Czarne Morze - Karolina Macios

Czarne Morze - Karolina Macios
Czasem mam wrażenie, że jestem martwa... martwa w środku...

Nie jestem samotną wyspą na oceanie i często czytam to, co inni i to w tym samym czasie. Uderza, więc we mnie ogrom wrażeń, emocji pierwszych czytelników i tonę w nim - jak bohaterka "Czarnego morza" Karoliny Macios - Asia, nie rozumiejąc emocji, które targają pozostałymi czytelnikami. Ale to nie tak, że mam problem tym, że komuś się coś bardzo podoba, po prostu jest we mnie pragnienie... pragnienie zrozumienia.

Pewne historie nie mają ani początku, ani końca. Od razu wpada się w ich środek. Taki zapis znajdziemy na okładce tej powieści i taki właśnie zabieg zastosowała Autorka. Wrzuciła czytelnika w środek rozszalałego morza zdarzeń, które przeplatają się z marami sennymi i wspomnieniami bohaterki. 

Joanna od dziecka była postrzegana jako "dziwna". Nosiła na dłoniach rękawiczki, by bezpośrednio nie dotykać innych ludzi, ponieważ każdy taki dotyk wywoływał w niej widzenie, widzenie tego, co inni woleliby ukryć, zapomnieć. 
Nie będę Was głęboko wprowadzać w fabułę, wszystko w niej lepiej odkrywać samemu - od relacji między Asią a mężem, przez relacje z teściową i matką, czy też znajomymi pary.
Bohaterka, wraz z mężem - Michałem i córką - Milą, ulega wypadkowi samochodowemu, za sprawą którego doznaje wstrząsu mózgu. Nękają ją zatem zaniki pamięci i wszystko się jej miesza - niejasne wspomnienia z dzieciństwa, z wydarzeniami sprzed kilku dni i majaki senne. Kobieta stale odczuwa niepokój, jest poza świadomym odczuwaniem mijanego czasu, nie wie co się dzieje z jej córką, a pokój dziecięcy wydaje się jej z czasem zupełnie obcy.
Można odnieść wrażenie chaosu, jest ono jednak pozorne, bo tu wszystko do siebie pasuje i ta prostota tej zawiłości - jeżeli to wyrażenie ma jakiś sens? - trochę mi przeszkadzała.

Niewątpliwą zaletą "Czarnego morza" jest mroczny klimat, wręcz ciężki - jakbyśmy nie mogli obudzić się z jakiegoś koszmarnego snu. Kiedy świadomość zdaje się do nas wołać spomiędzy przytłaczających obrazów.

"To musi być sen, powtarzała z ulgą, gdy wielka oleista fala zawisła tuż nad nią. Asia wstrzymała oddech. Nagle wszystko zniknęło. Rozpłynęło się w czarnej pustce. Tylko ona wciąż tam stała. Waliło jej serce. Słyszała, jak pompuje krew, jak drży, jak komory otwierają się i zamykają rytmicznie, niespiesznie, nieubłaganie. I wtedy zrozumiała. Ta oleista gęsta ciemność, lepka i śliska, to krew. Jej krew. Wypływa pulsującą strugą z rany na dłoni. I zalewa pomost, jezioro, trzciny, niebo".

Główne postaci: Joanna, Michał, a nawet teściowa (będąca lekarzem psychiatrą) choć są dobrze scharakteryzowane, to - dla mnie - trochę zbyt schematycznie. 
Nieznajomość najbliższych, narastające kłamstwa, które mają chronić, a pozbawiają niejako tożsamości, uzależnienie od innych, chęć naprawienia czegoś kosztem kogoś i nadużywanie władzy nad drugim człowiekiem - to stałe tematy wszystkich thrillerów psychologicznych.

Styl Karoliny Macios jest bardzo plastyczny, czytanie napisanych przez nią zdań jest przyjemne.
Bardzo podobały mi się "koszmarne" wizje bohaterki, zarówno te typowo senne i te w "półśnie", które przypominały mi trochę to, co widziała Carol Ledoux (Catherine Deneuve), bohaterka filmu Romana Polańskiego "Wstręt" z 1965 roku, kiedy jej osobowość się rozpadała.

Autorka naprawdę fajnie, poprzez grę obrazami zapowiada to, co czytelnik ma odkryć. Jednak robi to na tyle sugestywnie, że domyśliłam się części historii zanim ta, została w pełni przede mną przedstawiona.
Odsuwanie finalnych wydarzeń w czasie potęguje napięcie, które rzeczywiście da się odczuć podczas lektury. Kartki przekładają się same. 
Wydarzenia, które nastąpiły po ujrzeniu przez bohaterkę całego obrazu opowiadanej historii, potoczyły się zbyt szybko, znowu trochę zbyt schematycznie.
Nagromadzenie niewiadomych; z przeszłości, informacji na temat córki, wypadku - wszystko poprzetykane obszernymi (dobrymi!) opisami nagle się kończy.

"Czarne morze" mnie nie zatopiło, jednak uważam, że to dobrze skonstruowany i napisany dreszczowiec. A problem, dostrzegania schematyczności, tkwi we mnie. Przyda mi się dłuższa przerwa od typowych thrillerów, może wtedy przestanę się skupiać na budowie utworu, a poddam się samej treści.




Wydawnictwo: Wielka Litera

Data wydania: 25. marca 2020
Liczba stron: 304

Kategoria:thriller psychologiczny

2 komentarze:

  1. Jeśli nadarzy się ku temu okazja, dam tej książce szansę, ale jakoś specjalnie szukała jej nie będę. 😊

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...