#38 Ci inni za murem - Marta Kruczek


#72 Ci inni za murem - Marta Kruczek - recenzja - czy warto przeczytać?

Cenię wysoko polskich autorów, więc kiedy pojawia się możliwość przeczytania debiutu, to z niej korzystam.  Zgłosiłam się, więc jako recenzent książki Marty Kruczek "Ci inni za murem".

Bohaterką powieści jest Mila - młoda dziewczyna,  która wraz z chłopakiem i parą przyjaciół odwiedza miasto, zamieszkiwane przez współczesnych zombie. Miasto otoczono murem i uczyniono z niego swoisty park rozrywki dla "normalnych" ludzi. Zombie z historii stworzonej przez autorkę, różnią się od tych znanych nam - niezbyt mądrych, jedzących mózgi, poruszających się bardzo wolno potworów. To ludzie, którzy wieczorem zmieniają się w bardzo szybkie i bardzo silne maszyny do zabijania. Ze swojej przemiany jednak nic nie pamiętają. Od świtu do zmroku prowadzą normalne życie, mają sklepy, restauracje i obsługują turystów, których w ich mieście nie brakuje. Dla odróżnienia ich od "normalnych" noszą czerwoną przepaskę na ramieniu.
Pomysł świeży i naprawdę dobry - okładka kojarząca się jednoznacznie.
Do tego autorka z drapieżnika zrobiła ofiarę, która jest oglądana niczym zwierzę w zoo lub cyrku, ponieważ wieczorami odbywają się pokazy ich morderczej siły dla przyjezdnych. 

Na tym koniec pozytywów - niestety. 
Wyobraźcie sobie wielki balon do którego wrzucacie kostki z pomysłami, napełniacie go powietrzem i wstrząsacie. Kostki uderzają o siebie, aż balon pęka, powietrze ucieka, a zniszczone kostki wypadają i już do niczego się nie nadają. 

Pierwszym chyba błędem było - bo tak to nazwę, zastosowanie narracji w osobie pierwszej, co jest niestety bardzo trudną sztuką - i w przypadku tej pozycji jeszcze bardziej ją strywializowało. 
Do tego ciekawego pomysłu autorka dołożyła miłostki, o których jako nastolatka czytałam w Bravo Girl i traktowałam je jako abstrakcję, zdrady jak z paradokumentów serwowanych przez Polsat i kryminał... niestety. Sama bohaterka plecie coś od rzeczy i stale kocha "swojego mężczyznę", to widzi w nim przestępcę, by za chwilę znów rzucić mu się w ramiona.
Rozumiem, że istnieją takie infantylne kobiety, ale po co o nich pisać? Wszystkiego za dużo, wszystko zbyt - ładnie to nazwę - proste.
Pomysłów upchniętych na niespełna 200 stronach wystarczyłoby na całą serię.

Naprawdę nie lubię źle pisać o książkach, ani autorach. W każdej szukam jakiejś wartości, bo podobno nie ma złych książek... Szukałam na każdej stronie przedmiotu zachwytów pozostałych czytelników, ale niestety nie znalazłam.
To mogła być dobra książka, ale w moim odczuciu nią nie jest.

Nie chcę by autorka poczuła się dotknięta, czy urażona. Gdy patrzę na opinie jakie ta pozycja zdobywa - to sądzę, że znalazła grono odbiorców. Jednak do mnie niestety nie trafiła. Może mój wiek nie pozwala na zrozumienie intencji autorki i jestem w tej kwestii ograniczona. Może powinnam uderzyć się w pierś, tak po prostu...
Życzę Jej naprawdę jak najlepiej! Aby wyciągała trafne wnioski i napisała nie jedną, a wiele dobrych książek, które przeczytam i z przyjemnością postawię w swojej biblioteczce, bo ani pomysłów, ani lekkości pióra nie można jej odmówić.
3/10.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorce  - Marcie Kruczek.


Wydawnictwo: Wydawnictwo Poligraf

Data wydania: 12. marca 2019
Liczba stron: 196
Kategoria:
fantastyka, fantasy, science fiction


2 komentarze:

  1. Już myślałam, że z chęcią sięgnę po tę książkę :/, odpuszczę sobie, żeby nie zrazić się do polskich autorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że po tak długim czasie - nie widziałam komentarza - jest tyle dobrych książek i napisanych prostym i plastycznym językiem, że moim zdaniem nie warto czytać tej. Choć widzę, że i pochlebne opinie zbiera.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...