Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller psychologiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller psychologiczny. Pokaż wszystkie posty
Czarne Morze - Karolina Macios

Czarne Morze - Karolina Macios

Czarne Morze - Karolina Macios
Czasem mam wrażenie, że jestem martwa... martwa w środku...

Nie jestem samotną wyspą na oceanie i często czytam to, co inni i to w tym samym czasie. Uderza, więc we mnie ogrom wrażeń, emocji pierwszych czytelników i tonę w nim - jak bohaterka "Czarnego morza" Karoliny Macios - Asia, nie rozumiejąc emocji, które targają pozostałymi czytelnikami. Ale to nie tak, że mam problem tym, że komuś się coś bardzo podoba, po prostu jest we mnie pragnienie... pragnienie zrozumienia.

Pewne historie nie mają ani początku, ani końca. Od razu wpada się w ich środek. Taki zapis znajdziemy na okładce tej powieści i taki właśnie zabieg zastosowała Autorka. Wrzuciła czytelnika w środek rozszalałego morza zdarzeń, które przeplatają się z marami sennymi i wspomnieniami bohaterki. 

Joanna od dziecka była postrzegana jako "dziwna". Nosiła na dłoniach rękawiczki, by bezpośrednio nie dotykać innych ludzi, ponieważ każdy taki dotyk wywoływał w niej widzenie, widzenie tego, co inni woleliby ukryć, zapomnieć. 
Nie będę Was głęboko wprowadzać w fabułę, wszystko w niej lepiej odkrywać samemu - od relacji między Asią a mężem, przez relacje z teściową i matką, czy też znajomymi pary.
Bohaterka, wraz z mężem - Michałem i córką - Milą, ulega wypadkowi samochodowemu, za sprawą którego doznaje wstrząsu mózgu. Nękają ją zatem zaniki pamięci i wszystko się jej miesza - niejasne wspomnienia z dzieciństwa, z wydarzeniami sprzed kilku dni i majaki senne. Kobieta stale odczuwa niepokój, jest poza świadomym odczuwaniem mijanego czasu, nie wie co się dzieje z jej córką, a pokój dziecięcy wydaje się jej z czasem zupełnie obcy.
Można odnieść wrażenie chaosu, jest ono jednak pozorne, bo tu wszystko do siebie pasuje i ta prostota tej zawiłości - jeżeli to wyrażenie ma jakiś sens? - trochę mi przeszkadzała.

Niewątpliwą zaletą "Czarnego morza" jest mroczny klimat, wręcz ciężki - jakbyśmy nie mogli obudzić się z jakiegoś koszmarnego snu. Kiedy świadomość zdaje się do nas wołać spomiędzy przytłaczających obrazów.

"To musi być sen, powtarzała z ulgą, gdy wielka oleista fala zawisła tuż nad nią. Asia wstrzymała oddech. Nagle wszystko zniknęło. Rozpłynęło się w czarnej pustce. Tylko ona wciąż tam stała. Waliło jej serce. Słyszała, jak pompuje krew, jak drży, jak komory otwierają się i zamykają rytmicznie, niespiesznie, nieubłaganie. I wtedy zrozumiała. Ta oleista gęsta ciemność, lepka i śliska, to krew. Jej krew. Wypływa pulsującą strugą z rany na dłoni. I zalewa pomost, jezioro, trzciny, niebo".

Główne postaci: Joanna, Michał, a nawet teściowa (będąca lekarzem psychiatrą) choć są dobrze scharakteryzowane, to - dla mnie - trochę zbyt schematycznie. 
Nieznajomość najbliższych, narastające kłamstwa, które mają chronić, a pozbawiają niejako tożsamości, uzależnienie od innych, chęć naprawienia czegoś kosztem kogoś i nadużywanie władzy nad drugim człowiekiem - to stałe tematy wszystkich thrillerów psychologicznych.

Styl Karoliny Macios jest bardzo plastyczny, czytanie napisanych przez nią zdań jest przyjemne.
Bardzo podobały mi się "koszmarne" wizje bohaterki, zarówno te typowo senne i te w "półśnie", które przypominały mi trochę to, co widziała Carol Ledoux (Catherine Deneuve), bohaterka filmu Romana Polańskiego "Wstręt" z 1965 roku, kiedy jej osobowość się rozpadała.

Autorka naprawdę fajnie, poprzez grę obrazami zapowiada to, co czytelnik ma odkryć. Jednak robi to na tyle sugestywnie, że domyśliłam się części historii zanim ta, została w pełni przede mną przedstawiona.
Odsuwanie finalnych wydarzeń w czasie potęguje napięcie, które rzeczywiście da się odczuć podczas lektury. Kartki przekładają się same. 
Wydarzenia, które nastąpiły po ujrzeniu przez bohaterkę całego obrazu opowiadanej historii, potoczyły się zbyt szybko, znowu trochę zbyt schematycznie.
Nagromadzenie niewiadomych; z przeszłości, informacji na temat córki, wypadku - wszystko poprzetykane obszernymi (dobrymi!) opisami nagle się kończy.

"Czarne morze" mnie nie zatopiło, jednak uważam, że to dobrze skonstruowany i napisany dreszczowiec. A problem, dostrzegania schematyczności, tkwi we mnie. Przyda mi się dłuższa przerwa od typowych thrillerów, może wtedy przestanę się skupiać na budowie utworu, a poddam się samej treści.




Wydawnictwo: Wielka Litera

Data wydania: 25. marca 2020
Liczba stron: 304

Kategoria:thriller psychologiczny

#122 Wśród rekinów - Nele Neuhaus

#122 Wśród rekinów - Nele Neuhaus


#122 Wśród rekinów - Nele Neuhaus - recenzja - czy warto przeczytać?
Nele Neuhaus, czyli Cornelia Neuhaus to autorka kryminałów i książek dla dzieci. Zasłynęła serią kryminałów z komisarzami Oliverem von Bodensteinem i Pią Kirchhof. Przyznaję, że nie znam tej serii, ale po przeczytaniu niedawno wydanej powieści "Wśród rekinów", będącej tak naprawdę debiutem autorki, chcę poznać jej "flagowe" dzieło.
Spodobał mi się już - zabieg z bezpośrednim zwrotem do czytelników w Polsce, który otwiera tę obfitującą w tekst pozycję.
Od razu wspomnę też o wydaniu, które mimo że jest klejone, to po moim częstym wertowaniu, nadal wygląda jak nowe. Grzbiet, który ma tendencję do łamania - pozostał w stanie idealnym. Tak, wiem że to szczegóły, ale zwracam na nie uwagę. 


"Wśród rekinów" to thriller finansowy, choć dla mnie to mieszanka gatunkowa z największym udziałem sensacji.
Główna bohaterka to Alex Sontheim, Niemka robiąca oszałamiającą karierę w Ameryce. Jest młoda, bardzo ładna i zna się na inwestycjach. Wykorzystuje wszystkie swoje atrybuty, by osiągnąć jak najwięcej w finansowym świecie zdominowanym przez mężczyzn. 

Na początku zachłystuje się światem migoczących świateł, wystawnymi przyjęciami wśród największych bogaczy i nie dostrzega rzeczywistości. Wszelkie dobre rady i ostrzeżenia puszcza mimo uszu i tak wikła się w romans z żonatym miliarderem Sergiem Vitalim. Schlebia jej jego zainteresowanie i to, co jej oferuje.
Wszyscy wokół (czyli zainteresowani nią inni mężczyźni) próbują uświadomić jej jakiego rodzaju biznesmenem jest Sergio, nawet sam burmistrz Nowego Jorku - Nick Kostidis. Alex żyje jednak z dnia na dzień, poświęcając się pracy. Zdaje się traktować Sergia jako szansę na poznanie wielu wpływowych ludzi.

Choć jest nieprzeciętnie bystra na polu finansowym i indeksy giełdowe nie mają przed nią tajemnic, tak w przypadku stosunków międzyludzkich kompletnie sobie nie radzi. Wystawne życie kusi ją zbyt mocno.

To prawie 800 stron tekstu, podzielonego na części, a te z kolei na rozdziały, opatrzone datami. Narracja jest trzecioosobowa, czyli taka jaką lubię najbardziej. Fabuła obejmuje prawie 3 lata, co daje czas na uwikłanie się bohaterki w ciemną stronę finansjery. Świat wielkich i nieuczciwie zarabianych pieniędzy pochłania bohaterkę jak ruchome piaski. Jednak w końcu przechodzi przemianę, otwiera oczy i próbuje wydostać się z układu, który ją i jej wiedzę wykorzystuje do realizacji swoich celów. 

Autorka nie zagłębia się mocno w giełdową terminologię, wykłada to, co czytelnik musi wiedzieć w prosty i przejrzysty sposób. Stopniuje napięcie. Kreśli bardzo złożone postaci, których jest naprawdę dużo i mają one wpływ na wszystko co się dzieje.
Narracja przeskakuje od bohatera do bohatera, pojawiają się stale nowe informacje, jednak czarodziejski styl pisarki nie pozwala się w tym wszystkim pogubić. Wszystko było dla mnie jasne i zrozumiałe. Czułam się jak podczas oglądania amerykańskiego serialu o brudnych poczynaniach giełdowych graczy. Nowy Jork i cały jego hałas. Mafia, czyli likwidacja niepotrzebnych już ogniw łańcucha zdarzeń. Zamachy, wybuchające samochody i romanse. Dzieje się naprawdę dużo!


Bywa też naiwnie i trochę śmiesznie, ale taką konwencję przyjęła pani Neuhaus. Były momenty, w których Alex mnie bardzo irytowała swoją dziecięcą wręcz naiwnością i wiarą w czystość intencji jednego ze swoich partnerów. Nie oczekiwałam od tej książki wielkiego przekazu - jednak jakiś i tak jest. Dokładnie widać, jak niewiele trzeba, by w oczach opinii publicznej stać się przestępcą. Jak łatwo jest z uczestnika wielkich poczynań, stać się ich ofiarą. Jak można nagle obudzić się wrogiem publicznym, bo przestaje się być potrzebnym komuś, kto dysponuje niebagatelnym zapleczem finansowym.

Podoba mi się styl Nele Neuhaus. Potrafi stworzyć delikatną i naiwną bohaterkę, w niektórych sytuacjach wręcz głupiutką, umieścić ją w świecie, do którego kompletnie nie pasuje i zrobić z niej walczącą o sprawiedliwość, a czytelnik uwikła się w historię tak, że nie zauważy kiedy pojawi się ostatnia strona. Wdzięcznie porusza się po dylematach moralnych, by przejść do napędzającego się wątku sensacyjnego. Naprawdę dobrze się bawiłam! 
7/10.

Za swój egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 16. października 2019
Liczba stron: 760
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Tłumaczenie: Miłosz Urban
#117 Zatrutka - Ewa Przydryga

#117 Zatrutka - Ewa Przydryga


#116 Zatrutka - Ewa Przydryga - recenzja - czy warto przeczytać?
Wyobraź sobie, że jest zwykły dzień. Wstajesz i znajdujesz liścik od partnera, że za chwilę wróci, że wyszedł tylko zaczerpnąć powietrza. Przygotowujesz śniadanie, a partner nie wraca. Czas mija, a jego nadal nie ma. Dzwonisz nie odbiera. Wszystko przyspiesza, łapiesz dziecko i jedziesz w miejsce wskazane przez osobę, która znalazła telefon Twojej drugiej połowy.
Widzisz piasek, morze i rzeczy osobiste najbliższego Ci człowieka, a po nim samym nie ma śladu. Tkwisz między czasem a przestrzenią, tylko po to, by zajmować się dzieckiem, bo musisz, nie masz wyjścia. Policja twierdzi, że to było samobójstwo. Ty nie dopuszczasz do siebie takiej myśli. Ale jak to? Przecież to niemożliwe! Znam GO! Znam JĄ!
Taki mniej więcej scenariusz rozegrał się na oczach Piotra, męża Anki. Kobieta zmagała się z depresją poporodową, ale podobno było lepiej... Podobno, bo zniknęła i tylko Piotr wierzy, że jego żona nadal żyje. Nie zgadza się na zakończenie sprawy przez policję i postanawia sam, wbrew temu co mówią inni, odnaleźć żonę. Zagłębia się w jej przeszłość, dociera do starych znajomych, z niektórymi z nich nie zdąży porozmawiać drugi raz. Każdy fragment przeszłości jaki odsłoni spowoduje, że w jego głowie powstaną kolejne pytania, a obraz Ani, który znał do tej pory mocno się zachwieje.

Kim jest ta kobieta, z którą tworzył rodzinę?

Czytam dużo, ale już dawno nie trafiłam na książkę, którą po prostu musiałam przeczytać. Nie pamiętam kiedy przepadłam w fabule tak, że nie odłożyłam książki, dopóki nie przeczytałam ostatniego słowa.
Ewa Przydryga nieśpiesznie opowiada nam historie z pozoru idealnego małżeństwa. Okazuje się, że najbliżsi sobie ludzie są jednocześnie dla siebie kompletnie obcy. Nic o sobie nie wiedzą. Dodatkowo, zarówno jedno i drugie nawiedzają wewnętrzne demony. Przeszłość, która do nich wraca i jak się okazuje nie tylko pod postacią przytłaczających myśli.
Jedno zatajenie, przemilczenie, kłamstwo rodzi kolejne i następne, aż w końcu gramy kogoś kim nie jesteśmy. A życie to nie teatr i nie możemy stale udawać. Podejmujemy decyzje, które powoli nas niszczą.
To złożona opowieść o strachu i miłości, która sprawia, że jesteśmy w stanie poświecić siebie by uchronić najbliższych. O błędach i żalach, które gdyby zostały głośno wypowiedziane przestałyby tak przytłaczać. O moralności i o toczących nas wyrzutach sumienia, przez które oglądamy swoje życie zamiast po prostu... żyć. O tym, jak nie jesteśmy często świadomi, jak dzieciństwo wpływa na nasze już dorosłe wybory.
Listy, które Ania pisze do matki są bardzo emocjonalne i stanowią dla niej swego rodzaju terapię, drogę do oczyszczenia i zrozumienia siebie.


"Kiedy obok nie ma nikogo, komu na tobie zależy, kto swoją fizyczną powłoką potrząśnie, wyciągnie cię z tunelu toksycznych myśli na światło dzienne i podszepnie właściwe rozwiązanie, wtedy znowu to robisz. Podejmujesz kolejną siejącą zniszczenie decyzję. Podyktowaną strachem i samotnością".

Rozdziały przypominają kartki z kalendarza, są opatrzone datami, a czasem dokładną godziną zdarzenia. W teraźniejszość wplatane są retrospekcje.
Książkę zdobi niezwykle klimatyczna okładka, a na jej drugiej stronie znajdziemy świetną mapę obrazującą obszar, na którym akcja się toczy.
W treści pojawiają się utwory Sarsy, które świetnie dopełniają klimat, jaki stworzyła autorka.
Jest ponuro i emocjonalnie, to dobry thriller psychologiczny, mogący spokojnie konkurować z zagranicznymi. Wszystkie wątki bardzo dobrze się ze sobą łączą i prowadzą do - jak dla mnie - kompletnie nieoczywistego finału, a żaden inny tytuł nie zobrazowałby treści tak dokładnie, jak właśnie "Zatrutka".
Bardzo dziękuję autorce za tak dobrą lekturę i życzę jak najszybszego wydania kolejnej powieści! 

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 20. września 2019
Liczba stron: 360
Kategoria: kryminał/sensacja/thriller

Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl

#103 Anonimowa dziewczyna -  Sarah Pekkanen, Greer Hendricks

#103 Anonimowa dziewczyna - Sarah Pekkanen, Greer Hendricks

#103 Anonimowa dziewczyna -  Sarah Pekkanen, Greer Hendricks - recenzja - czy warto przeczytać?

Potrafimy niezwykle łatwo ocenić czyjeś postępowania. Zdaje się nam, że wiemy wszystko i wysnuwamy prosty osąd, że czyjeś zachowanie jest po prostu... niemoralne?
Jednak kiedy spróbujemy przeanalizować jakiekolwiek - własne decyzje - to zauważymy, że nie wszystko jest tylko czarno-białe. 

"Anonimowa dziewczyna" spod pióra duetu Sarah Pekkanen i Greer Hendricks opowiada o Jess - Jessice Farris. Młodej wizażystce, która łapie się każdej okazji, by zarobić parę groszy. Wykonuje wiele zleceń i podczas jednego z nich dociera do niej informacja, że za udział w badaniu psychologicznym jest wypłacane dość wysokie honorarium, równoważne jej wynagrodzeniu za dziesięć makijaży. Nic prostszego - odpowie na parę pytań, zainkasuje umówioną kwotę i to wszystko.
Przekona się jednak, że badanie z zakresu moralności i etyki, w którym uczestniczy, jest czymś więcej niż tylko wypełnieniem ankiety. Chęć zarabiania coraz większych kwot nie pozwoli jej na rezygnację. Nawiąże dość niezdrową i pokrętną relację z psychiatrą przeprowadzającą ten eksperyment -
dr Shields, od której się praktycznie uzależni.
Jess będzie musiała odkryć tajemnicę, zakrawającą o zagadkę kryminalną i nie zatracić przy tym jasności umysłu. Będzie wykonywać coraz dziwniejsze polecenia i nawiązywać jeszcze dziwniejsze relacje. Nie bez znaczenia dla fabuły będzie też pewna męska postać.


"Każda rodzina ma swoje wady. Wielu ludzi jest przekonanych, że po przekroczeniu progu dorosłości pozbędą się ich. Jednakże niewłaściwie ukształtowane w okresie dzieciństwa relacje pozostają trwałe".

To świetny psychologiczny thriller. Akcja nie pędzi. Jest wręcz, odwrotnie - wszystko dzieje się powoli. Poznajemy przeszłość Jess, zdaje się nam, że już co nieco o niej wiemy. Strona po stronie kształtuje się nam zarys jej stanu psychicznego. Sięgamy do głębokiego poczucia winy, czy słusznego? 
Narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw Badanej 52. i samej dr Shields, która zwraca się bezpośrednio do Jess.
Ponadto, mamy coś jakby - zapisy wniosków z wcześniejszych badań przeprowadzanych przez psychiatrę. 

Atmosfera jest dość mroczna, pełna niepokoju, który powoduje, że chce się czytać dalej. Czułam się trochę jakbym oglądała film o przygaszonych, ponurach barwach, a w tle stale siąpił deszcz. Autorki tak dobrze prowadzą fabułę, że do samego końca raczej trudno będzie nam odgadnąć kto naprawdę tutaj kłamie. Samo zakończenie bardzo mi się podobało i jest w stylu, który lubię najbardziej! Gwarantuję, że nie domyślicie się finału. 


"Nosimy w sobie wiele żalu - do obcych ludzi widzianych na ulicy, sąsiadów, znajomych, przyjaciół, a nawet osób, które kochamy. Ciągle jesteśmy zmuszani do dokonywania wyborów moralnych. Niektóre z tych decyzji są błahe, inne mają wpływ na nasze życie. Łatwo oceniać na papierze; po prostu wypełnia się odpowiednią rubrykę i przechodzi do kolejnego pytania. W prawdziwym życiu to nigdy nie jest takie proste."

Ludzka psychika jest nie tylko niezwykle delikatna, jak najczęściej się nam mówi. Nie da się przewidzieć czyjegoś konkretnego postępowania nawet na podstawie setek przeprowadzonych badań na innych jednostkach. Człowieka kształtuje wszystko, co przeżył, środowisko, emocje. Skrywamy w sobie wiele siły i chęci przetrwania. Obsesja może powstać bardzo łatwo i to nawet w mało podatnym umyśle.
Ja, nie tylko dobrze się bawiłam podczas czytania, wiele z wniosków przedstawionych przez autorki zmusiło mnie też do zastanowienia się dlaczego tak a nie inaczej czuję.
To nietuzinkowy i naprawdę sprawnie napisany thriller. Skrycie marzy mi się ekranizacja :) Ode mnie 7/10.


#103 Anonimowa dziewczyna -  Sarah Pekkanen, Greer Hendricks - recenzja - czy warto przeczytać?

Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 22. października 2019
Liczba stron: 448

Kategoria: thriller, sensacja, kryminał
Tłumaczenie: Marta Faber
#79 Łańcuch - Adrian McKinty

#79 Łańcuch - Adrian McKinty

#116 Łańcuch - Adrian McKinty - recenzja - czy warto przeczytać?
Wyobraź sobie, że Twoja córka wyszła do szkoły. 
Ty z kolei wybierasz się na wizytę u onkologa. 
Jesteś w remisji, ale zadzwonili do Ciebie z przychodni, że masz się stawić jak najszybciej. 
Głowę zaprzątają Ci setki myśli. 
Nie podniosłaś/eś się jeszcze psychicznie po walce z rakiem, nie opadł jeszcze stres związany z rozwodem. 
Myśli gonią jak szalone. 
Wtedy dzwoni komórka... 
Numer zastrzeżony - odbierasz. 
Zniekształcony głos mówi Ci, że porwał Twoją córkę i jeżeli chcesz ją jeszcze zobaczyć żywą, musisz zrobić wszystko to, co Ci każe. 
Nie będzie to tylko okup - przede wszystkim musisz porwać inne dziecko. 
Tkwisz w łańcuchu - Twoje zostanie wypuszczone, gdy rodzice dziecka, które Ty porwałaś/eś zrobią dokładnie to samo co Ty. 

Tak zaczął się dzień dla Rachel - głównej bohaterki powieści "Łańcuch", której autorem jest Adrian McKinty. 

"Śmierć to nie najgorsze, co może ci się przytrafić. Najgorsza jest tragedia dziecka. Posiadanie go natychmiast zmienia cię w człowieka dorosłego. Poczucie absurdu to ontologiczny rozziew między pragnieniem sensu a niemożnością jego odnalezienia w świecie. Poczucie absurdu to luksus, na którzy rodzice zaginionych dzieci nie mogą sobie pozwolić".

Książka jest podzielona na dwie części. Pierwsza - "Wszystkie zaginione dziewczynki" dotyczy  przede wszystkim porwania Kylie - córki głównej bohaterki. Narracja zwykle prowadzona jest z dwóch perspektyw - matki i córki - w osobie trzeciej. 

"Jeżeli jej nie widzą, to dobrze. Trik z kreskówki. Nie widzę cię, znaczy - nie istniejesz".

Uczestniczymy w działaniach jakich podejmuje się kobieta. Wykonujemy wypunktowane przez porywacza czynności i co jakiś czas zerkamy, jak miewa się Kylie. Możemy przyjrzeć się również całej sprawie z perspektywy osoby zarządzającej "Łańcuchem".
Rozdziały są tytułowane dniem i dokładną godziną, są dość krótkie, a akcja biegnie szybko, przez co odnosimy wrażenie, że stale się nakręca.
Podobało mi się przeobrażenie bohaterki - matki z dobrej, czułej i empatycznej osoby w jej kompletne przeciwieństwo. Rachel staje się metodycznie działającym przestępcą, chcąc uratować własne dziecko, będzie musiała wziąć pod uwagę skrzywdzenie innego - równie niewinnego. Narastało napięcie, powstał związek między mną, a bohaterką. Zastanawiałam się czy też byłabym w stanie tak jasno myśleć, gdyby spotkało mnie coś podobnego.

"George Orwell się mylił, myśli. W przyszłości to nie państwo będzie wszystkich monitorować. Ludzie zrobią to sami". 

A potem przyszła kolej na drugą część - "Potwór w labiryncie" i mój entuzjazm opadł. 
Tutaj Rachel zamieni się trochę rolami z twórcami łańcucha. Odniosłam wrażenie jakby autor koniecznie chciał tę historię zakończyć na siłę, bez wyraźnego pomysłu i wbrew temu, co sugerował w części pierwszej.
Z dobrze zapowiadającego się thrillera psychologicznego, pełnego dylematów moralnych - przeszliśmy do sensacji w stylu Mission Impossible. Oczywiście akcja biegnie równie szybko, mimo że nie ma już nad nami wizji zegara odliczającego czas, a strony znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Podobał mi się zabieg z przeobrażeniem bohaterki. Z delikatnej i schorowanej kobiety, w niebywale silną psychicznie postać, gotową na wszystko - byleby uratować córkę - w konfrontacji z towarzyszącym jej dość słabym i miałkim męskim bohaterem.
Wydaje mi się, że autor chciał stworzyć z tej historii prawdziwą, bogatą amerykańską produkcję. Z plejadą technologicznych możliwości i przy okazji z romansem w tle. 

Książkę czyta się lekko, styl jest prosty i plastyczny.
Myślę, że warto ją przeczytać - choćby dla wizji tego, co może dać nam życie w otoczeniu mediów społecznościowych - poczucia realnego zagrożenia, które na co dzień bagatelizujemy. Jeżeli szukacie w książce czystej rozrywki to też się nie zawiedziecie.
7/10.


Recenzja napisana dla Klubu Recenzenta nakanapie.pl




Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 18. września 2019
Liczba stron: 400
Kategoria:
thriller, sensacja, kryminał
Tłumaczenie: Dariusz Żukowski

#6 Ona to wie - Lorena Franco

#6 Ona to wie - Lorena Franco

Czy warto przeczytać Ona to wie Loreny Franco?


"Kiedy umiera ktoś, kogo kochasz, myślisz o tym wszystkim, co mogłaś była powiedzieć i jak niewiele czasu miałaś, żeby to zrobić. A przecież potrzeba do tego tylko dwóch słów, w nich mieści się wszystko. "Kocham cię" powiedziane, gdy jest na to czas, i nic więcej nie jest potrzebne, żeby znaleźć trochę wewnętrznego spokoju."

W weekend miałam ochotę na coś niezobowiązującego, na niezbyt wymagającą lekturę z jakimś dreszczykiem emocji - thriller - wybór padł na "Ona to wie" hiszpańskiej modelki, aktorki no i pisarki - Loreny Franco. 

1.O czym jest książka?

Mieszkasz w mieszkaniu swoich marzeń, które zamieszkiwał bohater twojej ulubionej powieści. Żyjesz niczym w bańce mydlanej. Mąż ma świetną pracę, ty próbujesz pisać powieści detektywistyczne, do tego masz najlepszą przyjaciółkę jaką byś mogła sobie wymarzyć.
Nagle, twoja przyjaciółka umiera... świat zwalnia. Policja twierdzi, że była narkomanką, ale ty wiesz, że to nie prawda. Jacyś ludzie na twojej skrzynce na listy wypisują obraźliwe słowa - podobno wraz z mężem jesteście kryminalistami. Nie wiesz o co chodzi. Świat spowija mgła. Przeprowadzacie się, przechodzisz leczenie - zażywasz leki uspokajające  - chcesz zacząć żyć na nowo. Chcecie mieć dzieci, ale nie możesz zajść w ciążę. Każdy dzień wygląda tak samo:

robisz sobie kawę, dolewasz do niej whiskey i połykasz tabletkę uspakajającą, a najlepiej 10. 
Patrzysz w okno. Żyjesz życiem sąsiadów. Wyobrażasz sobie, że wszyscy są doskonali, tylko z tobą jest coś nie tak. Ale czy na pewno? 

Odwiedza cię dawno niewidziany szwagier, z którym wymieniasz tylko kilka zdań. Męża rzadko widujesz. Już sama nie wiesz czy chcesz mieć to dziecko, czy nie.
Pewnej nocy widzisz jak twoja doskonała sąsiadka wychodzi z domu i wyjeżdża gdzieś z twoim szwagrem. Na drugi dzień nie wiesz - czy to ci się przywidziało, czy też zdarzyło się naprawdę. Jesteś zawieszona między jawą i snem. Próbujesz prowadzić śledztwo niczym bohaterka powieści, które chcesz pisać.
Obudź się do życia Andreo!

 

2. Jak się czyta tę historię?

Akcja nie należy do wartkich. Toczy się powoli, sennie jak życie głównej bohaterki. Narracja jest prowadzona w osobie pierwszej, ale z perspektywy różnych bohaterów powieści, przez co ramy czasowe są dość szerokie. Z każdym kolejnym rozdziałem dostajemy więcej informacji, które układają się tworząc obraz - dość brzydko definiujący pojęcie bliskości
i więzów rodzinnych. Przez całą powieść przewija się motyw zaginionej książki bohaterki - "Cienia wiatru"



3. Dla kogo jest ta książka?

Książka przypadnie do gustu fanom thrillerów typu "Dziewczyna z pociągu".
Mimo przedstawienia treści wprost, i tak udało się autorce przemycić wiele rozważań
na temat celowości życia i tego jak chcemy je przeżyć. Uważam ją za dość dobrą pozycję
i oceniam w dziesięciopunktowej skali na siódemkę.



"Nie doceniamy piękna drobnych rzeczy, zanadto zamartwiając się ich krótkim życiem,
bo świadomość, że wkrótce przestaną istnieć, nie pozwala nam cieszyć się chwilą".



Wydawnictwo: Albatros

Data wydania: 14 marca 2018

Liczba stron: 480

Kategoria: thriller, sensacja, kryminał
Tłumaczenie: Elżbieta Sosnowska




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...