#78 Szczelina - Jozef Karika

#116 Szczelina - Jozef Karika - recenzja - czy warto przeczytać?
Są takie książki, które wybierają czytelnika. Narzucają się, pojawiają się niby przypadkiem, a my dostrzegamy je kątem oka...
Nie wiem który już raz z kolei przed moimi oczami pokazała się "Szczelina", której autorem jest Jozef Karika... W końcu ją kupiłam i przeczytałam. Uważam, że była to najlepsza decyzja czytelnicza jaką podjęłam w ostatnim czasie.

Trybecz - pasmo górskie na Słowacji, które spowija aura tajemniczych zaginięć. Ludzie znikają, a jak zdarza się im wrócić, to nie są już tacy sami - nie tylko z uwagi na dziwne okaleczenia. 

Pierwsze co nas zdziwi to Przedmowa autora, w której informuje nas nie tylko o tym, kto jest pomysłodawcą treści książki, ale i fakt, że być może jest to prawda - być może, bo to od nas zależy w co uwierzymy.
Kolejnym zaskoczeniem jest forma narracji. Książka jest zapisem wywiadu jaki autor przeprowadził z głównym bohaterem - sfabularyzowany zapis słów.
Postać, która się wypowiada zwraca się bezpośrednio do autora, co daje wrażenie jakby rozmawiała z właśnie nami.

"(...) - tych największych odlotów bynajmniej nie wywołują narkotyki. Życiowy chaos, w którym topimy się cały czas robi to znacznie lepiej".

Głównym bohaterem powieści Jozefa Kariki jest Igor - chłopak, który po ukończeniu studiów podejmuje się fizycznej pracy - jako robotnik budowlany. W budynku, którym pracuje odkrywa zamknięty sejf, który udaje mu się otworzyć. Okazuje się, że w środku są dokumenty medyczne - chłopak pracuje w byłym szpitalu psychiatrycznym, oraz kilka płyt gramofonowych, które początkowo w nim zostawia.
Kiedy w domu zapoznaje się z odnalezioną dokumentacją, postanawia wrócić po nagrania. Dokumentacja dotyczy Waltera Fichera (wpiszcie w google: walter fischer batovany - będą informacje, część jest możliwa do zrozumienia bez znajomości języka), który 24 stycznia 1939 roku zaginął w okolicy Zlatna i został odnaleziony 8 maja 1939 roku nieopodal miejscowości Złote Morawce.
Mężczyzna nosił ślady okaleczeń, miał nasilającą się psychozę, bał się światła, odmawiał jakichkolwiek prób nawiązania z nim kontaktu werbalnego.
Jednemu z lekarzy udało się z nim "porozmawiać" i zapis tych właśnie prób jest na taśmach, które odnalazł Igor. Pod odsłuchaniu i nieopatrznym zniszczeniu przez niego zapisu, ciekawość i chęć napisania ciekawego artykułu na bloga, którego prowadzi, skłania go do poszukiwań w internecie. Okazuje się, że sieć jest pełna informacji o zaginięciach mających miejsce we wspomnianym paśmie górskim. Dociera on do stale powtarzającego się artykułu, na podstawie którego tworzy treść na swoją stronę. To zapoczątkowuje ciąg zdarzeń i nawiązanie dwóch znajomości, które prowadzą Igora i jego dziewczynę do samego Trybecza.

"Jeśli tego nie przeżyłeś, nigdy nie zrozumiesz dogłębnego strachu, ogarniającego człowieka, gdy znajdzie się nad otwartą szczeliną prowadzącą gdzieś, gdzie dwa plus dwa wcale nie musi równać się cztery".

Jozef Karika ma dar do opowiadania, mimo dziwnej formy narracji, którą wybrał. Pisze w taki sposób, że tę książkę naprawdę trudno się odkłada. Nawet jak nie zdradza nic szczególnego, to wiąże zdania w taki sposób, że niebywale rozbudza ciekawość. Główny bohater jest młody i żyje współcześnie, język jakim się posługuje jest bardzo realistyczny, a wtrącenia niezwiązane z przedmiotem fabuły, tylko potęgują odczucie prawdziwości relacji.
Do każdej informacji, którą podaje - w przypisie znajdziemy odnośnik, skąd pochodzi, daje nam to możliwość weryfikacji. Często zaznacza, że wszystko co się na kartach powieści dzieje - jest praktycznie niemożliwe, a mimo to jest tak realne i tak straszne, że ja niemłoda już osoba bałam się wyjść z sypialni do ciemnego salonu, i wzdłuż kręgosłupa czułam mrowienie, gęsią skórę. 

Autor wie czego się boimy. Nie są to demony - nie z tego świata, nie są to nawet niewyobrażalnie okrutni mordercy. Boimy się poczucia osamotnienia, niewyobrażalnej ciszy, która paraliżuje i osacza, tego czego nie rozumiemy. Dodajmy do tego las pełen artefaktów przeszłości - dziwnych obwarowań bez wejścia, totemów, czy porzuconych obejść i sprawę zaginięć.

Bohaterowie Kariki są kompletnie różni. Główny bohater o górach nic nie wie, interesuje go tylko ciekawy temat na blog, który prowadzi. Mia, dziewczyna Igora, lubuje się w górskich podróżach, Andrej - miłośnik wszelkich nadprzyrodzonych treści i David - fizyk, który nie wierzy w nic nadnaturalnego, twardo stąpa po ziemi i każde niewytłumaczalne zjawisko opisuje jako mistyfikację.
Będziemy z nimi w tym lesie, doświadczymy tego co oni. Od nas zależy tylko czy poczujemy ten klimat, który bez dwóch zdań pieczołowicie zbudował autor i czy uwierzymy w to, co nam zaprezentował. Zapis rozmów z Igorem jest opatrzony nie tylko przypisami, ale i Słowem od autora, który nie przedstawia swojego stanowiska w tej sprawie, nie wiemy czy on sam wierzy w to, co napisał.
Nie przedstawia nam też jedynego wyjaśnienia zaginięć i tego co przytrafiło się grupie śmiałków z opowiadania Igora, co powoduje tylko kolejną porcję niepokoju. Jozef Karika pokazuje też jak niewiele trzeba byśmy stracili pewność siebie, stali się kompletnie niezaradni, rozbici.

"Czytałem kiedyś, że osobowość to nic więcej jak tylko suma wspomnień i doświadczeń wynikających z relacji z innymi ludźmi. Coś w tym musi być, bo kiedy one rozsypują się jak domek z kart, to przestajesz mieć pewność, kim właściwie jesteś".

Polecam właśnie teraz, w czasie niestabilnej jesiennej pogody, kiedy słońce wcześniej chyli się ku zachodowi. Pozwólcie zabrać się "Szczelinie" do lasu i przy zapadającym zmroku poczuć to mrowienie i rodzący się strach.
Sami zdecydujecie czy to wydarzyło się naprawdę, czy może była to jedynie pareidolia?
Tak jak część mnie na zawsze będzie tkwiła na pokładach Terroru i Erebusa, wraz z członkami Ekspedycji Franklina, tak kolejna cząstka mnie utkwiła w "Szczelinie".
9/10.

Zostawiam Was z utworem, o którym jest mowa w treści książki - Zrní - Hýkal.
Zapraszam również na instagram, gdzie za jakiś czas będę miała egzemplarz poszukujący nowego czytelnika. 


Moja opinia o "Strachu" - KLIK


Wydawnictwo: Stara szkoła

Data wydania: 30. listopada 2018
Liczba stron: 412

Kategoria: horror
Tłumaczenie: Joanna Betlej



5 komentarzy:

  1. o ludzie, muszę to przeczytać! <3
    Tylko gorzej, bo nie ma na legimi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozdaję jeden egzemplarz ;)

      Usuń
    2. ale ja unikam igstory (brakuje mi to emotki małpki zakrywającej oczy;)) - takie moje kolejne widzimisię ;) ale tak, widziałam! ;)

      Usuń
    3. :D a wg znawców bez instastory nie ma profilu :D Robisz im pod górę!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...