Brulion — Malwina Ferenz

Zdjęcie książki Malwiny Ferenz - Brulion. Książka leży na drewnianym stole, na rycinie ze starym Wrocławiem. Wokół stoją stare książki, leżą gadżety jesienne; suszone kwiaty. Zdjęcie ma żółtą poświatę.

Okładka „Brulionu” Malwiny Ferenz kłamie zapowiadając jedynie trzepot motylich skrzydeł, tych co ponoć miłość lokalizują w brzuchu. Dlatego też pewnie powoduje rozczarowania u czytelniczek nastawionych na romans z „jakimś tam” tłem historycznym. Na szczęście są i czytelniczki, które lubią takie rozczarowania, 
jak ja.

Brulion — Malwina Ferenz 


Głównym bohaterem, jak również nie do końca słusznie, informuje zarys fabuły umieszczony na ostatniej stronie okładki jest Moritz Stille, który przyjeżdża do Breslau w marcu 1936 roku jako korespondent szwajcarskiej gazety.
Stille wcale nie jest „stille”. Moritz to człowiek zaznaczający swoją obecność, doskonały obserwator i... gaduła-uwodziciel. Wpada mu w oko Ingrid Beaucourt, sekretarka zastępcy wrocławskiego gestapo. Piękna i tajemnicza. Mamy zatem parę i mamy uczucie. Jednak wątek romansowy stanowi jedynie pretekst, możliwość, do opowiedzenia historii w założony sposób. Tak naprawdę Malwina Ferenz stworzyła opowieść, której głównym bohaterem jest... miasto. Wrocław chrzęści nam pod stopami, w uszach dźwięczy muzyka w akompaniamencie gwaru rozmów.
Breslau smakuje i pachnie. Ale nie jest jedynie ładną, trójwymiarową pocztówką.
Spowija je mgła, która im bliżej wybuchu II wojny światowej, tym gęstsza.
Wychodzi z niej wszystko co nieludzkie.
Malwina Ferenz konstruuje bardzo plastyczne opisy, kilkoma zdaniami potrafi przedstawić zdarzenie w taki sposób, że się je zobaczy, usłyszy i poczuje za sprawą znakomitych, głębokich metafor.

„Na Neue Schweidnitzerstrasse po obu stronach ulicy kłębił się dziki tłum. Ludzie stali przyklejeni do siebie, falowali jak powierzchnia jeziora, gięli się jak delikatne trawy pod wpływem wiatru i krzyczeli. Wrzask był ogłuszający. Wydawało się, że podmuch powietrza z taką siłą wypychanego z płuc dociera do rozwieszonych flag Trzeciej Rzeszy i dodatkowo je porusza, przez co powiewały jeszcze mocniej. Każdy, od najmniejszego gnojka, po leciwego staruszka trzymał sztywno wyciągniętą w górę rękę, co sprawiało wrażenie, jakby Führer przejeżdżał między szpalerem żywych mieczy”.

Szczególną uwagę autorka kładzie na listopad 1938 roku i być może dlatego książka czytana w rocznicę Nocy kryształowej (noc z 9 na 10 listopada 1938 roku) wypada
tak głośno i przejmująco. Być może, ponieważ ciężar wydarzeń czerpie swą moc
z warsztatu pisarki.
„Brulion” to także zapis konfrontacji cwaniackiej młodości z miażdżącą machiną nazizmu, z rodzącym się poczuciem bezradności i strachu.
Puenty dotyczące rzeczywistości bohaterów powieści można przenieść do naszej.
Do cichej obojętności, do odwracania się plecami do sytuacji politycznej z nadzieją,
że może wszystko ucichnie. W tym zakresie „Brulion” jest lustrem dzisiaj i dlatego kłuje podczas czytania mocniej.
Praca, którą wykonała autorka zbierając materiał źródłowy jest również godna uznania. Ponadto konstrukcja powieści, wykorzystanie motywu pamiętnika, by móc pokazać więcej w zakresie emocji, odczuwania wydarzeń z punktu widzenia jednego człowieka, jest w tym przypadku bardzo dobrym wyborem. Nadaje faktom historycznym ludzkiego wymiaru i sprawia, że trafia do czytelnika głębiej, o ile ten mu na to pozwoli.

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 07.04.2021 r.
Liczba stron: 426
Kategoria: powieść historyczna

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...