#31 Dziedzictwo - Sybille Bedford


#67 Dziedzictwo - Sybille Bedford - czy warto przeczytać?


Lubię czytać powieści klasyczne, fundować sobie podróż w czasie. Zobaczyć, poczuć jak kiedyś się żyło, posmakować słów spisanych kiedyś. Wydawnictwo Zysk i S-ka wydaje powieści klasyczne z należną im nutą elegancji, a trzymanie tak oprawionej powieści to czysta przyjemność.
Sybille Bedford to niemiecka pisarka, która pisała po angielsku. Znała się z Tomaszem Mannem, Arnoldem Zweigiem i małżeństwem Huxleyów - jako nastolatka mieszkała blisko Aldousa.
Zmarła w 2006 roku. 


"Dziedzictwo" jest jej drugim utworem literackim, a pierwszą powieścią - w części autobiograficzną.
Bedford opisuje losy dwóch rodów na przełomie XIX i XX wieku żyjących w Cesarstwie Niemieckim. Merzowie to żydowska burżuazja, a Feldenowie katoliccy arystokraci, których światy łączy zawarcie małżeństwa.
Kajzerowskie Niemcy były wtedy podzielone nie tylko z uwagi na różnice gospodarcze,
ale i religijne, dlatego ta powieść to doskonały obraz ówczesnego świata. Cesarz był obecny w życiu każdego, sprawował pieczę i kontrolę nad ludnością za pomocą prasy. 


Merzów nie interesowało nic, co wykraczało poza ich życie prywatne. Kiedy inni zachłystywali się wszechobecną sztuką, oni kazali dodatkowo watować swoje meble, czy też instalować dzwonki elektryczne w pokojach. Niechętnie opuszczali dom (nie chodzili na spacery, ani nie uprawiali żadnych sportów), a kiedy już musieli to zrobić, to podróżowali prywatnym wagonem sypialnianym, z zabraną z domu pościelą. Przebierali się w falbany, potrzebowali także asysty służących w prawie wszystkich czynnościach.

Feldenowie natomiast interesowali się sztuką, ale użytkową taką jak architektura, czy ogrodnictwo. 
Wzdrygali się na myśl o teoriach zarządzania, ale teorie akustyki były im bliskie. 


"Grali na instrumentach jak rzemieślnicy, 
a przedmioty użytkowe wykonywali jak artyści".

Jako solidna i głęboko katolicka rodzina - niewielu z Feldenów przyjęło stan kapłański,
a jako największy "dopust boży" uważali rewolucję francuską, a tej przemysłowej zdawali się nie zauważać.

Przy wyborze żon kierowali się urodą, ale nie zdarzało się, aby ktoś z tak znamienitego rodu wybrał kobietę spoza arystokracji katolickiej... 
Do czasu kiedy Juliusz von Felden zawarł związek małżeński z Melanią Merz. 

"Melania miała dwadzieścia lat. Nigdy nie zadawała pytań i wierzyła we wszystko,
w co jej wierzyć kazano: że jej dom jest najlepszym z domów, że ma cudowne życie,
a jeżeli czasem wydaje się ono niezbyt ciekawe, a nawet nieco smutne, to zapewne dlatego, że takie właśnie bywa cudowne, bezkonfliktowe życie".
 
Dwie kompletnie różne rodziny, dodatkowo poróżnione wyznaniem, wiążą się ze sobą,
co pociąga za sobą masę zdarzeń. Znany schemat, jednak przedstawiony w sposób rzeczywisty, i niejednokrotnie przezabawny, niepozbawiony jednak dramatów i... tragedii. Od szkoły wojskowej i następstw ucieczki z niej, przez istną komedię z szympansami w roli głównej, po intrygę i śmierć. Autorka ukazała też prawdę na temat życia w wierze, jak łatwo można było - już wtedy - żonglować wyznaniem.
Opisała realny świat bez tej poetyckiej nuty nostalgii.



"Wiek impresjonistów był bowiem jeszcze okresem pompy i namaszczenia, mebli mahoniowych, kuchni w piwnicach, stiukowych sufitów i miękkich, grubo wypchanych foteli; wiekiem, który wielbił stare, złośliwe kobiety i chytrych bankierów; kiedy bawiono się w ogromnych, kolumnowych, wulgarnych salach i każdy, kto nie był sportowcem albo młodym lub bardzo ubogim człowiekiem, zasiadał trzy razy dziennie na sztywnym krześle przy wielkim stole, by spędzić kilka godzin, spożywając bardzo niezdrowy, bardzo treściwy i bardzo tuczący posiłek".

Sybille Bedford nie oszczędziła nikogo - no prawie nikogo, odarła z masek wszystkie warstwy społeczne.
Losy bogaczy żyjących na kredyt czyta się bardzo miło, płynnie i z uśmiechem na ustach, mimo braku ciągłości zdarzeń - zaburzonej chronologii.
Choć treść dotyczy odległych nam czasów, to nasuwa się jeden główny wniosek - nie zmieniliśmy się jako ludzie, nic, a nic. Choć na co dzień wszem i wobec ogłaszamy,
jak to chcemy wzbijać się na wyższe stany świadomości...

Cieszę się, że mogłam zapoznać się z tak wysmakowaną literaturą.
7/10.

Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.


Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Data wydania: 28. maja 2019
Liczba stron: 416
Kategoria: literatura piękna

Tłumaczenie: Mira Michałowska





2 komentarze:

  1. w końcu tu dotarłam! :) piękne zdjęcie - zresztą jak zawsze ;)
    książka brzmi bardzo ciekawie, lubię takie powieści... może też kiedyś sama po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, że po tak długim czasie, ale jak widać technologia od dawna mnie nie lubi - i nie pokazywały mi się żadne komentarze! A dziś nagle pojawiły się wszystkie :D Myślę, że od czasu do czasu warto sięgnąć po coś klasycznego choćby po to żeby zobaczyć jak się kiedyś pisało, albo żyło :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...