Nie budź śpiących psów — Grozdana Olujić

Nie budź śpiących psów — Grozdana Olujić

    Często zaglądam do internetowych antykwariatów, szukam konkretnych książek, a kiedy już je znajdę, to zdarza się, że zamawiam jedną lub dwie spoza listy. I tak było w przypadku „Nie budź śpiących psów”. Skusił mnie tytuł.

    Grozdana Olujić to serbska pisarka i tłumaczka, choć mój egzemplarz krzyczy, że jugłosławiańska, to wydanie z 1968 roku. Pisarka zmarła w 2019 roku. Studiowała literaturę angielską na Uniwersytecie Belgradzkim. Kilka z jej powieści zostało zekranizowanych, a ich przekłady ukazały się w Anglii, Francji, Niemczech, USA, Danii, Norwegii, Holandii i ówczesnej Czechosłowacji.
W języku polskim wydano dwie; „Bajki wiatru południowego” i oczywiście „Nie budź śpiących psów”. 

Nie budź śpiących psów — Grozdana Olujić

    Powieść Olujić nie jest moim pierwszym spotkaniem z serbskim pisarstwem, jakiś czas temu czytałam „I Sabo się zatrzymał” Oty Horvata i jest coś, co łączy te dwie publikacje. Wrażliwość.
Wrażliwość na emocje, na to, co dzieje się we wnętrzu człowieka i wrażliwość językowa.

    Mam zwyczaj zaglądania do książki od razu po zakupie i czytania pierwszego akapitu, czasem całej strony. Po przeczytaniu pierwszych zdań z „Nie budź śpiących psów” położyłam tę książkę na widoku, bo wiedziałam, że to jest coś, co chcę przeczytać w miarę szybko. 
Powieść zaczyna się tak:

„ — Zabiłeś?
— Zabiłem.
    Zabiłem! Siedem głosek, tylko siedem głosek, a oznaczają koniec wszystkiego.
    Źrenice obrońcy godzą we mnie jak sztylety, a przy zbliżeniu jego twarz staje się gąbczasta jak w filmie. To już nie twarz — to zespół komórek. To symbol zbawcy. A w istocie — cóż go to, do diabła, obchodzi!
    — Chcę cię uratować, zrozum! — Opierając się niemal o moją poduszkę powtarza, że bajeczka o podwójnym samobójstwie jest nieprzekonywająca. A on chce mnie przecież uratować. Nic więcej. Uratować — mnie?”

    Raszo Vukota jest dwudziestopięcioletnim bezrobotnym, który zamordował swoją dziewiętnastoletnią kochankę Svetislavę Jablan. Miał ją zastrzelić, ciało ukryć w szafie, a potem próbować popełnić samobójstwo.
To właśnie jego chce ratować rozmówca z początku powieści. Bohater jest przekonany, że zbrodni dokonał, ale... jest jeden problem. Nie pamięta tego.
Fabuła płynie przez wspomnienia mężczyzny, który rekonstruuje w ten sposób przebieg zdarzeń.

Nie budź śpiących psów — Grozdana Olujić
    „Nie budź śpiących psów” to powieść głęboko psychologiczna. Retrospekcje, to tak naprawdę introspekcje. Raszo, główny bohater i narrator (tak, powieść jest napisana z perspektywy mężczyzny) patrzy na wydarzenia takimi, jakim je pamięta. Próbuje analizować. Czasem łapie się na tym, że to, co widział, nie mogło takim być, gdyż np. pora roku wykluczałaby jego odczucia.

Jednocześnie nie jest w stanie zauważyć, że i zdarzenia mogły mieć inny przebieg. Relacje międzyludzkie są złożone. Pamiętamy co ktoś powiedział, zrobił, ale rzadko wiemy dlaczego, a i czasem nie jesteśmy świadomi co siedzi w nas samych. Autorka doskonale o tym wie i ukazuje wielobarwne postaci, którym, mimo zwinności językowej w przedstawianiu stanów emocjonalnych, pozostawia luki. Nikt nie wie wszystkiego. 

    Vukota to pokręcony człowiek, który jest pewien tylko tego, że nie może zawieść matki i musi wiele osiągnąć. Nie bardzo wie jak. Ima się różnych profesji, chce być wykształcony, chce mieć dobrze płatną i szanowaną przez społeczeństwo pracę. Chce, a chcieć to móc. Jednak wyobrażenie to nie rzeczywistość. Bohater popada w relacje, które miast się rozejść w zapomnieniu, stają się jego cieniem. I tak np. wikła się w związek, który kończy małżeństwem, a gdy poznaje kobietę, w której, jak sądzi, szczerze się zakochuje, nie może po prostu od żony odejść. Trwa pomiędzy jedną, a drugą kobietą, żadnej nie znając i nie próbując poznać. Żona powtarza „będzie, będzie”, a kochanka mówi o spostrzeganiu zdarzeń i ludzi takimi, jakimi są. Czekać, a jak tak, to na co? Czy może akceptować to jak jest? Ciekawym symbolem jest tu biblioteka, przez którą, Vukota przechodzi, niejako z jednego stanu w drugi. W końcu cień jest tak duży, że przysłania światło.

Nie budź śpiących psów — Grozdana Olujić
    Kochanka głównego bohatera, Svetislava, w skrócie Tisa, to młodziutka dziewczyna z mroczną przeszłością i pokaźną liczbą byłych partnerów. Ona i Raszo pasują do siebie, uzupełniają się i darzą głębokim uczuciem.
A może to ich wyobrażenie?
Czy egoista jest w stanie zauważyć coś poza sobą?
Czy niezadawanie pytań jest równoznaczne z akceptacją drugiego człowieka i zrozumieniem?

    Wszystkie postaci w „Nie budź śpiących psów” często wydają się skoncentrowane na sobie. Budzą emocje. Całe ich spektrum. Zaznaczam wydają się, gdyż powieść Olujić wymaga uważnego czytania i analizowania wraz z Vukotą. Dostrzegania niuansów, które po części wybrzmią, choćby przed sądem.

    Grozdana Olujić była wrażliwą obserwatorką ludzi. Wszystko ma przyczynę, nierzadko tkwiącą w podświadomości. Dostrzegała, że widzimy innych, ale prawie nigdy nie wiemy czegoś ponad to, co pozwolą nam zobaczyć. Znamy rytm dobowy sąsiada, rozpoznajemy stany emocjonalne wnioskując z natężenia i barwy głosu, ale to nie jest pełen obraz człowieka. 

„W powietrzu było dużo wilgoci i asfalt był czarny i lśniący jak grzbiet wynurzającego się z morza wieloryba. Odbijały się w nim pomarańczowe prostokąty okien. Twarze ludzkie rozpływały się jakby w wilgoci, a wokół latarni i lamp drgał żółtawy krążek mgły”.

    Ulice Belgradu u Olujić są smoliste, powietrze jest lepkie od ludzkiego potu, który od czasu do czasu zmywa mgła przesycona zapachem prania. Ponad jazgotem miasta niesie się śpiew ptaków, tropionych przez myśliwych. Świat się zmienia, ale nie ustajemy w wojnach z nim. 

    W „Nie budź śpiących psów” pojawia się wątek eksperymentów na zwierzętach. Wolność w zadawaniu bólu w imię nauki. Jest obrazowy, bolesny, służy przedstawieniu głębi relacji i ich konsekwencji. Nie odbierałabym go dosłownie. Podobnie jak w przypadku Poparzonego dziecka” Stiga Dagermana. Są w tej powieści traumy wzrastające w obojętności, w milczeniu. Nienazwane krzywdy bolą dużo bardziej, a utracone poczucie bezpieczeństwa nie wraca samo. Nie tylko wątek znęcania się nad zwierzętami jest podobny do wspominanego „Poparzonego dziecka”, ale i relacji dziecko-rodzic. Najbardziej wybija się relacja syn-ojciec, córka-ojciec i to, w jaki sposób, w zależność od płci dziecka, wpływa ona na dorosłe życie.

Wtedy krzyknąłem zdławionym głosem, żeby nie wspominał przy mnie o psach. Kiedyś powiedział (a może to powiedziała Tisa), że każdy człowiek hoduje w sobie psy miłości i psy nienawiści, psy tworzenia i psy niszczenia. — Nie budzić śpiących psów! — przestrzegał mnie wtedy”.

    Wszystkie uczucia są ważne, wszystkie emocje są potrzebne, bez nich nie ma równowagi, homeostazy, a to jej brak powoduje wszelkie zawirowania.

    Autorka znakomicie żongluje zeznaniami, ukazuje jak wydajemy sądy bez prób zgłębienia tematu, żądając zadośćuczynienia krzywd, często wyobrażonych. Jak rozciągamy pojęcie moralności nie dostrzegając tego, kim się staliśmy.

    Mogłabym tak długo pisać i pisać... Jednak czy Raszo jest winny, wedle majestatu prawa, oraz co i dlaczego się wydarzyło, dowiecie się z treści, bardzo dobrej, choć nie nowej, powieści Grozdany Olujić.


Nie budź śpiących psów — Grozdana Olujić

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania: 1968
Liczba stron: 205
Kategoria: literatura piękna
Przekład: Maria Krukowska

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...