#106 Mr. Breakfast - Jonathan Carroll


Mr. Breakfast - Jonathan Carroll - recenzja - czy warto przeczytać?

Zdarza się Wam zastanawiać nad tym, że niektóre rzeczy w życiu mogliśmy zrobić inaczej? Podjąć inne decyzje? Nie powiedzieć czegoś? Zamiast pójść w lewo, to w prawo?  Skorzystalibyście z takiej możliwości, gdyby istniała?
Graham Patterson główny bohater najnowszej powieści Jonathana Carolla zyskuje taką szansę. Podczas podróży przez pewne miasteczko w Karolinie Północnej psuje mu się auto i jest zmuszony odstawić je do warsztatu. Trafia do salonu tatuażu, gdzie poznaje niezwykłą artystkę tej trudnej sztuki - Annę Mae Collins. Będąc pod urokiem jej wspaniałych prac decyduje się na wykonanie małego dzieła sztuki na bicepsie. Wybiera wzór nazywany przez Annę Mae - tatuażem śniadaniowym
Razem z niezwykłym obrazem otrzymuje możliwość wyboru trzech linii swojego życia. Każdą z nich może podglądać trzy razy. Potem może wybrać jedną z nich i w niej pozostać lub też zrezygnować z możliwości wyboru i żyć tak, jak do tej pory. Wszystkie życia Grahama zaczynają się ze sobą plątać, czas jednak nadal upływa.
Powieść Johathana Carolla zahacza i to mocno o świat fantastyki, a w samej interpretacji nie jest prosta i oczywista. Czyta się ją bardzo przyjemnie z częstym uśmiechem na ustach, głownie z uwagi na jej lekką formę i dowcip.
Graham w jednym ze swoich alternatywnych żyć jest utalentowanym fotografem. Jego najbardziej znane zdjęcia - ich tytuły - tworzą nazwy poszczególnych rozdziałów w książce. Poznajemy przez to proces ich powstawania, ale zdjęcia nie są widoczne dla wszystkich, tylko dla naznaczonych możliwością wędrówki pomiędzy równoległymi rzeczywistościami. Każde z tych zdjęć nie jest zamkniętą formą przekazu, jak - prawdziwa sztuka.
I choć na te zdjęcia/obrazy składają się jedynie słowa, to zdaje mi się, że je widziałam.
Czy to znaczy, że ja też mam śniadaniowy tatuaż?

Nie dostrzegamy piękna rzeczy małych, ulotnych chwil. Żyjemy w Pożyczonym świecie, próbując Wiązać wodę w supeł. Często nie jesteśmy świadomi tego, że jesteśmy krusi jak szkło, ale jednocześnie wzmocnieni przez ogrom doświadczeń i nie tak łatwo jest nas rozbić.
Okazuje się, że ile żywotów byśmy nie wiedli, to zawsze spleciemy swoją historię z tymi samymi ludźmi. Nie wiemy też,na jak wiele innych istnień wpływamy swoimi wyborami.

Zastanawiałam się nad możliwością interpretacji i jestem zapętlona jak znak nieskończoności. Każdy kto przeczyta tę książkę, to chyba zrozumie ją inaczej - kiedy przefiltruje ją przez własne emocje i doświadczenia.
Nie da się przeżyć dobrze życia, będąc jedynie obserwatorem, człowiekiem duchem.
Można tę powieść również traktować jako swoiste wezwanie do działania.
Jesteśmy sumą wyborów i którą z wielu ścieżek w życiu nie podążymy, to i tak dotrzemy do miejsca przeznaczenia?
Zbieramy doświadczenia w podobny sposób jak zwierzęta umieszczone na tatuażu bohatera i to od nas zależy w którym miejscu pozostaniemy. Czy chcemy być pszczołą, jastrzębiem, a może lwem?
Takich autorów i takie książki nie tylko warto znać i czytać.
Warto przede wszystkim o nich ze sobą rozmawiać. Mam nadzieję, że w swoim otoczeniu znajdę niejedną osobę, którą skuszę na lekturę i na późniejszą wymianę poglądów.
Może ta historia wcale nie jest tak mocno fantastyczna, jak się na pierwszy rzut oka wydaje, bo przecież zawsze mamy możliwość wyboru. 

"(...) - Nie musisz nic robić. Możesz odmówić. Twoja wola.
- Nie muszę?
- Nie. Możesz żyć dalej tak jak dotychczas, do ostatniego dnia".


Wydawnictwo: REBIS
Data wydania: 15. października 2019
Liczba stron: 272
Kategoria: literatura piękna
Tłumaczenie: Jacek Wietecki

Recenzja napisana dla portalu bookhunter.pl



Książka pozuje na regale znalezionym dzięki
wyszukiwarce mebli i dodatków
FAVI.PL.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...