Żywica - Ane Riel

Pierwszą książką, którą wybrałam do przeczytania w ramach akcji Dania: mały kraj - wielka literatura, była „Żywica” Ane Riel. Czytałam ją w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, nie jest to świąteczna powieść, chociaż niektóre z opisywanych wydarzeń miały miejsce właśnie w okolicach świąt.

Żywica - Ane Riel
Ane Riel to duńska pisarka. Na początku swej twórczej drogi pisała podręczniki szkolne o sztuce, później stworzyła kilka książek dla dzieci, które to ozdabiały ilustracje wykonane przez jej matkę.
Powieścią zadebiutowała w 2013 roku „Slagteren i Liseleje”(„Rzeźnik z Liseleje”), za którą otrzymała nagrodę za najlepszy debiut kryminalny. W 2015 roku światło dzienne ujrzała „Żywica”, która w 2016 roku została nominowana do dwóch nagród literackich. W tym samym roku Ane Riel otrzymała stypendium im. Nielsa Matthiasena za dotychczasowe autorstwo. „Żywica” nadal zbierała nagrody.

Żywica - Ane Riel

„Gdy tata zabijał babcię, w białym pokoju panowała ciemność. Byłam tam. Carl też, ale go nie widzieli. Był poranek wigilijny, prószył śnieg, ale tamtego roku nie było białych świąt”.

Główną bohaterką „Żywicy” jest Liv Haarader - dziewięciolatka, która mieszka wraz z rodzicami na małej wyspie zwanej Głową, która położona jest nad większą. Do Głowy droga prowadzi przez wąski przesmyk zwany Szyją. Naznaczeni tragedią sprzed kilku lat Haaraderowie nie czują potrzeby kontaktu z innymi ludźmi. Kiedy ojciec Liv zgłasza jej śmierć, wcześniej już niezbyt zainteresowani mieszkańcy sąsiedniej wyspy, definitywnie zapominają o tej rodzinie.

Narracja „Żywicy” jest prowadzona z kilku perspektyw, wiele w niej retrospekcji, zmienia się styl i forma, pojawiają się nawet listy.
Autorka balansuje na granicy znanych z thrillerów i kryminałów schematów, ale nie zapuszcza się w nie głęboko, opowiada swoją historię w inny sposób. Miałam wrażenie, że cała fabuła oparta jest na jakimś modelowym przypadku chorobowym.

Niewyjaśniona tragedia sprzed lat niszczy mieszkańców Głowy, którzy trawieni koszmarami tracą poczucie rzeczywistości i odcinają się od reszty ludzi. W snach Jensa Haaradera (ojca Liv) pojawia się woda zalewająca jedyną drogę ucieczki z tego mrocznej ziemi świerków. Mężczyzna to co było widzi wyraźniej niż to co jest, a z każdym kolejnym dniem robi się tylko posępniej.

Autorka różnicuje język, można poczuć jakby rzeczywiście kilka osób, w tym dziecko, opowiadało nam dramat mieszkańców Głowy. Fajnie rysuje całe spektrum emocji od współczucia do obrzydzenia, które można poczuć pomimo zachowania oszczędnej narracji.
Liv nie zna innego życia i innych ludzi. Świat, który rysują jej rodzice jest jedynym który zna, więc wszystko co robi tata kompletnie jej nie niepokoi. To o czym nam opowiada nie jest dla niej niczym odrażającym, to my je takim widzimy.

Akcja płynie wolno, a my skaczemy zarówno po linii czasu, jak i punktach widzenia. Zagłębiamy się w mgłę, która skrywa potwory.

„Żywicę” można czytać jako dramat obyczajowy z wątkami dreszczowca, czy kryminału, w którym izolacja od społeczeństwa powoduje coraz większe aberracje, ale można i głębiej. Jako studium przypadku choroby, kiedy wszystko co dzieje się w głowie człowieka, pozostaje przez nikogo niezauważone, a konsekwencją nawarstwiających się zaburzeń jest pożar, którego niszczycielska siła sięga daleko poza jednostkę.
Wszystko to sprawia, że „Żywica” nie jest kolejną z, nacechowanych przemocą, historii rozrywkowych, mających dać nam jedynie kilka godzin zabawy, a czymś więcej.

Żywica - Ane Riel


Wydawnictwo: ZYSK i S-ka
Data wydania: 21 stycznia 2020
Liczba stron: 282
Tłumaczenie: Joanna Cymbrykiewicz

 

1 komentarz:

  1. Ta książka chodzi za mną już od jakiegoś czasu i wreszcie muszę się za nią zabrać. 😊

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...