#80 Horyzont - Jakub Małecki

#118 Horyzont - Jakub Małecki - recenzja - czy warto przeczytać?

"W Warszawie nie ma wschodów i zachodów. Noc niezauważenie przechodzi w dzień, a dzień w noc, i raczej nikogo specjalnie to nie interesuje. Wszystko toczy się własnym, niezależnym rytmem - słońca po prostu nie ma, a zaraz potem jest, by wieczorem, ukryte za budynkami,
z powrotem po cichu zniknąć".

Bohaterami nowej powieści Jakuba Małeckiego są - Mariusz i Zuzanna, których nie łączy nic oprócz zamiłowania do bułgarskiego rapu.
Mariusz - Maniek jest byłym żołnierzem - saperem, który po powrocie z Afganistanu zmaga się ze zespołem stresu pourazowego i z nieznanych nam na początku przyczyn unika kontaktu z siostrzeńcem, przed którym stale ucieka. Dręczą go koszmary, przygniata sytuacja finansowa, trwa, egzystuje niczym robot. Dostaje propozycję napisania książki na temat Afganistanu. Na początku wszystko wskazuje na to, że nie sprosta temu zadaniu. Udaje mu się jednak zacząć, a potem słowa sama płyną, pozwalając nazwać wiele kłębiących się w nim emocji.
Zuza zmaga się z rodzinnymi niedopowiedzeniami, przemilczeniami. Praktycznie nie zna swojej matki, ledwo ją pamięta, z ojcem też nie ma szczególnej więzi.
Kiedy babcia myli ją z nieżyjącą matką - ta widzi w tym szansę na poznanie rodzinnego sekretu. Oboje z Mańkiem wchodzą w rolę rodziców Zuzy i odgrywają przed babcią teatr, by ze szczątków informacji, których ta im udziela, odkryć przeszłość matki dziewczyny.

Zwykła -niezwykła opowieść o ludziach z kompletnie różnymi problemami, których trawi przeszłość. Uwięzieni w niej, otoczeni przez chaos myśli i zdarzeń, stale przed czymś uciekają. Są dla siebie wsparciem, nawet jeżeli nie rozmawiają - po prostu są - ot tak jedno dla drugiego. 

Powieść odkrywa się po kawałku zupełnie jak puzzle, które rozpoczynają każdy rozdział, by na końcu dać obraz, który zdobi okładkę.
Z chaosu wyłania się porządek, który jest początkiem czegoś nowego.
Ta historia mocno wzrusza, czasami przeraża i osiada w świadomości by pozostać w niej już na zawsze.

Język, którym posługuje się autor jest niezwykle piękny, poetycki mimo że pozbawiony wyszukanych metafor i długich zdań. Nie znajdzie się tutaj żadnej zbędnej treści. Nie wiem czy istnieje drugi taki pisarz, który krótkimi i prostymi zdaniami dotyczącymi zwykłej codzienności potrafi opowiedzieć historię tak pełną różnych emocji. Ze zwykłych ludzi tworzy postaci, z którymi czytelnik współodczuwa, z którymi się nierozerwalnie zżywa. 

To historia o życiu, którego horyzont, dla każdego sięga gdzie indziej. Choć często się nam wydaje, że przeszłość nas określa i wiąże na stałe, to czasem wystarczy popatrzeć na ten nasz widnokrąg wspólnie z drugim człowiekiem, by przesunąć go dużo dalej. 
8/10.

W trakcie czytania nie mogłam wyzbyć się skojarzenia z fragmentem utworu zespołu Coma - "Pierwsze wyjście z mroku":

"(...) Zginęła w niepokoju wielkich miast
Osnuta huraganem durnych spraw
Maleńka tajemnica - bycia w ciszy
Lub po prostu bycia..."

Wydawnictwo: Sine Qua Non (SQN)
Data wydania: 18. września 2019
Liczba stron: 336
Kategoria:literatura piękna

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam tą powieść. Przeczytałam ją z zapartym tchem i szczerze ją wszystkim polecam. :) Za jakiś czas na pewno do niej wrócę. :)

    PS Przepiękne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) tak to jedna z tych, które można czytać po parę razy i na nowo je odkrywać.

      Usuń
  2. ach, Coma ;) ale tylko ta stara! ;)
    Za "Horyzont" biorę się niedługo, ale już wiem, że będzie mi bardzo ciężko napisać z tej książki recenzję. Co prawda, nie czytałam wszystkich książek autora, ale te, które mam już za sobą mocno mną wstrząsnęły, zawsze zostawiały bez słów... Sam autor musi być niesamowitym człowiekiem, przy każdym wywiadzie z nim jaki czytam czy oglądam, tylko kiwam głową, wzruszam się i myślę, że on to już chyba wszystko zrozumiał... Albo przynajmniej jest o wiele kroków przede mną w rozgryzaniu świata i w ogóle sensu życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkrył tę małą tajemnicę po prostu bycia ;) Stara Coma to całe spektrum moich emocji, które z wiekiem się nie zmieniają, przybierają na sile :)

      Usuń
    2. aż mam ochotę znowu jej posłuchać ;) może faktycznie zrobię chwilę oddechu z Comą? w końcu niedziela ;)

      Usuń
    3. Polecam! Ja dziś słucham znowu misz maszu od Chopina do Roxette :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...