Rodzina? - Mur duchów - Sarah Moss

Sarah Moss to angielska pisarka i nauczycielka akademicka. Była nominowana do Women’s Prize for Fiction, RSL Ondaatje Prize czy Wellcome Book Prize. Jest autorką siedmiu powieści, m. in. „Nocnego czuwania” i „Między falami”, które również przeczytałam.

Pisarka, w tych trzech powieściach (w „Murze duchów” również), bierze na tapet rodzinę, wskazuje w niej przypisany podział ról rodziców (z uwagi na płeć), przedstawia rodzicielstwo z wszystkimi jego blaskami i cieniami. „Nocne czuwanie” to codzienność widziana oczami matki, która próbuje być aktywna zawodowo i jednocześnie zajmować się dziećmi, kiedy mąż zdaje się nie zwracać uwagi na przytłaczające kobietę obowiązki. „Między falami” to z kolei rodzina widziana oczami ojca chorej dziewczynki, który zajmuje się domem, a żona oddaje się pracy zawodowej, treść pełna „niewypowiadanego” niepokoju.
Obie te powieści (poniekąd) ze sobą korespondują, uzupełniają się, postaci nawet się powtarzają, ale jako tło do roztaczanej opowieści. Książki pełne są nawiązań do historii, ponieważ każda z głównych postaci pisze pracę naukową.
Widzimy jak to, co było wpływa na obecne pokolenie i jak nadal nas kształtuje, bo choć staramy się być nowocześni i otwarci, to niektóre ze stereotypów są tak głęboko zakorzenione w naszej kulturze, że chyba nie da się ich w pełni wyplenić.
 
Mur duchów - Sarah Moss


Mur duchów - Sarah Moss


Powieści Sarah Moss wyróżniają się dość „senną” narracją. Pisarka nie szokuje zwrotami akcji, przemianą bohaterów czy nietypowymi zdarzeniami. Opisywane przez nią dni, zwykle, nie różnią się niczym od naszych. Jej bohaterowie są złożeni przede wszystkim z emocji, które będziemy z nimi współdzielić w zależności od tego, jak bliska nam jest przedstawiana sytuacja.

„Mur duchów” to najnowsza i najmniejsza objętościowo powieść z trzech przeze mnie wymienionych. Tym razem przedstawiana rodzina już nie tylko boryka się z krzywdzącym podziałem ról, który ją uwiera - tę rodzinę trawi choroba, choroba zwaną przemocą domową.

Silvie nosząca imię po starożytnej bogini brytyjskiej (Suleviae), jest główną bohaterką tej mikropowieści, a miejscem wydarzeń staje się obóz antropologiczny, który ma symulować życie w epoce żelaza, a na który rodzina trafia z powodu zainteresowań ojca. Uczestnicy próbują zasmakować życia bez luksusów, próbują żyć jak mieszkańcy Nortumbrii.
Z naukowego eksperymentu, który można by było potraktować jako zabawę, wyłania się jednak obraz domu, w którym dwie kobiety są podległe brutalnemu w słowie i czynie samcowi, a pozostali uczestnicy obozu chyba nie chcą widzieć tego, co tak naprawdę ma miejsce. Najważniejszy jest rytuał, choćby miał kogoś kosztować życie.

Autorka ponownie łączy współczesną opowieść z przeszłością, z historią ludzkości, ale w inny sposób, który, według mnie, nadaje jej większej płynności.

Z trzech książek Sarah Moss, które przeczytałam ta trafia do mnie najbardziej. Nie bez znaczenia są moje doświadczenia, również te zawodowe.
Ta krótka powieść przedstawia obraz przemocy wszelakiej i wszelakich uprzedzeń (!). Widzimy jak ofiary przywiązane do ojca sadysty potrafią wytłumaczyć każde z jego zachowań i obwinić siebie.
Ja rozumiem. Rozumiem to ciągłe wypowiadanie słowa „przepraszam”, zupełnie jak odruch bezwarunkowy.

„Zimny nurt obmywał mi nogi, spłukując częściowo ból. Wyobrażałam sobie, że wstyd odpływa niczym krew, najpierw strużką wśród roślinności, zwijając się i migocząc jak dym, ale po chwili rozpuszcza się i blednie, aż wreszcie przestaje być widoczny, choć wiesz, że nigdy nie zniknieƒ”.

Pisarka wiele mówi również niedopowiedzeniami, umowną ciszą, kiedy matka pragnie tylko „usiąść”, czy powtarzanym przez jednego z bohaterów „eeee”. To „eeee” to z jednej strony przerywnik, który mówi o tym, że coś jest niewłaściwe, a jednocześnie jest cichym przyzwoleniem na dominację i znęcanie się nad rodziną.

„Mur duchów” ma zaledwie 158 stron, a jednak czuję, że zostawił mnie z przemyśleniami na długo. Wiele jest w nim symboliki, jak choćby kruk, który pojawił się również w „Między falami”. Widzimy jak powrót do minionych czasów nie przybliża nas do natury, a jedynie obnaża skłonność do przemocy i poniżania słabszego, i jak wiele w nas jeszcze niemej akceptacji na jej przejawy.
Kilka dni po lekturze nadal mnie jakoś wewnętrznie drapie. Fikcja, która często bywa codziennością, zbyt często.

Mur duchów - Sarah Moss


Data wydania: 29 lipca 2020
Liczba stron: 158

literatura piękna
Tłumaczenie: Paulina Surniak

2 komentarze:

  1. Dobrze, że książka skłania do przemyśleń, ale nie jest to mój gatunek czytelniczy. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogromnie mnie ta książka ciekawi - brzmi jak coś, co może mi mocno przypaść do gustu!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...