Wilk stepowy - Hermann Hesse

Wilk stepowy - Hermann Hesse

„Siedzę kwadransik, czasem i pół godziny, zmęczony i brzydko zgrabiony, w gromadzie innych znudzonych ludzi, jak oni słucham upływu czasu, jak oni robię znudzoną minę, niekiedy drapię się bezmyślnie w szyję albo kark, opieram podbródek na uchwycie laski albo ziewam, i tylko w rzadkich chwilach dusza moja wzdryga się i miota z przerażeniem, jak stepowe zwierzę, które nagle budzi się w chlewiku, ale wkrótce znowu zadrzemie, zapadnie w sen i będzie dalej śniła, skrycie, bez mojego udziału, bo ja - odkąd przesiaduję na koncertowym krzesełku - rozstałem się z duszą”.
Tak, między innymi, pisał Hermann Hesse w „Kuracjuszu. Zapiskach z kuracji w Baden”, stąd też przypuszczenia, że właśnie wtedy rysował się w Jego myślach „Wilk stepowy”, jak i z pragnienia zapisania „dwugłosowej melodii świata”, o której również w „Kuracjuszu...” wspominał.

Wilk stepowy - Hermann Hesse

Głównym bohaterem „Wilka stepowego” jest Harry Haller, zapewne alter ego pisarza. Jak, chyba?, łatwo się domyśleć Harry Heller to postać dwoista, ogólnie motyw dwoistość pojawia się we wszystkich trzech publikacjach Hessego jakie miałam okazję przeczytać, jednak ta dwoistość nie jest tak oczywista jakby się mogło wydawać. Oczywiście znajdziemy tu zasadę przeciwieństw i ich stałego związku. Jednak dwoistość w ujęciu Hessego to też odbicie świata w jednostce.
Świat choruje, bo choruje jednostka. A świat i jednostka się przenikają (jak popatrzycie na wszystkie okładki serii wydawanej przez wydawnictwo Media Rodzina, to dokładnie zrozumiecie co mam na myśli).
Kiedy przyjrzymy się dzieciństwu pisarza to możemy domniemać przyczyn takiego widzenia świata - ojciec wpajał mu duchowość, a matka zamiłowanie do natury i muzyki - dwie dość przeciwstawne rzeczywistości.
Wiele motywów z własnego życia zaczerpnął również, by stworzyć fabułę „Pod kołami”, o której opowiem niebawem.
Hermann Hesse był, jak wspomniałam, człowiekiem niezwykle wrażliwym. Po psychoanalizie, którą poprzedziła próba samobójcza, i napisaniu „Siddharthy” mogłoby się wydawać, że osiągnął spokój, a tymczasem pięć lat później wydano „Wilka stepowego”, w którym niektórzy widzieli jakąś formę schizofrenii czy nawet nihilizmu? Co w ogólnym rozrachunku jest dość dziwne, ponieważ to powieść na wskroś egzystencjalna.

O „Wilku stepowym” przeczytałam tak wiele, że spokojnie mogłabym podjąć się próby napisania tekstu bez przeczytania samego źródła. Interesował mnie nie tylko dlatego, że jest jedną z książek, którą często określa się mianem najważniejszych dzieł XX wieku, ale również z powodu przeciwstawnych wrażeń u czytelników.
Jak to się dzieje, że w zapisanych słowach, takich samych dla wszystkich, ludzie widzą aż tak różne znaczenie?

To niezwykła powieść już w samej formie, gdyż kilkukrotnie zmienia się punkt widzenia, to aż trzy różne perspektywy. Zmienia się też
język, styl, sposób prowadzenia czytelnika.
Na początku „wilka” opisuje człowiek, u którego ciotki bohater mieszkał i ten sam człowiek udostępnia nam notatki Harrego Hallera. Te notatki czytamy z perspektywy Hallera. Potem poznajemy „Traktat o wilku stepowym”, który w pierwszych wydaniach był dołączany jako osobny utwór do „Wilka stepowego”.
W tym traktacie narratorem jest, to znaczy ma być, ktoś obiektywny.

<Otóż: „Większość ludzi nie chce pływać, dopóki nie nauczy się pływania”. Czy to nie dowcipne? Oczywiście nie chcą pływać! Urodzili się przecież dla ziemi, nie dla wody. I oczywiście nie chcą myśleć, gdyż stworzeni zostali do życia, a nie do myślenia! Tak, a kto myśli i kto z myślenia czyni sprawę najważniejszą, ten wprawdzie może w tej dziedzinie zajść daleko, ale taki człowiek zamienił ziemię na wodę i musi kiedyś utonąć.>

Wilk stepowy - Hermann Hesse

<Mieszczuch niczego wyżej nie ceni nad swoje „ja” (oczywiście owo tylko z grubsza rozwinięte „ja”). Kosztem intensywności zyskuje stabilizację i pewność, zamiast opętania Bogiem - spokój sumienia, zamiast rozkoszy - zadowolenie, zamiast wolności - wygodę, zamiast śmiertelnego żaru - przyjemną temperaturkę. Dlatego też mieszczuch jest z natury istotą o słabej dynamice życiowej, tchórzliwą, lękającą się każdego ryzyka, łatwą do rządzenia. Z tego powodu zastąpił władzę liczebną przewagą, gwałt - prawem, odpowiedzialność - głosowaniem.>

Sam Hesse był zdumiony jak różnie czytelnicy odbierali „Wilka stepowego”.
Ta powieść może w jakiś sposób niepokoić, powodować poczucie zagubienia, a nawet irytować, jeżeli podejdzie się do niej jedynie jako do spowiedzi mężczyzny, który sam nie wie czego chce, a młody przecież już nie jest.
To wewnętrzna walka spowodowana konfrontacją powinności z pragnieniami. Jedyną drogą do zbawienia jest ta usłana bólem, cierpieniem. Jednak stany prozaicznego uczucia przyjemności nęcą.
To rzeczywistość napędzana niewłaściwymi emocjami, której bohater nie chce przyjąć jako swojej. Dochodzi do rozszczepienia jaźni.
W onirycznych kadrach magicznego teatru dla obłąkanych (świat jakim widzi go wilk stepowy) obejrzymy poszczególne pragnienia, do których drogę utoruje mu poznana niedawno kobieta - nomen omen - Hermina. Pojawią się tu również znane postaci z literatury i muzyki.

Nie mogę powiedzieć, że utożsamiam się w pełni z bohaterem, rozumiem go, albo po prostu staram się zrozumieć. Może kiedyś inaczej i mocniej bym tę powieść odebrała (tylko właśnie nie wiem czy we właściwy sposób?), ale nie ma to wpływu na wielość wrażeń jakich mi to spotkanie dostarczyło. 
W wielu spostrzeżeniach ta wiążąca mnie nić - z takim widzenia świata - pozostaje mocna.

Hesse pokazuje nie tylko przebieg choroby wnętrza i ścieżkę do uzdrowienia, bo to książka o drodze ku życiu, ale również sposób naprawy wszystkiego.
Znacie na pewno to powiedzenie, że naprawianie świata należy zacząć od siebie? Proste, ale bardzo trudne w realizacji. Bohater „Wilka stepowego” właśnie to robi. I co ciekawe nie twierdzi, że tę drogę, tę walkę toczy się raz.

<Parokrotnie wyraziłem pogląd, że każdy naród, a nawet każdy pojedynczy człowiek, zamiast usypiać swoją czujność zakłamanymi politycznymi „kwestiami winy”, musi zbadać, w jakim stopniu, skutkiem błędów, zaniedbań i złych przyzwyczajeń, sam ponosi odpowiedzialność za wojnę i za wszelką nędzę świata, i że jest to - być może - jedyna droga zapobieżenia następnej wojnie.>

To powieść wymagająca, trudna, ale na pewno budząca emocje, i to często sprzeczne. Wybitna językowo, często zawiła w znaczeniowości. I oczywiście aktualna w przesłaniu, ona nigdy się nie zestarzeje, bo człowiek nigdy nie zespoli „JA” ze zbiorowością. Jedność chyba nam nie grozi. Chociaż próbować możemy.

Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania (tego ze zdjęcia): 30 sierpień 2016
Liczba stron: 360
Tłumaczenie: Gabriela Mycielska
Przedmowa do Wilka stepowego: Hermann Hesse
Posłowie (1941): Hermann Hesse
Posłowie (2012): Volker Michels (tłumaczenie Elżbieta Pieciul-Karmińska)


2 komentarze:

  1. Mocno ciekawi mnie ta książka. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kiedyś spróbujesz to mam nadzieję, że podzielisz się wrażeniami :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...