Piromani - Emilia Teofila Nowak

Przeczytałam „Piromanów” Emilii T. Nowak z całym spektrum emocji, od kompletnego niezrozumienia - takiego „pfff” i przewracania oczami, do całkowitego utożsamienia. Wiem, że to może brzmieć kompletnie bezsensu. Bo jak można jednocześnie coś rozumieć i nie rozumieć?
Można kiedy patrzy się z perspektywy upływającego czasu na własne życie.

Kiedy jesteśmy dziećmi, nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Pragniemy poznawać świat, stoi on przecież dla nas otworem, jest taki piękny i nieograniczony, jak nasze możliwości rozwoju. Możemy być kim chcemy, to przecież oczywiste. 
A co z możliwościami finansowymi, pochodzeniem społecznym, nie jesteśmy tak równi jak chcemy wierzyć. 
A co z rodzicami? Chcą nam przecież przekazać wszystko co powinniśmy wiedzieć i wszystko to, co pozwoli nam żyć w pełnym świetlistych promieni uparcie nienadchodzącym lepszym jutrze.
Dziś mówimy o wysoko wrażliwych, akceptujemy, wspieramy, jednocześnie nie dopuszczając możliwości, że to nie jest żadna akceptacja tylko nauka zachowań. Jesteśmy różni. Jedni z nas będą wiecznie głodni, głodni na to czego sami nie rozumieją. Poszukujący czegoś, czego nie potrafią nazwać.

„Piromani” to książka o wchodzeniu w dorosłość, w pierwsze „miłości”, w pierwsze rozczarowania i w pierwsze samodzielne doświadczenie życia.
Świat, który miał przyjąć nas z otwartymi ramionami okazuje się niezbyt na to chętny. Każdy coś od nas chce. Okazuje się, że nie wystarczy mieć marzeń, trzeba umieć je realizować. Czasem się rozepchnąć, czasem udawać i zagrać jakąś rolę. To nie rzeczywistość dopasowuje się do nas, a my do niej. I się spalamy. Tkwimy pomiędzy tym, co miało być, a co jest.
Główna bohaterka Lidia, chce być pisarką, studiuje polonistykę, która przecież jest bardzo łatwa (:)), imprezuje i się „zakochuje”. Poznajemy ją najbliżej, choć bohaterów w powieści Emilii Teofili Nowak nie brakuje.
Każdy ma tu swój własny „ból” i własny ogień - wszyscy krążą wokół siebie stale go podsycając i karmiąc się nim. Każdy wyniósł też coś z domu, bo nic nas tak nie określa jak wczesne lata dziecięce - wydaje mi się, że bohaterowie stworzeni przez Panią Nowak to po prostu symbole, bolączek wszelakich pojawiających się we wczesnej dorosłości. Jakby było im mało problemów codzienności, to na Ukrainie wrze, a to implikuje wizje o mającej za chwilę wybuchnąć wojnie w Polsce.
A Lidia musi napisać książkę, musi zaliczyć sesję, musi, musi, musi.
Ogniem można się sparzyć, ale i można od niego spłonąć.

Nie wierzyłam Lidii, że jest taka wyluzowana, że lubi taka być, że kocha. Nie wierzyłam, że wszyscy są tacy fajni i wyluzowani.

To moje zwątpienie bierze się chyba z racji mojego wieku, dawno już studentką nie jestem i wiele rzeczy mam już za sobą.

Autorka porusza temat kruchej ludzkiej psychiki, kompletnego nie przygotowania do bycia dorosłym. Ubrania depresji w pijackie zabawy, wchodzenia w złe relacje w celu poczucia namiastki bliskości. Udawania. Widzimy jak bohaterka płonie, a nie jest przecież sama. Widzimy jak postrzega obecnie świat, jak widzi koleżanki z roku, jak „wymyśla” sobie problemy. 

To nie jest łatwa i przyjemna książka, pomimo lekkiego i mocno sarkastycznego (pojawiają się również wulgaryzmy) stylu Pisarki.
Pani Nowak zwinnie wprowadza czytelnika do kolejnego rozdziału, stosując różnego rodzaju cytaty, powołuje się również wielokrotnie w treści na wielu znanych pisarzy. Nie znam Autorki, jednak czuję, że wiele w tej książce motywów, mogła zaczerpnąć ze swojego życia. 

Sądzę, że „Piromanów”, każdy czytelnik odbierze zgoła inaczej.
Jeden zrozumie główną bohaterkę, czy konflikt wewnętrzny spalający innego bohatera, drugi wykpi znudzonych studentów, którzy nic o życiu nie wiedzą, a ktoś dopatrzy się stereotypowego postrzegania świata i ludzi.

Na koniec muszę wspomnieć jednak o niezbyt dokładnej korekcie. Tak jak wszelkie literówki pozostawiam bez komentarzy, tak błędy ortograficzne niestety mnie bolą. Książki powinny trafiać do czytelnika poprawne językowo, czytanie utrwala pisownie.

O jakich bohaterach i po co Emilia Teofila Nowak pisze, można przeczytać tutaj:


Wydawnictwo: SORUS
Data wydania: 9 kwietnia 2015
Liczba stron: 248
Kategoria: literatura piękna

4 komentarze:

  1. Być może kiedyś znajdę czas dla tej książki. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej!
    Czytam sobie Twoją recenzję po raz kolejny.
    Dziękuję Ci za dokładność, z jaką napisałaś ten tekst. Bardzo zaciekawiły mnie Twoje spostrzeżenia, zwłaszcza to o udawaniu oraz o tym, że bohaterowie to symbole wszelkich bolączek czasu młodzieńczego... Twoja opinia jest bardzo świeża i rzuciła nowe światło na moją debiutancką powieść, za co Ci bardzo, bardzo dziękuję!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...