinem i Pią Kirchhof. Przyznaję, że nie znam tej serii, ale po przeczytaniu niedawno wydanej powieści "Wśród rekinów", będącej tak naprawdę debiutem autorki, chcę poznać jej "flagowe" dzieło.
Spodobał mi się już - zabieg z bezpośrednim zwrotem do czytelników w Polsce, który otwiera tę obfitującą w tekst pozycję.
Od razu wspomnę też o wydaniu, które mimo że jest klejone, to po moim częstym wertowaniu, nadal wygląda jak nowe. Grzbiet, który ma tendencję do łamania - pozostał w stanie idealnym. Tak, wiem że to szczegóły, ale zwracam na nie uwagę. 


"Wśród rekinów" to thriller finansowy, choć dla mnie to mieszanka gatunkowa z największym udziałem sensacji.
Główna bohaterka to Alex Sontheim, Niemka robiąca oszałamiającą karierę w Ameryce. Jest młoda, bardzo ładna i zna się na inwestycjach. Wykorzystuje wszystkie swoje atrybuty, by osiągnąć jak najwięcej w finansowym świecie zdominowanym przez mężczyzn. 

Na początku zachłystuje się światem migoczących świateł, wystawnymi przyjęciami wśród największych bogaczy i nie dostrzega rzeczywistości. Wszelkie dobre rady i ostrzeżenia puszcza mimo uszu i tak wikła się w romans z żonatym miliarderem Sergiem Vitalim. Schlebia jej jego zainteresowanie i to, co jej oferuje.
Wszyscy wokół (czyli zainteresowani nią inni mężczyźni) próbują uświadomić jej jakiego rodzaju biznesmenem jest Sergio, nawet sam burmistrz Nowego Jorku - Nick Kostidis. Alex żyje jednak z dnia na dzień, poświęcając się pracy. Zdaje się traktować Sergia jako szansę na poznanie wielu wpływowych ludzi.

Choć jest nieprzeciętnie bystra na polu finansowym i indeksy giełdowe nie mają przed nią tajemnic, tak w przypadku stosunków międzyludzkich kompletnie sobie nie radzi. Wystawne życie kusi ją zbyt mocno.

To prawie 800 stron tekstu, podzielonego na części, a te z kolei na rozdziały, opatrzone datami. Narracja jest trzecioosobowa, czyli taka jaką lubię najbardziej. Fabuła obejmuje prawie 3 lata, co daje czas na uwikłanie się bohaterki w ciemną stronę finansjery. Świat wielkich i nieuczciwie zarabianych pieniędzy pochłania bohaterkę jak ruchome piaski. Jednak w końcu przechodzi przemianę, otwiera oczy i próbuje wydostać się z układu, który ją i jej wiedzę wykorzystuje do realizacji swoich celów. 

Autorka nie zagłębia się mocno w giełdową terminologię, wykłada to, co czytelnik musi wiedzieć w prosty i przejrzysty sposób. Stopniuje napięcie. Kreśli bardzo złożone postaci, których jest naprawdę dużo i mają one wpływ na wszystko co się dzieje.
Narracja przeskakuje od bohatera do bohatera, pojawiają się stale nowe informacje, jednak czarodziejski styl pisarki nie pozwala się w tym wszystkim pogubić. Wszystko było dla mnie jasne i zrozumiałe. Czułam się jak podczas oglądania amerykańskiego serialu o brudnych poczynaniach giełdowych graczy. Nowy Jork i cały jego hałas. Mafia, czyli likwidacja niepotrzebnych już ogniw łańcucha zdarzeń. Zamachy, wybuchające samochody i romanse. Dzieje się naprawdę dużo!


Bywa też naiwnie i trochę śmiesznie, ale taką konwencję przyjęła pani Neuhaus. Były momenty, w których Alex mnie bardzo irytowała swoją dziecięcą wręcz naiwnością i wiarą w czystość intencji jednego ze swoich partnerów. Nie oczekiwałam od tej książki wielkiego przekazu - jednak jakiś i tak jest. Dokładnie widać, jak niewiele trzeba, by w oczach opinii publicznej stać się przestępcą. Jak łatwo jest z uczestnika wielkich poczynań, stać się ich ofiarą. Jak można nagle obudzić się wrogiem publicznym, bo przestaje się być potrzebnym komuś, kto dysponuje niebagatelnym zapleczem finansowym.

Podoba mi się styl Nele Neuhaus. Potrafi stworzyć delikatną i naiwną bohaterkę, w niektórych sytuacjach wręcz głupiutką, umieścić ją w świecie, do którego kompletnie nie pasuje i zrobić z niej walczącą o sprawiedliwość, a czytelnik uwikła się w historię tak, że nie zauważy kiedy pojawi się ostatnia strona. Wdzięcznie porusza się po dylematach moralnych, by przejść do napędzającego się wątku sensacyjnego. Naprawdę dobrze się bawiłam! 
7/10.

Za swój egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 16. października 2019
Liczba stron: 760
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Tłumaczenie: Miłosz Urban
#107 Psychoza - Robert Bloch

#107 Psychoza - Robert Bloch


#107 Psychoza - Robert Bloch - recenzja - czy warto przeczytać?
Jestem uzależniona od filmów Alfreda Hitchcocka, a samą "Psychozę" widziałam tyle razy, że jak przymknę oczy to nie tylko widzę dom na wzgórzu, ale i słyszę ścieżkę dźwiękową. Nie wiem czy powinnam o tym wspominać, ale w moim poprzednim wynajmowanym mieszkaniu, nad wanną wisiały kadry ze sławnej sceny pod prysznicem... No cóż, "każdego z nas chwilami ogarnia szaleństwo".

#107 Psychoza - Robert Bloch - recenzja - czy warto przeczytać?

Norman Bates to cichy i spokojny mężczyzna, powszechnie uważany za dziwaka, który mieszka w bardzo starym domu - u podnóża którego prowadzi motel. Odkąd powstała autostrada nie przyjmuje zbyt wielu gości. Choć dawno już jest dorosły, to nadal mieszka z matką, której zdaje się, że podporządkował całe życie. 
Tymczasem Mary Crane - młoda kobieta, której życie nie oszczędzało, pragnie rozpocząć nowy rozdział u boku ukochanego. Największym problemem jej związku jest brak funduszy na usamodzielnienie się.
Jednak Sam - ukochany Mary, ma wieloletni plan - na zbudowanie domu i założenie rodziny. Kobieta, jednak, ma dość czekania i będąc w chwili szaleństwa? - kradnie 40. tysięcy dolarów, wsiada w samochód i jedzie do Sama, który mieszka w innym mieście. 

Przypadek sprawia, że trafia do motelu prowadzonego przez Batesów. Dziewczyna prowadzi pogawędkę, z dość niezdrowo - w mniemaniu starszej pani - zainteresowanym nią Normanem. 
Kiedy bliscy Mary i oczywiście szef, spostrzegają, że zniknęła, jej tropem rusza siostra Lila i detektyw Milton Arbogast - wynajęty przez firmę dla której pracowała. Oboje spotykają się w sklepie prowadzonym przez Sama i tam ustalają plan działania. Od tego czasu będziemy powoli odkrywać tajemnicę rodzinny państwa Bates i pełną analizę psychologiczną Normana.


Choć powieść została wydana w 1959 roku, to w ogóle tego nie czuć. Ma bardzo współczesny wydźwięk.
Jest również niezwykle krótką powieścią, raptem 170 stron i nie ma w niej ani jednego zbędnego zdania.
Chcieliście kiedyś wejść do umysłu obłąkanego człowieka? To będziecie tą lekturą bardzo usatysfakcjonowani.
Niczym pod mikroskopem obejrzymy sobie rozpad, czy też podział umysłu chorego człowieka.
To dobry kryminał z jeszcze lepszym lekkim klimatem grozy w starym wydaniu. Raczej Was nie przestraszy, ale wprowadzi w odpowiedni nastrój. Świetne psychologiczne studium - tak naprawdę w moim odczuciu - niezwykłego ludzkiego umysłu. Umiejętności adaptacji, ponad przeciętnej inteligencji i rozwijania technik manipulacji człowieka-kameleona.

Film, jak wcześniej wspomniałam, oglądałam parokrotnie i niezwykłą - wręcz przyjemność miałam z odkrywania różnic, a jest ich tak naprawdę sporo.
Po przeczytaniu obszernego i świetnie napisanego Posłowia przez Wiesława Kota, wiem w jakim celu te zmiany zostały wprowadzone. Znajdziemy w nim też wiele niuansów filmowych, rekwizytów, które Alfred Hitchcock używał po to by jak najwięcej przekazać widzom.
Ale ten tekst to nie tylko odniesienia do ekranizacji w wykonaniu Hitcha. Poznamy pierwowzór Normana, który ma swoje umocowanie w historii, sięgniemy do morza informacji o kontynuacjach i remake-u. Prześledzimy też karierę reżyserską Pana Hitchcocka i znajdziemy nawet parę słów o jego filmowej biografii. 


#107 Psychoza - Robert Bloch - recenzja - czy warto przeczytać?

Całość zdobi - jak zwykle w przypadku Wydawnictwa Vesper - twarda oprawa, klimatyczna okładka i świetne ilustracje w wykonaniu Krzysztofa Wrońskiego.

Będzie ona świetną pozycją dla szerokiego grona odbiorców od fanów kryminałów, przez chętnych zgłębiać mordercze umysły, po fascynatów kina.
Zdecydowanie polecam!
8/10.


Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Vesper.


Wydawnictwo: VESPER
Data wydania: 16. października 2019
ilość stron: 226
Kategoria: kryminał/sensacja/thriller
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Ilustracje: Krzysztof Wroński 

#107 Psychoza - Robert Bloch - recenzja - czy warto przeczytać?
#69 Wkręceni - Steve Cavanagh

#69 Wkręceni - Steve Cavanagh

#107 Wkręceni - Steve Cavanagh - recenzja - czy warto przeczytać?

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy gdy spojrzałam na egzemplarz powieści Steve-a Cavanagh-a to niezwykły pomysł na okładkę, odwrócenie grzbietu i użycie go jako litery w tytule. Niezwykle kreatywny zabieg, który również trochę odnosi się do treści książki.  

Kiedy otworzymy swój egzemplarz natrafiamy na notkę od pisarza J.T. LeBeau, który zwraca się bezpośrednio do nas. To książka o książce. Od tej chwili musimy być bardzo czujni. Najpierw znajdziemy się na pogrzebie wyżej wymienionego pisarza, by cofnąć się w czasie o cztery miesiące i zobaczyć co doprowadziło do takiego finału, a może to nie jest finał?
Narracja jest prowadzona przez różnych bohaterów, w osobie trzeciej; od czasu do czasu przeczytamy prasowy artykuł, czy przejrzymy policyjne dowody.


"Wtedy zapadła ciemność. A ona cały czas czuła w nozdrzach ten zapach. Zapach, którego nie zapomni. Zapach świeżej farby i krwi".


Co to była za fabuła! Autor stale mieszał, zwodził. Kiedy wydawało mi się, że już wiem dokąd to wszystko zmierza to okazywało się, że znowu akcja podąża w inną stronę. J.T. LeBeau zasłynął jako mistrz zwrotów akcji, nikt wcześniej nie pisał tak jak on. O jego książkach ludzie chcieli rozmawiać, wymieniać się poglądami. Sprzedawały się mimo okrojonej kampanii marketingowej. Jesteśmy w fabule jego - jak zapowiada na początku - ostatniej powieści i doświadczymy właśnie tych zwrotów akcji, które zapewniał czytelnikom. Samego autora nikt nigdy nie poznał, niezwykle mocno chronił swoją prywatności. Jest również bardzo pewny swego warsztatu i niezwykle rzadko zgadza się na zaproponowane przez wydawnictwo zmiany.

Głównymi bohaterami "Wkręconych" są Paul i Maria Cooper. Niezbyt zamożne małżeństwo - biorąc pod uwagę sąsiedztwo - które wiedzie dość monotonne życie w mieście żywcem wydartym z amerykańskiego snu. Morze, z wolna płynący czas, cisza i spokój. Kto z nas by o tym nie marzył? Choć państwo Cooper powinni być sobie bliscy, to kobieta nic praktycznie o mężu nie wie, nie zna go. Paul jest niezwykle oszczędny w opowiadaniu o sobie jak i w wydawaniu pieniędzy. Maria nie lubi swojego życia i jest nim bardzo znudzona, szuka wrażeń i wdaje się w romans z przystojnym Darylem. Zupełnie przypadkiem odkrywa, że mąż ma na koncie ogromną ilość pieniędzy i może być tajemniczym J.T. LeBeau - co sugeruje kochanek. W głowach tej dwójki rodzi się plan... 

Warto również wspomnieć o ciekawej kreacji policjantów uwikłanych w fabułę. Komendant Dole i policjantka Bloch stanowią niezwykle przenikliwy i sprawnie działający duet, czy dadzą się wkręcić?

Bardzo dobrze przedstawiony został rozpad małżeństwa. Do czego może prowadzić brak szczerości i zwykłe przemilczenie, ale... uważajcie! W tej książce nic nie jest takim jak się na początku wydaje.

Gwarantuję, że podczas czytania nie będziecie się nudzić - bo nie ma kiedy! Cały czas coś się dzieje, zbieramy poszlaki niczym śledczy, by dosłownie za chwilę dowiedzieć się, że to jednak nie jest tak jak się nam wydaje.
Udało się autorowi mnie wkręcić - nie przewidziałam dokąd zmierza akcja. Ogromna ilość pomysłów, którą można by z powodzeniem wykorzystać w wielu innych powieściach, tworzy na pewno niebanalną całość. Kręcimy się razem z fabułą jak na karuzeli, ale spokojnie nie czeka nas ból głowy tylko prawdziwa i dobra zabawa. Zdecydowanie polecam - gwarantuję, że dacie się wkręcić!
8/10.

#107 Wkręceni - Steve Cavanagh

Za swój egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Albatros.



Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 14. sierpnia 2019
Liczba stron: 416
Kategoria: kryminał/sensacja/thriller
Tłumaczenie: Izabela Matuszewska
#46 Zjazd Absolwentów - Guillaume Musso

#46 Zjazd Absolwentów - Guillaume Musso


#84 Zjazd Absolwentów - Guillaume Musso - recenzja - czy warto przeczytać?
Wstyd się przyznać, ale nie czytałam wcześnie nic Guillaume Musso. Za to słyszałam i czytałam wszechobecne zachwyty nad jego powieściami. Dziś już wiem skąd się wzięły. Sama staję się jednym z głosów w tym chórze. 
Głównym bohaterem "Zjazdu absolwentów" jest Thomas Degalais, który przyjeżdża do swojej starego liceum na tytułową imprezę. Jak się szybko okazuje Thomas nie ma czystego sumienia i jego obecność na zjeździe wiąże się ze sprawą z przeszłości. Tajemnica, którą w sobie nosi powinna znaleźć swój finał na sali sądowej. Wszyscy obecni uczniowie liceum, jak i absolwenci wracają wspomnieniami do roku 1992, kiedy to zaginęła piękna i jedna z najzdolniejszych uczennic w szkole - Vinca Rockwell. Miała ona uciec ze swym nauczycielem filozofii, z którym łączył ją - jak wszyscy doskonale wiedzieli płomienny romans. Myśli Thomasa i jego najlepszego przyjaciela ze szkolnych lat - Maxime'a zaprząta jeszcze jedna sprawa... Szkoła po zjeździe ma zostać rozebrana, a ta dwójka doskonale wie, jaką tajemnice skrywa budynek... Są w nim ukryte zwłoki... Teraz prawda może ujrzeć światło dzienne, ale czy się tak stanie?

"W twarz uderza mnie lodowate zimno. Wdrapuję się na parapet, ale nie mogę skoczyć. Noc dotyka mnie - i odpycha. Śmierć ze mnie rezygnuje".

To powieść z tych, które jak się otworzy, to się zamknie dopiero po przeczytaniu. Autor żongluje historią i emocjami, które odczuwają jego bohaterowie. Kiedy wydaje się nam, że już wszystko układa się w całość, nagle następuje zwrot o 180 stopni i jesteśmy w punkcie wyjścia. Nie ma możliwości w żaden sposób przewidzieć jak autor poprowadzi fabułę. Doskonale wodzi nas za nos, podsuwa informacje, które za chwilę zdają się przeczyć kierunkowi w jakim podążaliśmy. Świetne charakterystyki psychologiczne postaci. Tajemnice, sekrety, brudy i życie na pokaz. Tak często powtarzane kłamstwa, że zastąpiły prawdę, stały się nią. Czym jest miłość? Czym jest też rodzicielska miłość i do czego może doprowadzić? Co można zrobić, kiedy chce się pomóc najbliższym? A może tak naprawdę się nie pomaga, tylko utrzymuje ten obraz doskonałości, jaki się stworzyło? Tak jakby wcisnęło się przycisk pauzy na pilocie, a obraz zastygł. Książka, która wije się jak rzeka i nie wiadomo co się kryje za kolejnym meandrem.
Autor opisuje nie tylko obrazy, ale i zapachy towarzyszące kolejnym scenom, przez co możemy poczuć się uczestnikami zarówno retrospekcji, wspomnień jak i teraźniejszości. Wszystko jest tutaj przemyślane i doskonale ze sobą współgra; tytuły rozdziałów, podrozdziałów i wprowadzające cytaty ze światowej literatury. I ten drobny smaczek o Depeche Mode... Nie mogłam napisać swojej opinii zaraz po przeczytaniu, bo byłby to hymn pochwalny na cześć autora. Ciężko tę powieść zakwalifikować jako gatunek, bo to swego rodzaju kocioł, doskonała mieszanka wielu - thrillera, kryminału, czy powieści obyczajowej z wątkiem z romansu. Autor posiada patent na przepis lektury niemal doskonałej.
A zakończenie? Kiedy zostanie powiedziane już wszystko, to
zrobi coś, co sprawi, że znowu zwątpimy... 
8/10.

"To prawda, że dawali się ponieść emocjom, jednak z pewnością starali się robić wszystko jak najlepiej. Najlepiej unikać banalnych ścieżek, najlepiej godzić przygody z poczuciem odpowiedzialności, najlepiej odmieniać słowo "rodzina", ale według zasad własnej gramatyki".


Za swój egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Albatros.



Wydawnictwo: Albatros

Data wydania: 31. lipca 2019

Liczba stron: 320

Kategoria: literatura obyczajowa/piękna
#40 Gambit - Maciej Siembieda

#40 Gambit - Maciej Siembieda

#76 Gambit - Maciej Siembieda - recenzja - czy warto przeczytać?

Odkąd przeczytałam "Miejsce i imię" Macieja Siembiedy wiedziałam, że przeczytam każdą kolejną powieść spod jego pióra. Myślę, że gdyby postanowił sfabularyzować książkę telefoniczną, to też czytałoby się ją znakomicie.
Główną bohaterką najnowszej powieści pana Macieja - o dźwięcznej nazwie "Gambit" - jest Wanda Kuryło. Karty powieści to najprościej rzecz ujmując przekrój jej życia; od młodzieńczych lat po wysłużoną emeryturę (1939 - 1990). Wanda jest nieprzeciętnie inteligenta, na początku działa w szeregach AK, później w MI6, aż trafia do amerykańskiego kontrwywiadu.
Jej losy splatają się z dwojgiem braci Ostrowskich - Jerzym i Włodzimierzem. 

"Czasami, żeby ten cel osiągnąć i zdobyć lepszą pozycję na planszy, z rozmysłem poświęca się pionki, a nawet figury. Kiedyś pojmiesz sens tego manewru. Nazywa się gambit".
Włodzimierz Ostrowski pseudonim "Dzidek" również zasilał szeregi Armii Krajowej, gdzie poznał Wandę, w której z wzajemnością się zakochał, jednak aresztowanie kobiety oraz późniejsze wydarzenia sprawiły, że drogi tych młodych ludzi się rozeszły.
Jerzy Ostrowski to nie tylko inżynier pracujący w zakładach motoryzacyjnych, ale i utalentowany szachista. 
Tajemniczy medalik z współrzędnymi, skarb, który jest w kręgu zainteresowań największych ówczesnych światowych przywódców i niespełniona młodzieńcza miłość. Wszystko to twory niesamowitą fabułę, okraszoną doskonałymi dialogami.
Niestety nic więcej z fabuły nie mogę zdradzić, bo powiedziałabym zbyt wiele. Dodam jeszcze, że wiele elementów fabuły ma swoje umocowanie w historii i to czyni ją jeszcze bardziej niesamowitą.

Pan Maciej pisze niesamowicie obrazowo i płynnie. Wyobraźnia może spokojnie zająć się tworzeniem zdarzeń i przysłonić tekst. W trakcie czytania możemy odciąć się od rzeczywistości, odpłynąć w kreowany przez niego świat i poczuć się jak widz w pierwszym rzędzie na premierze wysokobudżetowego filmu, w którym nikt nie oszczędzał na scenarzyście i obsadzie.
Maciej Siembieda tworzy bohaterów rzeczywistych, realnych nawet jeżeli zajmują się tak niecodziennymi sprawami jak praca dla MI6. To prawdziwi ludzie. Robi to, tak doskonale, że gdyby nie Posłowie, nie domyśliłabym się, kto rzeczywiście żył, a kogo stworzyła wyobraźnia pisarza. 

Dodatkowo, praktycznie w gratisie - mamy lekcję historii, podaną w taki sposób, że na samej książce się nie poprzestaje. W trakcie czytania i po zakończonej lekturze na pewno spędzimy trochę czasu na wyszukiwaniu dodatkowych informacji na temat postaci i zdarzeń, które oplata fabuła. 

Polecam i szczerze zachęcam do zapoznania się ze we wszystkimi powieściami Macieja Siembiedy, ale i ostrzegam... że zbyt mocne zatracenie się w treści może skończyć się uronieniem niejednej łzy.
9/10. 

Za swój egzemplarz dziękuję zarówno Gosi -  @lareinemargotpl jak i samemu autorowi :) 





Wydawnictwo: Agora

Data wydania: 3. kwietnia 2019

Liczba stron: 416

 
Kategoria: thriller, sensacja, kryminał
#35 Cari Mora - Thomas Harris

#35 Cari Mora - Thomas Harris

#71 Cari Mora - Thomas Harris - recenzja - czy warto przeczytać?

Pamiętam jak będąc jeszcze dzieckiem, wzięłam z biblioteczki rodziców "Milczenie owiec" i po kryjomu przeczytałam w jeden dzień. Tak, jedni czytali Harrego Pottera - ja Hannibala Lectera. Od tego autora zaczęła się moja fascynacja umysłami przestępców. Nikt jednak w moim odczuciu nie dorównał Hannibalowi Kanibalowi.
Kiedy po 13 latach Thomas Harris wrócił z nową książką wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Powieść jest ładnie wydana, niesamowicie estetyczna okładka, miło leży
w rękach.

Cari Mora - czyli Caridad Mora pochodzi z Kolumbii, w której nie wiodła szczęśliwego życia. Obecnie ima się wielu zajęć zarobkowych; pomaga przy leczeniu i ochronie ptaków morskich, czasem zajmuje się gastronomią podczas wodnych wycieczek. Mieszka w domu, którego właścicielem był Pablo Escobar, jednak on sam nigdy w nim nie zamieszkiwał. Cari oficjalnie zajmuje się rezydencją jest tam dozorczynią.
O tym budynku krążą legendy - jakoby krył się w nim sejf ze skarbem.
Hans-Peter Schneider, wysoki, blady i kompletnie bezwłosy psychopata, który zajmuje się pozyskiwaniem kobiet dla bogatych klientów, które na ich zamówienie odpowiednio pozbawia kończyn, chce sięgnąć po ten "dar fortuny", a przy okazji wykorzystać Cari Morę, na której pragnie zrealizować swoje chore fantazje i przy okazji też zarobić. Tak zaczyna się zabawa w poszukiwanie ukrytego majątku pod przykrywką kręcenia reality show w domu zamieszkiwanym przez tytułową bohaterkę.

Choć nadal szanuję twórczość Thomasa Harrisa, to nie mogę dobrze ocenić tej powieści. Czytanie powinno być przyjemnością, ale niestety nie było.
Zarys fabuły mówi: "Schneider wkrótce pozna zaskakujące umiejętności Cari i przekona się, jak silna jest jej wola walki" - moja była silniejsza niż Caridad i dobrnęłam do ostatniej strony.
Ciężko było mi się skupić na akcji, która przypomina sensację i założenia powinna porywać,
a mnie znużyła. Wspominki z przeszłości Cari, opowieści o ludziach z hiszpańskimi imionami
i nazwiskami, które moim zdaniem nic nie wnosiły i przypominały przypadkowe zapiski oraz historie ze świata flory i fauny, z których zapamiętałam najwięcej.
Nie wiem też na ile brak spójności i ciągłości fabuły to "zasługa" autora, a ile tłumaczenia. Może zdecyduję się sięgnąć po nią kiedyś w oryginale i rozwiać te wątpliwości.

Dodatkowo niestety, kiedy czytam - wychwytuje wszelakie powtórzenia. Wystarczy, że drugi raz pojawi się ten sam zwrot, to ja to odnotuję. Toteż nie mogę przeboleć takiej ilości "trytek"...
Istnieje tyle synonimów na te opaski zaciskowe, a tu cały czas powtarza się to jedno słowo jak mantra, po wielokroć - nawet na jednej stronie. Odnośnie tych plastikowych paseczków, na pewno każdy kto się z nimi zetknął wie, że jak się  zaciśnie mechanizm - to nie da się ich zdjąć, trzeba je po prostu przeciąć.  Jednak Cari Mora to czarodziejka - potrafiła się z nich uwolnić za pomocą zamka w spodniach... Im więcej stron było za mną tym mniej zachowań bohaterów rozumiałam i czytało mi się tylko gorzej. 

Jest mi tak strasznie smutno, że ten powrót po tylu latach nie jest dobry.
Liczę jednak, że autor, który stworzył doskonały portret psychologiczny seryjnego mordercy kanibala, napisze jeszcze dobrą książkę i będę się nią zachwycać.
3/10.


Wydawnictwo: Agora

Data wydania: 21. maja 2019

Liczba stron: 360

Kategoria:
thriller, sensacja, kryminał

Tłumaczenie: Jan Kraśko

Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...