#145 Przebierańcy i przechodnie. Opowiadania warszawskie - Piotr Wojciechowski

#145 Przebierańcy i przechodnie. Opowiadania warszawskie - Piotr Wojciechowski - recenzja - czy warto przeczytać?

Świat składa się ze słów. Człowiek składa się ze słów - z mieszanki emocji i wspomnień, które go kształtują. Pisarze tworzą swoich bohaterów często na własne podobieństwo lub kogoś, kogo dobrze znają, bo nie da się pisać fikcji, która nie zrodziła się w prawdzie, w rzeczywistości. Nie da się dobrze pisać o tym, czego się w jakiś sposób nie czuje. 

Piotr Wojciechowski w "Przebierańcach i przechodniach" nadał Warszawie osobowość, osobowość literacką. Miasto stało się narratorem historii. Świadkiem ludzkich korelacji.
To zbiór osiemnastu opowiadań, które przypominają puzzle. We wszystkich historiach pojawiają się ci sami bohaterowie, w różnych relacjach, w różnych etapach swojego życia, w różnych stanach emocjonalnych. Postaci jest dużo, wszystkie bardzo dobrze scharakteryzowane. 

W każdej z odrębnych opowieści znajdziemy fragmenty życia bohaterów, które po przeczytaniu zaczną tworzyć obraz.
Gwarantuję, że w każdym z bohaterów odnajdziemy siebie. Czasem to będzie nikłe podobieństwo, a czasem dosłowne lustro, w którym się przejrzymy.
Autor pięknie kreśli obraz żyjącego miasta, które zmienia się z epoką, porą roku, a wraz z nim zmieniają się jego mieszkańcy i ich rola - czasem przebierańcy, czasem przechodnie. Nie boi się opisywać trudnych rodzinnych relacji, częstych przemilczeń, niezrozumienia. Kreśli czasem mocno zawiłe ludzkie powiązania. 

Czułam się czasem jakbym podsłuchiwała życie zza ściany i ze zasłyszanych strzępków informacji tworzyła postaci, które z każdym nowym słowem się zmieniają, a ich prawdziwe oblicze nigdy nie zostanie przeze mnie w pełni odkryte.

Miasto wraz ze swoimi zabudowaniami, ulicami, skrzyżowaniami stale ewoluuje. Przesiąka ludzkim doświadczeniem. Każda z modyfikacji jakiej dokonujemy wiąże nas z poprzednikami i jednocześnie zapisuje fragmenty nas w pamięci dla tych, którzy przyjdą później. Ulice relacji, związków. Ulice mijanych i zapomnianych twarzy. Czasem krzyżujemy swoje losy by zostać tylko na chwilę i rozpłynąć się we mgle wspomnień. 

"Miasto bowiem jest mądre, w samym mieście gromadzi się ludzkie doświadczenie. Jeśli jakiś widok miasta zastanawia, nurtuje człowieka, jeśli w jakąś ulicę czy w podwórko chce się wejść, gdy rodzi się pomysł przebudowy lub upiększenia, poprzez miasto spotyka się człowiek z myślą tych, którzy budowali i zamieszkiwali dawniej przed nim. Miasto, o którym marzymy, o którym dyskutujemy nad planami, o którym piszemy rozprawy - ucieka nam. Kto jednak przystępuje do budowy czy przebudowy, poprzez materię miasta wchodzi w kamienno-ceglany konkret, w rzeczywistą rozmowę z nieznanymi poprzednikami, a także nadchodzącym czasem, bo sam zostanie zapomniany, a na jego fundamentach następcy postawią swoje mury".

To literatura, którą się nie tylko czyta, ale o której się myśli i do której się wraca.
Taka, która ma możliwość skłonienia czytelnika do głębszej refleksji jeżeli tylko jej na to pozwoli.


Pan Piotr Wojciechowski jest również poetą, więc czuć to w stylu wypowiedzi jakim się posługuje. Polecam czytać z uwagą, nie galopując wzrokiem, ale delektować się pięknie splecionymi słowami, które bywają głębsze niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

Za swój egzemplarz dziękuję Bibliotece Słów!



Wydawnictwo: BIBLIOTEKA SŁÓW
Data wydania: 5. grudnia 2019
Liczba stron: 272
Kategoria: literatura piękna

1 komentarz:

  1. Na tego typu lekturę muszę mieć odpowiedni nastrój, wiec będę pamiętała o tym tytule na przyszłość. 😊

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Pod lasem czytane| blog o książkach. , Blogger