#13 Mam na imię Jutro - Damian Dibben




Mam na imię Jutro - Damian Dibben - recenzja - czy warto przeczytać?



"Pewnego dnia gdzieś osiądziemy. Pewnego dnia znajdziemy dom", obiecywał zawsze mój pan. Nigdy nam się to nie udało. Nie mam domu. To on był moim domem.

"Wysoki las o północy, sztywny pergamin, szept sosnowej żywicy" - tak dla Jutra pachnie jego pan.
Jutro to pies niezwykły nie tylko dlatego, że ma 217 lat, z czego 127 spędził na czekaniu na swojego zagubionego pana - to pies, który przemówił głosem wszystkich psów.
Codziennie przez 127 lat siedzi na schodach katedry i czeka - bo tam widział swojego opiekuna po raz ostatni. 


"To niezwykłe, jak całe dziesięciolecia mogą mijać jakby we śnie, jak jedna godzina może trwać niczym sto lat, a sto lat niczym jedna godzina".

Narracja jest prowadzona w osobie pierwszej właśnie - przez tego magicznego czworonoga, ramy czasowe są bardzo szerokie - rzeczywistość jest przeplatana wspomnieniami,
a do tego pan i jego pies żyją bardzo długo.
Jutro po wielu latach czekania jest już bardzo blisko odnalezienia swojego opiekuna, podąża śladem jego zapachu w towarzystwie kundelka Sporco. Jednak tym samym szlakiem podróżuje pewien zły człowiek, który również chce odnaleźć pana Jutra.
Psy mają wiele przygód, bywają na dworach, zahaczają o pola bitew, kłócą się, godzą jak prawdziwi przyjaciele. Akcja płynie powoli, opisy są szczegółowe, barokowe wręcz - niektórych czytelników może to nudzić, mnie nie nudziło, nie przeszkadzały mi również włoskie, francuskie wtrącenia - wszystko to nadawało klimat tamtych lat.

Nie mogłam jej przeczytać na raz. Dlaczego? Obecnie mam dwa psy, od dziecka miałam ich już kilka i każdego pamiętam i każdy zostanie ze mną na zawsze. To książka, która u każdego nadwrażliwego psiarza spowoduje wzruszenia, a cytatami - dla niektórych może zbyt moralizatorskimi - wytapetowałabym pokój.
"Mam na imię Jutro" ma piękna i bogatą okładkę - taką też skrywa treść.

Teraz ilekroć będę tracić cierpliwość - bo przy dwójce psów - czasem się to zdarza,
to zawsze będę pamiętać o głosie Jutra.
Polecam każdemu psiarzowi, ale nie tylko jemu - bo to książka, która jak nie zmieni czegoś w Twoim życiu, to chociaż sprawi, że się nad nim zastanowisz.

9/10

"Nie  ma sensu spalać się z powodu przeszłości. 
Nie warto bać się kłopotów, które mogą nadejść. 
Nie ma powodu, by bać się ich dzisiaj."
 
Mam na imię Jutro - Damian Dibben - recenzja - czy warto przeczytać?
 

Wydawnictwo: Albatros

Data wydania: 3 kwietnia 2019

Liczba stron: 320

Kategoria: literatura młodzieżowa

Tłumaczenie: Janusz Ochab

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...