Wstrętne zimno - Abominacja - Dan Simmons

Gdyby ktoś zaproponował mi dziesięć książek różnych autorów lub jedną książkę Dana Simmonsa to zawsze wybiorę Simmonsa.

Nie wiem dlaczego. Jest „coś” w Jego pisaniu, stylu, co lubię, nawet kiedy książka mnie nie zachwyca. Do tej pory zawiedziona byłam raz, nieszczęsnym „Zimowym nawiedzeniem” , które przypominało mi jakiś konspekt, a nie pełnoprawną powieść.  

Wstrętne zimno - Abominacja - Dan Simmons

Abominacja - Dan Simmons

Głównym bohaterem i narratorem „Abominacji” jest Jacob „Jake” Perry, a Dan Simmons zebrał jego wspomnienia z wyprawy na Mount Everest, która odbyła się po nie tak dawnym zaginięciu George'a Mallory'ego i Andrew „Sandy'ego” Irvine'a (polecam o niej poczytać i sprawdzić jak Autor obudował fakty fikcją). 

W tym samym czasie w Himalajach zaginął syn pewnej bogatej kobiety, która przekazała środki finansowe na wyprawę poszukiwawczą. Trzech mężczyzn (w tym oczywiście narrator) wyrusza ku „siedzibie śniegu” nie wiedząc, że ktoś lub coś podążą ich śladem i nie ma dobrych zamiarów.
Pierwsze 130 stron „Abominacji” połknęłam od razu. Była niewiadoma, był klimat, było nawiązanie do „Terroru” (który jest dla mnie wyjątkową powieścią) oraz parę dość zabawnych, jak na moje poczucie humoru, wstawek.

Wstrętne zimno - Abominacja - Dan Simmons

Gdy dotarłam do momentu przygotowań do wyprawy na „dach świata” i zaczęłam czytać o ekwipunku, który bohaterowie zamierzali ze sobą wziąć i całej historii zmian jakie zaszły w jakości sprzętu od pamiętnej wyprawy „Mallory'ego i Irvine'a”, książkę odłożyłam na dwa dni, pochłonęło mnie życie, nie nuda, a już wiedziałam, że czeka mnie gęsto tkany gobelin zdarzeń.
Kiedy zasiadłam do czytania o samej wspinaczce okazało się, że minęłam połowę książki i nawet tego nie zauważyłam.
Dla mnie to było fajne przeżycie, mroczne i trudne. Czułam się jakbym się z tą ekipą wspinała. Ja lubię książki przygodowe, pełne szczegółów, detali, które pozwalają mi się w danym miejscu praktycznie znaleźć i to nie tylko geograficznie, ale w opisywanym przez Autora czasie. Tutaj tak było.
Ale potem niestety wkroczyła sensacja w dość tanim wydaniu, niczym kadry z filmu z Jason'em Statham'em. Działy się rzeczy dziwne. Mało spójne, niestety (znowu niestety).

Jakby Dan Simmons nie mógł się zdecydować czy chce napisać książkę zbliżoną klimatem do „Terroru” czy może „Trupiej otuchy” i wyszła z tego mało satysfakcjonująca mieszanka, która dla mnie była dość karykaturalna, ale... chociaż zdrowo się pośmiałam. Nie czuję, że „zmarnowałam czas” bo od dawna do czytania się nie zmuszam.

Nie jestem też zawiedziona, jestem zdziwiona! Możliwości jakie dają te tajemnicze tereny, szczyt, na który ludzie wspinają się dlatego, że tam stoi, często przypłacając to życiem, rejony gdzie od wieków szuka się istoty wiążącej człowieka z naturą, zostały przez Autora zduszone. Jakby chciał za wszelką cenę dołożyć tej „akcji”, której podobno współczesny czytelnik szuka. Pewnie bardziej by mnie przekonał ten „krwiożerczy pingwin”, o którym (z przymrużeniem oka) Autor w powieści wspomina.

Dan Simmons jest dla mnie mistrzem przeplatania faktów z fikcją, wiązania ich mitami i smaczkami z szeroko pojętej sztuki. Potrafi w najbardziej fantastycznej historii stworzyć namacalny realizm i tu, w części sprzed sensacji, mu się to znowu udało. Materiał źródłowy, który do tej powieści zgromadził musiał być ogromny. Ilość informacji, które podaje i przeplata własnymi wyobrażeniami może przytłoczyć kogoś, kto nie pała miłością do detali, ja jednak tę umiejętność najbardziej w Jego pisaniu cenię. W „Abominacji” oddał głos Jacob'owi „Jake'owi” Perry'emu w taki sposób, że jestem skłonna uwierzyć, że bohater jest jednocześnie autorem.

„Moje oczy są głodniejsze niż żołądek”, podczas czytania nakarmiłam je widokami, których nigdy osobiście nie doświadczę, a nadmiar kalorii spaliłam przy wspinaczce i salwie... śmiechu.
Zawsze będę polecała książki Dana Simmonsa, nawet wtedy, kiedy nie bardzo wiem... o co mu chodziło.

Wstrętne zimno - Abominacja - Dan Simmons



Wydawnictwo: VESPER
Data wydania: 17 czerwca 2020
Ilość stron: 644
Tłumaczenie: Janusz Ochab

4 komentarze:

  1. Świetna recenzja, ale nie jestem do końca przekonana, czy odnalazła bym się w tej książce. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, te pierwsze zdjęcie (grafika?) rewelacyjne! Wow, wow, wow!
    Książkę już Ci pisałam, że będę czytać, ale przynajmniej będę miała na uwadze, że jakby co, to warto dać autorowi drugą szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to fotomontaż. Dziękuję! Dać drugą szansę i nie czytać „Zimowego nawiedzenia” :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...