Twierdza - F. Paul Wilson

Twierdza - F. Paul Wilson
Dziś wypowiem się krótko. Nawet bardzo. Mam nadzieję, że nadrabiam zdjęciem :)
Wydaje mi się, że jeżeli wie się o fabule „Twierdzy” F. Paula Wilsona niewiele, to lepiej się człowiek bawi podczas czytania, no i o tej książce napisano już chyba wszystko....
Wyobraźcie sobie transylwańskie Karpaty - ciemne kształty kłujące jasne niebo i zbudowaną tam twierdzę przyozdobioną zwielokrotnionym wzorem krzyża. Już? Dołóżcie do tego oddziały hitlerowskie, bo trwa przecież II wojna światowa, ich mundury, trupie główki i przyzwolenie na szerzenie krzywdy, bólu, znęcania się nad drugim człowiekiem. Wrzućcie do tego, jeszcze trochę kart tarota, rumuńskiego folkloru, i odwiecznego kryzysu wiary. A i jeszcze trochę romansu, ale takiego z przymrużeniem oka. Wymieszajcie. I macie zarys „Twierdzy” F. Paula Wilsona. 

Mogłabym jeszcze dorzucić trochę motywów, czy symboli, bo Autor ma rozmach i nawiązuje do wielu znanych już utworów literackich (czy postaci), a do których jeżelibyście je przeoczyli - to znajdziecie w posłowiu napisanym przed Grady-ego Hendrixa, więc nie będę ich tu przytaczać, skoro ktoś zrobił to w lepszym stylu. 

Wiele się w „Twierdzy” dzieje i to od samego początku. Jednak niczego nie jest za dużo, wszystko do siebie pasuje i tworzy wciągającą opowieść, która jest oczywiście horrorem, ale ma czterdzieści lat i raczej nikogo nie wystraszy, za to dostarczy wiele czytelniczej frajdy.
Wilson fajnie odkrywa informacje, podaje je jedna po drugiej, potem kwestionuje, by zastąpić je innymi. Podobnie robi niestety z wątkami, kiedy jakiś się zapędza, to podaje na tacy rozwiązanie, środek zaradczy. Można oczywiście upatrywać w tym zabiegu wady, ale ma to być czytelnicza sjesta i taka właśnie jest. Czyta się ją tak jak się je się mało zdrowy posiłek, ze smakiem i ale ze świadomością tego, że są to jedynie kalorie.
Można oczywiście rozwarstwiać treść na poszczególne wątki, odniesienia i dorabiać do nich różne ideologie, powieść daje też taką możliwość, jak się ktoś uprze.
„Twierdza” ma wszystkie te motywy, które lubię.
Zawsze fascynowały mnie wszelakie tajemnicze runy, prastare języki, postaci z Wołoszczyzny, istota zła i jego koegzystencja z tą dobrą, podobno jasną stroną.
Wszystko to dostałam osadzone w konwencji przypominającej powieść przygodową i bawiłam się wyśmienicie, słuchając muzyki pochodzącej z jej ekranizacji, której to nie dałam rady obejrzeć i raczej nie podejmę już takiej próby.

Jak zawsze w przypadku publikacji przygotowanej przez Wydawnictwo Vesper, muszę wspomnieć o ilustracjach, które przygotował tym razem Mariusz Gandzel, i które chorobliwe pragnę kolorować... jak i o twardej oprawie, której grafika świetnie oddaje treść i klimat powieści. 
Po cichu liczę na to, że ta historia zostanie na tyle dobrze przyjęta, że doczekamy się pozostałych części cyklu i to w tak dobrym wydaniu. 



Wydawnictwo: VESPER
Data wydania: 15 kwietnia 2020
Ilość stron: 308
Tłumaczenie: Marek Król
Ilustracje: Mariusz Gandzel

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...