#89 Księga Arona - Jim Shepard

#89 Księga Arona - Jim Shepard - recenzja - czy warto przeczytać?
Wielokrotnie już wspominałam jak bardzo lubię książki czerpiące z rzeczywistych wydarzeń, nawet jeżeli sama historia jest fikcyjna. Lubię się też samobiczować. Żyję w czasach pokoju, a mimo to umartwiam się nad tym - co było.
Ile zła i bólu doświadczyli ludzie, których przecież nie znałam. Dla niektórych może to zabrzmieć wręcz patetycznie czy śmiesznie, ale taka już jestem. Często czytam i płaczę nad losem nieznanych mi ludzi. 

"Księga Arona" Jima Sheparda to historia opowiedziana przez ośmioletniego, żydowskiego chłopca. 
Aron wraz z rodziną zamieszkał w Warszawie, gdzie każdy z domowników odnalazł sobie zajęcie. Ojciec zaczął pracę w fabryce, matka znalazła sposób na zarabianie pieniędzy - prała ludziom ubrania, a dzieci nawiązywały przyjaźnie.
Wszystko jednak się skończyło, szybciej niż się zaczęło. Główny bohater stracił rodzeństwo i rodziców. Potem nawet kolegów. Wojna i jej następstwa - postępujący głód i choroby dziesiątkowały ludność.
Kiedy został już na świecie kompletnie sam - odnalazł go Janusz Korczak i Aron zamieszkał w prowadzonym przez niego Domu Sierot
Dziecko, które doświadczyło tak wielu krzywd, widziało tak wiele śmierci, na którą zdążyło kompletnie zobojętnieć - zaczyna z powrotem kształtować w sobie poczucie empatii, budować poczucie związku z drugim człowiekiem.

"-Niektórzy ludzie po prostu nie myślą - odparł. 
- Tak jak niektórzy po prostu nie palą".

Sięgając po tę lekturę liczyłam na prawdziwe emocjonalne tsunami. Historia zagłady narodu żydowskiego - opowiedziana oczami nie tylko jej uczestnika, ale i dziecka. 
Nie wiem co się ze mną stało, ale niestety nie poczułam kompletnie nic, żadnego wzruszenia, czy współczucia.
Styl pierwszoosobowej narracji przywodzi na myśl dziecięce pamiętniki. Przypomina zwykły opis dni - co powiedziała matka, co zrobił ojciec. Na początku zdania są proste i czasem chaotyczne. Kiedy przypominam sobie własne dzienniki to, co tu wiele ukrywać styl był daleki od poprawnego, więc sądzę, że autor celowo pokusił się o właśnie taki zapis. Potem im więcej Aron widzi - dorasta, tym zdania stają się płynniejsze, ale niestety nadal brakuje mi w nich jakiejkolwiek emocji. 

"Nie mogłem przestać się drapać, bo wszędzie łaziły po mnie wszy. Kiedy wreszcie skończyłem, spytała, czy jestem głodny. Odpowiedziałem, że tak, i zapytałem, czy może coś na to poradzić. Niestety nie mogła".

Szemaja, jak zwą chłopca, opisuje codzienność wprost - niemal jak obraz.
Nie przypominam sobie, żeby choć w jednym zdaniu padło stwierdzenie - czułem i nie mam tu na myśli zmysłu powonienia, ponieważ w opisie scen autor jest niezwykle drobiazgowy.
Kadry, które nam przedstawia są straszne i mogą boleć, kiedy się chce je sobie chce wyobrazić. Jednak pozbawiony emocji - w moim odczuciu - język, mi to uniemożliwiał. Byłam jedynie obserwatorem i niestety nie mogłam nawiązać żadnej więzi z bohaterami tej historii. 

"Powiedział, że jeśli człowiek nie może przejść obojętnie wobec śmierci drugiego człowieka, jego własne życie jest warte sto razy więcej".

Nie jest to obszerna powieść - niewiele ponad 320 stron, a wydaje mi się, że wiele ze znajdującej się w niej treści, nic tak naprawdę do tej historii nie wniosło.
Jest bardzo ładnie i solidnie wydana. Nie można odmówić autorowi również ogromu pracy, jaką poświęcił na zebranie materiału do jej napisania. Żałuję jednak, że nie trafiła do mnie tak mocno jak się tego spodziewałam.

Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu SONIA DRAGA.




Wydawnictwo: SONIA DRAGA

Data wydania:18. września 2019
Liczba stron: 328

Kategoria: literatura piękna
Tłumaczenie:  Zofia Szachnowska-Olesiejuk

6 komentarzy:

  1. Czuję się mocno zainteresowana lekturą tej książki. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię czasem poczytać książki o takiej tematyce, dopisuję i tę do swojej listy 😊
    Pozdrawiam
    subjektiv-buch.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie :) Chętnie sprawdzę jak Tobie przypadła do gustu! Pozdrawiam!

      Usuń
  3. może ten brak przekazywanych uczuć był zamierzony? Miałaś jakieś oczekiwania co do książki? No tak, pisałaś, że liczyłaś na wzruszającą lekturę.. może właśnie dlatego? Książki nie czytałam, a i innych opinii o niej też nie, więc w sumie nie mam pojęcia jak ona jest odbierana przez ogół i 'co autor miał na myśli' ... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku literatury pięknej liczę na coś więcej niż w reportażu, może dlatego. Tylko mnie jest niezwykle łatwo wzruszyć, a tu nic niestety nie poczułam, choć bardzo chciałam.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...