Żywopłoty - Maria Karpińska

Żywopłoty - Maria Karpińska
Niezależnie od tego ile mamy lat to powtarzamy: „Mogło być gorzej”, „Nic”, jak mantrę. Postrzegamy życie jak centymetr krawiecki i po każdej minionej już dziesiątce zastanawiamy się - co dalej i wracamy do: „Mogło być gorzej”, „Nic”. Pojawia się i „Jest dobrze”, ale zdecydowanie zbyt późno.

„Żywopłoty” Marii Karpińskiej to zbiór opowiadań przypominających przekrój ludzkiego życia. Narrator, rodzaju męskiego, prowadzi nas przez dziesięciolecia, które ubrane w krótką formę wymakają się postrzeganiu czasu. Wydaje się, że jest zawieszony ponad nim. Jego opowieść o sobie samym, staje się opowieścią o Tobie, o mnie. Jest stale i wszędzie.

Dorastający mężczyzna i jego wybory, decyzje, zaniechania, błędy. Każda dekada to zapis codzienności, codzienności przemian. Dojrzewania i hodowania w sobie czułości, tęsknoty do drugiego człowieka, choćby podejrzanego przez „niebieską folię”, czy zapamiętanego przez powtarzany co wieczór gest, z jednoczesnym wycofywaniem się do własnej skorupy. To niejako studium samotności, mimo nawiązywania relacji damsko-męskich przez bohatera. Nie umiemy ze sobą rozmawiać, choć jesteśmy istotami społecznymi, to wolimy się przyglądać, nie uczestniczyć, bo tak jest zdecydowanie bezpiecznej. Zadajemy pytania, ale czy chcemy wiedzieć?

<<„Naprawdę?” pytali czasem, ale to przecież zagajenie, partykuła, wtrącenie,  a nie prawdziwe pytanie i dlatego pisze się „prawdę” łącznie z „na”.>>

W niezwykle krótkich zapisach kolejnych dziesięcioleci Autorka zawarła ich esencję. Prawdę o człowieku, który zrozumiał jak wygląda świat, który mierzył wysoko, nie patrząc pod nogi, który wiedział wszystko, a nie wiedział nic, który prawdziwie zatęsknił, gdy już było za późno, który dostrzegł, jak już nie było nic. 

„Starość to niby czas podsumowań, ale gdy patrzę wstecz, nic nie widzę. Jakbym był pusty w środku, stworzony dziś rano, od razu taki - zdziadziały, zrzędliwy, zgrzybiały. Albo odwrotnie - jakbym obejmował parę życiorysów naraz, a jakby moje życie szło paroma równoległymi torami, a w każdym z nich poniósłbym porażkę, stał z boku, komentował, patrzył, nigdy jednak do końca nie uczestniczył, nie żył. Nie umiem powiedzieć, dlaczego tak się to poukładało, nie inaczej. Może od początku, od pierwszej chwili, pierwszego zdania coś poszło nie tak, umknęło, skrzywiło się i potem już takie zostało, przetrącone, nierówne”.

W opowiadaniach, które można czytać jako całość, pojawia się wiele odniesień do roślin, do cyklu ich życia. Pojawiają się też najlepsi przyjaciele człowieka - psy. Po tym jak ktoś je traktuje, możemy dostrzec to, czego na pierwszy rzut oka nie widać. W oddaniu i miłości nie odnajdziemy fałszu.

Maria Karpińska opowiada językiem prostym, mówionym. Wprowadza powtórzenia, które budują komizm, nadają rytm i teksty po prostu krzyczą o czytanie ich na głos. A rozpoczęcie i zakończenie prologu dają złudzenie niekończącej się opowieści - jak melodia życia.
Czytelnik czuje jakby zanurzył się w głębi poznania, jakby przechadzał się pomiędzy ludzkimi powiązaniami, splątanymi jak korzenie, jakby to on widział i wiedział wszystko. Jakby to on był narratorem.

To jedna z tych książek, które choć zdają się skąpe w zdania, to rozrastają się w w czytelniku i nabierają sensu, kiedy zostaną przefiltrowane przez pryzmat jego doświadczeń.  A metafora, którą są tytułowe „Żywopłoty” sprawia, że pewien etap życia zaczynamy postrzegać inaczej.
 

Żywopłoty - Maria Karpińska


Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 26. lutego 2020 roku
Liczba stron: 176
Kategoria: literatura piękna

4 komentarze:

  1. Książka zapowiada się bardzo interesująco, więc jestem na tak. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię takie książki bogate w treść i chętnie przeczytałabym Żywopłoty. Wydaje się, że to dość nostalgiczna lektura, no i fragmenty o psach z pewnością by mnie zaciekawiły. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, odbiór jest zależny od liczby "odciętych dziesiątek" i pokładów empatii :) Dla mnie, nawet imiona tych psów mają znaczenie :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...