#149 Ziemia nie do życia. Nasza planeta po globalnym ociepleniu - David Wallace-Wells

#149 Ziemia nie do życia. Nasza planeta po globalnym ociepleniu - David Wallace-Wells - recenzja - czy warto przeczytać?
Wyobraźcie sobie, że jako dziecko otrzymaliście piękną lalkę. Ktoś, kto Wam ją dał nie powiedział Wam, że jest unikatowa i żebyście o nią dbali.
Poza tym - jesteście dziećmi, bawicie się nią.
Powoli niszczycie jej ubranie, potem sprawdzacie co ma w środku, a z czasem wyciągacie jej kończyny z tułowia, wydłubujecie oczy i wyrywacie włosy.
Lalka trafia do kartonika, do piwnicy i tam dalej niszczeje, zapomniana.
Jesteście dorośli i widzicie w telewizji, że ktoś taką lalkę ma, ale w stanie idealnym i jest warta miliony monet. Biegniecie po swoją - wyskubaną, przecież uda się ją jeszcze naprawić. Przeszukujecie Internet w poszukiwaniu części zamiennych, dzwonicie do kolekcjonerów, próbujecie odnaleźć producenta. Nie ma. Nie istnieje. Części nie ma. Lalki nikt nie naprawi, a kasa przeszła koło nosa, przez Wasze niedbalstwo.

Podobnie jest z Ziemią - tylko Ziemia to nie lalka. No dobra, może ta metafora nie zabrzmiała tak jak powinna. 
Zawsze kiedy widzę, że ktoś gdzieś porusza temat globalnego ocieplenia dostaję wysypki. Wszystko mnie swędzi. Stresuję się, mam alergię na naszą głupotę, ignorancję, egoizm. Kiedy czytam, albo słyszę tych mlaskaczy i prześmiewców przewracających oczami drapię się mocniej. 
Inteligenta forma życia, która rozwinęła się w sprzyjających warunkach.
Tak jak pomidor w szklarni - przy odpowiedniej wilgotności i innych parametrach, które kiedy je tylko zmienić, to z pięknego i soczystego owocu - zrobią zielone i twarde coś, albo spalą roślinę i żadnego owocu nie będzie.

David Wallace-Wells w "Ziemi nie do życia" zebrał ogrom informacji z wielu uzupełniających, przenikających się dziedzin życia i wskazał jak sukcesywnie z wielką pieczołowitością i głębokim namaszczeniem doprowadzamy do wyginięcia gatunku - HOMO SAPIENS. 
Nie ma żadnego ocieplenia klimatu - słyszę i czytam od wielu lat, to propaganda dla ciemnych mas. Ciekawe, że te same osoby, które uparcie twierdzą, że nic się nie dzieje dostrzegają jednak pewne zmiany.
Pytają co jest z tą zimą? 
Gdzie jest śnieg? 
Albo uparcie twierdzą, że na tak upalne lato czekali. 

Ale to nie o to chodzi, że się zrobiło cieplej i można ramionka i brzuszki pięknie do słonka wystawić i uzyskać brąz, też swoją drogą szkodliwy, ale ja nie o tym miałam pisać. Kiedy ten słupek na termometrze się stale podnosi to niestety nie wiemy i nie potrafimy w pełni przewidzieć o ile wzrośnie dokładnie temperatura na Ziemi i jakie REALNE konsekwencje z tego będą.
Jesteśmy siedliskiem bakterii, z których większość jest dla nas samych jedynie zagadką. Co się stanie kiedy te niekoniecznie miłe i niekoniecznie pożyteczne zwierzątka w nas żyjące się zestresują? A temperatura stresuje.

Wszystko jest ze sobą na świecie połączone, jak się wszystko uzupełnia.
Podobnie jest ze skutkami naszej działalności. Odkąd rozwija się rolnictwo, odkąd się uprzemysławiamy - idziemy po swoje - prosto w niebyt i nie ma w tym żadnej tajemnicy, żadnego spisku.
Jesteśmy egoistami odkąd przychodzimy na świat i już z pierwszym oddechem zagarniamy co nasze i ciszę przecinamy wrzaskiem.
Nie chodzi o bycie zdobywcą świata i podporządkowanie sobie przyrody, że bez przyrody nas nie będzie, ale o to, że jesteśmy egoistami w stosunku do naszego gatunku.
Płaczemy, że dzieci zwierzątek nie zobaczą, bo Australia płonie i gatunki wyginą. Wstawiamy emotki łamiących się serduszek.
Kolejne pokolenia nie zobaczą zwierząt, zapewne nic nie zobaczą, bo prostu tych kolejnych pokoleń nie będzie. 

Niektórzy z nas pewnie mocno by się zdziwili - jak ogromny ma na nas wpływ stan powietrza i jak ogranicza nam procesy poznawcze.
Jak temperatura i zanieczyszczenie powietrza ma wpływ na wzrost przestępczości, na zwiększoną ilość błędów na stanowiskach pracy i spadek wydajności, mimo tego że technologie mamy przecież na wyciągnięcie ręki.

Fiksujemy się na punkcie plastiku. Plastik jest zły, ale według Autora i informacji, które zebrał - w stosunku do globalnego ocieplania to jest on jak "Paragraf 22", gdyby nie zanieczyszczenie aerozolowe powstałe z jego przyczyny to, na Ziemi już dawno byłoby dużo cieplej.
Słomki do napojów, kolejny temat zastępczy i obmiatanie sumienia z wierzchniej warstwy brudu. Tak trzeba z tym walczyć, ale to nie jest nasz jedyny problem.
Liczymy na to, że ktoś nas uratuje, że ta technologia, że postęp, że mądre głowy.
A tak w ogóle nie będziemy tak długo żyć, to po co mamy cokolwiek zmieniać?
I wracamy do egoizmu. Ale dzieci mieć chcemy i mamy.

W takim, mniej więcej, tonie Autor zwraca się do czytelnika, używa MY jakby nam rozkazywał, przy okazji nie odsuwa od siebie odpowiedzialności za to dokąd wspólnie zmierzamy. Podaje wiele informacji, które wszyscy, którzy chcą przetrwania gatunku - jak populistycznie to nie brzmi - znać.
To nie jest fatalistyczna wizja końca świata, to jest prognoza, która jeszcze daje tę, która choć głupia to - wszystkie swoje dzieci kocha - NADZIEJĘ.
To nie jest wezwanie do modlitwy i przygotowanie na boską karę.
Możemy się zmienić, ale musimy chcieć.

To jest trudna książka. Pełna danych i możliwości, które mogą stać się faktem. To dane prognostyczne - bo jak z każdą dziedziną nauki do pewnego stopnia wróży się z fusów. Sądzę, że za rok, czy dwa lata te przypuszczenia mogą być już kompletnie inne i wcale nie lepsze. Porusza problem antropomorfizacji, którą teraz kiedy Australia zmaga się z kataklizmem, widać jak na dłoni.


"Nawet doświadczając paraliżującego wpływu zmian klimatu na nasze życie, ciągle patrzymy na zwierzęta, częściowo powodowani tym, co John Ruskin nazwał "antropomorfizacją": tak się dziwacznie składa, że łatwiej może być im współczuć, być może dlatego, że wolimy nie rozliczać się z własnej odpowiedzialności, tylko choćby na chwilę poczuć ich cierpienie. Wobec burzy wywoływanej co dzień przez ludzi czujemy się najlepiej w wyuczonej pozie bezsilności".

Spory fragment tej publikacji to przypisy, które są przewodnikiem po stanie wiedzy naukowej, wszystko to, co autor napisał można jeszcze zgłębić.
Potrzeba zmiany, zmiany myślenia z JA na MY, zmiany polityki na całym świecie. Wyjścia ze sfery marzeń wiecznego życia - jak ryba w akwarium, jak dane w chmurze. Kto chce żyć nie czując nic? A wszystko staje się historią tu i teraz.

Żałuję, że tej książki nie przeczytają osoby, które powinny, bo one już teraz wiedzą lepiej co będzie, a Ziemia przecież płonie od zawsze i nic się nie dzieje.


"(...) łatwiej myślą z wyobrażeń wypaczony obraz tkać
łatwiej wierzyć jest niż wiedzieć
fałszywych nadziei smak..."
*Lipali - Ludzie 1.2



Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 12. listopada 2019
Liczba stron: 344

Kategoria: popularnonaukowa

Tłumaczenie: Jacek Spólny










1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...