#148 Próba sił - T. S. Tomson




#148 Próba sił - T. S. Tomson - recenzja - czy warto przeczytać?
"Próba sił" T. S. Tomsona wzbudza wśród czytelników publikujących swoje opinie o książkach, na instagramie, różne emocje, choć oceny samej treści książki są i tak pozytywne, co mnie tym bardziej fascynuje.

Przeczytałam już kilka książek z wydawnictwa Novae Res.

Nie o wszystkich pisałam na instagramie, czy blogu, bo nie musiałam i czasem zwyczajnie mi się nie chciało, ale nie spotkałam ani jednej, która byłaby wolna od błędów korektorskich.


Nie wspominam o nich jeżeli nie odbiera mi to przyjemności z czytania, a jak odbiera - to nie oceniam treści książki za nie, tylko jej redakcję.



Ale do czego chcę się odnieść - od jakiegoś czasu widzę różne licytacje wśród naszych nieomylnych recenzenckich głów (mam tu na myśli również siebie - bo identyfikuję się jeszcze z recenzentami) odnoszące się do szczerości ocen i wypowiedzi.

Zwyczajnie denerwuje mnie wyliczanie jednemu Autorowi publikującemu pod skrzydłami tego wydawnictwa błędów, które wynikają z niedokładnej pracy osoby zajmującej się korektą, a w przypadku drugiego Autora nie wspominanie o tym ani słowem.

To też jest forma NIESZCZEROŚCI, bo nie wierzę, że nagle przestaliśmy te błędy dostrzegać. Nie mam nic przeciwko różnym opiniom o książkach, bo ocenia się je przez pryzmat własnego doświadczenia nie tylko czytelniczego, emocji - wrażliwości, która też nie jest w życiu człowieka stała i różnych cech charakteru.

Dobra, to przechodzę do treści książki :) 

Z notki zamieszczonej na skrzydełkach okładki wynika, że Autor lubi twórczość Stephena Kinga i Dean Koontza. Jednego i drugiego pisarza znam, obu obecnie czytam bardzo rzadko, ale obu szanuję za dorobek pisarski i umiejętność budowania klimatu - delikatnego niepokoju.
Dlaczego o tym wspominam? Bo podczas czytania "Próby sił" da się wychwycić podobny klimat. Podobny, ale nie taki sam. Nie odniosłam wrażenia, żeby T. S. Tomson chciał w swoim pisaniu być którymkolwiek z pisarzy, o których ta notka wspomina.

Akcja powieści toczy się głównie w miasteczku Tensas w Luizjanie, która to jest jedyną częścią Stanów Zjednoczonych, którą marzy mi się kiedyś odwiedzić.
Mamy czas
Świąt Bożego Narodzenia, pada śnieg, jest cicho i mroczno-magicznie.
Miasteczko oświetla latarnia zwana Migotką, która kojarzy się z latarnią morską.
T. S. Tomson nie szczędzi nam postaci i ich pokręconych historii.
Ich losy przeplatają się z koszmarami sennymi, które nie do końca tylko nimi są.
Na ulicach dostrzeżemy dziwną dziewczynkę, która jawi się jako widmo. Pojawi się równie dziwny, tańczący chłopiec.
Będziemy mieli do czynienia z szerzeniem przez człowieka przemocy - będzie gwałt, będą różne oblicza zemsty. Okaże się, że funkcja jaką się pełni niekoniecznie obliguje do bycia prawym, że niektórych rzeczy nie da się zaakceptować i nie da się o nich mówić jakby się nie wydarzyły.
Poprzez wizje i losy postaci, które choć kompletnie różne i zdające się nie mieć ze sobą nic wspólnego, została czytelnikowi opowiedziana historia dwoistości ludzkiej natury.
Objawia się to od śnieżycy i czarnych postaci, na których nie ma ani grama bieli, przez migoczącą latarnię, której spięcie wyzwala to, co w człowieku najgorsze.
Czego byśmy w życiu nie przeżyli, czego by nam nie zrobiono - to zawsze mamy wybór. Zawsze. Nikt, ani nic nie jest w stanie nas określić, liczy się tylko to - kim jesteśmy. Tymczasem będziemy świadkami wyborów bohaterów, których kolejno dokonują. Dowiemy się kim są, a za kogo się w jakiś sposób przebrali.


"(...) A we mnie samym wilki dwa
oblicze dobra, oblicze zła
walczą ze sobą nieustannie
wygrywa ten którego karmię..." 
* "Wilki dwa" - Luxtorpeda

Autor przedstawił niektóre postaci - może zbyt płasko, prosto. Jak osiłek to niezbyt inteligentny, jak ładna kobieta, to też niezbyt bystra (naprawdę nie domyślała się czym te cyfry mogą być? :D), jak stręczyciel i przestępca to musi dokonać zemsty i nie musi uciekającej przed nimi kobiety specjalnie szukać. Ale... to fikcja, a my i w rzeczywistości bywamy mało logiczni.

Fabuła jest przemyślana, nie ma tu przypadkowości. Są związki przyczynowo - skutkowe zdarzeń. Książka ma się czytać dobrze i lekko, to nie traktat filozoficzny, a horror - rozrywka, a niektórych momentach ma nam dać poczucie, że żyjemy w lepszym świecie.
Autor potrafi bawić się emocjami, opis ostatnich chwil Eddiego i Megan, i to skąd się wzięła Scar (pies) jest doskonałym przykładem.  
Obrazy m. in. snów, które opisuje są sugestywne i można je sobie dokładnie wyobrazić. Styl jest prosty i przyjemny.  
Przeczytałam parę książek w życiu, i parę horrorów też, ale znawcą gatunku nie jestem :) Bawiłam się dobrze.
Ode mnie 7/10 i nie tylko dlatego, że mamy podobny bałagan w głowie :D

Dziękuję za egzemplarz Autorowi :)

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 11. grudnia 2019
Liczba stron: 378
Kategoria: horror

1 komentarz:

  1. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę, i mam nadzieję, że uda mi się wreszcie ją upolować. 😊

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...