#137 Miłość bez motyli - Anna Ryng

#137 Miłość bez motyli - Anna Ryng - recenzja - czy warto przeczytać?
Anna Ryng jest konsultantką ds. przemocy w rodzinie, osobą pierwszego kontaktu dla osób pokrzywdzonych przestępstwem i kuratorem społecznym. Została uhonorowana medalem za wysiłek i zaangażowanie w pracy kuratorskiej z okazji 100-lecia Kurateli Sądowej w Polsce. 
Na 164 stronach autobiografii opowie nam o swoim dzieciństwie, czasach w których dorastała i przybliży nam swój dramat, bo Anna Ryng, jest również ofiarą przemocy domowej. 

Autorka opisuje jak potoczyło się jej życie, jakich dokonała wyborów i jak z perspektywy czasu je ocenia. Dowiemy się dlaczego wybrała właśnie taką ścieżkę zawodową - pomoc osobom skrzywdzonym przez najbliższych, mimo że sama takiej krzywdy doświadczyła. Okazuje się również, że musiała przejść dość długą drogę, by móc tej pomocy udzielać.
W tekście pojawią się artykuły jakie pisała i które były publikowane na stronie internetowej www.radomsko24.pl. Zwracała się w nich bezpośrednio do wszystkich, których dom - często nie jest oazą spokoju i nie daje poczucia bezpieczeństwa. 

Język jest dość prosty i łatwy w odbiorze, jak opowieść znajomej.
Tematy poruszane przez autorkę - bywają bardzo trudne. Pani Ryng odwołuje się do spraw, które często znamy z doniesień dziennikarskich. Prześledzimy kroki jakie można przedsięwziąć próbując uciec - bo z takich relacji się ucieka, a nie odchodzi.

Z racji pracy jaką kiedyś wykonywałam i tego, że ja sama pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny (choć mnie nikt nie bił) - temat jest mi dobrze, niestety, znany. Chcąc nie chcąc, musiałam więc do wielu rzeczy wrócić i je przeanalizować.

Książka i opisywane sytuacje mogą szokować, kiedy dowiadujemy się na przykład, że ktoś nie wie, że kopnięcie dziecka to przemoc i nie wynika to z tego, że jest pozbawiony zdolności empatii, tylko z tego, że tak przywykł do stosowania przemocy w domu, że granica tego, co niedopuszczalne daleko się od niego odsunęła. 
Kobiety zapadają na "chorobę okienną" i tylko wypatrują kiedy wraca mąż i w jakim jest stanie. W domu musi być cicho, by mąż - ojciec się nie zdenerwował, a jak już do tego doszło, to trzeba zrobić wszystko, by nam to nasze "niewłaściwe" zachowanie wybaczył i za wszystkie siniaki wziąć odpowiedzialność, bo on przecież nie chciał tego zrobić.

"Tak jak każda osoba współuzależniona, miałam "chorobę okienną" i stojąc w oknie, wiedziałam, że właśnie patrzę na ten swój skrawek nieba, na moją samotnie. Do tego skrawka nieba płakałam, krzyczałam, bluźniłam i jednocześnie pokornie prosiłam o ratunek i szybką zmianę na lepsze".

Autorka jedynie wspomina o przemocy wobec mężczyzn -  mimo tego że ma ona miejsce - odbywa się to dużo rzadziej, a i mężczyźni nie chcą zgłaszać się po pomoc. 


Istnieje nadal jakieś ciche przyzwolenie na tzw. temperowanie charakterów i jak byśmy stanowczo teraz nie zaprzeczali, to to się dzieje. Mi samej zdarzało się słyszeć - w formie żartu - jak mówiono, że nie można pozwolić, by: żona mężowi na głowę weszła, cokolwiek by to miało znaczyć.
W książce brakowało mi głębszego rozwinięcia tematu tego, czym faktycznie rodzina jest i czym jest zdrowy związek dwojga ludzi. Do wielu małżeństw dochodzi z niewłaściwych pobudek, podobnie jak i niestety - poczęć dzieci.
Wiem, że świata z dnia na dzień
się nie zmieni, ale można zacząć od siebie i tego jego wycinka wokół nas. 

"Nie ma idealnych rodziców i nie ma idealnych dzieci. Jest za to mnóstwo idealnych momentów na bycie razem".

Z kilkoma głoszonymi przez Panią Annę poglądami się nie zgadzam, ale i tak podziwiam Ją za to, co robiła i robi, bo naprawdę takiej pomocy nadal brakuje. 
Mam nadzieję, że książka trafi do osób, którym może rzeczywiście pomóc.

Choć nam się wydaje, że wiemy czym jest przemoc, a czym wymiana poglądów - to istnieje wiele domów, w których się nie żyje, a wegetuje, szczepiąc dzieciom w głowach niewłaściwą definicję rodziny. 

Czasem wystarczy szczera rozmowa z ofiarami i sprawcami przemocy, ale nie wszyscy są na nią gotowi, więc może podarowanie tej książki pozwoli choć niektórym krzywdzonym spojrzeć na ich rzeczywistość z boku i dostrzec, że to nie jest właściwa droga.

Można dywagować nad tym, czy można było lepiej, czy można było pełniej i bardziej literacko, ja się cieszę, że jest.
Swój egzemplarz oddam do biblioteki - może będzie miał w ten sposób szansę dotrzeć do tych, którzy takiej lektury potrzebują.
Bardzo Pani dziękuję, za to, że zdecydowała się Pani zmieniać zastaną rzeczywistość.

Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu Borgis.
 




Wydawnictwo: Wydawnictwo Borgis
Liczba stron: 164
Kategoria: autobiografia

3 komentarze:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale wiem, że na pewno ją przeczytam. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto. Trudny temat, ale ignorowanie go nic nie da.

      Usuń
  2. Hej, bardzo ciekawa recenzja, zachęcająca do zapoznania się z tematem, aczkolwiek bardzo podobna do skróconej wersji recenzji jednej dziewczyny. Przypadek? Podsyłam linka, sprawdź bo może tylko tak mi się wydaje :) https://www.instagram.com/p/B_XLRc4JVI4/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...