#119 Straszne opowiadania - Karolina Dyga

 #119 Straszne opowiadania - Karolina Dyga - recenzja - czy warto przeczytać?

Od zawsze fascynujemy się tym co niewytłumaczalne, czego nie da się łatwo zrozumieć. Lubimy się bać, strach nas paraliżuje, ale i kusi. Serce przyspiesza, krew płynie szybko, pojawia się gęsia skórka i to mrowienie, które czasem bywa przyjemne. Bardzo trudno jest mnie przestraszyć obrazem, a słowem jeszcze trudniej, jednak nie jest to niemożliwe.

"Straszne opowiadania" Karoliny Dygi kuszą głównie z uwagi na dopisek, iż są oparte na faktach i ciekawą szatę graficzną, która jest prawdziwym atutem tej antologii.
Nie będę nikogo czarować, że te historyjki są w stanie kogoś przestraszyć, bo to się raczej nie zdarzy. Nie będę też snuć historii jak to mi się je wspaniale czytało, bo to nie prawda. Przeczytałam zaledwie dwa opowiadania i to mi wystarczyło, by stwierdzić, że cechuje mnie kompletnie inna wrażliwość emocjonalna i przede wszystkim językowa. 
 
Nie oczekuję po publikacjach tego rodzaju poetyckich uniesień, choć wiem już, że i takie są możliwe, niezależnie od tego w jakim gatunku tworzy autor. Z jednej strony język jest bardzo prosty, a z drugiej kompletnie odrealniony.
Jak długo żyję nie słyszałam, by tak ktoś ze sobą prowadził rozmowę, gdziekolwiek i kiedykolwiek, a z uwagi na różnorodność miejsc mojej pracy, zetknęłam się z wieloma środowiskami. I tutaj też długość mojej linii życiowej może mieć ogromne znaczenie, po prostu zbyt wiele wiosen już za mną, by mnie taka stylistyka wypowiedzi satysfakcjonowała i przy której mogłabym odpocząć.


Postaci są papierowe. Mówią coś, a ich emocje wyrażają jedynie znaki interpunkcyjne. Wokół nich dzieją się nadprzyrodzone rzeczy, demony, duchy, a napięcia i emocji ani grama. Logiki w ich poczynaniach też nie odnotowałam.
Wiem, że to debiut. Wiem, że debiuty bywają różne.
Język polski jest tak pięknym językiem, umożliwia wszystko. Nie tylko nazywanie emocji, ale ich stopniowanie. Budowanie napięcia i nie trzeba do tego wyszukanych metafor, czy obcobrzmiących słów.
Rozumiem, że komuś "szybkie czytanie" wystarcza, mi niestety nie. Choć nie miałam wielkich oczekiwań, to i tak czuję się zawiedziona.

W związku z tym, że nie przebrnęłam, ani nie wrócę też do tej lektury, powstrzymam się od oceny. 


Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak.


Wydawnictwo: ZNAK

Data wydania: 30. października 2019
Liczba stron: 320

Kategoria: literatura faktu

2 komentarze:

  1. Czytałam już wiele niezbyt pochlebnych opinii o tej książce, więc nie będę jej czytała. 😊

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...