Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza - Łukasz Łukasik i Magdalena Sarat

Jak zapewne nietrudno się domyślić, choćby po nazwie bloga, mieszkam pod lasem. Spaceruję po nim praktycznie codziennie będąc przewodniczką psiego tandemu. Las żyje po wielokroć, nic się nie marnuje, a każdy z jego mieszkańców nie tylko ma tu swoje schronienie, ale pełni jakąś funkcję. Usunięcie choćby mrówek groziłoby zachwianiem ekosystemu.
Spotykam na swej drodze wiele zwierząt od tych najmniejszych tj. owadów po te pokaźnych rozmiarów - jak jelenie czy łosie. Gdy usłyszałam pierwszy raz szczekającą sarnę to mnie trochę zmroziło, bo nie jest to dźwięk, który byłby miły dla ucha. A kiedy biegałam, z jedną z moich psich towarzyszek, nieoczekiwanie naszym „zającem” stał się lis. 
Jedno spotkanie pamiętam szczególnie, bo było dość niezwykłe i zapoczątkowało moje cykliczne mijanki z parzystokopytnymi. Miałam jeszcze wtedy tylko jedną psią koleżankę i spacerowałam po lesie, kiedy zza pagórka wyjrzała na mnie samica daniela.
Staram się zachowywać w lesie cicho, psy nie są luzem, ale nie skradam się też jak przestępca. Spodziewałam się, że napotkana panna ucieknie. Ona jednak spokojnie na mnie patrzyła a ja nadal szłam w jej stronę. Pozwoliła mi przejść i oddaliła się bez popłochu, aby za chwilę znowu się ze mną spotkać. 
Od tego czasu wiele razy już mijałam wygrzewające się w trawie sarny, które odprowadzały mnie i moje psy wzrokiem nie zmieniając przy tym pozycji.

Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza -  Łukasz Łukasik i Magdalena Sarat

Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza -  Łukasz Łukasik i Magdalena Sarat


Zwierzęta są intrygujące i bardzo ruchliwe, dlatego trudno jest im zrobić zdjęcie, a szczególnie dzikim, które zazwyczaj boją się człowieka.
„Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza” Łukasza Łukasika i Magdaleny Sarat to świetne połączenie zdjęć dwóch fotografów przyrody, którymi Autorzy są, z opowieściami dotyczącymi ich wykonania. Autorzy wykorzystują je by przybliżyć czytelnikowi świat naszej pięknej przyrody, odkryć misterium życia, które nigdy nie ustaje, a przy okazji opowiadają o swojej pracy. 

Książka jest podzielona na cztery części zgodnie z porami roku, a rozdziały dotyczą przygód fotografów z określonymi gatunkami zwierząt. 
Z książki bije prawdziwa pasja, miłość do fotografii i jeszcze większa do prawdziwej plejady dzikich modeli. 

Myślałam, że jestem cierpliwa, ale czas oczekiwania na pojawienie się bohatera ujęcia jak i odpowiednich warunków oświetleniowych mnie zawstydza. Wstawanie w środku nocy, czołganie się i leżenie nie tylko w błocie, zimno, wlewająca się do butów woda, to jedynie niektóre z „atrakcji”, jakie funduje dzień pracy fotografa natury.
Jednak bywa i zabawnie. Wiele razy się śmiałam z przedstawianych zdarzeń, bo jest to taki rodzaj pracy, której scenariusza nie da się zaplanować. 
Z książki można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, np. dlaczego niektóre żaby stają się niebieskie, dlaczego klucz gęsi ma taki, a nie inny kształt, dlaczego znad Biebrzy zniknęły bataliony, dlaczego niektóre rykowiska są ciche i co mają z tym wspólnego grzybiarze, jak ukryć się by nie dostrzegł nas człowiek (to taki żart z mojej strony, ale i takie przygody miewają Autorzy), itd. Najbardziej podobały mi się opowieści o koziołku w koronie z pokrzyw i cały fragment dotyczący kruków. To piękne, inteligentne, niemal mistyczne ptaki. 

„W wielu mitologiach kruk był przedstawiany jako symbol inteligencji i sprytu. Był ptakiem słońca i świtu, sprytnym złodziejaszkiem i strażnikiem tajemnic. Dopiero chrześcijanie uczynili z niego negatywny symbol pogan, zdrady i niewierności”.

Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza -  Łukasz Łukasik i Magdalena Sarat


Autorzy czarują opowieściami i zamrażają każdą z nich na zdjęciu. Książka, jak wspomniałam, jest pełna kolorowych zdjęć, a część z nich można zobaczyć na instagramowym profilu fotografów (tutaj), którzy organizują warsztaty fotograficzne. 

Podobało mi się również jak zaznaczają by samemu nie zapuszczać się w trudne tereny, by bez zasięgnięcia wiedzy nie fotografować dzikich zwierząt, bo może być z tego więcej szkody niż pożytku.

Fajnie, że znalazł się w książce fragment dotyczący psów i wydry, który pozwolę sobie poniżej zacytować:

„A jednak w tym sielskim, zwyczajnym krajobrazie coś przykuło naszą uwagę. Mały, nienaturalnie nieruchomy ciemny kształt, skulony na zamarzniętej rzece już z daleka wzbudził naszą ciekawość. Postanowiliśmy się temu przyjrzeć dokładniej i z bliska. Najprawdopodobniej była to młoda wydra. Tylko dlaczego nie uciekała, dlaczego trwała w niepokojącym bezruchu?
Odpowiedź na to pytanie pojawiła się bardzo szybko w postaci dwóch niedużych, ale wytrwałych w swoich działaniach psów. Puszczone samopas prawie zamęczyły niedoświadczone zwierzę. Podbiegały do niego z dwóch stron, osaczały i nękały. Wydra musiała być przez nie niepokojona już od dłuższego czasu, bo nie miała nawet siły schować się pod lodem i odpłynąć. Za każdym razem kiedy tego próbowała, psy doganiały ją i atakowały”.

Opisywane zdarzenie skończyło się dobrze, bo ludzie zareagowali, ale gdzie byli właściciele tych psów?

Nie zliczę ile razy w lesie podbiegały do mnie psy puszczone przez właścicieli luzem... Nigdy nie były agresywne, nigdy nie wyrządziły mi krzywdy. Zaznaczam mi, ponieważ nie wiem czy jakieś dzikie zwierzę nie ucierpiało.
Pies to też zwierzę i puszczony samopas jest w stanie zagonić na śmierć nawet sarnę.
Wolność jednych zwierząt i ulga właściciela, który w ten sposób „męczy” psa, by mieć spokój w domu, nie może odbywać się kosztem mieszkańców lasu. Zawsze denerwuje mnie ta ignorancja, egoizm i kompletna niechęć do zrozumienia, że jesteśmy w lesie jedynie gośćmi, a nikt przecież nie chodzi do znajomych i nie wpuszcza im psa do mieszkania, aby się „wybiegał”. Pies jest zwierzęciem udomowionym, ma być przy człowieku i to człowiek jest za niego odpowiedzialny.

To piękna publikacja, który cieszy oko, pobudza wyobraźnię, sprawia, że się człowiek pod nosem, za sprawą opisywanych perypetii, uśmiecha. Autorzy uświadamiają, że to co jest dookoła nas to żywa galeria sztuki i zarażają swoją pasją.

„Kochajmy i szanujmy to, co nas otacza, bo bez tego życie nie będzie tak piękne”.

Łosie w kaczeńcach. O czym milczy Biebrza -  Łukasz Łukasik i Magdalena Sarat



Data wydania: 2 października 2020
Liczba stron: 448

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...