#79 Łańcuch - Adrian McKinty

#116 Łańcuch - Adrian McKinty - recenzja - czy warto przeczytać?
Wyobraź sobie, że Twoja córka wyszła do szkoły. 
Ty z kolei wybierasz się na wizytę u onkologa. 
Jesteś w remisji, ale zadzwonili do Ciebie z przychodni, że masz się stawić jak najszybciej. 
Głowę zaprzątają Ci setki myśli. 
Nie podniosłaś/eś się jeszcze psychicznie po walce z rakiem, nie opadł jeszcze stres związany z rozwodem. 
Myśli gonią jak szalone. 
Wtedy dzwoni komórka... 
Numer zastrzeżony - odbierasz. 
Zniekształcony głos mówi Ci, że porwał Twoją córkę i jeżeli chcesz ją jeszcze zobaczyć żywą, musisz zrobić wszystko to, co Ci każe. 
Nie będzie to tylko okup - przede wszystkim musisz porwać inne dziecko. 
Tkwisz w łańcuchu - Twoje zostanie wypuszczone, gdy rodzice dziecka, które Ty porwałaś/eś zrobią dokładnie to samo co Ty. 

Tak zaczął się dzień dla Rachel - głównej bohaterki powieści "Łańcuch", której autorem jest Adrian McKinty. 

"Śmierć to nie najgorsze, co może ci się przytrafić. Najgorsza jest tragedia dziecka. Posiadanie go natychmiast zmienia cię w człowieka dorosłego. Poczucie absurdu to ontologiczny rozziew między pragnieniem sensu a niemożnością jego odnalezienia w świecie. Poczucie absurdu to luksus, na którzy rodzice zaginionych dzieci nie mogą sobie pozwolić".

Książka jest podzielona na dwie części. Pierwsza - "Wszystkie zaginione dziewczynki" dotyczy  przede wszystkim porwania Kylie - córki głównej bohaterki. Narracja zwykle prowadzona jest z dwóch perspektyw - matki i córki - w osobie trzeciej. 

"Jeżeli jej nie widzą, to dobrze. Trik z kreskówki. Nie widzę cię, znaczy - nie istniejesz".

Uczestniczymy w działaniach jakich podejmuje się kobieta. Wykonujemy wypunktowane przez porywacza czynności i co jakiś czas zerkamy, jak miewa się Kylie. Możemy przyjrzeć się również całej sprawie z perspektywy osoby zarządzającej "Łańcuchem".
Rozdziały są tytułowane dniem i dokładną godziną, są dość krótkie, a akcja biegnie szybko, przez co odnosimy wrażenie, że stale się nakręca.
Podobało mi się przeobrażenie bohaterki - matki z dobrej, czułej i empatycznej osoby w jej kompletne przeciwieństwo. Rachel staje się metodycznie działającym przestępcą, chcąc uratować własne dziecko, będzie musiała wziąć pod uwagę skrzywdzenie innego - równie niewinnego. Narastało napięcie, powstał związek między mną, a bohaterką. Zastanawiałam się czy też byłabym w stanie tak jasno myśleć, gdyby spotkało mnie coś podobnego.

"George Orwell się mylił, myśli. W przyszłości to nie państwo będzie wszystkich monitorować. Ludzie zrobią to sami". 

A potem przyszła kolej na drugą część - "Potwór w labiryncie" i mój entuzjazm opadł. 
Tutaj Rachel zamieni się trochę rolami z twórcami łańcucha. Odniosłam wrażenie jakby autor koniecznie chciał tę historię zakończyć na siłę, bez wyraźnego pomysłu i wbrew temu, co sugerował w części pierwszej.
Z dobrze zapowiadającego się thrillera psychologicznego, pełnego dylematów moralnych - przeszliśmy do sensacji w stylu Mission Impossible. Oczywiście akcja biegnie równie szybko, mimo że nie ma już nad nami wizji zegara odliczającego czas, a strony znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Podobał mi się zabieg z przeobrażeniem bohaterki. Z delikatnej i schorowanej kobiety, w niebywale silną psychicznie postać, gotową na wszystko - byleby uratować córkę - w konfrontacji z towarzyszącym jej dość słabym i miałkim męskim bohaterem.
Wydaje mi się, że autor chciał stworzyć z tej historii prawdziwą, bogatą amerykańską produkcję. Z plejadą technologicznych możliwości i przy okazji z romansem w tle. 

Książkę czyta się lekko, styl jest prosty i plastyczny.
Myślę, że warto ją przeczytać - choćby dla wizji tego, co może dać nam życie w otoczeniu mediów społecznościowych - poczucia realnego zagrożenia, które na co dzień bagatelizujemy. Jeżeli szukacie w książce czystej rozrywki to też się nie zawiedziecie.
7/10.


Recenzja napisana dla Klubu Recenzenta nakanapie.pl




Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 18. września 2019
Liczba stron: 400
Kategoria:
thriller, sensacja, kryminał
Tłumaczenie: Dariusz Żukowski

3 komentarze:

  1. a ja muszę przyznać, że niczego innego się nie spodziewałam :) Bo jak inaczej miało się to zakończyć? To chyba od początku był thriller z założeniem by sięgnęło po niego jak najwięcej czytelników, więc i rozwiązania musiały być sprawdzone ;) wciąga, odrywa od rzeczywistości, daje rozrywkę i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak mówisz thriller, a na koniec była sensacja i to nie jakaś wyszukana ;) Liczyłam na więcej emocji, nie jest to zła książka, ale odczuwam trochę zmarnowany potencjał. Ale sprzedaż i książek i filmu z takim właśnie anturażem będzie większa, to jakie ma znaczenie mój niedosyt ;)

      Usuń
    2. myślę, że książka kierowana jest do mnie wymagającego czytelnika ;) stąd Twój niedosyt ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...