Książka, której nigdy nie przeczytasz - Wiktor Orzeł


Książka, której nigdy nie przeczytasz - Wiktor Orzeł

Kiedy patrzę na tę okładkę widzę zeszyt. Zeszyt pełen notatek, z których muszę wyłuskać treść. Zaznaczony w kółko tytuł i personalia Autora, są jak wyłowione z morza słów.

Wiktor Orzeł w swojej „Książce, której nigdy nie przeczytasz” opisuje historię Zenona. Wolnego ducha, uwiązanego do rodziców, na smyczy zwanej pieniędzmi, który śni alkoholowo-narkotyczny sen o byciu poczytnym pisarzem. Bogaty, za sprawą majątku ojca, postrzega innych ludzi jako sieciówkowe manekiny. Przekonany o swojej wyjątkowości obraca się w wysokich, otępionych używkami, sferach elity artystyczno-intelektualnej, w pięknym mieście Krakowie.

„Łykam tabletkę, popijam ją cierpkim sokiem i wychodzę na balkon zapalić. Wrzucam zdjęcie na Instagrama, jak sobie palę i jaki jestem fajny i skacowany”.

Matka podziela umiłowanie syna do płynnych porażaczy umysłowych i zatapia się w zobojętnieniu. Ojciec w domu się hoteluje. Jest i Szofer, brany za kolejnego z niezbyt bystrych wyrobników, a i Ogrodnik, który, jak się z czasem okazuje, różne ogrody uprawia. Wszystkim usługuje Pomoc Domowa.

Opowieść jest podzielona na akty. W życiu jak w teatrze, gramy przed innymi i gramy przed sobą. Już pierwsza wypowiedź Kory - matki Zenona, wprowadza pewien dysonans. Okazuje się, że nie ma jednej prawdy, każdy w tym wielkim i jednocześnie pustym światku, na swój sposób postrzega rzeczywistość i samego artystę-pisarza. W ten sam sposób każdy z czytelników będzie postrzegał tę opowieść.

Zenon najczęściej po prostu pisze, że pisze i utrwala to w mediach społecznościowych.
To jest istotne, a nie to, co samozwańczy pisarz miałby do powiedzenia.
Im bardziej odkrywamy jego życie, tym bardziej dostrzegamy, że tu nic nie działa, że zepsute jest wszystko.
Narracja prowadzona jest z różnych perspektyw. Każdy wypowiada się tu w swój, charakterystyczny tylko dla niego, sposób.
Wszystko się sypie, wszystko dąży do upadku, tylko nie wiadomo kto upada... Ponieważ w świecie Zenona leżą wszyscy, niezależnie od pozycji społecznej, niezależnie od tego, kim się sobie wydają. W pewnym momencie nie wiemy już co tu jest rzeczywiste, a co jest tylko jego wymysłem.
Oddalamy się od Zenona, kiedy widzimy jak się stacza, jak marnuje życie, bo kogo z nas obchodzi dlaczego tak się dzieje? Z kolei kiedy opowiada o swojej drugiej stronie i jego rodzinnej relacji, pojawia się w nas jakieś ziarenko współczucia. Bo to przecież człowiek samotny, łaknący jedynie uwagi.

Wiktor Orzeł pisze prostym językiem, niepozbawionym wulgaryzmów. W świecie jego bohatera wszystko można kupić i wszystko można sprzedać. Każdą książkę można wydać, każda może osiągnąć status bestsellera, wystarczy tylko odpowiednie zaplecze finansowe.
Ludzkość wygląda mniej więcej tak:
- wszyscy wiedzą wszystko lepiej niż sami zainteresowani, każdy zna czyjeś motywy lepiej niż swoje,
- wszyscy są skłonni się zjednoczyć, ale gdy mają wspólnego wroga, najlepiej słabszego,
- wszyscy są oświeceni, oczytani, ale nic ich nie interesuje.
Permanentny ból istnienia i to na stałym połączeniu z siecią.

Wiktor Orzeł przedstawia w bardzo cyniczny sposób mechanizmy rządzące współczesnością. Podobno o pokoleniu Y, a może X, a może jeszcze innym?
Nie wiem. Według mnie zawsze byliśmy, jesteśmy i będziemy tacy sami.
Jedni przekonani o swojej wielkości, drudzy starający się przetrwać do emerytury.
Najlepsi rodzice, ale nie swoich dzieci. Najlepsi doradcy, ale radzący obcym. Skłonni do pomocy, kiedy mogą coś zyskać. Nie umiejący rozmawiać, choć potrafiący mówić.

Czy taka jest prawda? Czy jest aż tak źle?

Nadal mam nadzieję, że nie.
Autor chyba też, inaczej by tej książki nie napisał.

Każdy z nas się w tej opowieści odnajdzie, niezależnie od tego w jakiej wizji świata żyje.

Autor udostępnia swoją wcześniejszą książkę „I tak dalej” w wersji elektronicznej =>  TUTAJ.


Wydawnictwo: Papierowy Motyl
Data wydania: 26 lutego 2020 roku
Liczba stron: 166
Kategoria: literatura piękna

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...