#140 Arthur Conan Doyle i sprawa morderstwa. Prawdziwe śledztwo twórcy Sherlocka Holmesa- Margalit Fox

Margalit Fox w książce "Arthur Conan Doyle i sprawa morderstwa" opisuje zbrodnię, do której doszło w 1908 roku, krótko przed Świętami Bożego Narodzenia. Marion Gilchrist została zamordowana we własnym mieszkaniu w Glasgow, a motywem zbrodni miał być rabunek. Broszka, która zaginęła stała się punktem zaczepienia dla policji. Ową broszkę miał zastawić w lombardzie niejaki - Oscar Slater, a następnie próbować zbiec na pokładzie "Lusitanii" do Ameryki. Został jednak doprowadzony przed wymiar sprawiedliwości i skazany na śmierć. Na nic zdały się potwierdzone (przez samą policję) informacje, że to nie była poszukiwana broszka, że ta którą zastawił należała do niego. Slater był na celowniku policji dużo wcześniej - z powodu pochodzenia żydowskiego oraz trybu życia jaki wiódł. Nie stronił od hazardu, lubił towarzystwo kobiet, był podejrzewany o stręczycielstwo.
Wyrok z skazujący na śmierć zamieniono na dożywotnie więzienie, z którego udało mu się wyjść po osiemnastu latach, czterech miesiącach i sześciu dniach - z pomocą twórcy Sherlocka Holmesa.

Zastanawiam się jak opowiedzieć o tej książce, by nie przeładować tekstu zbyt dużą ilością wątków, informacji. Głównych bohaterów, pomijając ofiarę bestialskiej zbrodni, jest trzech. Są to: Oscar Slater, sir Arthur Conan Doyle i... Sherlock Holmes. Znajdziemy tu wszystko to, co może zainteresować zarówno entuzjastów początków kryminologii i kryminalistyki, epoki wiktoriańskiej, sądownictwa, najbardziej znanego detektywa w historii literatury i jego Twórcy, ale i antysemityzmu.

Choć sam styl autorki może nie jest zbyt porywający, ale sposób w jaki tę historię opowiada jest na tyle przystępny, że nie mamy możliwości ani się pogubić, ani tym bardziej znudzić.
Opisuje nam jak wyglądał podział społeczeństwa tamtych czasów, jak emigranci wzbudzali strach i jak obwiniano ich o wzrost przestępczości - brzmi dość znajomo?
Znajdziemy tutaj opisy narodzin nowych dziedzin badania przestępstw i samych przestępców - próbowano udowodnić, że skłonność do popełniania czynów prawnie zabronionych mamy nie tylko zapisaną w genach - pochodzeniu, ale i można ją wyczytać z naszych twarzy.

Poznamy blisko samego Arthura Conan Doyla, który był postacią niezwykłą - o głęboko zakorzenionym poczuciu sprawiedliwości; będącą - ponad wszelkimi uprzedzaniami. Jednak jak nie zgadzał się z czymś zdaniem na swój temat potrafił użyć na przykład parasola i przywołać delikwenta do porządku, czyli cechowało Go też coś na kształt podwójnej moralności.
Dowiemy się jak wiele Jego cech ma najbardziej znany detektyw wszech czasów. Co jest potwierdzeniem tezy, że tworząc postać fikcyjną, autor i tak obdarza ją cechami, które albo sam posiada, albo bardzo dobrze zna. Na pewno każdy kojarzy jak Sherlock Holmes potrafił opisać człowieka patrząc na niego zaledwie przez chwilę - taki był właśnie jego Twórca. Miał niesamowity zmysł obserwacji i dostrzegania rzeczy pominiętych przez innych (przeanalizujemy je m. in.  na podstawie fragmentów jednego z opowiadań, które udało mi się już wcześniej poznać - mowa tu o występującym pod kilkoma tytułami "Niebieskim karbunkule" z 1892 roku).
Dowiemy się też, kto był najprawdopodobniej pierwowzorem wielkiego detektywa i kim z zawodu był pisarz. Jakie korzyści finansowe czerpał ze stworzonej przez siebie postaci, której to szczerze... nie znosił. Kierując się poczuciem sprawiedliwości pomagał innym niesłusznie oskarżonym, nie czerpiąc z tego korzyści materialnych.

Poznamy i samego Oscara Slatera - ofiarę uprzedzeń, zaniedbań ze strony policji, mataczenia, manipulowania materiałem dowodowym, wymuszania zeznań.  Zapoznamy się z faktami - z treścią dokumentów sądowych, będziemy w uczestniczyć również w procesie (bardzo lubię batalie sądowe), odczytamy stenogramy i dowiemy się jak wyglądała sala, której ważyło się życie oskarżonego - można było wtedy robić zdjęcia.  Będziemy również odbywać z Oscarem Slaterem karę i czytać korespondencję między nim, a jego rodziną. Dowiemy się czy rzeczywiście był takim, jakim go widziano.

Wstęp składa się z noty autorki, wprowadzenia i prologu. Książka jest podzielona cztery księgi, a te na rozdziały, które kojarzą mi się trochę ze stylem samego Conan Doyle'a. Na końcu znajdziemy epilog, dramatis personae oraz ogrom przypisów. Treść jest pełna cytatów z Sherlocka Holmesa i bardzo zachęca do sięgnięcia po jego literackie przygody.

To ciekawa pozycja dla fanów sir Arthura Conana Doyla i stworzonych przez niego bohaterów, fascynatów prawdziwych zbrodni, początków powstawania dziedzin nauki służących do sprawniejszego ujmowania wszelakiej maści przestępców, ale i miłośników odkrywania kart ludzkiej historii. Czas postępuje, nauki się rozwijają, powstają autonomiczne samochody, dążymy do tego by jak najwięcej procesów podlegało pełnej automatyzacji - tylko jedna rzecz się nie zmienia... My. Od wiek wieków kierujemy się uprzedzeniami, oceniamy powierzchownie i wydajemy wyroki bez procesu.

Ja - polecam, Wy - musicie sprawdzić sami.




Data wydania: 2. października 2019
Liczba stron: 360
Kategoria: literatura faktu
Tłumaczenie: Maciej Miłkowski

Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl



1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...