Gdy ucichną miasta - Katarzyna M. Jurkowska

Gdy ucichną miasta - Katarzyna M. Jurkowska
Dzień, jak każdy inny. Nic nie zwiastuje tego, co ma się za chwilę wydarzyć. A wydarzy się wiele. Świat, który znamy przestanie istnieć. Ula, główna bohaterka „Gdy ucichną miasta” w momencie zakończenia naszej mozolnej codzienności ma 15 lat i jest w szkole. Rozpoczyna się wojna i panuje totalna dezorientacja. Ula ma jednak szczęście, bo jej rodzice z racji wykonywania zawodów, w takich wypadkach uprzywilejowanych, tata jest wojskowym, umiejętnie organizują ewakuację swojej rodziny. We wszechświecie wszystko dąży jednak do równowagi i szczęście Uli, równoważy pech.
Bohaterka będzie musiała odnaleźć się w nowej rzeczywistości, dostosować się żeby przeżyć, ale i odkryć: kim jest, bo ktoś Ulę zmienił.

Od czasu do czasu lubię przeczytać książkę, która pokazuje, że najgorsze dopiero przed nami. Wspomnę też, że lubię science fiction.
Brawo dla Autorki za trochę ironiczny ton wypowiedzi, za wytykanie nam ignorancji, zapadnięcia się niejako w wirtualny świat i nieumiejętność postrzegania życia tak po prostu, po ludzku. Nic się nam nie chce, czasem nawet wstać z krzesła, najlepiej żeby było obrotowe, samojezdne, i myślące za pasażera. Koncentrujemy się na rzeczach mało ważnych, kiedy obok ktoś składa bombę, czym ona by faktycznie nie była. 

Plus również za orientację w świecie i wizję, do której realizacji nieuchronnie zmierzamy. Jednak po książce dotykającej problematyki modyfikacji DNA, która nas i tak czeka, ponieważ po nic nie mapowaliśmy ludzkiego genomu, oczekuję by mi opowiedziała jak do tego doszło. Choćby w uproszczonej wersji, ale jednak nawiązującej do naukowej.
Mnie, może dlatego, że jestem po prostu zbyt dorosła na tę lekturę, interesowało jak dochodziło do kolejnych zmian w organizmie Ulki. Jakim cudem to wszystko postępowało? Skąd te kolejne zmiany? Są wprowadzone wstawki dotyczące twórcy C-71 i C-72, ale samego procesu powstania tego cuda nie zauważyłam.

Poprzez ciągłe dokładanie wydarzeń, czułam się trochę jak na jarmarku, wszystko kolorowe i hałaśliwe, i do tego stale się obraca.
Według mnie, Autorka wpadła w sidła mody na ciągłe zaskakiwanie czytelnika, a może jak wspomniałam wcześniej, to książka dla młodzieży, gdzie liczą się tak naprawdę relacje między ludzkie, emocje i dorastanie - a nie naukowe umocowanie.
Raził mnie również przeskok o trzy lata do przodu, mnie by bardziej interesowała adaptacja Ulki i jej nowych znajomych w nowej rzeczywistości. Chyba (?) powinni się załamywać, zmieniać, hardzieć, albo odpadać jako słabsi.
Mało tła, ale zdań wiele. 

Przeczytałam w jedno popołudnie, nie dlatego, że tak przepadłam w fabule...
Tam, jak już wspomniałam, jest wiele zdań, które krążą wokół tego samego problemu, dodając książce objętości.
Nie jestem żadnym znawcą, jednak od samego początku nasuwała mi się myśl, że przydałby się dobry redaktor, który by tę historię usystematyzował.

Miała, chyba być to opowieść w stylu amerykańskim, czyli: patos, wybuchy, modyfikacje genetyczne i walki, ale w polskich warunkach, no i wyszło trochę (jak dla mnie) karykaturalnie. Niestety.

Wydawnictwo: FABRYKA DYGRESJI
Data wydania: 12 listopada 2019
Liczba stron: 460
Kategoria: fantasy, science fiction, fantastyka

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...