To co z tym blogiem?

You miss me?,

aż by się chciało zapytać.


Nie było mnie parę dni z powodu braku zrozumienia. Samej siebie.
Skończyła mi się ważność domeny, a dzięki pewnej bardzo życzliwej osobie mój blożek na typowo blogspotowej nazwie funkcjonować już nie będzie, bo został zgłoszony jako spam.
I tak, nie da się z tym już nic zrobić.

Kiedy zakładałam blog dotyczący tematyki książkowej nie wróżyłam mu długiej żywotności.

Dlaczego?

Przez moją głowę przechodzą tornada pomysłów. Kręcą się wszystkie razem w spirali i jedne drugie zastępują, by same mogły nigdy nie zaistnieć. Rozpoczynam coś, a potem porzucam.

A na pytanie dlaczego?, wzruszam ramionami.

Blog przetrwał rok - rok ważności domeny. Kiedy zniknął to czegoś mi brakowało. Bo pisać chciałam, a nie miałam gdzie. A kiedy miałam, to mi się nie chciało.
To teraz nie mam wyjścia... :)

Bookstagram mi się przejadł. Jakby, jakimś cudem, ktoś nie wiedział co to takiego, to takie miejsce dla książkoholików na instagramie.
Wszyscy czytamy, w większości te same książki, i spieramy się o to, kto dostrzegł głębię i kto ma rację. Bo prawda może być only one. Moja.

Doszłam do tego momentu, że poczułam wstręt do książek, które wyłażą mi już zewsząd. Z poczty, z internetu, z dyskontów, z radia itd. Kompletnie mnie nie interesuje czy zachwalana książka jest taka dobra jak piszą i nie chcę tego sprawdzać.

Za to znalazłam nowe hobby!

Czytam opinie o książkach, które czytałam i to są dopiero emocje! Naprawdę!
Jakie fascynujące(!) jest to, co różni ludzie widzą w tych samych literach!

Przykłady

1. W pewnej książce jedna z głównych bohaterek nie chce mieć dzieci. Oddaje się pracy zawodowej związanej z przyjmowaniem porodów, a że są to czasy nam odległe, to krew płynie wartkim strumieniem i porody często kończą się śmiercią matki lub dziecka.
No i ta bohaterka ewoluuje. Pod koniec książki, kiedy się zakochuje, zmienia zdanie i postanawia, że będzie miała jednak te dzieci.
Cała fabuła krąży wokół umiejętności radzenia sobie ze stratą, opowiada również o tym, że każdy widzi wszystko na swój sposób i tylko fragment całości. A do tego wszystko jest zawieszone na gawędziarskiej i przyjemnej chmurce, takiej trochę magicznej opowieści.
Ale do brzegu.
Większość czytelników widzi piękną opowieść, zachwyca się językiem, baśniowością. Kilku krzyczy, że to pusta historia w roślinnych ornamentach, a jedna opinia rozkłada mnie na łopatki, bo to... podobno historia o tym, że każda kobieta MUSI rodzić dzieci...
Przecieram oczy trzykrotnie i czytam kolejny raz. Tak. Dobrze przeczytałam.

Idźmy dalej.

2. Niedawno czytałam książkę o małym, klaustrofobicznym wręcz, miasteczku, w którym mieszkańcy nie mają żadnych rozrywek poza pewnym sportem i związaną z nim drużyną. Wydarza się tam rzecz straszna, dochodzi do przemocy seksualnej.
Narrator jest ponad historią. Opowiada ją i zadaje pytania, na które ja - jako czytelnik - byłam zmuszona odpowiadać sama.
Język jest prosty, bez lirycznych prób opowiedzenia dramatu.
Do mnie to przemawia i zastanawiam się nad sobą.
A ktoś pisze, że nie życzy sobie, żeby jakikolwiek mężczyzna, kiedykolwiek pisał o tym, co czuje kobieta...
I znowu czytam kilka razy, bo nie wiem, w którym miejscu ten mężczyzna napisał, co ofiara czuła. Są tam jej zachowania, są zachowania innych i ich następstwa, ale nie zauważyłam ani oczywistego komentarza Autora ani opisu tych uczuć.
A czytałyśmy tę samą książkę.

3. No, ale ok. Myślę: zajrzę do krytyków.
No i zaglądam. Do dwóch. Czytam opinie o książce, którą akurat wzięłam na tapet. Zgadzają się w jednej kwestii, że Autor ma wręcz nieprawdopodobny warsztat pisarski.
I obydwaj piszą o pytaniach jakie ten Autor stawia. Bo stawia ich w tej książce multum.

Jeden krytyk pisze, że nie ma co o tej książce za wiele pisać, bo poza postawieniem pytań Autor nie napisał nic więcej. Pytał, pytał i nie odpowiedział na żadne z tych swoich pytań. Może nie znał odpowiedzi, kto go tam wie?

Drugi krytyk pisze, że Autor odniósł sukces, bo odpowiada na postawione przez siebie pytania od razu i nad niczym w jego książce myśleć nie trzeba... I dlatego ludziom się podoba.

To są te odpowiedzi, co tak ich szukali, czy ich nie ma?

Nie powinnam zabierać głosu, ale skoro to mój tekst, to mogę sama sobie odpowiedzieć. Obydwaj mają rację.

Autor stawia wiele pytań, w obszernej książce, głównie dotyczą szeroko pojętego zła, ale nie daje odpowiedzi wprost. One są pomiędzy zdaniami, ale dla każdego czytelnika odpowiedzi będą (zapewne) inne.

Znowu odbiłam gdzieś w bok od tematu, który podjęłam.

Czyli: co tam z moim blogiem?

Jest i będzie.
Poopowiadam trochę o tym, co czytałam, ale w innej formie.
Nie czytam już książek, które mnie nudzą i które mi nie odpowiadają, dlatego wielkiego marudzenia raczej już nie będzie. Odkładam takie książki i szukam im nowego domu.

Będą też inne teksty, może się czegoś nauczę, oprócz czytania robię przecież też inne rzeczy.

Zróbcie sobie kawę, herbatę czy na co macie ochotę i poczytajcie opinie o książkach, które znacie!

To jest naprawdę niezwykłe, jak bardzo się różnimy!


6 komentarzy:

  1. Bardzo dobre podejście kochana. Czekam zatem na nową odsłonę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki to życie, ale w tym życie jest też wiele miejsca na inne treści, czy pasje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, mam ich kilka, tych zainteresowań, poopowiadam zatem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, cały czas mnie to zadziwia, na ile sposobów może być interpretowana jedna książka, jak różne są jej odbiory... Ważne, żeby swoje zdanie umieć uzasadnić ;)
    Też się przez chwilę zastanawiałam czy pisanie na blogu ma sens - w końcu niewiele osób go odwiedza, ale z drugiej strony jakoś lubię pisać te swoje recenzje, dobrze mi się w taki sposób podsumowuje książkę. Więc też piszę, głównie dla siebie ;p a co tam, mój blog, mogę robić co chcę ;)
    A co do książek i nowości, to cóż.. ciągle nie umiem ograniczyć swojego chciejstwa... Może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ochotę coś zmienić, pisać kompletnie inaczej. Pewnie to z czasem zrobię, skoro i tak niewiele osób tu zagląda :D Biorę niektóre nowości, skoro mogę, ale niewiele. Poczucie obowiązku by mnie wykończyło, ja nie umiem przyjąć książki i odłożyć jej na pół roku na półkę. Taki typ.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...